Czym jest survival

forum harcerskich drużyn obronnych
ODPOWIEDZ
Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 02 wrz 2003, 16:29

Fedajkin napisał:
n/c

Moderatora proszę oprzejmie o zmakniecie tematu bo tej duszyczki nie da się uleczyć :(

A Szef to nie powiem gdzie jest... nie będę wulgarny.
A poza tym żałosne to się robi z naszej strony... ;););)

Robal

Post autor: Robal » 02 wrz 2003, 21:17

Starywilk napisał:

Tak daleko posuwamy nasze zmiany ku nowoczesności że powstają drużyny i instruktorzy zaiste uprawiający "harcerstwo inaczej". Może to znak czasów !?
Święte słowa Wilku. Co gorsza liczba "harcerzy inaczej" ciągle rośnie. Przy takiej tendencji niedługo na palcach jednej ręki policzyć będzie można drużyny działające normalnie.
.

Robal

Post autor: Robal » 02 wrz 2003, 21:26

Drogi Mroofczyku.
Jakbyś jeszcze nie zauważył dyskusja wyszła już poza wielce istotne kwestie takie jak np. "kto odstawił drabinę". Chodzi tu teraz o ogólne podejście zarówno Twoje jak i Twojego drużynowego. Widać obaj nie potraficie przyznać się, że nie postąpiliście najlepiej. Najgorsze jest nie samo wasze postępowanie, ale odporność na wszelką konstruktywną krytykę i niewyciąganie wniosków z popełnionego błędu.
Mam też dla Ciebie jedną dobrą radę. W dwóch miejscach na klawiaturze znajduje się klawisz SHIFT. Korzystaj z niego, bo ciężko czasem złapać sens Twoich wypowiedzi.

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 03 wrz 2003, 06:24

A Mroofczyk brnie w zakłamianie mówiąc:
fajnie, że gadacie o czymś i nawet nie podejdziecie do mojego pytania tylko ciągle się rzucacie mówię powiedzcie co wy byście zrobili!!! mówię wam ze nic...bo mając drużynę taką jak nasza z dużą liczbą małych dziew. to na pewno jako dobrzy drużynowi wolelibyście w 3 sekundy sciągnąć drabinkę i ją przeżucić niz je maczać w pijawkach itp
Nie? A co mam poniżej w poście to z palca wyssałem?
djdomin napisał:
W tym roku próbowowaliśmy podejśc do naszego obozu wzdłuż brzegu jeziora. Było bagno i wielkie trzciny. Co zrobiliśmy?

WYCOFALIŚMY SIę i znaleźliśmy inną drogę - gdzie "bagno" miało klasę "do przejścia". Tak sie postępuje w survivalu. Trzeba mieć na tyle rozumu, żeby wiedzieć, kiedy należy się cofnąć.

A wspomnienie z Bieszczad: kiedy strumień zagradzał nam drogę, a byliśmy z dużą ilościa "młodych" (szkoła podstawowa). Jeden z drużynowych (silny chłop) stanął po środku i przenosił najmniejszych na drugą stronę. Bez dewastacji czegokolwiek.
Fedajkin napisał:
Gwarantuje Ci, że nawet słowem bym nie wspomniał moim harcerzom co maja robić, odrazu by druh Michał zwany Romusiem i Andrzej zwany Czarnuchem siedzieli w wodzie i bawili się, bo wyznają zasadę, że: zabawa na bagnach wciąga a ubaw jest po pachy...
I na koniec powtórze jeszcze raz, survival to nie jest moczenie się jeżeli nie trzeba. A prawdziwy survivalowiec wie kiedy należy się wycofać a siły mierzy na zamiary: co oznacza, że wyznaczając trasę patrzy na swoich podwładnych i MYŚLI oraz PRZEWIDUJE jak zachowa się w ekstremalnej sytuacji typu rzeczka 3 metrowej szerokości.

Jak masz pytania co do survivalu, to proszę bardzo zadawaj nam, a każdy mogę Cię zapewnić odpowie z chęcią lub przyzna się, że nie wie i zdałby się na "chwilę"... w tym przypadku na pewno bym nie dewastował, a w zależności od czasu i chęci dzieciaków albo poszedł w tak zwaną "szagę" (na wprost przez wodę z dziewczynami na plecach) lub wycofał się. Drugie rozwiązanie byłoby łatwiejsze, ale zawsze swoje działanie skonsultowałbym z dziewczynami, które u mnie w drużynie umieją myśleć racjonalnie.

