Sprawność "Trzech piór" i pochodne

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 wrz 2008, 14:30

dominik pisze:tak na kursie druzynowych ucza o obrzedach (nie wiem co z warsztatami opisu funcji bo na takowych nie bylem), ale na tym samym kursie rowniez ucza ze harcerstwo jest dla mlodych ludzi, a opisy metodyk nie sa z lat 70-80 a wspolczesne, z 2003 (zarzut sikora).
i to co pisze to nie glupota - to FUNDAMENT harcerstwa.
i tak - mozna sie czuc harcerzem do konca zycia, i zyc wedlug harcerskich idei, ale w wieku 40 lat nie bedziesz bawil sie w GA DE RY PO LU KI na zbiorce druzyny prawda? bedziesz moze wspieral druzyne jako starszyzna, albo bedizesz instruktorem - ale nie szaraczkiem na zbiorce druzyny.
Gaderypoluki - to właśnie przykład rozsiewania fatalnych "obrządków" kursów i narad. Dawno już zresztą obśmiany.
Dominiku !
Fundamentem harcerstwa jest metoda, nie opisy metodyk, które w ostatniej swej wersji
są fatalne. Oczywiście że 40-latek nie będzie szarakiem, ale też i wszelkie usztywnienia
prowadzą jedynie do absurdów.
Pozdrawiam ciepło :)
Ostatnio zmieniony 06 wrz 2008, 14:37 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

dono
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 18 sie 2004, 13:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dono » 06 wrz 2008, 18:54

dominik pisze:wiesz co dono, nie wiem naprawde po co te zlosliwosci. ale odnoszac sie do tego co napisales.
wiesz ten herroberkomendant ktory placi swoj ZUS z moich skladek to jest swietna sprawa JEZELI nie ma innego wyjscia - bo wole miec komendanta na etacie i miec super zaplecze i preznie dzialajace srodowisko na miejscu niz nie miec komendanta w ogole i nie miec harcerstwa u siebie w miescie lub miec komednanta 70km dalej - i nie miec z nim zadnego tak naprawde pozadnego kontraktu.
Szkoda w ogóle moich słów na dyskusję o zawodowych harcerzach , w tym temacie wszystko wyczerpał Stary Wilk , wykładając kawę na ławę o patologiczności takiego zjawiska , jakim jest "zawodowy komendant" . Ja wolę nie mieć komendanta na etacie , wolę mieć wolontariusza z którym mam świetny kontakt , który mając normalne życie , ruch harcerski traktuje nie jako miejsce pracy , tylko jako miejsce wychowania i kształtowania młodych ludzi . Nie jako urzędniczą machinę z tysiącami nikomu nie potrzebnych referentów , pełnomocników i zastępców i nie jako organizacje pozarządową spędzania wolnego czasu .
dominik pisze:ale na tym samym kursie rowniez ucza ze harcerstwo jest dla mlodych ludzi, a opisy metodyk nie sa z lat 70-80 a wspolczesne, z 2003 (zarzut sikora).
i to co pisze to nie glupota - to FUNDAMENT harcerstwa.
I to jest rzecz , która nas różni . Ty za fundament uznajesz rzeczy niestałe , które zmieniają się jak zawieje wiatr , czyli opisy metodyk , a ja za fundament uznaję metodę samą w sobie , która jak constans w fizyce , nie zmieniła się od czasów pierszego obozu na Brownsea . Nie uznaję żadnych opisów metodyk za aksjomaty , to nie są pisma natchnione ani objawienia , żeby uznawać je za fundament czegokolwiek . Powtarzam raz jeszcze , fundamentem jest metoda , a nie jej opisy

