Jak to jest zapłacić 200 zł za to, że się pracuje... dl

forum poświęcone innym tematom związanym z harcerstwem
Zablokowany
dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 24 wrz 2007, 12:16

Kamilo, skoro mowa o pieniądzach kadry, to kilka słów:

Na ogół kadrę na np. obozy zabieram za darmo. Kadrę, czyt. opiekunów. Znam środowiska, w których "kadra" oczekuje zapłaty (lub konkretnych nagród rzeczowych, co na jedno wychodzi).

Ale jesli np. druzynowy jest niepełnoletni i musi mieć opiekuna, to nie ma"zmiłuj się". Jedzie jako uczestnik - na prawach uczestnika (za pełną odpłatnością).

Osobiście potrafiłem, jako komendant obozu, na wędrowym na Bornholmie - płacić tyle samo co harcerze, mimo, że "byłem kadrą".

Kwestia rozliczenia kosztów, tego, o ile "zafundowanie" wyjazdu podroży koszta dla uczestników, i na ile te wszystkie funkcje są konieczne i niezbędne.

Zwłaszcza, ze potrafiłem miec uczestników, którzy na ochotnika np. kierowali kuchnią lub byli oboźnymi (płacąc jako uczestnicy, czerpiąc radość z funkcji i nie zgłaszając pretensji).

Z drugiej zaś strony - dawno dawno temu oburzyłem się, ze zaprzyjażniony nauczyciel chciał płacić za biwak (był naszym opiekunem) i tak samo odrzuciłem "ofertę nie do odrzucenia" bycia opiekunem, kiedy to łaskawie "zostałem zwolniony z częsci kosztów biwaku równych zyskowi dla drużyny".

A zatem - kwestia konktretnego wyjazdu. Co ktoś ma robić, na ile jest to potrzebne, a na ile niezbędne, i ile tych "funkcji dodatkowych jest". W końcu - jestem w stanie zrobić obóz harcerski, gdzie KAŻDY harcerz będzie miał STAŁĄ funkcję. I wtedy... kto za to ma płacić?
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 24 wrz 2007, 12:24

Ja w swoim środowisku zasadę niepłacenia złamałem już dawno. Płacą wszyscy, co zresztą umożliwia nam zróżnicowanie kosztów w zależności od możliwości danego harcerza.

Jest jednak inna sprawa. Jeśli na imprezie mają pojawić się w określonej liczbie ludzie posiadający określone umiejętności, to - niestety - trzeba się nad kwestią odpłatności zastanowić. Bo jak muszę mieć np. trzech ratowników WOPR i powiem im, że mają zapłacić za to tyle, co reszta uczestników, to mogę zobaczyć pukanie się w czoło.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 25 wrz 2007, 10:32

19kldh pisze:Bo przecież "...najważniejsze jest, że uczestnikom się podobało..." ;)
Oczywiście że w płaszczyźnie formy tak. Należy używac form, które najbardziej się ludziom podobają i przekazywac za ich pomoca odpowiednie rzeczy. Ot, taki harcerski marketing :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 25 wrz 2007, 11:04

Np. zapasy w kisielu upsss... w krochmalu ?
;)
Ostatnio zmieniony 25 wrz 2007, 11:04 przez 19kldh, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

kiubik
Stały bywalec
Posty: 928
Rejestracja: 03 sie 2004, 15:52
Lokalizacja: 144 PDH "SZANIEC"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kiubik » 25 wrz 2007, 12:48

