Czym jest survival

forum harcerskich drużyn obronnych
ODPOWIEDZ
Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 28 sie 2003, 10:09

Żeby odciążyć już ten przykry temat postanowiłem opisać coś, co moim zdaniem naprawdę jest puszczańskie i mam nadzieje, że się z tym zgodzicie...(Stary Wilku…??;))!!

Spływ pontonowy po rzece z nocowaniem na wodzie!!
To świetna sprawa!!:) Wystarczy zabrać ze sobą jedzonko i wodę, pałatki i dla wygody najlepiej 3 osobowy ponton na dwie osoby. …i jeszcze trzeba znaleźć jakieś drzewo wystające nad wodę, żeby podpiąć pałatki. W pontonie świetnie się śpi!! A spływ to sama przyjemność!! Taka wyprawa pozostaje bardzo długo w pamięci!! Jeżeli się nie hałasuje to można zobaczyć bardzo dużo zwierząt nam udało się zobaczyć lisa, bociana, myszołowa, sikorę bogatkę, mnóstwo kaczek krzyżówek, kozła sarny a nawet sfotografować rodzinę borsuków.

Polecam wszystkim!! :):)

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 28 sie 2003, 10:36

Ja też , obiema łapami !

saper
Stały bywalec
Posty: 345
Rejestracja: 31 maja 2003, 21:55
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: saper » 28 sie 2003, 17:56

My w tym roku spływając Wdą widzieliśmy bobra (i wiele innych zwierzątek)!

Można też wypożyczyć łódkę, też fajna sprawa i wychodzi niedrogo np. na 3 osoby. Warto spróbować jak ktoś nie ma pontonów lub kajaczków. Polecam wszystkim wędrownikom, i prawdziwym survivalowcom, i tym co do lasu chodzą z wielkimi maczetami!!!
pwd. Jakub Miechowiecki HO
2 Grudziądzka Drużyna Harcerska TWIERDZA im. Tadeusza Maślonkowskiego ps."Sosna"

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 29 sie 2003, 11:45

Prośba do druha Mroofczyka - podaj mi maila do swojego wspaniałego drużynowego a napisze mu co sądzę o jego wspaniałym intelekcie i umiejętnościach survivalowych. Wszyscy Cię pojechali ale ja uważam, że zachwyt z twojej strony jest jak najbardziej na miejscu - robiłeś coś nowego nie wiedząc, że czynisz źle, dlatego też przekaż ode mnie swojemu drużynowemu taki tekst:
"Harcerz miłuje przyrodę" - ciekawe czy załapie o co chodzi.

I jeszcze jedno - następnym razem postaraj się odróżnić survival od działalności szkodniczej dla ekosystemu.

P.S. Oj niech tylko moje ZDB podpisze umowe z Nadleśnictwem na zorganizowanie Harcerskiej Straży Leśnej, to Lasy Polskie zarobią troche kasy :D na mandatach :D
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

Mroofczyk

Post autor: Mroofczyk » 29 sie 2003, 17:17

Dzięki za wszystko! :D

Pozdrawiam i czuwaj!

--
ćwik Mateusz Grzyb,11 KDH Kajman hufiec Kłodzko chorągiew Dolnośląska

saper
Stały bywalec
Posty: 345
Rejestracja: 31 maja 2003, 21:55
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: saper » 29 sie 2003, 20:29

Nikt nie powiedział, że to jest "survivalowe", tylko puszczańskie. Z drugiej strony każdy survivalowiec powinien umieć podejść zwierzęta (ale nie po to by je zabić-to jest karalne). Chodziło nam o pokazanie w jaki sposób można opcować z przyrodą, że może to być przygoda. Poza tym radzenie sobie z problemami w czasie takiego spływu, wymaga zachowania zimnej krwi i cierpliwości. A to są chyba cechy potrzebne do przeżycia (survivalu).

Jeśli wytniemy drzewa, nie będziemy mogli zostać partyzantami!!! :D
pwd. Jakub Miechowiecki HO
2 Grudziądzka Drużyna Harcerska TWIERDZA im. Tadeusza Maślonkowskiego ps."Sosna"

Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 30 sie 2003, 00:11

saper napisał:
Nikt nie powiedział, że to jest "survivalowe", tylko puszczańskie. Z drugiej strony każdy survivalowiec powinien umieć podejść zwierzęta (ale nie po to by je zabić-to jest karalne). Chodziło nam o pokazanie w jaki sposób można opcować z przyrodą, że może to być przygoda. Poza tym radzenie sobie z problemami w czasie takiego spływu, wymaga zachowania zimnej krwi i cierpliwości. A to są chyba cechy potrzebne do przeżycia (survivalu).