P.S. Jeszcze nikt ci nie odpowiedział na pytania?
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

Mroofczyk

Post autor: Mroofczyk » 03 wrz 2003, 13:24

Dzięki za wszystko! :D

Pozdrawiam i czuwaj!

--
ćwik Mateusz Grzyb,11 KDH Kajman hufiec Kłodzko chorągiew Dolnośląska

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 03 wrz 2003, 13:28

Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź niechaj i będzie.

Szczerze - o survivalu mam pojęcie małe. Ale w takie sytuacji jak cytujesz zapewne bym właził do wody i przenosił dziewczyny przez rzekę (jednak zważywszy, że moja wesoła gromadka ma średnią wieku powyżej 18-tu latek, dziewczęta same by przeszły).

Jeśli natomiast rzeczka byłaby za głęboka na przejście - wycofałbym się.

A swoją drogą - branie skrótów bez mapy, albo konsultacji z miejscowymi??? Hmm... tego bym chyba nie robił...


Pozdrawiam!
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

hubcio
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:01
imię i nazwisko: Hubert Piotr Mika
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Warszawa-Centrum
Chorągiew: Stołeczna
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: hubcio » 23 wrz 2003, 19:02

Wy tu tak sobie o surwiwalu w lesie gadu gadu - a ostatnio na sieci znalazłem info o surwiwalu w miescie - jedź do obcego ci miasta i spróbój przeżyć kilka dni - to jest przygoda...
hm. Hubert Mika HR
-----------------------------------
"I am working on my ticket if I can"

saper
Stały bywalec
Posty: 345
Rejestracja: 31 maja 2003, 21:55
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: saper » 24 wrz 2003, 22:02

Kiedyś u nas się mówiło, że survival jest wtedy, gdy wychodzisz do lasu z nożem...a wracasz z kilkoma w brzuchu! :D
Wten sposób nabijaliśmy się z ludzi, którzy na wyprawy do lasu zabierają maczetę i zgrywają twardziela, bo mają wielki nóż!
pwd. Jakub Miechowiecki HO
2 Grudziądzka Drużyna Harcerska TWIERDZA im. Tadeusza Maślonkowskiego ps."Sosna"

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 25 wrz 2003, 08:05

Podnoszenie ego poprzez długość "czegoś"? :D ;)
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 05 paź 2003, 14:44

W tym wątku udowodniliśmy czym survival nie jest!!
hahaha!! ;););)

Robal

Post autor: Robal » 05 paź 2003, 19:31

O właśnie. Tak a propos tematu wątku nurtuje mnie jedna kwestia: jak to się w końcu wymawia? Surwiwal czy surwajwl? Bo spotkałem się z różnymi przypadkami. Wreszcie idąc za ciosem: drużyny są surwiwalowe czy surwajwlowe?
.

Robal

Post autor: Robal » 05 paź 2003, 20:00

Odnośnie samego wątku narzuca mi się wiele wątpliwości, które spróbuję jakoś rozsądnie wyartykułować. Może od początku. Survival w harcerstwie to chyba najbardziej "nieuporządkowana" specjalność. Czy jakaś jednostka koordynuje działanie drużyn survivalowych, tak jak HSR ratowniczych? Jak wyglądają i jak działają drużyny survivalowe? Czy to tylko "Rambo" w panterkach? Czym jest survival stosowany w harcerstwie i co zawiera: sztuki walki, obcowanie z przyrodą, kształtowanie charakteru, węższe specjalności (jakie?). Bo mam wrażenie że tak naprawdę rozmawiamy często o różnych survivalach patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń. Wreszcie: czy survival to nie to samo co stare dobre puszczaństwo? Jeśli tak, to po co zmieniać nazwę? (Może się źle kojarzy?) To tylko niektóre kwestie, bo temat jest szeroki, ale chyba warto o tym porozmawiać na poważnie (odchodząc od wątku z wyciętymi trzcinami). To tyle co mi na razie przychodzi a myśl. Mam nadzieję że podzielicie się swoimi poglądami na ten temat.
Pozdrawiam!
.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 paź 2003, 10:10

Zgadzam się, z małym uzupełnieniem. Zasady BiPi i AM plus cały Ernest Th. Seton, który najpełniej rozwinął Puszczaństwo z elementami indianizmu w skautingu. Cały militaryzm i sztuki walki jako element szkoły przetrwania, to nowe dodatki. W skautingu niekoniecznie najszczęśliwsze, bo łatwo prowadzą do wynaturzeń. Często zresztą kłócą się w sposób zasadniczy z harcerskim puszczaństwem, które jest z natury rzeczy pacyfistyczne i z walki uznaje jedynie rywalizację, nawet w sztukach walki /łucznictwo, zapasy indiańskie, rzuty do celu itp /. Warto zwrócić uwagę na ulubioną przez Bi Pi filozofię walki plemion afrykańskich, polegającą na unikaniu starć śmiertelnych. Podkreślał On wielokrotnie SZTUKę walki z wykorzstaniem naturalnych walorów przyrody bez czynienia krzywdy i urazów świadomie, i polowania jedynie dla zaspokojenia koniecznych potrzeb.

[Edytowany przez StaryWilk dnia 06.10.2003 o 11:11 ]

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 11 paź 2003, 23:34

Jako stary puszczanin i indianista powinienem i ja się wypowiedzieć :)

Najpierw byłem komandosem - survivalowcem, potem gorącym woodcrafterem i przeciwnikiem militaryzmu. Teraz troszkę wydoroślałem i mam wyważone zdanie na ten temat. Po pierwsze... survival i woodcraft to dwie zupełnie inne sprawy. I niech takie będą.

Survival jest tak na prawdę tak stary jak puszczaństwo, czyli tak stary jak człowiek. O ile początkowy survival, czyli walka o życie zaspokojała potrzeby związane z bytowaniem i przeżyciem, o tyle woodcraft to początku duchowości związanej z naturą. Teraz woodcraft jest dla tych którzy szukają przerzyć duchowych w kontakcie z naturą, a także tych chcących podszkolić warsztat techniczny , a survival dla miłośników podwyższonej adrenaliny. Ale bieganie po lesie w osprzęcie US MARINES i udawanie wojska to nie jest survival. Survival jak sama nazwa wskazuje musi być ekstremalny. Pot, brud w ustach. Niektózy to lubią i tyle. Lepsze niż stanie w dresie pod klatką :) Natomiast inni (tak jak ja ) wolą indianizm i spokojne łapanie ryb na przyrządzoną przez siebie wędkę, kręcenie sznurka a pokrzywy, czy budowę drewnianej chaty w środku lasu (http://hau.home.pl/chata)

Nawet współcześnie - świadomy survival i puszczańsfwo różnią się - survival został "odkryty" na nowo przez żołnierzy US AIR FORCE którzy desantowali się na nieznany teren, woodcraft zaś - jako forma spędzania czasu (podobne założenia co skauting, polecam historię woodcraftu). Tak więc są to DWIE różne sprawy i od tego trzeba zacząć dyskusję. Co do sensu ich - no cóż, jak pisałem akceptuję i to i to, choć ja wybrałem woodcraft, jako inteligentniejszą, bardziej uduchowioną formę - może po prostu zgodniejszą z moimi potrzebami. Obie w przegięciu sa niebezpieczne - patrz niemalże faszystowskie drużyny "techniczno obronno zaczepno wojskowo desantowe", oraz lewackie komuny puszczańskie, składające się głównie z anarchizujących instruktorów :) Oczywiście tych pierwszych jest o wiele więcej. Ale historia woodcraftu też daje nam trochę przykładów mieszania się w ruchy społeczne.

Tak więc - wszystko OK ale z umiarem. Nie piszmy że to jest lepsze lub gorsze. Wędrownictwo ze swoimi ofertami specjalnościowymi rozwijało się już przed wojną i gdyby nie jej wybuch rozwinęło by się dalej. Może czas na reaktywację :)
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 15 paź 2003, 13:12

g00rek przyjacielu z wykładów "Nagroda czy kara" - daj namiary na artykuliki o historii woodcraftingu... :D
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Obronne”