Harc-kicz

Wydział Wędrowniczy wedrownicy.zhp.pl
Zablokowany
g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 29 cze 2004, 09:56

Kiedy człowiek zaczyna działać w grupie wędrowniczej dochodzą do niego pewne sprawy. Do mnie doszły one, gdy zacząłem mieć w drużynie ludzi, którzy wcześnie z harcerstwem nie mieli nic wspólnego. Pytali się "a po co to? ", "a to?". A ja niezawsze potrafiłem im odpowiedzieć.

A najbardziej dziwiły ich niektóre nasze działania, takie na pograniczu kiczu. Dość często wiele spraw podnosimy do wysokiej rangi, tworząc z nich nie wiadomo co. Owszem są rzeczy takie jak przyrzeczenie, które po prostu powinny być uroczyste. Ale czyż nie jest tak, że wiele innych niepotrzebnie unosimy do nie wiadomo jakiej powagi? To nie przystaje do dzisiejszych czasów i... jaki ma to cel? Szczególnie w grupie wędrowniczej, gdzie wszystko powinno być naturalne i zrozumiałe...
Szczególnie uderzanie w patriotyczne tony, wzniosłe i szarpiące za serce (niby) wtedy gdy tylko się da. Przecież patriotyzm może być taki zwykły, codzienny, stosowany. We wszystkim co robimy, a nie odświętny z werblami w tle i "tan tara deeeej" na ustach. A ludzie z zewnątrz? Śmieją się z nas. I to z czegoś, co na prawdę nie jest nam chyba bardzo potrzebne. I wygląda kiczowato. Co wy na to? Czy znacie jakieś przykłady harc-kiczu, które was rażą?
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

skaut5
Starszy użytkownik
Posty: 265
Rejestracja: 15 sty 2003, 10:12
Lokalizacja: 12 DW Barykada
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: skaut5 » 29 cze 2004, 21:55

wlasnie chyba dosc duzym kiczem sa pruby na wszystko chuste beret pagon krzyz stopien. ciagle i ciagle proby do tego czesto jakies kartki z podpisami??? po co to czasami mozna zrobic jedna powarzna ciekawa i budujaca prube a nie tysiac innych na jakies tam brednie. a i do tego srodowiska gdzie niektrych stopni sie nie zdobywa. znam druzyne gdzie wszyscy dochodza tylko do pionierki i odkrywcy bo druh druzynowy ma cwika i nie pozwala innym miec wiekrzych stopieni :(:lol juz nie wspomne o workowatych mundurach ani estetycznych ani praktycznych
"jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha, dokonaj wszelkich starań by nie zagasła lecz stała się wędrownicza watrą" /Michał Gławdel/

kl. phm skaut5

www.puszcza.net
www.drezdenko.zhp.pl

pigmejowa

Post autor: pigmejowa » 29 cze 2004, 23:12

A no łczy siętak, że ZHP jakiś-tam-sposób kształtuje oba te, że tak powiem, czynniki. I ja tego dowieść muszę. Dlatego zapytuję :)

--
"Ta droga długa jest..."

anna
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 02 maja 2004, 16:09
Lokalizacja: 99 DW "Nomada" im. A. Zawady
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: anna » 30 cze 2004, 01:48

pigmejowa napisał:
Czasem możemy już nie zauważyć tego, że np. nasza próba na beret staje się śmieszna i bezcelowa, ale to co dla jednych jest "kiczem" dla drugich może okazac się "jakąś tam świętością".
I TO właśnie jest problem.
W organizacji wychowawczej, jaką jest ZHP, nie powinno być miejsca na "świętości jakieś tam". Nie stać nas na marnowanie czasu i energii na działania, do których przyczepiona jest etykietka "wyłącznie do użytku wewnątrzorganizacyjnego". W ciągu tych kilku godzin jakie przeciętny harcerz raz w tygodniu spędza na zbiórce, drużynowy ma z niego zrobić (uogólniając) dobrego człowieka. Dobrego człowieka, NIE tylko dobrego harcerza. Jedynie nie świadomy tego CELU drużynowy może marnować ten cenny czas na "świętości", które nie służą niczemu prócz zabawie w harcerstwo.
I tak: uczymy harcerzy Alfabetu Morsa, którego w dobie telefonii komórkowej i internetu, używać będą jedynie w czasie harcerskiej gry terenowej, wałkujemy musztrę, którą wykorzystujemy jedynie podczas harcerskich apeli, wtłaczamy do znudzenia skomplikowaną harcerską strukturę, która nijak ma się do codziennego życia.
Wymienione wyżej przykłady w myśl zasady pośredniości metody harcerskiej spełniają pewne cele wychowawcze.
I tak szyfry mogą rozwinąć umiejętność logicznego myślenia, musztra dyscyplinę, ale tylko pod warunkiem, że są stosowane świadomie i w stopniu nie zachodzącym na "sztukę dla sztuki".
A przecież są tacy, dla których to, przez które ramię odwrócisz się wykonując "w tył zwrot" jest rodzajem "jakiejś tam świętości".
Święćmy świętość - o ile cel jest tego warty.