Jeśli wytniemy drzewa, nie będziemy mogli zostać partyzantami!!! :D
Zgadzam się!! ... nikt nie napisał, że to survival(i to po pierwsze!!!!), ale moim zdaniem to jest jakiś element survivalu.(to po drugie)
Mroofczyk napisał :
ok.Możecie tak mówić ale ja wiem swoje, znów uważam, że spływ pontonem albo łódką w żadnym stopniu nie jest surviwalem.Bociana, kaczki krzyżówki lisa, kozła sarny, myszołowa, łasicę i zająca widzieliśmy na jednym pastwisku.(wzdłuż którego przepływała rzeczka)
P.S.Przekażę, ale muszę stwierdzić iż mój drużynowy internetem się nie zajmuje a ja międzyinnymi robię za drużynowego internautę.
Moim zdaniem to to Twoje "swoje" to jest nic!! Wstydziłbyś się już odzywać zachowaj resztki godności i przyznaj się do błędu.

Jeśli chodzi o Twoje licytowanie z ilością widzianych zwierząt to też o Tobie świadczy – świadczy źle. Mój post miał odciągnąć w sumie od Twojego przykrego tematu i nie mówię, że na tym spływie widziałem więcej niż ty na bagnach.
W sumie pewnie nie widziałeś nawet połowy zwierząt, które do tej pory mi udało się oglądać, ale nie o to chodzi!

Sęk w tym, że Dokonania Twoje i Twojego MISTRZA potępiło już kilka osób bardziej niż Ty doświadczonych, starszych, zapewne mądrzejszych i to w survivalu, puszczaństwie, harcerstwie, ekologii i jeszcze wielu dziedzinach.(i nie mówię tu o sobie)
To co udało wam się bez karnie zrobić nie było ani survivalem ani harcerstwem więc odpuść już!!
Survival to umiejętność przeżycia, jeśli od tego mostu zależałoby wasze życie to wtedy mogłoby to się tak nazywać. W innym wypadku po raz któryś to była DEWASTACJA!!

Mroofczyk

Post autor: Mroofczyk » 31 sie 2003, 12:23

Dzięki za wszystko! :D

Pozdrawiam i czuwaj!

--
ćwik Mateusz Grzyb,11 KDH Kajman hufiec Kłodzko chorągiew Dolnośląska

Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 31 sie 2003, 14:14

Mroofczyk napisał:
czekam na propozycje co Wy byścei zrobili na naszym miejscu na tych bagnach
To zależy, z kim i jaka byłaby pogoda. Na pewno nie zdewastowałbym ambony i nie wyciął nie potrzebie tylu trzcin. Jeżeli konieczni przez rzekę no to trudno się mówi można pościągać ciuchy i przepłynąć. Poprzerzucać rzeczy. Nie wiem czy wpakowałbym się z drużyną w 3 metrowe trzciny i aż do tego stopnia nie znał okolicy. Można było próbować szukać jakiegoś przejścia, jeśli była tam jakaś łąka czy pole to często są kładki. Poza tym, jeżeli starczyła wam drabina z amony to sądzę, że ta rzeka miała ok. 3m szerokości, można było przeskoczyć.

Możliwości jest wiele, a jeżeli nie ma możliwości to nie wybiera się gorszego zła, którym jest niszczenie przyrody. Tylko, jeżeli nie ma możliwości to się wraca, ale chyba sytuacja tego nie wymagała.

W sumie to w tym roku miałem dwie takie sytuacje.
Pierwsza, kiedy pojechałem sprawdzić miejsce na biwak. Wracałem inną drogą, bo wiedziałem, że tam kiedyś był „most” większa kładka z drewna do przeprowadzani krów (tzn. krowy wodą a właściciel mostem). Kiedy dojechałem na miejsce okazało się, że kładka jest tylko zawalona. Nie chciało mi się wracać, więc rower na bary i do wody był z metr głębokości, więc nie było problemu.
Druga na obozie, kiedy robiliśmy zwiad przed organizowaną przez nas grą terenową. Nie znaliśmy terenu, przeszliśmy kilka łąk i rzeka miała może z 3 metry szerokości rozejrzeliśmy się i praktycznie przez przypadek znaleźliśmy dosłownie zbite ze sobą 3 belki drewna zrobione pewnie przez właściciela łąki. O tym, że nie był tego łatwo znaleźć może świadczyć fakt, że podczas gry jeden patrol na odcinku w sumie 400 m rzeki szukał tej kładki z 30min (nie wiem jak oni to robili).

Chodzi mi o to, że mogliście coś przeoczyć lub wybrać opcje z przejściem wodą.

Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 31 sie 2003, 14:41

Jeszcze przy tej sprawie wynikła bardzo ważna sprawa tylko nie ten temat może, ale to jest ważne. Może się mylę, ale druh Mroofczyk chyba jest dość młody i jego ideał druh MISTRZ SURVIVALU jest dla niego naprawdę wzorem, mistrzem ideałem… I to właśnie jest wina mistrza cała postawa druha w tej dyskusji. Widać na tym przykładzie jak ważną i odpowiedzialną rolą jest rola drużynowego… Szkoda, że są tacy, którzy zawodzą…:(:(:(

Mroofczyk

Post autor: Mroofczyk » 31 sie 2003, 17:32

Dzięki za wszystko! :D

Pozdrawiam i czuwaj!

