System stopni wersja do konsultacji

Wydział Pracy z Kadrą i Kształcenia ksztalcenie.zhp.pl
ODPOWIEDZ
cebul
Stały bywalec
Posty: 682
Rejestracja: 05 lut 2006, 11:18
Lokalizacja: 5 DDW "Sprzysiężeni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: cebul » 05 sty 2009, 23:22

Maciek P pisze:I uważasz, że rozmowa pozwoli upewnić się, że gość reprezentuje poziom pozwalający traktować go jako wzór osobowy? Chciałbym mieć taki dar przenikania serc i umysłów. :)
Mówimy cały czas o ludziach dorosłych. I uważam, że jak ktoś poważnie myśli o podjęciu służby w harcerstwie jako dorosły już człowiek, to swoją decyzję przemyśli także pod kątem samego siebie patrząc np. w ideę stopnia HR. A taka rozmowa mogłaby się odbyć na początku umownego okresu próbnego, w czasie którego:
- kandydat ma możliwość spróbować się jako potencjalny instruktor, zobaczyć czy to na pewno to
- KSI ma czas żeby jeszcze się upewnić, czy to, co gość mówił na spotkaniu, jest na 100% prawdą.
Takie coś, po wspólnym podsumowaniu, powinno umożliwić w miarę rzetelną weryfikację. To jest rzecz jasna zarys, który trzeba by dopracować etc.

I odbijając piłeczkę spytam, czy zdobycie stopnia przez takiego kogoś da nam pewność? Uważam, że takiej pewności nigdy mieć nie będziemy na mur beton - niezależnie, którą opcję wybierzemy. Bo i przy zdobywaniu stopni można zakombinować tak, aby ukryć prawdę i jakoś się prześlizgnąć.
Maciek P pisze:Nie mamy budować nietykalnej kasty wszechmądrych i wszechmocnych ideałów zwanych instruktorami, tylko własnym przykładem wskazywać drogę rozwoju "poprzez stawianie wyzwań" i przechodzenie kolejnych prób. Jak instruktor może dawać za przykład takiego życia samego siebie, jeśli sam przez to w żadnym stopniu nie przeszedł? Chyba wystarczy nam harcmistrzów teoretyków nie mających pojęcia o skautowaniu. A jak ma sę teoretyk stać praktykiem, jeśli sam nie dotknął tego, co ma wskazywać swoim przykładem?
A nie bierzesz pod uwagę możliwości, że on w swoim "cywilnym" życiu te "próby" przeszedł, tylko bez nazywania tego próbami? Z takim podejściem, że tylko HR certyfikuje dojrzałość, będziemy jedynie umacniać "syndrom oblężonej twierdzy". A nie chodzi nam chyba o to, żeby zamykać młodych w harctriksie?
Takiego potencjalnego instruktora trzeba po prostu wyposażyć w odrobinę "teorii harcerstwa" (nie będę tego dokładnie rozwijał, bo nie o tym mowa), aby umiał swoje życiowe doświadczenie przełożyć na pracę z ludźmi.
Ostatnio zmieniony 05 sty 2009, 23:29 przez cebul, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Mateusz Cebula HR
Drużynowy 5. Dębickiej Drużyny Wędrowniczej "Sprzysiężeni" im. Dębickich Sybiraków
Komendant 7. Szczepu Drużyn Dębickich "Invicti" im. gen. Mariusza Zaruskiego
Komendant Hufca Dębica im. Dębickich Szarych Szeregów
Przewodniczący Rady Chorągwi Podkarpackiej
instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 05 sty 2009, 23:31