Maciek P pisze:Jest jednak inna sprawa. Jeśli na imprezie mają pojawić się w określonej liczbie ludzie posiadający określone umiejętności, to - niestety - trzeba się nad kwestią odpłatności zastanowić. Bo jak muszę mieć np. trzech ratowników WOPR i powiem im, że mają zapłacić za to tyle, co reszta uczestników, to mogę zobaczyć pukanie się w czoło.
W tym sęk. Nie uważam, że wtedy konieczna jest wygórowana zapłata, ale nie zgodziłbym się pojechać na obóz, gdzie jestem ratownikiem i jeszcze za to płacić. Musiałem przejść drogi kurs, musiałem wziąć urlop, mam jednak stresującą pracę na obozie i to nie jest do końca wypoczynek.
19kldh pisze:Np. zapasy w kisielu upsss... w krochmalu ?
Hehe, przecież rozwijają spryt, refleks, są sprawdzeniem umiejętności, wiedzy specjalistycznej, siły ciała, odwagi, są wyzwaniem. A zatem - TAK ;)
phm. Jakub Król
Polski Kontyngent na Roverway 2009
były drużynowy 144 PDH "SZANIEC" im. Alka Dawidowskiego

skAlpel.harce - szukamy tłumaczy!

Kamusia
Użytkownik
Posty: 63
Rejestracja: 29 paź 2006, 21:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Kamusia » 26 wrz 2007, 14:16

No ja się z Wami w pełni zgadzam. Na obozy z moimi harcerkami zawsze jeździłam jako wolontariusz (czyli nie płaciłam, ale za to pracowałam gratis) i wydaje mi się, że jest to najnormalniejsza sytuacja jak jedzie się na obóz z własnymi ludźmi. Jak jechaliśmy na jakiś rajd to oczywiście normalnie płaciłam.Troszkę inaczej wygląda sytuacje jak jedzie się na obóz "harcerski" lub inaczej nazywany młodzieżowym. U nas w hufcu na takich obozach są głównie dzieci z MOPSu, które sprawiają dość dużo kłopotów. U nas sytuacja z kadrą została rozwiązana w ten sposób, że jak jedzie ktoś pierwszy raz, płaci za wsad do kotła, drugi raz jedzie za darmo, a kolejne dostaje wynagrodzenie. Można to tak rozwiązać, bo są na to fundusze. Oczywiście zgadzam się z tym, że ratowniy, lekarz/pielęgniarka czy kucharki powinny dostawać kasę, gdyż często to są cywile i nie mają żadnej motywacji, żeby pracować charytatywnie. Uważam, że dobrze było z tym, że drużynowi płacili tyle co uczestnicy. W moim poście nie było żadnej pretensji. Miał on na celu zasygnalizowanie, że wszyscy zapominają w swoich rozważaniach o jeszcze jednej grupie-kadry, która też płaciła.
phm. Kamila Wybraniec
Namiestniczka harcerska
Hufiec Sosnowiec

lessa15
Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 24 paź 2006, 22:34
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: lessa15 » 27 wrz 2007, 01:47

sikor pisze:Taaa, może się boją, a może się zgadzają a może mają to wszystko w nosie i nie bardzo wiedzą oco nam chodzi ? Przecie niezła imprezka była, roboty niewiele, wesołe miasteczko, koncery generalnie niezła zabawa. Więc o co biega ? No tak, czepiamy się.
A może nie mają ochoty poświęcać swojego cennego czasu na trochę akademickie już- w pewnym momencie - rozmowy? Przecież w tym czasie można zająć się czymś, co w hierarchii ważności konkretnej jednostki ustawione jest wyżej. Np. pracą, nauką, odpoczynkiem (lub wypoczynkiem) czy pracą wolontariacką w ZHP :) z drużyną.
Równocześnie chciałam zaznaczyć, że całkowicie rozumiem zasadność dyskusji na tematy przyszłościowe (następna impreza/zlot, spojrzenie na cele i formy), które wnoszą coś nowego i poprawiają jakość działania(piszę to, ponieważ zaraz znów ktoś mi coś zarzuci, np niejasność i zupełnie odwrotnie zinterpretuje moją wypowiedź).