A harcerskie kicze, bezcelowe zachowania przybierające niekiedy groteskową postać - tysiące:
1. Kult munduru, który znacznie przekracza granice dbania o własny wygląd - do munduru nie wypada mieć makijażu, rozpuszczonych włosów o ile są dłuższe niż do ramienia, do munduru nosi się buty za kostkę i wełniane getry bez względu na porę roku, części umundurowania traktuje się jak osoby żyjące - niemal przyjaciele (patrz naramiennik) istnieje procedura składania munduru, zakładania, stosownego wywieszania na obozowy wieszak itd.
2. Alarmy - ćwiczone do znudzenia, bez celu, tylko dlatego, że na obozie alarm być musi.
3. Apele - porany, przed obiadem, przed podwieczorkiem, wieczorny.
4. Musztra - sparodiowana do granic możliwości.
5. Obozowe piloty.
6. Zmiana podkładki u instruktora (nie mówię o Zobowiązaniu) - w niektórych środowiskach prawdziwy fetysz.
7. Biegi harcerskie: na lilijkę, barwy drużyny, pierwszą belkę, drugą, krokiewkę, beret (czlowiek zostaje emerytem, ale wciąż "biegnie" po guzik do mankietu).
8. I cała masa instruktorskich przyzwyczajeń; obcinanie guzików, bieganie z plecakami wokół podobozu, padnij-powstań...
I moje ulubione nieśmiertelne z samarytanki tj. usztywnianie nogi za pomocą gałązek, czy wysysanie jadu żmiji z naciętej rany... (tak, tak - harcerze się tego uczą! - nie mówię o HSR :-)

Problem jest bolący, bo podobne nieśmiertelne świętości, mogą się okazać śmiertelne dla sensu
istnienia harcerstwa.
A szkoda by było.

Pozdrawiam.
phm. Anna Błaszczak
Kierowniczka
Zespołu Wędrowniczego GK ZHP

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 30 cze 2004, 08:17

anna napisała:
A harcerskie kicze, bezcelowe zachowania przybierające niekiedy groteskową postać - tysiące:
1. Kult munduru, który znacznie przekracza granice dbania o własny wygląd - do munduru nie wypada mieć makijażu, rozpuszczonych włosów o ile są dłuższe niż do ramienia, do munduru nosi się buty za kostkę i wełniane getry bez względu na porę roku, części umundurowania traktuje się jak osoby żyjące - niemal przyjaciele (patrz naramiennik) istnieje procedura składania munduru, zakładania, stosownego wywieszania na obozowy wieszak itd.
2. Alarmy - ćwiczone do znudzenia, bez celu, tylko dlatego, że na obozie alarm być musi.
3. Apele - porany, przed obiadem, przed podwieczorkiem, wieczorny.
4. Musztra - sparodiowana do granic możliwości.
5. Obozowe piloty.
6. Zmiana podkładki u instruktora (nie mówię o Zobowiązaniu) - w niektórych środowiskach prawdziwy fetysz.
7. Biegi harcerskie: na lilijkę, barwy drużyny, pierwszą belkę, drugą, krokiewkę, beret (czlowiek zostaje emerytem, ale wciąż "biegnie" po guzik do mankietu).
8. I cała masa instruktorskich przyzwyczajeń; obcinanie guzików, bieganie z plecakami wokół podobozu, padnij-powstań...
I moje ulubione nieśmiertelne z samarytanki tj. usztywnianie nogi za pomocą gałązek, czy wysysanie jadu żmiji z naciętej rany... (tak, tak - harcerze się tego uczą! - nie mówię o HSR :-)
BO TO JEST WŁAŚNIE HARCERSTWO
ad1. słów mi zabrakło...
ad2. tak właśnie, na alarmie może się pojawić również alarm pożarowy... tzn. oczywiście wedle woli jak ktoś lubi pośród płomieni trenować wychodzenie z namiotu na gwizdek, to życzę udanej zabawy.
ad3. Czy są bezcelowe? nie. podają plan dnia, śpiewanie hymnu przypomina kim się jest. W jakim jeszcze miejscu można go zaśpiewać.
ad4. sparodiowana może być tylko wtedy gdy się jej nie ćwiczy... poza tym dla wielu moich rówieśników to strasznie fajna sprawa.
ad5. Jak by druhna miała przynajmniej 6 takich podrząd, to zobaczyłaby druhna ich przesłanie...
ad6. nie znam się...
ad7. no chyba się nie zgodzę...
ad8. Mnie to ogólnie bawi, nie jest to żadna świętość... lubię sobie pobiegać z plecaczkiem itd, itp. bo wtedy się czuje obóz... i można sobie go miło powspominać...

