Czym jest survival

forum harcerskich drużyn obronnych
pszczola

Post autor: pszczola » 21 maja 2004, 14:40

Starywilk napisał:
NIE SZKOLIMY HARCERZY DO WALKI Z WROGIEM. Tak pojmowany survival to nieporozumienie.

to w takim razie czy banda agresywnych dresiarzy to co jest? przyjaciel tak? a moje zdanie na temat survivalu jest jedno. Ludzie sa rozni i to co dla jednego jest codziennym wyjsciem do lasu dla drugiego jest bardzo emocjonyjacym przezyciem... Dlatego uwazam ze nie powinnismy tu rozprawiac co jest survivalem samym w sobie a co jest nasza prywatna jego odmiana...

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 21 maja 2004, 19:19

Sorrki, nie rozumiem, może trochę jaśniej i może poczytasz nieco wstecz wątków:p:eyes

pszczola

Post autor: pszczola » 22 maja 2004, 17:39

StaryWilk napisał:
Sorrki, nie rozumiem, może trochę jaśniej i może poczytasz nieco wstecz wątków:p:eyes
przeczytalam cale forum i mam jedno pytanie bo skoro piszesz ze Survival nie jest od tego zeby uczyc harcerzy walki z wrogiem to poza tym ze rozwijamy sie fizycznie i psychicznie jakie moze on miec zastosowanie?
Ja znam ludzi ktorzy survivalem wlasnie okreslali ogolne przezycie i to jeszcze zanim to slowo stalo sie modne... wiec czy przezycie w miescie gdzie harcerstwo, mundury , moro i tym podobne sa postrzegane jako cos co trzeba tepic tez zalicza sie do survivalu?

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 23 maja 2004, 08:45

Nie rozumiesz istoty sprawy. Przeżycie " w miejskiej dżungli" , jak i tej prawdziwej nie polega na wyćwiczeniu "siebie" za pomocą różnych metod na coś w rodzaju " bojowej maszynki" , ale na ukształtowaniu swojego charakteru i organizmu w takiej "harmonii" z otoczeniem, by rozumieć otaczające środowisko i nie być nastawionym na "zwalczanie". To może być w "miejskiej dżungli
trudne, bo to i trzeba być po trosze psychologiem i socjologiem i mieć dość sprytu, by walory fizyczne wykorzystać do uniknięcia bijatyki. W otoczeniu prawdziwej natury sztuka przezycia nie polega na przetrwaniu, ale na sztuce stania się częścią przyrody w każdym jej przejawie, by nie walczyć z naturą ale wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności fizyczne by w kazdej chwili czuć się bezpiecznie, pewnie i dobrze.

pszczola

Post autor: pszczola » 23 maja 2004, 10:54

Ok zrozumialam o co ci chodzi, dzieki :)

kosy
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 25 maja 2004, 21:57
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kosy » 26 maja 2004, 12:23

Dla mnie survival jest określeniem tego CAŁEGO RUCHU. Nie ważne jak to nazwiemy. Każdy jest inny, a survival jest rzeczą bardzo "płynną". Każdy widzi w nim co innego. Wystarczy spojrzeć na szereg aspektów, które porusza. Dla mnie najlepszą jego odmianę stosuje imć Kwiatkowski Kriskiem zwany. Nie będe tu się rozpisywał zainteresowanych zaprasza na jego stronę oraz do przeczytania jego książki.