Co do płacenia. Wydaje mi się, że warto rozważyć pewne kwestie i znaleźć jakiś "złoty środek".
To, co mi się nasuwa teraz:
-niepłacenie kadry wiąże się z podniesieniem opłat harcerzy
-niepłacenie przez kadrę i obsługę przy chęci zachowania możliwie niskich kosztów wiąże się z obniżaniem ilości kadry do niezbędnego minimum (a jest to okazja do służby, możliwość realizacji, pojechania za niższą jednak kwotę, może wyjazdu w ogóle przy jakiś ograniczeniach wiekowych) - obniżenie jakości? więcej pracy?
-obsługa jedzie jednak do pracy, czasami bardzo wyczerpującej, długiej i wymagającej wykazania się umiejętnościami zdobytymi jakimiś kosztami - mamy przyzwyczajać do tego, w ramach wychowania, że fachowców się nie ceni?
- pracujący nie mają często czasu, by uczestniczyć w programie "dla siebie", ale jedzą :) i korzystają z różnych instytucji
Pewnie by się znalazło jeszcze wiele aspektów.

W sytuacji takiego zlotu pełne płacenie przez osoby z obsługi byłoby nieporozumieniem (choćby ze względu na to, że potrzeba trochę tych osób, a nie każdy ma możliwość i ochotę godzić się na taką opcję, zresztą - dlaczego miałby?). Wydaje mi się, że niepłacenie - również nie jest właściwe. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś jechał i otrzymywał wypłatę. Pomysł, żeby była to stawka żywieniowa w teorii wydaje mi się rozwiązaniem optymalnym. Fajnie by było, gdyby był "wymienny" z możliwością indywidualnego żywienia się. Fajnie by było, gdyby materiały programowe, ich ewentualny transport, były wspierane przez organizatorów.
A kielecki problem 200zł to może nie tyle sam fakt, że podobno to była stawka żywieniowa, a raczej jej wysokość i "takie tam inne" - opisane wcześniej(chodzi mi o wszystkie uwagi krytyczne, które już padły).

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 27 wrz 2007, 08:32

lessa15 pisze:
sikor pisze:Taaa, może się boją, a może się zgadzają a może mają to wszystko w nosie i nie bardzo wiedzą oco nam chodzi ? Przecie niezła imprezka była, roboty niewiele, wesołe miasteczko, koncery generalnie niezła zabawa. Więc o co biega ? No tak, czepiamy się.
A może nie mają ochoty poświęcać swojego cennego czasu na trochę akademickie już- w pewnym momencie - rozmowy? Przecież w tym czasie można zająć się czymś, co w hierarchii ważności konkretnej jednostki ustawione jest wyżej. Np. pracą, nauką, odpoczynkiem (lub wypoczynkiem) czy pracą wolontariacką w ZHP :) z drużyną.
Równocześnie chciałam zaznaczyć, że całkowicie rozumiem zasadność dyskusji na tematy przyszłościowe (następna impreza/zlot, spojrzenie na cele i formy), które wnoszą coś nowego i poprawiają jakość działania(piszę to, ponieważ zaraz znów ktoś mi coś zarzuci, np niejasność i zupełnie odwrotnie zinterpretuje moją wypowiedź).
Widzisz.... problem w tym że "w pewnym momencie" to nie są już "rozmowy akademickie" a raczej "ostatnie dzwony".
O co chodzi ? O zlot 100-lecia. Tak, tak, to są już "ostatnie dzwony". Do końca roku wypada podjąć decyzje, o ile ma to być zlot bardziej harcerski niż kielecki. A dyskusja na temat relacji "zlot-kadra/obsługa" to jak najbardziej dyskusja "na tematy przyszłościowe"
lessa15 pisze:Co do płacenia. Wydaje mi się, że warto rozważyć pewne kwestie i znaleźć jakiś "złoty środek".
To, co mi się nasuwa teraz:
-niepłacenie kadry wiąże się z podniesieniem opłat harcerzy
-niepłacenie przez kadrę i obsługę przy chęci zachowania możliwie niskich kosztów wiąże się z obniżaniem ilości kadry do niezbędnego minimum (a jest to okazja do służby, możliwość realizacji, pojechania za niższą jednak kwotę, może wyjazdu w ogóle przy jakiś ograniczeniach wiekowych) - obniżenie jakości? więcej pracy?
-obsługa jedzie jednak do pracy, czasami bardzo wyczerpującej, długiej i wymagającej wykazania się umiejętnościami zdobytymi jakimiś kosztami - mamy przyzwyczajać do tego, w ramach wychowania, że fachowców się nie ceni?
- pracujący nie mają często czasu, by uczestniczyć w programie "dla siebie", ale jedzą :) i korzystają z różnych instytucji
Pewnie by się znalazło jeszcze wiele aspektów.