Jedni jeżdżą na obozy koszykówki i dla nich normalne jest to, że budzą ich z samego rana i karzą im biegać 10 km, inni jeżdżą na obozy konne i codziennie rano muszą nakarmić swojego podopiecznego konia.... a my jeździmy na obozy harcerskie i codziennie rano mamy apel, potem biegamy po lesie itd. to jest takie dziwne, że warto to nazywać kiczem???

Wiele osób właśnie po to jeździ na obozy harcerskie, bo tak tam właśnie jest- INACZEJ niż w codzienności...
I wiele osób jest w harcerstwie bo nie mogą zneść życia bez munduru, który tak wiele dla nich znaczy...
To są świętości? Nie, to są wartości dla których poprostu warto ŻYC!

"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 30 cze 2004, 08:37

Patko.
Chciałem ci wysmarować długa odpowiedź, ale się powstrzymałem. Bo ty po prostu chyba inaczej to odbierasz. Masz 16 lat i patrzysz na harcerstwo jeszcze trochę starszoharcersko. A my patrzymy już bardzo instruktorsko.

Fajnie, że odbierasz harcerstwo tak a nie inaczej, masz jakieś wspomnienia, itd. Ale harcerstwo to nie fabryka wspomnień, tylko organizacja wychowawcza. Celem harcerstwa jest przygotowanie cię do życia. I jest na to tylko kilka lat. I uwierz mi to że ktoś robi ci alarm za alarmem, lub to, że ćwiczysz codziennie musztrę praktycznie w żaden sposób nie pomoże ci potem w życiu. Przyda ci się to pracy? W rodzinie? W życiu codziennym? Będziesz mogła robić w lewo zwrot biorąc dokumenty z biurka w pracy, czy kupując kostkę masła? ;)

Nie. Harcerstwo ma wpajać wartości (wypisane w statucie), ma uczyć wielu spraw przydatnych w życiu (praca w grupie, pisanie streszczeń problemu, dowodzenie grupą, podejmowanie decyzji, i wiele innych).

Owszem - w drużynie młodszej musztra (z umiarem) jest potrzebna do ustanowienia jakiegoś tam porządku, pozatym sama w sobie jest jakąś tam frajdą (ale z czasem zupełnie przestaje). Alarm - też chyba (był o tym wątek) jest głównie elementem rozrywki już i to TYLKO DLA MŁODSZYCH, nie wyobrażam sobie w partnerskiej drużynie (wędrowniczej) alarmu. ćwiczy pewnie trochę samozorganizowanie, ale pewnie są lepsze metody.

I ma być NORMALNE. Dopasowane do dzisiejszego świata. Z pewną dozą magii, ale bez śmieszności. Właśnie na tym polega KICZ. Wiecie, Violetta Villas też myśli, że jest gwiazdą. Ale wszyscy uważają ją za symbol kiczu. Nie bądźmy harcerskim odpowiednikiem Villas, czy Ich troje.