cebul pisze:I odbijając piłeczkę spytam, czy zdobycie stopnia przez takiego kogoś da nam pewność? Uważam, że takiej pewności nigdy mieć nie będziemy na mur beton - niezależnie, którą opcję wybierzemy. Bo i przy zdobywaniu stopni można zakombinować tak, aby ukryć prawdę i jakoś się prześlizgnąć.
Można, ale przyznasz, że jest to trudniejsze, niż w przypadku rozmowy. Mówimy o ludziach dorosłych, ale czy jesteś pewien, że dorosły = dojrzały? Obawiam się, że takiego znaku równości postawić nie można.
Czy człowiek dorosły podejmuje decyzję świadomie? Tak, bo świadomie chce robić to a to. Nie, bo niekoniecznie jest świadom swoich możliwości i niekoniecznie jest świadom czekających go wyzwań. Niekoniecznie też jest świadom poziomu jaki musi reprezentować nie jako wychowawca, ale jako człowiek. Zdobycie HRa (oczywiście sformułowanego dojrzalej, niż obecny) pozwoliłoby wykluczyć pomyłki i patologie. Na przykład chronicznych nieudaczników szukających w harcerstwie potwierdzenia swoich wysokich aspiracji (mało takich mamy obecnie w ZHP?).
Oczywiście, stuprocentowej pewności nigdy nie będziemy mieli, ale można postarać się ograniczyć margines błędu. między 100% a 0% jest co najmniej sto możliwości.
A nie bierzesz pod uwagę możliwości, że on w swoim "cywilnym" życiu te "próby" przeszedł, tylko bez nazywania tego próbami? Z takim podejściem, że tylko HR certyfikuje dojrzałość, będziemy jedynie umacniać "syndrom oblężonej twierdzy". A nie chodzi nam chyba o to, żeby zamykać młodych w harctriksie?
Takiego potencjalnego instruktora trzeba po prostu wyposażyć w odrobinę "teorii harcerstwa" (nie będę tego dokładnie rozwijał, bo nie o tym mowa), aby umiał swoje życiowe doświadczenie przełożyć na pracę z ludźmi.
Powtórzę kwestię kluczową: masz pewność, że taki instruktor będzie właściwym PRZYKŁADEM OSOBISTYM? Może przeszedł dziesiątki prób. Ale jeśli tak, to nie ulęknie się jeszcze jednej potwierdzającej dla nas i dla niego, że trafił do właściwej organizacji i stanowiącej dla niego podstawę do bycia osobistym przykładem dla jego harcerzy. Pytanie retoryczne: jakim przykładem jest człowiek wyposażony jedynie w
odrobinę "teorii harcerstwa"
, który nigdy nie potwierdził tej teorii czynem? Jak będzie pomagał harcerzom konstruować próby jeśli nigdy próby harcerskiej nie przeszedł (próba instruktorska jest jednak trochę inna)?

Mamy spór. Z jednej strony gra na liczbę, z drugiej gra na jakość. Tylko że rzadko bywa tak, by rezygnacja z poziomu przełożyła się na jakość, odwrotnie zaś jest normą. Jeśli mamy być elitą, zacznijmy od naszej kadry i zacznijmy wymagać zamiast zasłaniać się teoriami o "oblężonej twierdzy". Harcerstwo wymagające oblężoną twierdzą nie było. Stało się nią, gdy przestało wymagać.

P.S.
Dla wyjaśnienia i ucięcia domysłów:
1. Moja żona mogłaby być wzorem harcerki, choć nigdy w harcerstwie nie była. Wiem jednak, bo rozmawialiśmy, że chętnie taką próbę by przeszła dla własnej satysfakcji.
2. Sam w życiu przeszedłem kilkadziesiąt prób nie nazywając tego próbami. I chcę jeszcze. :)
Ostatnio zmieniony 05 sty 2009, 23:42 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

jotkaf
Użytkownik
Posty: 128
Rejestracja: 09 sty 2003, 15:07
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jotkaf » 06 sty 2009, 00:40

Być może czytam ten tekst nieco inaczej, a może z racji tego, ze próby robiłem mając za opiekunów wyjątkowe autorytety w moim środowisku inaczej trochę na to patrzę i osobiście to widzę to tak:

Członek ZHP w pewnym wieku – odpowiednim dla niego – staje przed wyborem, czy chce się realizować jako wędrownik, czy jako instruktor. Jeżeli jako wędrownik – są odpowiednie stopnie ułatwiające mu własny rozwój – jeżeli jako instruktor – również. Nie widzę potrzeby konieczności biegania po kolejnych komisjach i pisania kolejnych prób.
Jeżeli, ktoś decyduje się na drogę instruktorską – decyduje się na znacznie więcej niż byciem wędrownikiem. Chce być wychowawcą – a więc nie tylko spełniać wymogi stopnie wędrowniczych i dbać o swój rozwój, ale również nabierać wiedzy i umiejętności, które pozwolą mu zostać liderem. Tak naprawdę od opiekuna zależy najwięcej – dobry opiekun – dobra próba. Naszym nieszczęściem nie są proponowane zapisy, ale ułomność kadry i skostniała struktura. Rolą komisji i opiekuna jest zadbać by kandydat do stopnia spełniał wymogi i posiadał odpowiednią wiedzę. To opiekun przychodzi na komisję i niejako ręczy za podopiecznego, dając nie jako gwarancję, jakości próby, weryfikacji wiedzy i umiejętności kandydata. Nie da się tego wymusić koniecznością zdobywania stopni harcerskich niezależnie od instruktorskich. Jeżeli, ktoś chce ominąć przepisy i „zaliczyć” stopień – to najwyżej „zaliczy” dwa. Potrzebna jest zmiana mentalna, a o tą jak wiadomo najtrudniej. Dążyłbym raczej do weryfikacji opiekunów. Nie każdy phm – np. świeżo upieczony powinien mieć prawo bycia samodzielnym opiekunem prób – nawet przewodnikowskich. To, że ktoś jest dobrym organizatorem, drużynowym, nie znaczy przecież, że będzie dobrze przekazywał swoją wiedzę, a co za tym idzie nie koniecznie będzie najlepszym opiekunem.

