"Specjalnościowy Balet"

forum Wydziału Specjalności GK ZHP
orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 17 lut 2005, 19:31

Przygladam sie dyskusji od samego poczatku i dala mi ona duzo do myslenia.

Rozumiem dh. Rafala - podejscie do tego czym jest HSP/HSRD _w_jego_pojeciu_

Jednakże:
Musimy rozdzielic przypadki w ktorych harcerz zastepuje Policjanta ktoremu zwyczajnie nie chce sie pracowac, bo woli sobie posiedziec w radiowozie i pic herbtke a takie w ktorych Policja i Straz Miejska(SM) nie daja sobie rady.

Przykładem jest tu np. kazda salwa wojska w moim miescie. Zawsze jest kupa dzieci ktora rzuca sie na luski. Zaczyna sie robic niebezpiecznie. Ani Policja ani SM nie sa w stanie zapanowac nad tymi dzieciakami(dlaczego - to pozniej). My radzimy sobie z tym swietnie.

Zadaniem HSP jest tak na prawe pomoc policji nie jej zastepowanie. Przygotowanie do pracy w Policji nie jest celem samym w sobie. Glownym powodem dla ktorego pojawiamy sie na imprezach jest pomoc ludziom, tam gdzie Policja i SM nie daja rady.

Dlaczego HSP jest w niektorych sytuacjach lepsze od Policji i SM:
- stosunek spoleczenstwa do Policji. Nie czarujmy sie wieksosc mlodych ludzi olewa Policjantow, a harcerzy nie - sam bylem zaskoczony
- brak kasy => brak etatow => brak funkcjonarjuszy w odpowiednich miejscach wtedy te "lzejsze" obowiazki polecaja nam
- zla organizacja - Policjanci czy SM przychodzili do nas pytajac co mamy robic, albo jeden SM mial przepuszczac samochody na 250m drogi z jednej i drugiej strony

HSP/HSRD biora czynny udzial w szeroko pojetych akcjach prewencyjnych Policji. Mlodzi ludzie o wiele chetniej sluchaja harcerza niz policjanta, ktory zwykle ma wyuczone schematy. Poza tym harcerze sa zwykle niewiele starsi od osob z ktorymi rozmawiaja przez latwiej jest im zlapac kontakt. Albo akcja "Alkochol - Nieletnim wstep wzbroniony", w ktorej w tej chwili bierzemy udzial.

Szklac swoich ludzi zawsze stawiam sprawe jasno: Harcerska - Sluzba - Porzadkowa - i w takiej kolejnosci nalezy to intermpretowac - najpierw Harcerska, pozniej Sluzba(niekoniecznie w HSP, czy harcerstwie) a dopiero na sam koniec Porzadkowa

A'propos zastrzezen formalnych:
Harcerze nie moga kierowac ruchem na drogach publicznych, ale parking jest strefa zamknieta - harcerzom NIE WOLNO wkraczac na ulice i jest to jasno stawiane przez Policjantow
Harcerzom nie wolno rewidowac, ani legitymowac ludzi. Chyba ze sa Sluzbami Porzadkowymi na imprezie zamknietej - wtedy moga poprosic o dowod torzsamosci, lub inny dokument(np. identyfikator)

Wiec czy moje postrzeganie lsuzby jest bledne?

Chyle czola ludziom ktorzy zaczeli dyskusje... Wiec jesli takie postrzeganie tej specjalnosci jest rowniez nieprawidlowe wedlug Was czekam na sugestje co mozna z tym zrobic. Jak naprawic to co jest zle zostawiajac to co jest dobre. Zapraszam do dyskusji, byc moze odbedzie sie ona poza forum w jakims przytulnym miejscu, bo problem rzeczywiscie jest - IMO nie z istnieniem specjalnosci ale z realizacja przez niektorych osobnikow i jej PR, ale w koncu w HSR tez trafiaja sie "czarne owce" ktorze uwazaja sie za wielkich i maja wybujale ego, mimo tego iz jest tak wielu swietnych ratownikow.

Te specjalnosci dopiero sie rozwijaja i jezeli ida w zlym kierunku nalezy go poprawic nawet jesli bedzie to zmiana o 179 stopni.

Pozdrawiam
Daniel Dobrijalowski
druzynowy 34 DW "Letapes"
HSP Suwalki
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 17 lut 2005, 19:35

Odpowiedziałem bulon kilka postów wyżej, przeczytaj, bo takie proste pytania nie załatwiają sprawy.

To kwestia naszego zdecydowania się. Po pierwsze czy chcemy harcerstwa jasnego programowo, czy maksymalnie szerokiego (drużyny karate i inne).
Jeśli wariant B to określmy jasno:

* metodyki tych specjalności
* różnice w harcerskości (czym się różni grupa żeglarzy od drużyny wodnej, czym się różni harcklub karate od zwykłęgo, czym się różni grupa komandoska czy drużyna strzelca od drużyny paramilitarnbej ZHP)

Później zastanówmy się któe specjalności nie pasują do naszego ogólnego image albo są sprzeczne z naszymi założeniami - np drużyna informatyczna nie będzie raczej działała w naturze, więc jest sprzeczna z założeniami skautingu. Drużyna innej specjalności może kłócić się z demokratycznym sposobem zarządzania który powinien istnieć w drużynie wędrowniczej, itd, itd.