I jeszcze jedno: nie pisz jak kolejna osoba, że mundur to część wartości. Bo to bzdura. Mundur to strój organizacyjny, na którym oznaczamy wazne dla nas rzeczy i dlatego jest dla nas ważny. Ale to nie wartość. Wartości, które reprezentuje harcerstwo znajdują się w statucie:

(jeden z celów ZHP)
"upowszechnianie i umacnianie w społeczeństwie przywiązania do wartości: wolności, prawdy, sprawiedliwości, demokracji, samorządności, równouprawnienia, tolerancji i przyjaźni"

A instruktorom polecam mój artykuł z ostatniego czuwaja
http://www.czuwaj.zhp.org.pl/art_glowny ... adycji.pdf
choć wędrownicy też mogą spróbować przez niego przebrnąć :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 30 cze 2004, 12:38

Oj... w takim razie zwracam honor i kłaniam się nisko :D:D:D
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

anna
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 02 maja 2004, 16:09
Lokalizacja: 99 DW "Nomada" im. A. Zawady
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: anna » 30 cze 2004, 21:59

(Jak sięgam pamięcią, jedyna sprawa, co do której nie zgadzaliśmy się z Michałem, to kto będzie obierał ziemniaki na kolację.. :lol )
Patka_69 napisał:
BO TO JEST WŁAŚNIE HARCERSTWO![/b]
Jak to z tym harcerswem jest?

Po epoce zimnej wojny krążyło kilka żarcików o "mądrej Ameryce i głupiej Rosji".
I tak, Rosjanie będąc pod wrażeniem wydajności amerykańskiej gospodarki drzewnej, postanowili sprowadzić do głębokiej Tajgi kilkaset sztuk amerykańskich pił motorowych. Szybko okazało się, że mimo zmiany narzędzi pracy, rosyjscy drwale wciąż ścinają, w ciągu godziny, kilkakrotnie mniej drzew niż Amerykanie. Po reklamacji strony rosyjskiej, producent pił wysłał do Tajgi inżyniera-fachowca, który miał zbadać przyczyny miernej efektywności pracy Rosjan. Ponieważ przegląd techniczy pił nie budził wątpliwości, że narzędzia są sprawne i nie odbiegają jakością od tych używanych w Stanach, inżynier polecił jednemu z drwali ściąć stojące nieopodal drzewo. Po minucie, Amerykanin przerwał pracę rosyjskiego drwala, zabrał z jego rąk piłę i... włączył silnik.
...
Podobnie jest z harcerstwem.
Gdyby istotą harcerstwa był apel, alarm, czy mundur, to wystarczyłoby, że byle kto w byle jakim miejscu na ziemi ogłosi alarm mundurowy i zorganizuje apel, żeby można było mówić o harcerstwie.
Ale tak nie jest.
Sukces metody harcerskiej, motor harcerstwa nie leży w sprawnie wykonanej komendzie "spocznij".
Nie to jest harcerstwem.
...
Podziwiam Twoją wiarę, Patko.
Kto wie może spotkamy się za kilka lat - ja będę harcerska emerytką, a Ty kierownikiem referatu wędrownictwa. ;)

Pozdrawiam ciepło.
phm. Anna Błaszczak
Kierowniczka
Zespołu Wędrowniczego GK ZHP

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 30 cze 2004, 22:28

Ej, nie bawię się z Wami...
ile razy mam zwracać honor...??
kurcze, już raz zrozumiałam jakie jest przesłanie kiczu i więcej poprawek mi nie trzeba.

PS:
Raczej nie będę żadnym superaśnym-pokaźnym harcerzem, bo dla mnie harcerstwo to styl życia, a nie punkt wychowania... a z taką wiedzą i wiarą daleko w dzisiejszym czasie zajść nie można... no chyba że na Rysy :P...