Stopnie do 26 roku życia – tak, tak i jeszcze raz tak. Oczywiście bez rygoru zamykania możliwości zdobywania ich w późniejszym czasie. Brak harcmistrzów jest wprost proporcjonalna do panującej opinii o KSI w KCH i odwrotnie proporcjonalna do ilości instruktorów w młodym wieku zdobywających ten stopień w danym środowisku. Osobiście zamykałem hm mając 22 lata i uważam, że dziś mając rodzinę, pracę i chcąc się jeszcze poudzielać w ZHP nie miałbym już siły na hm. Mam przykład pewnego znajomego komendanta hufca, który zbierał się do tego kilkanaście lat, a dziś bliżej mu do 50 niż 26 lat. Myślę, ze właśnie dla takich phm, otwarcie możliwości bycia opiekunem prób podharcmistrzowskich jest świetnym pomysłem. Zapis ten nie spowoduje lawinowego otwierania prób, ale pozwoli rozszerzyć wachlarz wyboru opiekunów – jeżeli nawet nieznacznie – to i tak warto. Osobiście uważam, że 3 letnia karencja to za mało powinna wynosić 5 lat. Nie ma to bowiem być alternatywa dla młodych, którzy powinni zdobywać hm, ale furtka dla doświadczonych instruktorów, którzy zmotywowali się do otwarcia próby hm.

1. Jeżeli w niniejszym dokumencie mowa jest o funkcji instruktorskiej, dotyczy to również instruktorów pełniących funkcję zastępców tych instruktorów, którzy kierują podstawowymi jednostkami organizacyjnymi oraz szczepami i związkami drużyn.

Biorąc pod uwagę, fakt iż do zamknięcia przewodnika nie jest wymagana funkcja instruktorska – to zapis ten wydaje mi się nieco kontrowersyjny, gdyż w myśl jego zapisu można zamknąć phm, będąc przybocznym, co wydaje mi się patologią. Sprzyja budowaniu molochów po 100 osób i mający 3 przybocznych, którzy tak naprawdę są drużynowymi a drużynowy szczepowym, ale za nic w świecie nie chcą się do tego przyznać i wolą polegnąć za kolor chusty i numer drużyny. Nie mogę się powstrzymać by takiego zachowania nie przyrównać do 40 letniego faceta nadal mieszkającego z mamusią, który zasłaniając się miłością do ukochanej rodzicielki najnormalniej boi się podjąć wyzwania i pójść założyć własną rodzinę. Mam nadzieję, że zapis ten wynika niejako z rozpędu, chcąc zapewnić możliwość rozwoju na funkcjach z-cy komendanta kręgu, szczepu itp. I zostanie doprecyzowany.

Nadawanie stopnia hm przez Naczelnika uważam za znakomity pomysł. Rozkazy Naczelnika przechowywane przez muzeum i z pewnością nie pojawią się kontrowersję czy jakiś instruktor posiada hm czy nie zwłaszcza, że stopień ten jest wymagany do władz.

Instrukcja znacznie rozbudowuje zakres działań KSI i moim zdaniem w dobrym kierunku. Osobiście zabrakło mi konkretnych zapisów odnoście opiekunów prób, zakresu ich zadań, obowiązków, a co najważniejsze odpowiedzialności za próbę.
hm. Jacek Kaflowski
Szef Zespołu ESHD

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 sty 2009, 00:41

Maciek P pisze:... Zdobycie HRa (oczywiście sformułowanego dojrzalej, niż obecny) pozwoliłoby wykluczyć pomyłki i patologie. Na przykład chronicznych nieudaczników szukających w harcerstwie potwierdzenia swoich wysokich aspiracji (mało takich mamy obecnie w ZHP?).
Oczywiście, stuprocentowej pewności nigdy nie będziemy mieli, ale można postarać się ograniczyć margines błędu. między 100% a 0% jest co najmniej sto możliwości.
...
O tototo
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 sty 2009, 08:34

Nie ustosunkowałeś się do kwestii, co w sytuacji, gdy ktoś na instruktorską drogę zdecyduje się w wieku 22 lat? Ma zrobić trzy stopnie w cztery lata?
Teoretycznie ta koncepcja wygląda logicznie. W praktyce ma dziury jak ser szwajcarski.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 sty 2009, 10:09

jotkaf pisze:Mam nadzieję, że zapis ten wynika niejako z rozpędu, chcąc zapewnić możliwość rozwoju na funkcjach z-cy komendanta kręgu, szczepu itp. I zostanie doprecyzowany.
I tu się wogóle nie zgadzamy. Problem w tym dla kogo są stopnie. JEŚLI BęDĄ WSPIERAć ROZWÓJ WYCHOWAWCÓW to naturalnym staje się że skierowane są do WYCHOWAWCÓW czyli ludzi pracujących w pjo. Harcmistrz to mistrz harców czyli drużynowy lub szczepowy. Podharcmistrz to drużynowy bądź przyboczny a przewodnik to przyboczny. Tak jest to rozwiązane na świecie, że pjo kieruje ZESPÓŁ INSTRUKTORÓW a nie 16 letnie dziecko któremu nadaje się status instruktora. Na skutek głupich działań mamy takie drużyny jakie mamy i takie wychowanie jakie mamy.
jotkaf pisze:Nadawanie stopnia hm przez Naczelnika uważam za znakomity pomysł. Rozkazy Naczelnika przechowywane przez muzeum i z pewnością nie pojawią się kontrowersję czy jakiś instruktor posiada hm czy nie zwłaszcza, że stopień ten jest wymagany do władz.
Wiesz co... Stwierdzenie, że Naczelnik powinien nadawać stopień harcmistrza bo jego rozkazy są przechowywane w muzeum jest... Takie sobie :)
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 sty 2009, 11:08

sikor pisze:
jotkaf pisze:Mam nadzieję, że zapis ten wynika niejako z rozpędu, chcąc zapewnić możliwość rozwoju na funkcjach z-cy komendanta kręgu, szczepu itp. I zostanie doprecyzowany.
I tu się wogóle nie zgadzamy. Problem w tym dla kogo są stopnie. JEŚLI BęDĄ WSPIERAć ROZWÓJ WYCHOWAWCÓW to naturalnym staje się że skierowane są do WYCHOWAWCÓW czyli ludzi pracujących w pjo. Harcmistrz to mistrz harców czyli drużynowy lub szczepowy. Podharcmistrz to drużynowy bądź przyboczny a przewodnik to przyboczny. Tak jest to rozwiązane na świecie, że pjo kieruje ZESPÓŁ INSTRUKTORÓW a nie 16 letnie dziecko któremu nadaje się status instruktora. Na skutek głupich działań mamy takie drużyny jakie mamy i takie wychowanie jakie mamy.
Dodam, że w świetle obecnych przepisów MEN nie można łączyć funkcji kierownika placówki wypoczynku i wychowawcy. Także na obozach wędrownych w drużynach wędrowniczych. Jeśli jedzie 5 wędrowników na wyprawę, to w komenda musi składać się z komendanta i wychowawcy (instruktora).
Kierownikiem placówki może być phm z uprawnieniami (osobna sprawa, to tak robić kursy phm, żeby każdy phm miał uprawnienia). Układ, jaki opisał Sikor:
hm - drużynowy
phm - przyboczny
pwd - drugi przyboczny
daje nam możliwość robienia samodzielnych obozów drużyn. Także wędrownych.

Dodatkowo, dla szczepów jadących na zgrupowania sytuacja, w której dysponują na trzy drużyny "zestawem" min. 9 instruktorów (zakładając, że jeden z drużynowych jest szczepowym), w tym min. 3 z uprawnieniami kierownika placówek wypoczynku, daje dość spory komfort organizacyjny. Dodać warto, że w praktyce przy trzech drużynach w szczepie byłoby realnie min. 12 instruktorów, bo komenda szczepu rzadko bierze się za prowadzenie drużyn. Nie od tego jest. Mamy więc na obóz min. 4, a raczej 6 phm i hm z uprawnieniami plus 3-6 pwd. Żyć nie umierać. Nawet jak coś się sypnie, ktoś nie dostanie urlopu, czy złamie nogę, to świat obozu się nie wali.
Pomijając "szczegół", jakim jest możliwość istnienia w szczepie kręgu instruktorskiego i wpływ wychowawczy starszych kolegów na młodego instruktora, a także istnienie realnego wsparcia.
A więc same zalety.
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 11:16 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

jotkaf
Użytkownik
Posty: 128
Rejestracja: 09 sty 2003, 15:07
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jotkaf » 06 sty 2009, 12:41

Cóż zrobić kiedy ktoś zaczyna przygodę z ZHP mają 22+? Zakładam, że pierwszy stopień dla niego powinien mieć tak skonstruowany by zawierał możliwość uzupełnienie wiedzy i umiejętności. Nie ważny jest da mnie wiek- ważne by każdy instruktor reprezentował odpowiedni poziom. Dla mnie to w dalszym ciągu robota opiekuna próby i kwestia pracy z kandydatem na instruktora. Czy zdobędzie on komplet stopni prze 4 lata czy przez 6, 8 – jest drugorzędną sprawą. Jak rzekłem nie umierałbym za zdobycie stopnia do 26 roku życia. Ważne dla mnie jest by młodzi ludzie, którzy przeszli przez ZHP w ciągu kilku lat zdobywali stopnie i by było to dla nich jak najbardziej naturalne, że hm jest również dla nich, a nie jest to mityczny stopień, który kiedyś może zdobędą. Warto przy tym sobie wyraźnie powiedzieć, iż taki modelowy przykład, gdzie mamy dużo hm bardzo młodych niesie za sobą spore obciążenie młodym wiekiem, gdzie woda sodowa nie jednemu potrafi uderzyć, a zdobycie świata dla nich jest pestką. Nie znaczy to, ze nie należy do tego dążyć, jednakże dobrze zdawać sobie sprawę z zagrożeń i im przeciwdziałać. Do tego dojdzie jeszcze opór materii doświadczonych instruktorów w stopniu hm, którym niejako ciężko jest zaakceptować, że oni dostali hm mac lat 40, a tu młokos tez ma hm.

W całej rozciągłości pozwolę sobie podtrzymać zdanie o przybocznym phm. Dla mnie to patologia. Rozumiem i nawet popieram układ drużynowy doświadczony phm i przyboczny pwd. Ale z chwila kiedy przyboczny decyduje się na phm powinien objąć wyzwanie jakim jest własna jednostka i rozwijać się jako samodzielny lider, a jego miejsce powinien zająć kolejny młody człowiek, który pod okiem doświadczonego phm zdobywa laury pwd. W innym przypadku jest to dla mnie nic innego jak wygodnictwo, wszak znacznie mniejsza odpowiedzialność jest na przybocznym. Moim zdaniem phm na funkcji przybocznego to zwyczajne marnotrawstwo najdelikatniej mówiąc.

Nie mam nic przeciwko drużynowym w stopniu hm o ile nie są w wieku emerytalnym. Uważam że rozwój instruktora powinien odbywać się przez funkcje i nowe wyzwania, a nie poprzez odcinanie kuponów z przeszłości.

Obozy drużyn, zwłaszcza wędrowniczych –piękna rzecz ale myślę, że jeden drużynowy i dwóch przybocznych nawet stopniu pwd w zupełności wystarczy. Wart też pomyśleć o pracy kręgiem i szczepem. Nie trzeba przecież prowadzić drużyny, pełnić funkcje przybocznego by być kadrą na takim obozie zwłaszcza jeżeli miała by to być funkcja pomocnicza. Problemem jest niepracowanie instruktorami, którzy wyszli z drużyny, szczepu. Zapis w instrukcji, który pozwala przybocznym dobywać stopień phm, argumentując iż jest to niezbędne do prowadzenia obozów drużyn jest chyba mocno przesadzony.

Oczywiście, że łatwiej jest prowadzić drużynę mając kilku dobrze wykształconych instruktorów, pytanie tylko na ile jest to rozwijające dla każdego z nich. Miałem w swojej drużynie kiedyś trzech przybocznych w stopniu pwd. Jako przyboczni sprawdzali się znakomicie. Jednakże kiedy musili pojść na swoje okazało się, że sprawa nie jest taka prosta. Łatwiej jest pełnić bowiem funkcje drużynowego niż przybocznego. Po objęciu swoich własnych drużyn okazało się bowiem, że teraz oni są liderami na których wszyscy patrzą, to oni muszą podejmować decyzje – nie zawsze słuszne i to oni ponoszą odpowiedzialność. Musieli sobie przewartościować swoje postawy, nawyki i nauczyć się podejmowania wyzwań samodzielnie w oparciu o swoich przybocznych. Boję się, że pozostawienie możliwości by przyboczni pełnili swoje funkcje posiadając stopień phm wypaczy ich jeszcze znaczniej.
Osobiście uważam, że człowiek, który zrobił przewodnika powinien pełnić funkcje przybocznego najwyżej rok i następnie podjąć wyzwanie samodzielnej jednostki lub przejść na poziom szczepu i dalej się rozwijać. Jakoś nie bardzo umiem sobie wyobrazić rozwój poprzez funkcje przybocznego phm.

Otwiera to dyskusję nad opisem funkcji i rozwojem instruktorskim. Pytanie jak długo powinniśmy pełnić swoją funkcję? Kiedy następuje syndrom zmęczenia materiału, wypalenia i zniechęcenia. Po dwóch latach, trzech? Z moich obserwacji wynika, że trzy lata to maksymalny okres czasu kiedy nam się jeszcze chce, potem idziemy już siłą rozpędu, nierzadko popadając w rutynę. W związku z tym ciężko mi sobie wyobrazić kogoś na funkcji przybocznego przez 5 lat – zakładam, ze pwd to 1,5 roku, dwa lata przerwy i 1,5 phm.
hm. Jacek Kaflowski
Szef Zespołu ESHD

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 06 sty 2009, 12:50

Jacku, najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie:
- kto to jest hm.
- kto to jest phm.
- kto to jest pwd.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

jotkaf
Użytkownik
Posty: 128
Rejestracja: 09 sty 2003, 15:07
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jotkaf » 06 sty 2009, 12:56

19kldh pisze:Jacku, najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie:
- kto to jest hm.
- kto to jest phm.
- kto to jest pwd.
Zgadzam się całkowicie – po prostu nie jestem wstanie sobie wyobrazić, ze phm to przyboczny ;)
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 12:56 przez jotkaf, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Jacek Kaflowski
Szef Zespołu ESHD

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 sty 2009, 12:56

No tak, tyle wątków, ile własnych doświadczeń i przykładów z przeróżnych podwórek.
Właściwie to interesują mnie te aspekty dyskusji, które dążą do skracania czasu trwania prób instruktorskich, do obniżania wieku "harcmistrzowskiego" i do ścisłego powiazania drogi "harcerskiej" z "instruktorską".
Po krótce, bo jakoś straciłem....... motywację / wszak net, fora to strata czasu jest "weźta się do roboty druhowie ! :D/
Żeby było...ciekawiej , to wogóle uważam istnienie trzech stopni instruktorskich za zbędne.
Phm i hm, i tyle. / otwarcie próby phm jest zamknięciem "próby Drużynowego" /
"Karencje" czasowe" między próbami TEŻ uważam za zbędne. Po prostu mianowanie do stopnia nizszego jest otwarciem próby na stopień wyższy, i już.
Brak harcmistrzy ? Wszak mamy Ich ponad 3 tysiące, tylko ta przeciętna wieku :D / Dwa razy wyższa niż "przed wojną" ;) /
Po co dumać i teoretyzować, skoro ZHR przeprowadził "eksperyment" na "dużej próbie"
i działa system HO- phm, HR - HM, to czemu i nie u nas ?
Kwestia "dorosłych" podnoszona przez Sikora. Ano skoro ktos wraca, albo "się deklaruje"
to zamiast realizacji pełnej harcerskiej próby wprowadźmy dla takich osób "pracę HO i HR"
rozumianą jako majstersztyk przydatny dla środowiska/harcerstwa.
Przy czym osoby "nowe w ruchu" niech poszukaja doswiadczeń własnego zycia, czy zawodu przydatnych w przyszłej roli wychowawcy. Na marginesie, onegdaj, gdy działały nielegalne, lub półlegalne Kapituły HO i HR , 80% dorosłych instruktorów w ten własnie sposób zdobywała HO HR - wracając do tradycyjnych stopni których wcześniej zdobywać nie było wolno, ukazała się nawet wspaniała ksiązka z materiałami programowo/metodycznymi "Prace HO i HR " dziś prawdziwy Biały Kruk wydawniczy.
Jakie źródło materiałów, scenariuszy dla Czuwaja :d
I jeszcze jedno - centralny rejestr phm i hm uważam za niezbędny, co wiąze się z KAPITALNYM pomysłem nominacji harcmistrzowskiej przez Naczelnika ZHP . TAK TAK TAK !!!!!
Pomijając piękny aspekt obrzedowo-wychowawczo-motywacyjny, moze w ten sposób nie będziemy mieli przypadków pełnienia wysokich funkcji przez harcmistrzy, którzy nie wiadomo nawet czy byli przewodnikami ;)
PS
Magda, czemu uważasz Wędrowników za dziwoląg metodyczny ?!
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 13:11 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 sty 2009, 13:15

jotkaf pisze:
19kldh pisze:Jacku, najpierw trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie:
- kto to jest hm.
- kto to jest phm.
- kto to jest pwd.
Zgadzam się całkowicie – po prostu nie jestem wstanie sobie wyobrazić, ze phm to przyboczny ;)
Cóż ja uważam, ze przyboczny powinien mieć i realizować "próbę drużynowego" .
Uwaga, pwd wyewoluował z pojęcia "drużynowy po próbie" dpp. Jedyne niebezpieczeństwo to właśnie ta "ewolucja" , w której dpp staje się quasistopniem instruktorskim. / co dalej prowadziło do ...."organizatora" , jak Darwin, to ewolucja :D/
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 13:16 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 sty 2009, 13:40

Jacku, w dużym stopniu zgadzam się z ideą twojej wypowiedzi. Kwestionuję natomiast stosowanie sztywnych ram czasowych, bo to po pierwsze biurokracja i formalizm (a chyba chcemy od tego uciekać), a po drugie taka sztywna granica nie uwzględnia zwykłego życia. Czy naprawdę chcemy, żeby kandydaci na instruktorów i instruktorzy zaliczali stopnie jeden za drugim nie dojrzewając do nich? A ilu odpadnie po drodze nie dlatego, że się nie nadają, ale dlatego, że dogoni ich życie. I co? Dziewczyna w wieku 24 lat wyjdzie w stopniu phm za mąż. Potem urodzi dziecko. Zmienią się jej priorytety, zawiesi swoją działalność, a jak wróci, to okaże się, że nie może już zrobić harcmistrzyni, bo jest za stara. W tej sposób zamkniemy jej drogę do powrotu.

Inny przykład: wędrownik ze znakomitym wyczuciem instruktorskim. Potencjalny instruktor. Nie podejmuje jednak próby, bo studiuje na wymagającej uczelni (np. na WAT) i jest zbyt odpowiedzialny, żeby brać się za dodatkowe zadania. Dojrzeje do funkcji i stopni pod koniec studiów, ale wtedy będzie za stary.

Opcja trzecia: angażujemy rodzica, który chce włączyć się w działalność instruktorską. I co? "Bardzo proszę, ale hm, to druh nie dostanie, bo jest druh za stary."

Opcja czwarta: instruktor zdobywa stopnie "zgodnie z rozkładem". W terminie robi hma. Jednak w KSI czegoś go nie lubią (np. prowadzi środowiskową drużynę wędrowniczą stanowiącą konkurencję dla absolwentów szkół należących do innych środowisk). No to pod byle pretekstem KSI uwala chłopakowi/dziewczynie próbę. Niestety, nie może podjąć jej ponownie, bo... w międzyczasie mija 26 lat.

Oczywiście, można dla wszystkich tych przypadków stworzyć opcje wyjątkowe. Tylko, że system złożony z wyjątków od reguły jest do bani. Reguły powinny być tak budowane, żeby w miarę możliwości obejmować wszystkie opcje, a wyjątki powinny być wyjątkami, a nie regułami.

Rozumiem ideę, że próby powinny być tak konstruowane, że instruktor, który zaczyna drogę w wieku 18 lat, powinien ją zakończyć w wieku lat 26. No to ja proponuje inne rozwiązanie:
obowiązkiem władz harceskich jest takie prowadzenie prób stopni, by pełna droga od otwarcia pwd do zamknięcia hm nie przekraczała 6-8 lat aktywnej służby harcerskiej.

W odniesieniu do instruktorów wyrosłych z harcerstwa zachowana jest zasada 26, ale obejmuje bez wyjątków także inne opcje. Mówi o okresie rozwoju, czyli dorosłemu instruktorowi pokazuje konkretną perspektywę oraz uwzględnia możliwość zawieszenia aktywności w organizacji, co powoduje "zawieszenie terminu". Na koniec wreszcie, obciąża tym obowiązkiem struktury harcerskie, a nie zainteresowanych harcerzy/instruktorów, bo to psi obowiązek struktur i komend zachęcić ludzi do bycia instruktorami, a nie żeby młodzi musieli toczyć boje z KSI traktującej ich jak podejrzanych.
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 14:16 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 06 sty 2009, 14:41

Jacku nie możesz sobie wyobrazić phm-a jako przybocznego bo wszyscy mamy powalone widzenie struktury organizacyjnej ZHP. Komusza skretyniałość wszystkim nam narzuca, że jest tak jak jest tymczasem czy na pewno tak powinno być ?
Czy przypadkiem w organizacji na różnych szczeblach nie powinni funkcjonować fachowcy od tego co robią a nie jacyś super drużynowi którzy może i drużyne prowadziliby super ale już w chorągwi to nie bardzo wiedzą co robią.
Jeśli określimy, że stopnie mają służyć kształtowaniu wychowawców to ukształtowanym wychowawcą będzie właśnie harcmistrz.
Czy jeśli miejscem dla tegoż harcmistrza będzie drużyna to czymś dziwnym będzie że ludzie dla któych jest mistrzem są jego przybocznymi?
Zresztą ja jestem pwd a moja przyboczna właśnie kończy phm i co w tym dziwnego ?
A jaśli ma byc inaczej czyli próba na stopień mistrza harcowania ma kształcić jako ersatz w zarządzaniu czy innych rzeczach to chyba lepiej będzie postawic uczelnię i prowadzić studia... Ta forma jest powszechna bo właśnie ta się do tego sprawdza. Nie mieszajmy w to stopni instruktorskich.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 06 sty 2009, 15:38

Jeszcze a propos. Problemem jest nie tyle obecność harcmistrzów wiekowych, bo przecież, gdyby nie weterani, to skąd wiedzielibyśmy jaka jest prawdziwa tradycja harcerstwa? I nie tyle "problem" wiekowych drużynowych, bo gdyby założyć, że drużynowy "zbyt stary" się nie nadaje, to należałoby wywalić ze skautingu Baden-Powella.
Problemem są:
1. nadreprezentacja harcmistrzów w "słusznym" wieku, a szczególnie tych ukształtowanych w zupełnie innym systemie i przez inny system, kompletnie nie rozumiejących współczesnej rzeczywistości, w stosunku do harcmistrzów młodych. Jednak nadreprezentacja młodych harcmistrzów też nie jest zdrowa, bo wówczas chęć zmian, poszukiwanie i eksperymenty zdominują doświadczenie. A to wcale nie prowadzi do sukcesu.
Powinna istnieć równowaga gwarantująca "tyle zmian, ile konieczne i tyle tradycji, ile możliwe".
2. z jednej strony brak ludzi do pełnienia funkcji wychowawczych w każdym wieku, z drugiej nadreprezentacja - znowu - różnych ciał typu "hufcowa komisja do spraw parzenia kawy". Ogromna ilość wyszkolonych wychowawców siedzi po tego typu tworach zupełnie nie angażując się w rzeczywistą pracę Związku, a tylko pozorując działanie czynnościami nieraz potrzebnymi, ale nie niezbędnymi. Nie trzeba być ani instruktorem, ani nawet czynnym członkiem ZHP, żeby zajmować się historią hufca.
3. zawłaszczanie kadry instruktorskiej przez środowiska i zamykanie się środowisk w sobie - chodzi mi o to, że jeśli w Szczepie A jest dwóch instruktorów bezrobotnych, a w sąsiednim Szczepie B grozi rozpad z braku kadry, to nie ma siły, która tych bezrobotnych wypchnie do pracy w innym środowisku. Ale i na odwrót: słabe środowisko nie skorzysta z oferty współpracy z silnym zespołem wędrowniczym z innego środowiska, tylko na siłę próbuje budować gromadę wędrowniczą nie mając ku temu żadnych przesłanek. Barwy środowiska są silniejsze, niż poczucie tożsamości ZHP i odpowiedzialność za końcowy wynik naszej wspólnej pracy.
4. wielokrotnie opisywane tu problemy młodych (i nie tylko) instruktorów z harcerską (i nie tylko) biurokracją zniechęcające patrzących z boku do angażowania się w pracę instruktorską.

Tylko, że tych problemów nie rozwiążą administracyjne rozwiązania typu "granica 26". Wręcz je pogłębią.
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 17:06 przez Maciek P, łącznie zmieniany 1 raz.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Kadra i kształcenie”