Kolejna sprawa to kwestia realności. Wędrownictwo to "nic na niby" więc odsyłam do tego co pisał wyżej Rafał.

Kolejna sprawa to sprawa podejścia do tego, że jesteśmy w WOSMie który pisze otwarcie:

"Pamiętając Założyciela

Kiedy analizujemy nasz program, musimy rozumieć, co zostawiliśmy a co
zapomnieliśmy z myśli Baden Powella. Weźmy konkretny przykład

[tu karykatura BP przedstawiająca różnicę pomiędzy skautem a
żołnierzem: wyprężony żołnierz w galowym mundurze i schylony BP w
kapeluszu i chuście wypatrujący w dal]

Kiedy skauting jest "karykaturowany jako paramilitarna organizacja,
należy sobie przypomnieć, że Baden Powell jasno napisał:

>>Wojskowy dryl, porządek i styl to dokładnie przeciwieństwo tego co

chcemy osiągnąć w naszym Ruchu<<

Niestety niektóre organizacje nadal wdrażają tę paramilitarną
karykaturę skautingu, która była uważana przez Założyciela za
przeciwieństwo Skautingu"

Oczywiście pewne działania paramilitarne będą zawsze w harcerstwie prowadzone. A raczej może kojarzące się nam tak. Bo to harcerski styl. Który ma w sobie mieszankę turystyki, muzyki, survivalu, puszczaństwa i zacięcia wojskowego. Ale to kwestia proporcji...

I dla mnie tak samo jak nie powinny istnieć drużyny szachowe, wędkarskie, czy baseballowe tak samo nie powinny istnieć drużyny bawiące się w wojsko.

Wogóle powinniśmy chyba zdrowo przemyśleć jakie specjalności powinny zostać...
A raczej jakie powinny zostać jako specjalności przez któe się przechodzi, a jakie powinny zostać jako możliwości dla drużyn.
I jeśli jest dana metodyka i pomysł na pracę, a także odróżnialność harcerska/pozaharcerska to chyba bym był ZA.

Natomiast do tej pory nie widziałem zasad działania drużyn proobronnych, czy jak tam one różnie się zwą, które by konkretnie przedstawiały wszystkie sprawy.
A widuję jedynie drużyny "ochroniarskie" oraz patalogiczne komandoskie.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

maciekjp

Post autor: maciekjp » 17 lut 2005, 19:44

dominik jan domin napisał:
A zatem:

- Jakie mieliście uprawnienia do kontroli dokumentów? Wydane na podstawie jakiej ustawy?
Ustwa o bezpieczeństrwie imprez masowych.
- Na podstawie jakiej ustawy kierowaliście Starżą Miejską?
Na podstawie sytuacji, że Straż Miejska zgłupiała i nie wiedziała, co robić, więc wykonała pierwsze stanowcze polecenie, jakie usłyszała, a że wydał je 17-latek, to osobna sprawa.

Nie piszę tu o Twoich osobistych uprawnienich związanych z wykonywanym zawodem, ile o uprawnieniach harcerzy. Bo chyba nie robiliście tego "na pałę", łamiąc cały szereg ustaw?
Tak się składa, że mnie nie wolno łamać ustaw, więc nie, nie łamaliśmy.

A co do Harcerskiej Słuzby Porządkowej - rozumiem, ze ludzi bawi zabawa w policjanta. Potrzebe takowej specjalności - nie widzę. Merytorycznie nie widze potrzeby nazywania czegos takiego specjalnością. Co do jakości pracy - nie będę się wypowiadał, ostatnia wielka masówka ZHPowska w której brałem udział to PZHS w Jezowie Sudeckim - gdzie "psy" znakomicie się bawili i dezorganizowali działalność. Mam nadzieję, że nie powielacie tamtych wzorców.

Pozdrawiam
Zdecydowanie jesteśmu przeciw koncepcji "psów ZHP". Absolutnie nie. Jesteśmy za profesjonalizmem i tak staramy się szkolić - w oparciu o państwowe przepisy.

A ponieważ ta specjalność jest nowa i świeża, więc trzeba pilnować, żeby nie dorwała się do niej grupa młodych, gniewnych i niekompetentnych, którzy na starcie wszystko zmarnują.:(


maciekjp

Post autor: maciekjp » 17 lut 2005, 19:48

ojciec napisał:
Witam

wlaczajac sie do tej zazartej dyskusji powiem tylko tyle ze najpierw musi byc metoda harcerska, jesli ktos o tym zapomina to nie jest juz harcerstwo, a moze juz male wojsko. Mam nadzieje ze II wojna swiatowa nie powtorzy sie i nie musimy szkolic sie na komandosow, a jesli kogos to kreci to niech znajdzie sobie inna organizacje, blizsza biegania po lesie z pistoletem i wtedy wszyscy beda zadowoleni.

pozdrawiam

Czyli uważasz, Marku, że młodzież lubiącą biegać po lesie z pistoletem należy porzucić na rzecz strzelca, klubów surwiwalowych i zwykłych band? Czy raczej dać im to, co lubią i odpowiednio pokierować? Bo jak mnie uczono metodyki, to zawsze mówiono, że idziemy najpierw tam, gdzie jest wychowanek, a dopiero potem przyprowadzamy go do nas. Nie czekamy, aż sam przyjdzie.

Poza tym, ci co znają smak walki (nawet udawanej), wiedzą także co to hierarchia, dyscyplina i lojalność.


g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 17 lut 2005, 19:59

A ja sobie nie przypominam żeby to były nasze wartości zapisane w statucie.

Skupmy się może na tym ok?
Czy powołamy także drużyny Aikido i inne? Po co nam wogóle inne organizacje? Niech harcerstwo obejmie WSZYSTKO. Wtedy zapewniamy realizację 100% zainteresowań młodzieży. :P
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 17 lut 2005, 20:51

g00rek napisał:
A ja sobie nie przypominam żeby to były nasze wartości zapisane w statucie.
Wynikają z Prawa Harcerskiego. Oczywiście jak się skupisz tylko na tych wartościach, to wynika totalitaryzm. Ale to już fałszywa interpretacja.
g00rek napisał:
Skupmy się może na tym ok?
Czy powołamy także drużyny Aikido i inne? Po co nam wogóle inne organizacje? Niech harcerstwo obejmie WSZYSTKO. Wtedy zapewniamy realizację 100% zainteresowań młodzieży. :P
[/quote]

Doprowadzasz do absurdu. Do tej pory ZHP nie próbowało działać na polu wschodnich sztuk walki, wiec to jest terra incognita. Z zainteresowaniami paramilitarno-survivalowymi jest inaczej. Jakby nie oceniać, jest to jeden z elementów obecnych od samego początku. W Poznaniu harcerstwo zaczęło się właśnie od młodzieży która przedtem na własną rękę zakładała bojówki "Czarna Ręka", "Żuawi" itd., a ktoś światlejszy się nimi zainteresował i dostarczył im program nie tylko militarny, ale także wychowawczy.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

maciekjp

Post autor: maciekjp » 17 lut 2005, 20:57

g00rek napisał:
A ja sobie nie przypominam żeby to były nasze wartości zapisane w statucie.

Skupmy się może na tym ok?
Czy powołamy także drużyny Aikido i inne? Po co nam wogóle inne organizacje? Niech harcerstwo obejmie WSZYSTKO. Wtedy zapewniamy realizację 100% zainteresowań młodzieży. :P
Akurat idea aikido jest bardzo bliska ideałom harcerstwa i skautingu. Więc nie widzę przeszkod, żeby je wprowadzać na zbiórkach. Ma to znacznie więcej sensu, niż np. krav-maga dla harcerzy.

Co do wartości zapisanych w statucie, no to moment. Mamy wychowywać, tak? Czy mamy zrezygnować z wychowania dzieciaka tylko dlatego, że jego zainteresowania "nie pasują" do tego, co my sobie za biurkiem wymyśliliśmy? Weźmiesz na sumienie odpowiedzialność za to, co z tym dzieciakiem zrobią organizacje wychowujące morderców?

I w [pewnynm sensie masz rację. Harcerstwo powinno objąć jak najwięcej, a wiesz czemu? Bo jak wyjedziesz kawałek poza Warszawę, to tam poza harcerstwem najczęściej nie ma innych organizacji. Albo dzieciak jest w harcerstwie, albo wcale nie działa nigdzie.

I tego dzieciaka, młodego człowieka, trzeba zainteresować. Nie można stawia sprawy, że pójdzie gdzie indziej, gdzie jego miejsce, bo nie pójdzie.

Niedawno odwiedziłem środowiska na wschodzie Polski: w Bieszczadach i na Lubelszczyźnie i naprawdę, to jest inny świat. Świat, o którym ty i ja, mieszkający w Warszawie, nie mamy pojęcia.

Nie twierdzę, że aikido, asg, czy cokolwiek innego jest receptą na wszystko. Nie, nie jest. Tak samo jak nie może być istotą pracy drużyny. Może być dodatkiem, pieprzem nadającym smaku, wabikiem. Może służyć pewnym dodatkowym celom wychowawczym: wyrobieniu pewności siebie, odwagi, zgrania, współodpowiedzialności. Ale zawsze trzeba pamiętać, że jest tylko jednym ze środków prowadzących do celu. Stosując środek nie wolno zapominać o tym, po co go stosujemy.

Jak już pisałem kiedyś w "Czuwaj!" dla mnie asg służy między innymi niszczeniu fikcji tworzonej przez filmy akcji i gry komputerowe. Po to wrzucam młodych we w miarę realne sytuacje, żeby na własnej skórze przekonali się, że "Rambo", to idiotyzm. I jak na razie mi się to udaje.

Wracając do 100% realizacji zainteresowań młodzieży... a czemu nie? Czemu mamy się ogranicznać, uciekać, oddawać pole, a potem narzekać, że jest nas mało.

czoczo
Użytkownik
Posty: 78
Rejestracja: 28 maja 2003, 14:32
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: czoczo » 17 lut 2005, 21:18

Poza tym, ci co znają smak walki (nawet udawanej), wiedzą także co to hierarchia, dyscyplina i lojalność

Oj wydaje mi się, że Ty Maćku to się marnujesz w ZHP
Pozakładajcie jakieś stoważyszenia paramilitarne, pogadacie sobie wtedy z 16 -20 latkami o hierarchi, dyscyplinie i tym trzecim. A tak na serio i to już na serio serio.
Poczytaj sobie metodykę wędrowniczą i będziesz wiedział, że to są bullshity totalne. Szczególnie ta hierarchia i dyscyplina. Po za tym g00 pisze już jakiś czas o tym co mówił Bi-Pi a tu jakby grochem o ścianę, skauting to nie wojsko, milicja, ochrona itp itd całe to głupie (za przeproszeniem) gadanie o tym, że fajoskobyć cieciem na parkingu i krzyczeć na Straż Miejską.
To, że Straż Miejska jest źle wyszkolona, policja ospała, a SG nie łapie przemytników NIE ZNACZY, że mają to robić harcerze. I na miłość Boską może by tak skończyć z tą napuszoną retoryką.
Słabo w naszym kraju dziala również Miejska Służba Oczyszczania a nikt się jakoś nie kwapi zamiatać ulic. Może w takim razie wprost ujmijmy, że fajnie to się bawić nie w śmieciarza ale w milicjanta. I ja to rozumiem. Jak się wolicie bawić w milicję to wasza sprawa, ciekawy jestem tylko kiedy dorośniecie do poważniejszych spraw niż tylko klimaty rodem z kapitana Żbika.

ps. Jeszcze jedno zdanko. Nie wygłupiaj się tekstami o tym jakoby wymyśliłeś Wędrownictwo bo ludzie ze śmiechu pękają.

pozdrawiam serdecznie
czoczo
phm. Łukasz Czokajło
Polski Kontyngent na Roverway 2009 - komendant

maciekjp

Post autor: maciekjp » 17 lut 2005, 21:22

Dobra, próbuje podsumować, bo niestety, ale pociągnąłem dyskusję w złą stronę i muszę zawrócić.

Na wstępie, Rafale, duże przeprosiny ode mnie za niektóre ostre sformułowania. Po prostu, ubodło mnie z jakim lekceważeniem mówisz o moich specjalnościach w dodatku ewidentnie nie znając tych założeń, z jakimi nad nimi pracuję, choć w zakresie HSG dużo o tym pisałem. Ubodło mnie to o tyle szczególnie, że na Twoim dorobku w HSR się opierałem. No ale nie powinieniem tak się zachować i nic mnie nie usprawiedliwia.

Właśnie mam na celu to samo, co ty, żeby harcerstwo nie było lipą. Żeby specjalności nie były li tylko zabawą w "czerwone berety" - całkowicie zgadzam się z OJCEM, że jeśli ktoś w harcerstwie szuka tylko strzelania po krzakach, to pomylił organizacje. Natomiast między tylko a wcale jest cała gama możliwości i w tym zakresie należy szukać możliwości wykorzystania dosłownie wszystkiego. W tym również asg, sztuk walki, surwiwalu i całej masy innych rzeczy pamiętając, że to tylko środki do osiągnięcia celu, a nie cel.

Harcerstwo nie może być lipą. Dlatego HSG musi być realną służbą pomocniczą na granicy. Przepisy dają możliwość realizacji takiej realnej służby. Podobnie HSRD musi być realną służbą w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego. I przepisy dają taką możliwość w ograniczonym zakresie. HSP musi być realną służbą wewnętrzną w ZHP z możliwością realizowania zadań zewnętrznych.
Zresztą, zarówno HSP jak i HSRD jest bardziej potrzebne Związkowi, niż na zewnątrz. Bo nasze imprerzy masowe musimy obstawiać sami, własną służbą porządkową. Jak to wygląda w wydaniu amatorskim widać było m.in. na opisanym HSPS. Ludzie bez odpowiedniego przeszkolenia, bez świadomości jakie mają uprawnienia i obowiązki, tacy ludzie zachowują się w sposób przynoszący ujmę. Jeśli jednak wiedzą co mogą i jak mogą, to robią dużo dobrego.

I naprawdę, trzeba widzieć dumę tych 16-latków, którzy działają ramię w ramię z funkcjonariuszami. I nie ma mowy o żadnym wyręczaniu, czy zastępowaniu. Sam osobiście pod Muzeum Powstania pogoniłem panów policjantów usiłujących się opalać, kiedy my ryzykowaliśmy na skrzyżowaniu. Potem naprawdę działaliśmy razem i naprawdę, gdyby nie wspólpraca, nie poradziliby sobie.

Tak, że jak myślę, cały spór w dużym stopniu polega na nieporozumieniu. Na tym, że Ty, Rafale, nie wiesz jak naprawdę działa HSG (służę możliwością poznania), czy też HSP, czy HSRD, a dla mnie pewne sprawy są tak oczywiste, że a dziwi mnie, że ktoś tego nie wie (hm, Maćku, przydałoby ci się trochę pokory :p)

I nie jest tak, że to interesuje 10 drużynowych w Polsce. Zainteresowanie jest dużo większe. A przyznasz, że zarówno HSG jak i HSRD i HSP ma dużo więcej sensu, niż specjalnośc proobronna i zabawa w żołnierzyków.
Zresztą, wszystkich krytyków proszę o jedno: dajcie nam spróbować. Nikt nie każe wam działać w naszej specjalności. Nikt nie zmusza was, byście robili to, co my. Jeśli nasze specjlaności są martwe i nie mają sensu, to umrą śmiercią naturalną. A zwalczajkąc je możecie zdławić coś wartościowego, co swoją wartość okaże z czasem.

Jeszcze raz przepraszam za niewłaściwe zachowanie. Mam nadzieję, że wybaczysz człowiekowi, który odpisuje w bezsenną noc przy temperaturze 37,8 ;)

maciekjp

Post autor: maciekjp » 17 lut 2005, 21:27

czoczo napisał:
ps. Jeszcze jedno zdanko. Nie wygłupiaj się tekstami o tym jakoby wymyśliłeś Wędrownictwo bo ludzie ze śmiechu pękają.

pozdrawiam serdecznie
czoczo
A niech pękają, sam się z tego śmieję. Po prostu w 1988 roku metoda wędrownicza nie była znana w Polsce prawie wogóle.
A pierwszą swoją drużynę pracującą tym systemem założyłem w tym właśnie roku. Świadkiem jest naczelny "Czuwaja".

P.S.
Z tego, że pogotowie nie ratuje ludzi nie wynika, że harcerze mają to robić - idąc twoim tokiem myślenia dochodzę do tego wniosku.


g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 17 lut 2005, 21:53

A ja ciągle pisze - ale zastanówmy się CO robić.

Lucumon proponuje historię (ciekawe czemu ;) ;) ;) )


Survival... owszem. Ale harcerski :) A nie udawanie wojska.

A drużyna rolkowa, lub deskorolkowa? Serio mówię. Sport jak sport. A snowboardowa? Mamy specjalności sportowe.

A drużyna taneczna? A drużyna rekonstrukcji historycznej? A drużyna "grafikokomputerowa" ? A drużyna krawiecka? A drużyna liturgiczna?

Wymieniłem sobie tylko ot tak kilka działek na których moglibyśmy działać. W niektórych są pewnie organizacje i kluby - w innych nie. We wsiach i małych miasteczkach na pewni mniej lub wogóle.

I co?

Słuchajcie ja mówię poważnie. Brytyjczycy powiedzieli mi w zeszłym roku, że zastanawiają się nad taką strategią. Każda drużyna dostaje pakiet minimum (system małych grup i inne minima określone metodą skautową) i JACHA! Naprzód. Co dusza zapragnie.
To jest ta moja opcja B. Szeroko jak się da.

Ale już pisałem o tym trochę - wymaga to od nas kolosalnego wysiłku w postaci kontroli tego - różnorakie inspektoraty itd - nie możemy sobie pozwolić, aby każdy miał jakieś standardy własne w tej dziedzinie i był niekompenetny. Czeka nas zgranie tego z innymi organizacjami, uprawnieniami, przepisami, itd.

Gubimy ZUPEŁNIE nasz image, bo on znika. Zapomnijmy o lesie, gitarze czy innych wyznacznikach harcerskości. No bo jak szeroko to szeroko.

Zmieńmy zupełnie system stopni, wyjmijmy z niego zupełnie tradycyjne techniki, bo nie będą one prze ież obowiązkowe, zapomnijmy o centralnym programie jakimkolwiek.

Albo zastanówmy się jakie specjalności, jaki jest klucz przy doborze. Co mają spełniać?

Chorwaci reintrodukują skauting u siebie właśnie. Nie muszę mówić czemu jest on zupełnie amilitarny. Ale mają duże zacięcie leśne. Wpisaną naturę jako element metody (!) jak większość europejskich organizacji skautowych.
Na poszczególne stopnie explicite wpisane są wymagania związane z lasem i puszczaństwem. Mają wyrazisty turystyczno-survivalowy wizerunek. Mnie to się bardzo podoba.
Nie podczepiają się pod żaden cudzy image.

***

I powiem jeszcze jedno - nie jestem przekonany zupełnie do przygotowywania do zawodu. Nie nasza to działka. Dlatego jestem przeciwny drużynom o specjalnościah o których pisałem kilka postów wcześniej (marketingowa itd) to bzdura. Nie obejmiemy tego, sorry. To utopia.

Skauting miał być genialny w swojej prostocie. Dawać właśnie ogólen umiejętności takie jak praca w grupie czy dowodzenie nią, dawać inne przydatne mniej lub bardziej. Kadra nie miała być ciężko szkolona, wszystko właśnie proste i działające.Robienie z niego organizacji multispecjalnościowej, przy tej strukturze i kiepskim stylu zarządzania dobije go jeszcze bardziej.

Jestem za wybraniem KILKU kluczowych specjalności, które wynikają z naszej specyfiki, są zgodne z naszymi celami i charakterem działania i zastanowienia się następnie nad tym w jakiej formie należy z nimi pracować. A nie szukaniem nowych dziwnych zakresów działania, tylko dlatego, że jak nie my to ludzie zginą zupełnie. Nie starajmy się być mesjaszami.
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

maciekjp

Post autor: maciekjp » 17 lut 2005, 22:25

g00rek napisał:
A ja ciągle pisze - ale zastanówmy się CO robić.

Lucumon proponuje historię (ciekawe czemu ;) ;) ;) )
Świetny pomysł, jestem za.
Survival... owszem. Ale harcerski :) A nie udawanie wojska.
Oczywiście, tyle że najlepsze wzory surwiwalu są wojskowe :p
A drużyna rolkowa, lub deskorolkowa? Serio mówię. Sport jak sport. A snowboardowa? Mamy specjalności sportowe.

A drużyna taneczna? A drużyna rekonstrukcji historycznej? A drużyna "grafikokomputerowa" ? A drużyna krawiecka? A drużyna liturgiczna?
A wyjaśnij mi, czemu by nie?
Słuchajcie ja mówię poważnie. Brytyjczycy powiedzieli mi w zeszłym roku, że zastanawiają się nad taką strategią. Każda drużyna dostaje pakiet minimum (system małych grup i inne minima określone metodą skautową) i JACHA! Naprzód. Co dusza zapragnie.
To jest ta moja opcja B. Szeroko jak się da.
I w sumie to niegłupie myślenie. W końcu Angole to jeden z trzeźwiejszych narodów na świecie.
Gubimy ZUPEŁNIE nasz image, bo on znika. Zapomnijmy o lesie, gitarze czy innych wyznacznikach harcerskości. No bo jak szeroko to szeroko.
Dla mnie teraz przesadzasz. Może być szeroko z gitarą, lasem i innymi wyznacznikami harcerskości. Jedno nie kłóci się z drugim.
Zmieńmy zupełnie system stopni, wyjmijmy z niego zupełnie tradycyjne techniki, bo nie będą one przecież obowiązkowe, zapomnijmy o centralnym programie jakimkolwiek.
Ale to twój (fałszywy) wniosek. Szeroka forma nie wyklucza wcale tradycyjnych form i technik. Tu nie ma dychotomii, to tylko twoje czcze obawy. Można pogodzić jedno z drugim.

[/quote]



Chorwaci reintrodukują skauting u siebie właśnie. Nie muszę mówić czemu jest on zupełnie amilitarny. Ale mają duże zacięcie leśne. Wpisaną naturę jako element metody (!) jak większość europejskich organizacji skautowych.
Na poszczególne stopnie explicite wpisane są wymagania związane z lasem i puszczaństwem. Mają wyrazisty turystyczno-survivalowy wizerunek. Mnie to się bardzo podoba.
Nie podczepiają się pod żaden cudzy image.
Bardzo fajne. A formy quasi militarne są od zawsze charakterystycznym własnym wizerunkiem polskiego harcerstwa. Nie podczepiajmy się pod nikogo. :p
A propos. Czesi na nasz wzór powołali swoje HSP, nazywa się to SOS (Skautska Ochranna Slużba). Organizacyjnie są dalej, niż my, ale wzorowali się na tym &#8222;wrednym&#8221; HSP z PZHSu.
:D

***

I powiem jeszcze jedno - nie jestem przekonany zupełnie do przygotowywania do zawodu. Nie nasza to działka. Dlatego jestem przeciwny drużynom o specjalnościah o których pisałem kilka postów wcześniej (marketingowa itd) to bzdura. Nie obejmiemy tego, sorry. To utopia.
Służę nazwiskami ludzi, którym ta &#8222;utopia&#8221; dała pracę. Piszesz z autopsji, czy z teorii? Bo ja WYŁĄCZNIE z praktyki.
Skauting miał być genialny w swojej prostocie. Dawać właśnie ogólen umiejętności takie jak praca w grupie czy dowodzenie nią, dawać inne przydatne mniej lub bardziej. Kadra nie miała być ciężko szkolona, wszystko właśnie proste i działające.Robienie z niego organizacji multispecjalnościowej, przy tej strukturze i kiepskim stylu zarządzania dobije go jeszcze bardziej.

Jestem za wybraniem KILKU kluczowych specjalności, które wynikają z naszej specyfiki, są zgodne z naszymi celami i charakterem działania i zastanowienia się następnie nad tym w jakiej formie należy z nimi pracować. A nie szukaniem nowych dziwnych zakresów działania, tylko dlatego, że jak nie my to ludzie zginą zupełnie. Nie starajmy się być mesjaszami.
Jestem przeciwnikiem... Nie zdecydowanym wrogiem planowania za biurkiem, co młody człowiek ma lubić, w co się ubierać, co ma go bawić. Genialność skautingu polega na jego naturalności. Jeśli na coś jest zapotrzebowanie, to to jest i tyle. Planowanie tego za biurkiem pachnie mi Brukselą i Moskwą oraz dyrektywami co do krzywizny bananów.
Jeśli są ludzie zainteresowani konkretną specjalnością, konkretnym działaniem i rozwijaniem się w konkretnej służbie, to zabranianie im tego, bo nie pasują komuś do koncepcji jest dla mnie kompletnym bezsensem.
I właśnie takie myślenie, jakie zaprezentowałeś powoduje rozmijanie się Związku z zainteresowaniami i aspiracjami młodzieży i jego uwiąd. Dopóki nie zrozumiemy, że to ryba decyduje co chce na przynętę, a nie rybak, nie będzie rozwoju.

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 17 lut 2005, 23:28

g00rek napisał:
A ja ciągle pisze - ale zastanówmy się CO robić.

Lucumon proponuje historię (ciekawe czemu ;) ;) ;) )
Nie, nie proponuję, i nie bardzo rozumiem co masz na myśli.
Ja tylko podałem przykład, że harcerstwo zawsze sięgało po młodzież mającą paramilitarne inklinacje i potrafiło ją uchronić właśnie przed paramilitarnym zwichrowaniem, a zarazem pomóc w realizacji ich aspiracji.

Tak, jestem historykiem z wykształcenia i z wykonywanego zawodu, ale to nie znaczy że moja drużyna jest jakimś kółkiem historycznym. Owszem, staram się żeby harcerze znali topografię historyczną mojego miasta, żeby wiedzieli gdzie walczyli w 1918 Powstańcy Wielkopolscy, a nie tylko gdzie jest MacDonald i Multikino. W tym roku po dwóch latach przekonywań udało mi się doprowadzić do rozpoczęcia kampanii "Bohater" wokól postaci Grażyńskiego, ale to ma bardziej związek z współczesnościa niz z historią. W ramach kampanii planujemy małą rekonsktrukcję historyczną czy może raczej inscenizację, bo rekonstrukcja to zbyt duże słowo jak na nasze możliwości. Nie widziałbym nic złego w drużynie specjalizującej się w rekonstrukcji historycznej pod warunkiem że obierali by sobie wartościowe wzorce. Kiedyś marzyła mi się drużyna rekonstruująca powstańców wielkopolskich i szerzej Wojsko Polskie z lat 1918-1921, ale to wymagałoby czasu, energii i środków, których w tej chwili nie mam.

Natomiast właśnie to że jestem historykiem chyba chroni mnie od podawania harcerzom i egzekwowania od nich mechanicznej wiedzy o historii harcerstwa w postaci dat, faktów i nazwisk, jak to niektórzy robią. Nie bardzo nie podoba mi się ogólny sposób podawania wiedzy z historii harcerstwa. jaki jest powszechny w ZHP, staram się to zmieniać, przynajmniej na niewielką skalę, w hufcu, poprzez przygotowywanie różnych materiałów dla drużynowych. Nie trawię mechanicznego odpytywania harcerzy z dat i nazwisk, nie rozumiem po co ktoś ma wiedzieć jak sie nazywał statek którym płynął Małkowski gdy zginął albo kiedy była dokładnie akcja pod Celestynowem.

Przede mna drużynowym był technik-elektryk samochodowy, a jeszcze przedtem nauczyciel przedmiotu "praca i technika". I oni dużo więcej wagi przywiązywali do edukacji historycznej i Pamięci Narodowej w drużynie niż ja.
g00rek napisał:
Survival... owszem. Ale harcerski :) A nie udawanie wojska.
Zgadzam się, ogólnie. Ale nie do końca.
Elementarne zasady hierarchii, porządku i dyscypliny powinniśmy młodzieży wpajać, bo tego im najbardziej brakuje. Są bardzo przeświadczeni o własnej doskonałości i nieomylności, kultura postmodernizmu i permisyzwizmu uczy ich, że każde zdanie jest jednakowo ważne, nie potrafią skupić uwagi, brakuje im poczucia odpowiedzialności, współczesna szkoła w której są oceny dopuszczające, w któej jak się jest zagrożonym oceną niedostateczną to można poprawiać w nieskończoność - uczy ich braku konswkwencji za własne postępowanie.Oni sa przyzwyczajeni do tego, że kwestionuje się każdy autorytet - rodziców, nauczyciela, księdza itd., że można prosto w oczy pyskować itd.
W wojsku jako takim, czy w tradcyjnej harcerskiej "wojskówce" która ma więcej wspólnego z ułanami II RP, niż z współczesnym szwejostwem i wizerunkiem US Marines, są elementy bardzo wartościowe, których nie pozbywałbym się tak lekko z harcerstwa.