PS2: dla tych co by chcieli zwrotu honoru:
Kumam waszą wizję... i przyznam że już się z nią (jakotako) zgodzę...
Więc to co napisane wyżej to brak info, nie wiedza i jeszcze zupełnie inny punkt widzenia harcerstwa... ale że druh który mnie dopadł jako pierwszy dokładnie mi wyjaśnił to już w porządku :D

POZDRAWIAM :D
Czuwaj!
Patka... :D
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

skaut5
Starszy użytkownik
Posty: 265
Rejestracja: 15 sty 2003, 10:12
Lokalizacja: 12 DW Barykada
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: skaut5 » 01 lip 2004, 10:10

??? ??? ???

oki hymm

juz wiem:D

Tu z tym kiczem trzeba miec naprawde wyobrażnie i na wszystko zwracać uwage. Bo jesli zrezygnujemy z tego co pisała anna nie bedzie to tak naprawde harcerstwam, lecz gdy uznamy całość tych spraw jako cel i najwarzniejsza forme to napewno nie bedzie to metoda harcerska.

I tak musze stanąć w obronie Patki i ludzi ktorzy tego bronią, bo jeżeli całość takich spraw i rzeczy jest dobrze wykorzystywana, bez przesady i skrajnosc, to napewno nie zasluguje na miano kiczu.
"jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha, dokonaj wszelkich starań by nie zagasła lecz stała się wędrownicza watrą" /Michał Gławdel/

kl. phm skaut5

www.puszcza.net
www.drezdenko.zhp.pl

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 01 lip 2004, 10:59

Sorki, że ja znowu tu. Jestem po prostu misiem z małym rozumkiem i nie rozumiem jak wy widzicie harcerstwo bez tych wszystkich elementów(?) Tego właśnie nie widzę... jak wyglada obóz harcerski bez apelu? jak wygląda system stopni, jeśli nazywacie go kiczem?
Przecież specjalnie opracowano nowe stopnie, żeby udoskonalić rozwój wędrownika... i to że trzeba poświęciś rok aby go zdobyć(stopień), to to jest właśnie harcerstwo...
Są takie elementy, które pasują tylko do określonego środowiska: zdobywanie beretu, to już przegięcie, ale zdobywanie chusty. Czy to cię przystosuje do dorosłego życia ? nie, bo to cię przystosuje do życia w drużynie...

To było zawsze (dla mnie) takie wielkie w harcerstwie... nie szło się na kurs HTML'u bo można było zdobyć sprawność ( a wy teraz kiczem nazywacie sprawność )... przecież te wszystkie rzeczy dobrze stosowane tworzą fabrykę marzeń, ale również wychowują i uczą życia...

Sory jeszcze raz... już więcej tu nie wpadnę... plizzz, tylko o jeszcze jedną lekcję bez ochrzaniania druhu g00rku... ;)
już powoli łapie przesłanie tego wątku... :p
PS'04: Alarm to kicz, ale tylko w drużynie wędrowniczej... (nie wierzę że to napisałam:D)
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

skaut5
Starszy użytkownik
Posty: 265
Rejestracja: 15 sty 2003, 10:12
Lokalizacja: 12 DW Barykada
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: skaut5 » 01 lip 2004, 11:13

???????????????????????????????????????????????????????????????????????????

???????????????????????????????????????????????????????????????????????????

???????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Droga Patko sprawności to nie kicz ani stopnie, ani apele lecz sa takie srodowsika gdzie to jak składaz mundur wpływa na to ja jesteś odbierana. sa tez ludzie ktorzy cały czas tylko prowadza nocne apele by sie wyrzyc na dzieciakach to wlasnie jest kicz. Kiczem nie sa instrumenty metodyczne ani tradycja lecz to co z nich niekiedy wyrasta. Naprawde czasem druzynowy niezdaje sobie z tego sprawy i wtedy powstaje kicz:(
"jeśli zobaczysz iskrę w oczach zucha, dokonaj wszelkich starań by nie zagasła lecz stała się wędrownicza watrą" /Michał Gławdel/

kl. phm skaut5

www.puszcza.net
www.drezdenko.zhp.pl

paunow
Użytkownik
Posty: 70
Rejestracja: 13 lip 2002, 20:20
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: paunow » 01 lip 2004, 19:34

No to teraz jeszcze ja się wypowiem :)

Cóż harcerstwo ma wychowywać-owszem taki jest główny cel ZHP :) Ma wychowywać poprzez metodę (harcerską oczywiście). Jednak nie ma mowy o formie. Czasem jest tak że drużynowi przeginają w różne strony :) Czasem jest tak że drużynowy nie widzi że jego drużyna dorasta... są takie przypadki ale nie o tym mowa :)