--
ćwik Mateusz Grzyb,11 KDH Kajman hufiec Kłodzko chorągiew Dolnośląska

saper
Stały bywalec
Posty: 345
Rejestracja: 31 maja 2003, 21:55
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: saper » 31 sie 2003, 19:43

Mroofczyk napisał:
zamiast 6 km drogi prowadzącej cały czas przez jezdnię wybraliśmy 3 km przez pola...na początku to były pola...ale po 2 km weszliśmy w 3 metrowe trzciny...już wiedzieliśmy że to bagna ale nie chcieliśmy wracać...poszliśmy a zwiad wyznaczał trasę łamiąc trzciny,
Mroofczyk, pytasz co bym zrobił w takiej sytuacji? Nie ryzykowałbym życia ani zdrowia "małych dziewczynek, które nie umieją pływać"!!! Zawróciłbym od razu, albo po powrocie zwiadu! Wasz drużynowy powinien wiedziedzieć, że skoro są trzciny, i to takie wysokie to musi też być woda. Chyba było je z daleka widać. Poza tym, nawet najwięksi mistrzowie InO, mając mapę i nawet znając teren, nigdy nie chodzą na skróty, bo się można naciąć! Skoro decyduję się na skrót, to muszę liczyć się z takim ryzykiem!

Jeśli ambonka była stara, to przypuszczam, że drabina też. Czy twój drużynowy pomyślał, co by się mogło stać, gdyby "małe, nieumiejące pływać dziewczynki" wpadły do wody, bo któryś ze szczebli mógłby się złamać?

Bycie drużynowym i survival ma jedną cechę wspólną, trzeba myśleć i umieć przewidywać. Nie wszyscy widać są survivalowcami...
pwd. Jakub Miechowiecki HO
2 Grudziądzka Drużyna Harcerska TWIERDZA im. Tadeusza Maślonkowskiego ps."Sosna"

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 01 wrz 2003, 08:22

A jako koneser Tolkiena dodam:
"Kto drogi prostuje, ten w polu nocuje"...
Mroofczyk napisał:
licz się ze słowami - nie było innego wyjścia nie mogliśmy przepłynąć bo były niskie dziewczyny które nie umiały pływać - nie chcielismy się moczyć to zrobiliśmy most i nie zrobiliśmy żadnej dewastacji bo to się bardzo szybko odnowi a jeśli chodzi o ambonkę to byla ona stara i nie używana pozatym proszę mi tu nie porównywać ambonki do starych pomników bo jest to KOMPLETNIE inna sprawa
eh... braterstwo przede wszystkim. Bez unoszenia się, DRUHU!
Niskie dziewczyny? Wysocy panowie? Baran? Czy coś ci to mówi? Dewastacją jest zarówno zniszczenie poletka trzcin (która odrośnie w przyszłym roku dopiero, o ile odrośnie) jak i niszczenie ambonki.
Stara powiadasz? A co był na niej napis: budeynek do rozbiórki? Rozmawiałem niedawno z moim nadleśniczym i przybliżyłem mu po krutce tę opowieść, za wycinanie trzcin moglibyście zarobić mandat, a za wyrwanie drabinki od "starej" również, bo jest ona własnościa Nadleśnictwa a co za tym idzie - zniszczyliście czyjeś mienie, mimo jego starego wyglądu. Czy tak postępuje harcerz?
Sprubuj zdobyć się na odwagę i pójdź na Komisarjat Policji i zadaj takie pytanie: co mi grozi za wybijanie szyb w opuszczonych blokowiskach, domach, itp...
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 01 wrz 2003, 09:19

Za tą dyskusją kryje się o wiele poważniejszy problem wychowawczy niż tylko te zewnętrzne oceny. Boimy się dyskutować o kondycji etycznej, moralnej harcerstwa a w szczególności
instruktorów. Sugerowałem kiedyś podjęcie takiej dyskusji na łamach Czuwaj. Osobiście uważam, że kryzys wyższch wartości, trawiący społeczeństwo mocno się uwidocznił w harcerstwie. Na łamach /internetowych/
Harcerza Rzeczypospolitej jest ciekawy artykuł o "harcerskim sumieniu" dh Ojca Wawrzenieckiego. Polecam, choć to trudna lektura, a dyskusja jakby ...niechciana. Przepraszam za ten poważny ton ale leczenie objawowe niewiele choremu, jak widać daje.

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 01 wrz 2003, 10:06

djdomin napisał:
A wspomnienie z Bieszczad: kiedy strumień zagradzał nam drogę, a byliśmy z dużą ilościa "młodych" (szkoła podstawowa). Jeden z drużynowych (silny chłop) stanął po środku i przenosił najmniejszych na drugą stronę. Bez dewastacji czegokolwiek.
Nom a przy takiej zabawie ubaw po pachy :D
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Obronne”