W sytuacji takiego zlotu pełne płacenie przez osoby z obsługi byłoby nieporozumieniem (choćby ze względu na to, że potrzeba trochę tych osób, a nie każdy ma możliwość i ochotę godzić się na taką opcję, zresztą - dlaczego miałby?). Wydaje mi się, że niepłacenie - również nie jest właściwe.
Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś jechał i otrzymywał wypłatę.
Pomysł, żeby była to stawka żywieniowa w teorii wydaje mi się rozwiązaniem optymalnym. Fajnie by było, gdyby był "wymienny" z możliwością indywidualnego żywienia się. Fajnie by było, gdyby materiały programowe, ich ewentualny transport, były wspierane przez organizatorów.
A kielecki problem 200zł to może nie tyle sam fakt, że podobno to była stawka żywieniowa, a raczej jej wysokość i "takie tam inne" - opisane wcześniej(chodzi mi o wszystkie uwagi krytyczne, które już padły).
A to że ktoś żywił się sam to było "płacenie" czy "nie płacenie" ?
Pytam bo nie do końca to sprecyzowałaś.
Ostatnio zmieniony 27 wrz 2007, 08:33 przez 19kldh, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

Mysiek
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 28 sie 2006, 13:28
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Mysiek » 27 wrz 2007, 08:44

Ale wracając do tematu

W moim Hufcu kadra młodzieżowa jedzie na obóz płacąc połowę kwoty uczestnika. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale na pewno skuteczne bo nikt się nie czepia i nie denerwuje że musi zapłacić i potem pracować.


Z kolei ja ostatnio organizowałem obóz wędrowny gdzie wszyscy płacili tyle samo(komendantka nie płaciła bo była spoza środowiska).

Na obozie każdy gotował chociaż raz(sami chcieli), sprzątał. Każdego dnia mieliśmy innego oboźnego. Codziennie uczyłem pojedyncze osoby jak się apel prowadzi. Ostatecznie kończyliśmy obóz jak każdy był za coś odpowiedzialny, mimo zapłacenia przez każdą z osób 550 zł.


I co teraz?
powinienem im zwrócić pieniądze? w końcu pracowali na obozie.
"Nie kłaniać się nikomu i nigdy bez potrzeby" - J.Piłsudski


www.82odh.fora.pl

edekk
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 10 gru 2005, 21:39
Lokalizacja: Buczek-Kolumna
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: edekk » 27 wrz 2007, 20:32

pod linkiem jest ukryty odnosnik do strony wogole nie zwiazanej z harcerstwem
pwd Edward Kondratiuk HO
Komendant Hufca Łask
www.lask.zhp.pl

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 27 wrz 2007, 21:11

Już zgłosiłem moderatorowi.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

lessa15
Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 24 paź 2006, 22:34
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: lessa15 » 27 wrz 2007, 21:46

19kldh pisze:Widzisz.... problem w tym że "w pewnym momencie" to nie są już "rozmowy akademickie" a raczej "ostatnie dzwony".
O co chodzi ? O zlot 100-lecia. Tak, tak, to są już "ostatnie dzwony". Do końca roku wypada podjąć decyzje, o ile ma to być zlot bardziej harcerski niż kielecki. A dyskusja na temat relacji "zlot-kadra/obsługa" to jak najbardziej dyskusja "na tematy przyszłościowe"
Dlatego napisałam, że rozumiem celowość rozmowy na tematy przyszłościowe (za takie uważam PRZYSZŁY zlot i to, co napisałeś właśnie). Może za wcześnie się odezwałam, ale mam niejasne wrażenie, że właśnie temat przyszłościowy powoli zaczyna się rozmywać. Odczucie subiektywne, zaznaczam. Wolę zastanawiać się nad pomysłami, propozycjami niż zastanawiać, kto wille sobie kupił bądź nie, a ile kosztowały krokiety (tzn - ile można). Podkreślam subiektywizm i absolutnie nikogo się nie czepiam.
A to że ktoś żywił się sam to było "płacenie" czy "nie płacenie" ?
Pytam bo nie do końca to sprecyzowałaś.
Wariant pośredni. Niektórym nie podobało się (wracając do krokietów, niestety) nie to, że muszą sobie wyżywienie opłacić, ale to, że dostają coś, co w ich odczuciu nie jest warte włożonych pieniędzy.
Ja to widzę tak.
A. Prowadzący zajęcia płaci organizatorowi stawkę żywieniową i dostaje papu jak każdy.
B. Prowadzący nie płaci bezpośrednio organizatorowi, ale żywi się sam. Jest to jego wkład (czyli jakby płaci), ale wie za co, wie ile i nie ma podstaw do narzekania, że cośtam - za drogo czy niesmacznie. Teoretycznie nie płaci, czyli nie daje nic organizatorowi do ręki. I czuje się lepiej (psyczicznie), bo wpakowanie 200 zł bardziej boli niż wydanie po 20 co dzień.

Ja tu mówię tylko o opcjach, które widzę - nie skupiam się na tym jak ktoś się "żywił", ale jak teoretycznie może się żywić (przyszłość). I jeśli by coś takiego było możliwe (nie wiem, czy jest i czy ma sens tak do końca) to wydaje mi się, że te dwa warianty powinny być opcjami do wyboru (przed). I wtedy organizator wie, ile osób żywi, a kto nie jest zainteresowany pakietami czy innymi krokietami. I kadra się cieszy, że nie płaci ;)

Mysiek - no, ale komendantka nie płaciła. To chyba najbardziej naturalny i "normalny" sposob obozu, ale sam widzisz, że nawet mając tak świetne podejście i rozwiązania włączające wszystkich do współodpowiedzialności (zachwyty całkiem szczere, zero ironii), musiałeś (nie znam szczegółów, ale tak wnioskuję) zrobić wyjątek. Chyba pieniądze nie były tu jednak najważniejsze, nie? Bo przecież to był obóz wspólny. Każdy pracował, każdy jadł, każdy miał podobne (jakieś) obowiązki, czemu nie płacić tak samo. Ale to chyba coś trochę innego niż obóz gdzie jest "pracujący" (nonstop) i grupa odbiorców "bawiąca się". Trochę głupio jechać na koszt harcerzy ze swojego środowiska (za prowadzenie drużyny też pobierasz wynagrodzenie?). Ale jeśli masz obce dzieci, obóz z dziećmi niezrzeszonymi np, to może właśnie rozwiązanie z niższymi kosztami jest lepsze? Pracujesz i bawisz sie. Płacisz, ale inaczej. Pierwsza osoba wynika tylko z tego, że tak się rozpędziłam. Jeśli komuś przeszkadza, to edytuję.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 27 wrz 2007, 23:25

19kldh pisze:Np. zapasy w kisielu upsss... w krochmalu ?
;)
Czemu nie? Jeśli nie są to zapasy gołych 13 latek, tylko normalna forma urozmaiconych zawodów sportowych to nie różni sie to dla mnie niczym od rugby w błocie, hokeja na mydlinach, czy piłki noznej ze związanymi nogami.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 27 wrz 2007, 23:39

Hm, ale dobrze wiesz, Michale, że to, co robimy nie może się negatywnie kojarzyć. I tak jak ty niechętnie patrzysz na pseudowojskowe formy, to ja miałbym zastrzeżenia do zabaw kojarzących się z klubem go-go.
Ostatnio zmieniony 27 wrz 2007, 23:39 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 28 wrz 2007, 09:20

Dlatego napisałem - da się to zrobić tak, żeby sie nie kojarzyło. Zresztą pewnie skojarzenia będa mieli tylko dorośli i to niektórzy. Dzieciaki kisiel uważają za kisiel ;)

Swoją drogą to musi być strasznie droga impreza ;) Lepiej w błocie.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Inne”