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 07 lis 2004, 23:30

Przyznam się, że zagłębiłem się w temat, bo poszukuję konkretnych informacji. W miarę czytania poszczególnych postów tak dałem się wciągnąć, że praktycznie przeczytałem wszystko i choć temat jest bardzo stary to jednak nie umiałem się powstrzymać od kometarza.
Morał jaki wyciągnąłem z tej lektury to taki, że survival jest tylko tym, za co go bierzemy i jak go pojmujemy według siebie. Zasada jest chyba prosta: survival=przeżycie i to jest odpowiedź. Wielu chciało zabłysnąć jakąś wiedzą historyczną, że survival to wprowadzili tacy i owacy...a inni z kolei...pojawił się tu i tam... Bzdura! Owszem, kiedyś nazwano go po raz pierwszy, ale osoby trochę interesujące się tematem wiedzą, że np jednostki wojskowe, z których cyklu szkoleń ów prawdopodobnie się wywodzi stosują swoje własne metody jego nauczania. Zmieniać się on będzie zarówno pod względem rodzaju terenu jak i samej specyfiki działania danej jednostki. Nie ma więc tutaj bardziej sprecyzowanego przepisu na survival ale zawsze jest jedna zasada - przeżyć!
Myśle, że każde działanie, każde szkolenie i umiejętności, które uczą nas samozachowania w warunkach conajmniej niecodziennych i trudnych można nazwać survivalem, czyli czymś co pomaga nam przetrwać.
Większość z moich przedmówców wzięła chyba sobie temat za bardzo poważnie i doszukujemy się w survivalu bóg wie jakich umiejętności, wiedzy i zakresu działań. Dla przykładu: kiedyś na Discovery Channel oglądałem cyklicznie zawody organizowane w gdzieś w stanach w survivalu. Nie pamiętam dokładnie tytułu, było to dość dawno, ale była to bardzo przestiżowa impreza pod głównym hasłem "Survival". Brało w niej udział sporo osób a metod survivalu było tyle, ile uczestników. Konkurencje były tak sprytnie pomyślane, że każdy przechodził je na swój sposób, lub też nie i choć jak to w zawodach zwycięzca był jeden to nigdy jednak nie był on najlepszy we wszystkim.
Myślę, że nie powinniśmy tu dyskutować nad tym czym jest survival, bo to chyba jest proste(bynajmniej dla mnie) ale o tym w jakim stopniu nasza sztuka przetrwania może być stosowana w związku, w pracy drużyn tym się zajmujących, gdzie są pewne granice i co jest porządane a co nie. Mamy przecież specjalności jak puszczańską czy obronną i te drużyny często, jak nie zawsze stosują elementy survivalu w swojej pracy ale nigdy na odwrót!! Często bowiem słyszy się, że "zajmujemy się survivalem z elementami puszczaństwa." To już chyba jest kompletne połamanie tematu i to takie teorie mogę właśnie zaliczyć do słynnych "pseudo komandosów czy Rambo debili w mundurach harcerskich".
Nasz survival może być więc mały bądź większy, bardziej lub mniej zaawansowany ale przedewszystkim jesteśmy harcerzami i stąd się wywodzimy, nie odwrotnie!! Survival z elementami harcerstwa to tylko survival i u nas miejsca mieć nie powinien.
I jeszcze jedno - uważam Stary Wilku, że Twoja wypowiedź zaczynająca się od słów "Ile w tych niechronionych trzcinach było gniazd ptasich, siedlisk owadzich, żerowisk plazów itp itd.Nawet metr kwadratowy może stanowić nieodtwarzalny ekosystem..." to zgoła przesada! Oczywiście masz rację, tak właśnie mogło być, ale w myśl tej teorii idąc po łące powinniśmy stawiać stopy między źdźbłami trawy aby nie naruszyć naturalnego ekosystemu choćby przez zgniatanie istniejących w niej żyjątek. Nie wspomnę już o jakiejkolwiek "pracy" w lesie, która byłaby niemożliwa. Aby zbudować np szałas często używam powalonych konarów i drzew, które też w jakiś sposób są zintegrowane ze ściółką. Ale tutaj dajmy spokój przykładom, bo każdy będzie miał swoje zdanie - ja osobiście uważam, że to duża przesada.
Czuwaj!
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 08 lis 2004, 16:17

Dla zainteresowanych podaje adres strony Kriska: http://www.survival.infocentrum.com/s/index.html

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 08 mar 2005, 11:46

B.R.A.W.O.

Z Sumy Sił jednak widac, ze wyrastaja dobre instruktory.

Pozdrawiam.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

mero

Post autor: mero » 10 mar 2005, 09:25

Hmmm z tego co zdążyłem zauważyć to wszyscy mówią o surviwalu jako przeżyciu w lesie itd.
Natomiast dla mnie survial jest to sztuka przetrwania w każdych warunkach nawet w mieście.... Surviwal są to cechy i umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji... Napszykład ostatnia wielka powódź w Polsce i co... ? I mało kto dawał sobie rade, wszyscy prosili np. o wode ktrórą mogli sami sobie dostarczyć poprzez sposób uzdatninia... Surviwal jest to naprawde duże pojęcie

Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 13 mar 2005, 13:09

mero napisał:
Hmmm z tego co zdążyłem zauważyć to wszyscy mówią o surviwalu jako przeżyciu w lesie itd.
Mylisz się ten wątek jest bardzo obszerny i zresztą zdublowany na tym forum. Chyba już prawie wszystko zostało powiedziane i rozpatrzone na temat surwiwalu.
mero napisał:
Napszykład ostatnia wielka powódź w Polsce i co... ? I mało kto dawał sobie rade, wszyscy prosili np. o wode ktrórą mogli sami sobie dostarczyć poprzez sposób uzdatninia...
Nigdy nie zdarzy się tak, aby wszyscy byli przygotowani na tego rodzaju wypadki. Między innymi po to jesteśmy my! Wtedy możemy naprawdę się wykazać i pomagać - służy. Podczas powodzi "starszyzna"; mojej poprzedniej drużyny była na terenach powodzi z własnym sprzętem i zrobili tam kawał dobrej roboty. (Nie wszyscy byli w stanie uzdatnić sobie wodę choć wiedzieli by jak.)

Pozdrawiam!!

t.m.nowak
Użytkownik
Posty: 67
Rejestracja: 23 kwie 2004, 08:02
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: t.m.nowak » 28 paź 2005, 12:40

Chciałem powiedzieć, że sprawności typu "komandos" to pomyłka! Dlatego zniknęła z wymagań. Bo kim jest komandos - to specjalista w wielu dziedzinach, człowiek uniwersalny, który powinien umieć skakać, strzelać, posługiwać się sprawnie środkami łączności, prowadzić pojazdy różnego typu, bytować w terenie. Dltaego kończcie kursy spadochronowe, szkólcie się strzelecko, zdobywajcie prawo jazdy na motocykle i samochody, zdobywajcie kwalifikacje URTiP, uczcie się pływać, zdobywajcie uprawnienia PADI i CMAS, a sprawności to tylko polecić można z grupy "Trzy pióra".
hm. Tomasz Nowak HR
Wydział Specjalności GK ZHP

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Obronne”