dominik pisze:i tak - mozna sie czuc harcerzem do konca zycia, i zyc wedlug harcerskich idei, ale w wieku 40 lat nie bedziesz bawil sie w GA DE RY PO LU KI na zbiorce druzyny prawda?
Nieprawda. Ja w swoim środowisku Gaderypoluki i inne banialuki wyrzuciłem dawno do lamusa, żeby nie powiedzieć , na śmietnik . Mamy XXI wiek , w którym tego typu wynalazki powodują tylko narażanie harcerstwa na śmieszność
dominik pisze:dono, wcale nie odwrocilem systemu stopnie do gory nogami. po co wstepowac do ZHP jako mlody dzieciak i zedobywac mlodzika? po to ze on jest PRZYSTOSOWANY DO PSYCHOROZWOJU W WIEKU 10-13!
Jakiego psychorozwoju ? Do stopni psychorozwoju ? O czym Ty w ogóle mówisz ? Ruch to nie szkoła , drużyna to nie klasa szkolna , żeby dostosowywać stopnie harcerskie do psychorozwoju . To nie ludzie są dla stopni , tylko stopnie dla ludzi
dominik pisze:...wiec nie wiem dlaczego mowisz ze odworicilem system stopni do gory nogami. tego przeciez ucza na kursach druzynowych.
Serio uczą czegoś takiego ? ;-D Powiedz mi gdzie , będę wiedział na przyszłość , żeby omijać ;-) i nie posyłać tam przypadkiem moich chłopców ;-D

A kończąc z żartami i mówiąc na poważnie , jeśli rzeczywiście jesteś Assistant Scout Leaderem w Northampton , jak jest napisane w Twoim podpisie , to zastanawiam się , czemu do tej pory nie zauważyłeś kilku ciekawych subtelnych różnic brytyjskiego i polskiego skautingu ;-) . Mam na myśli tutaj bardziej elastyczny model zarządzania i to , że brytyjscy skauci traktują metodę skautową jako fundament swojego ruchu ;-) . Szanuję Ciebie , i mam nadzieję , że spotkamy się gdzieś na harcerskim szlaku , żeby w kręgu ognia porozmawiać o bolączkach trapiących nasz ruch harcerski w Polsce ;-) . Zapraszam również na forum Kręgu Płaskiego Węzła , gdzie śmielej można podyskutować o kwestiach tutaj poruszanych ;-)

Z duchem puszczy!

PS: Wilku , wszystkie boje edukacyjne skończone ;-) . W Październiku wita Uniwersytet ;-) , a ja sam wracam do aktywnego harcowania ;-)
<KPW>
"Przed Nami jasnych godzin noc i moc młodzieńczych cnót
Przy innym ogniu , w inną noc , do zobaczenia znów..."

dominik
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 23 mar 2003, 12:52
Lokalizacja: Hufiec Konin
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik » 06 wrz 2008, 23:35

dono pisze:Szkoda w ogóle moich słów na dyskusję o zawodowych harcerzach , w tym temacie wszystko wyczerpał Stary Wilk , wykładając kawę na ławę o patologiczności takiego zjawiska , jakim jest "zawodowy komendant" . Ja wolę nie mieć komendanta na etacie , wolę mieć wolontariusza z którym mam świetny kontakt , który mając normalne życie , ruch harcerski traktuje nie jako miejsce pracy , tylko jako miejsce wychowania i kształtowania młodych ludzi . Nie jako urzędniczą machinę z tysiącami nikomu nie potrzebnych referentów , pełnomocników i zastępców i nie jako organizacje pozarządową spędzania wolnego czasu .
Dono, ale oczywiscie ze taj jak opisujesz jest o wiele lepiej, i jest to idealna sytuacja - ja tylko mowie ze jezeli do wyboru jest komendant, ktory jest zawsze na miejscu i na ktorego mozna liczyc ale mu sie placi albo brak jakiegokolwiek komendanta-wolontariusza- to ja wole tego pierwszego.
dono pisze:I to jest rzecz , która nas różni . Ty za fundament uznajesz rzeczy niestałe , które zmieniają się jak zawieje wiatr , czyli opisy metodyk , a ja za fundament uznaję metodę samą w sobie , która jak constans w fizyce , nie zmieniła się od czasów pierszego obozu na Brownsea . Nie uznaję żadnych opisów metodyk za aksjomaty , to nie są pisma natchnione ani objawienia , żeby uznawać je za fundament czegokolwiek . Powtarzam raz jeszcze , fundamentem jest metoda , a nie jej opisy
tu sie chyba zle wyrazilem bo stary wilk tez do tego sie odniosl - nie chodzilo mi ze fundamentem sa opisy metodyk tylko to ze misja jest wspomaganie wychowania mlodego czlowieka (bo to sie odnosilo do poprzedniej dyskusji) - oczywiscie zgadzam sie ze opisy metodyk nei sa funamentem. jednak sa wazne, temu nie zaprzeczysz prawda? tak czy inaczej z misji ZHP wynika ze jestesmy organizacja dla mlodych ludzi.