Bo mi chodzi o to że nawet to głupie składanie munduru czegoś uczy (chodzi mi o harcerzy młodszych bo z takimi pracuję). Czy wiecie jak to jest jak jedziecie na wycieczkę i nagle okazuje się że dziecko nie potrafi złożyć sobie ciuchów bo w domu Mama je składa (?) A więc nawet nauka składania munduru przybliża troszkę do samodzielności,uczy utrzymywania porządku. Bo ja nie wyobrażam sobie obozowej półki, na której jest większy syf niż w chlewie (to już kiczem nie jest) :)

Jeśli chodzi o alarmy to jestem zwolennikiem żeby nie przegiąć (np.alarm nocny bo zapomniało się dzieciom powiedzieć dobranoc) :P To takie z kosmosu wzięte (ale być może się zdarzają). Jeśli chodzi o p.poż to cóż to czegoś uczy również-młodszych pracy w grupie (tak tak) a starszych-pomocy młodszym :)

Reasumując każda forma odpowiednio wykorzystana i przemyślana jest dobrą formą,czasem widzi się KICZ ale cóż...wszystkiego się nie zmieni :)Można zacząć od swojego środowiska,a potem wychodzić dalej...ale nie można zapomnieć tego czym jest metoda...

A co do mundurów-to cóż męskie są nieco kiczowate...wypadało by je zmienić-u mnie w drużynie chłopcy noszą "uharcerzowione" bundeswery :) choć niektórzy mają zawsze jakieś ale :)
...w górach jest wszystko co kocham...

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 01 lip 2004, 20:58

Kochani!

Lekko zeszliście z tematu, postaram się to naprostować.
Na początku wyjaśnijmy co to jest KICZ?

"kicz bezwartościowy obraz, utwór lit., film;
Etym. - nm. Kitsch 'jw.; lichota, tandeta'; określenie powstałe ok. 1870 r. w monachijskich kołach malarskich (o obrazach). "

To dobrze że dyskutujemy wogóle o celu i formach, ale nie o taką dyskusję mi chodziło. Alarmy to nie KICZ, to ewentualnie niewłaściwa forma. Ale nie KICZ. KICZ to cygański pałącyk, to koncert Ich Troje oraz przesadna dostojność w tym co robimy.

Mam czasami wrażenie, że nasze harcerstwo jest tak kiczowato smutaśne. Masa wzniosłości i "partyzantki" zasłania młodzieńczego ducha wesołości i radości. O to mi chodziło.

Ale skoro zaczęliśmy już pisać o doborze środków to skrobnę kilka zdań i o tym.
Patko! To nie jest tak, że my negujemy te wszystkie sprawy! To zupełnie nie tak.

Mamy jakiś cel. I on jest przede wszystkim (wychowanie). Dobieramy takie formy aby były skuteczne. Dobieramy też takie formy, aby były w jakiś sposób "magiczne" harcersko. Harcerstwo ma taką siłę właśnie przez tą magię - magię lasu i harcerskiego ducha. I ja to rozumiem. Być może moglibyśmy jeździć do ośrodków i spać na plastikowych łóżkach - ale wtedy ten leśny duch jakoś by nam uciekł...

Ale oddzielmy leśnego ducha, "ducha leśnej mądrości", jak mawiano przed wojną, magię ognisk i piosenek od bezsensownego wyżywania się na podwładnych, kierowania jak jednostką wojskową, czy wymyślania bzdurnych kar. Oddzielmy tez od tej magii bezsensowne powtarzanie rytuałów, które są nieskuteczne i nie mają celu.
Ale... jeśli chcecie o tym rozmawiać, to proszę załóżcie nowy wątek. Ja chcę kontynuować temat KICZU. :)

hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

nikos

Post autor: nikos » 08 lip 2004, 00:06

A dla mnie symbolem kiczu jest wielce poważny 40-letni instrutor w getrach i jajkościskach na apelu porannym.

I jeszcze wielce poważni instruktorzy z jakiejś-tam-komendy walczący o stołki prawie jak w parlamencie.

I wielce poważni harcerze-komandosi jadący na obóz w hełmach i z maskami gazowymi.

I może jeszcze wielce poważny apel hufca liczący 30 osób.

Ja tak to widzę.

:lol:lol:lol:lol:lol:lol:lol




Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicy”