Przyboczna?

Wydział Pracy z Kadrą i Kształcenia ksztalcenie.zhp.pl
g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 25 mar 2007, 21:18

Ale to nie tak ma wyglądać.

Wy macie "serwować" im taki program, który ich porwie. Który będzie dla nich ciekawy. Który spowoduje, że harcerstwo będzie dla nich pasją. Nie taki który wam wydaje sie dobry, czy ciekawy. Na wędce ma być to co lubi ryba a nie to co lubi rybak.

Jeśli harcerze nie lubią części obrzędowych, to może pomyślcie czy rzeczywiście nie jest ich za dużo?
Co chcecie przez te części osiągnąć? Moe da się te cele osiągnąć innym programem?

Nie powtarzamy pewnych spraw dlatego, że "i my tak mieliśmy na zbiórkach", tylko robimy nowoczesny program.

A jaki? Taki który ich zainteresuje. To na pewno nie jest tak, że nic ich nie interesuje :)

***

Harcerskie wychowanie nie polega na tym, że masz w drużynie osoby które potrafią się zachować. to po co byłoby im harcerstwo? :) to dzięki niemu mają byc wychowani...

Przyswoić wartości, ot choćby nieoszukiwanie...
Ostatnio zmieniony 25 mar 2007, 21:20 przez g00rek, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

anonimowa
Nowicjusz
Posty: 23
Rejestracja: 20 sty 2007, 19:56
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: anonimowa » 26 mar 2007, 19:12

My wiemy że nie jesteśmy DSH czy DW więc częsci obrzędowych jest NAPRAWDE mało. tylko że według mnie problem jest jak harcerze odnoszą sie DO SIEBIE. MY nad programem pracujemy, nad wszystkimi i każdym z osobna też pracujemy... no i powoli jest lepiej. :)

Naleśnik
Nowicjusz
Posty: 36
Rejestracja: 04 kwie 2007, 09:27
Lokalizacja: XII Szczep DHiZ "Q"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Naleśnik » 05 kwie 2007, 09:01

Nie uważam, żeby karać dzieciaki nie pojechaniem na biwak, było dobrym pomysłem. Wydaje mi się, że właśnie na biwaku mamy więcej czasu, żeby popracować nad tym, co jest złe w drużynie, bo mamy wtedy większy kontakt z harcerzami.
A co do trzaskania drzwiami - byłam kiedyś na biwaku z moimi zuchami sama i "straciłam głos" (miałam taką chrypę, że mówiłam szeptem, bo inaczej się nie dało). Dzieciaki, jak to dzieciaki, robiły dużo hałasu i nic do nich nie docierało, a ja nie byłam nawet w stanie krzyknąć "Szum!". Tak więc wkurzyłam się i powiedziałam, że wrócę, jak już będzie spokój. Za minutę była cisza i tylko raz zuchy zawołały: "Druhno wróć!". Nie uważam, że postąpiłam jakoś niewychowawczo.
"Prawdy szukać i szukać, nim Cię porwie jedna z burz..."
-------------------------------------------------------------------------------------
phm. Marta Leśniak
komendantka XII Szczepu DHiZ "Q"

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Kadra i kształcenie”