dono pisze:Nieprawda. Ja w swoim środowisku Gaderypoluki i inne banialuki wyrzuciłem dawno do lamusa, żeby nie powiedzieć , na śmietnik . Mamy XXI wiek , w którym tego typu wynalazki powodują tylko narażanie harcerstwa na śmieszność
tu chyba mowimy tak naprawde o tym samym - bo dla mnie GADERYPOLUKI to tez jest symbol przestarzalosci i smiesznosci - a uzylem go dla hiperbolizacji smiesznosci sytuacji gdzie 40latek jest szaraczkiem na zbiorkach druzyny harcerskiej.
dono pisze:Jakiego psychorozwoju ? Do stopni psychorozwoju ? O czym Ty w ogóle mówisz ? Ruch to nie szkoła , drużyna to nie klasa szkolna , żeby dostosowywać stopnie harcerskie do psychorozwoju . To nie ludzie są dla stopni , tylko stopnie dla ludzi
oczywiscie ze stopnie sa dla ludzi a nie na odwor. mlodzik i wywiadowca jest dla ludzi 10-13, odkrywca i cwik dla ludzi w wieku 13-16, a HO i HR dla 16-25latkow. i tak mowie o psychorozwoju - i nie ma w tym nic zlego! to wcale nie jest pojecie zarezerwowane tylko dla szkoly. jezeli nie zna sie podstaw rozwoju psychicznego i fizycznego mlodych ludzi - to jak mozna dostosowac program do ich potrzeb? dlatego zajecia z psychorozwoju sa w standardach kursow druzynowych.
dono pisze:A kończąc z żartami i mówiąc na poważnie , jeśli rzeczywiście jesteś Assistant Scout Leaderem w Northampton , jak jest napisane w Twoim podpisie , to zastanawiam się , czemu do tej pory nie zauważyłeś kilku ciekawych subtelnych różnic brytyjskiego i polskiego skautingu ;-) . Mam na myśli tutaj bardziej elastyczny model zarządzania i to , że brytyjscy skauci traktują metodę skautową jako fundament swojego ruchu ;-) . Szanuję Ciebie , i mam nadzieję , że spotkamy się gdzieś na harcerskim szlaku , żeby w kręgu ognia porozmawiać o bolączkach trapiących nasz ruch harcerski w Polsce ;-)
jezeli rzeczywiscie jestem Assistant Scout Leader? no pewnie ze jestem! co do metody jako fundamentu to chyba juz wyjasnilem wyzej, ale co do bardziej elastycznego modelu zarzadzania - to jasne ze jest roznica - ale nie wiem skad to sie wzielo nagle w rozmowie? czy mozesz wytlumaczyc?
dono pisze:Zapraszam również na forum Kręgu Płaskiego Węzła , gdzie śmielej można podyskutować o kwestiach tutaj poruszanych ;-)
dziekuje - postaram sie tam zajrzec :)
pwd. Dominik Siwinski HO
pelnomocnik komendanta hufca ds. zagranicznych
Hufiec ZHP Konin im Szarych Szeregow
Assistant Scout Leader, 24th Northampton Abington Church Scout Group

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”