Posługujesz sie często cytatami z Baden-Powella. Ale wydaje mi się, ze sfera deklaracji BP nie szła w parze z realna praktyką. Zwłaszzcza po 1918 roku gdy Europa Zachodnia była ogarnięta pacyfizmem po traumie rzezi nad Sommą i pod Verdun. Ale na początku cały image był zapożyczony z brytyjskiej armii kolonialnej, pojęcie "Wielka Gra" to odwołanie do prawdziwej Wielkiej Gry czyli brytyjsko-rosyjskiej rywalizacji o Azję Środkową, Kimbell O Hara był agentem brytyjskiego wywiadu wojskowego

Wasza dyskusja jest ogólnie bardzo ciekawa i czytam ją z zainteresowaniem, nie miam jednoznacznego zdania bo nie znam się na sepcjalnościach.
Nie działam w drużynie specjalnościowej, nie działałem i pewnie nie będę działał. Bliżej znam tylko jedną drużynę o specjalności proobronnej i mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że ta drużyna działa znakomicie, jest w pełni harcerska z ducha. Polecam stronę www.druzyna.piastlan.net. Nie wierzę, ze nie ma takich innych, że poza tym w całym ZHP są tylko chuligani-pseudokomandosi.
g00rek napisał:
Jestem za wybraniem KILKU kluczowych specjalności, które wynikają z naszej specyfiki, są zgodne z naszymi celami i charakterem działania i zastanowienia się następnie nad tym w jakiej formie należy z nimi pracować. A nie szukaniem nowych dziwnych zakresów działania, tylko dlatego, że jak nie my to ludzie zginą zupełnie. Nie starajmy się być mesjaszami.
[/quote]

To nie jest mesjanizm.
Dla mnie naczelnym zadaniem harcerstwa w tej chwlili jest powstrzymanie degradacji więzi społecznych, powstrzymywanie falki anomii. Może to jak walka z entropią - skazana na klęskę, ale coś trzeba robić. Właśnie wróciłem ze zbiórki drużyny, na której nasza harcówka została zaatakowana przez miejscowych łobuzów - takich po 15-16 lat w kapturkach na głowach i w szerokich spodniach. Ograniczyli się do nawrzucania śniegu na schodki i przez okno. Ale nie wiem co będzie dalej, incydent bardzo typowy dla mojej dzielnicy, choć nasza harcówka do tej pory miała spokój.
Dawne komunistyczne harcerstwo jest i słusznie obiektem krytyki. Ale budowało też pewną więź społeczną. Wiele razy mi się zdarzyło podzcas wędrówek po Polsce z harcerzami, że groźny z pozoru incydent - zaczepki na przystanku PKS przez paru kolesi pijących wino marki wino się rozładowywał właśnie jak udało się nakłonić kolesia do przyznania "k... ja też kiedyś przecież byłem harcerzem... k... było fajnie". Na pewno wielu z nich przeszło przez jakieś drużyny bardzo PSEUDO harcerskie, ale jednak w większości była to jedyna forma "społeczeństwa obywatelskiego" w jakiej kiedykolwiek uczestniczyli.

Piszecie o wychowywaniu elity, profesorów, dyrektorów, a nawet policjantów. Ja się będę cieszył, jak ci co przeszli przez "moje" harcerstwo oprą się pokusie żeby kraść części samochodowe albo handlować lewymi komórkami. Tak tu niestety wygląda młodzież, a przynajmniej ta bardziej widoczna część. Jest jeszzce druga część młodzieży, zapewne większa - ta co nie wychodzi z domu, siedzi przed komupoterami i telewizorami, rodzice jej nie puszczają na dwór, bo się o nich boją. Dla nich harcerstwo też jest szansą przeżycia czegoś ciekawego, bycia poza lekcjami w grupie rówieśników.
g00rek napisał:
Gubimy ZUPEŁNIE nasz image, bo on znika. Zapomnijmy o lesie, gitarze czy innych wyznacznikach harcerskości. No bo jak szeroko to szeroko.
Zmieńmy zupełnie system stopni, wyjmijmy z niego zupełnie tradycyjne techniki,
One chyba już zostały w większości wycięte w reforme z 2003, zamiast nich wprowadzono wymagania o bulimii i o anoreksji... :lol
g00rek napisał:
bo nie będą one prze ież obowiązkowe, zapomnijmy o centralnym programie jakimkolwiek.
Ja naprawdę bardzo bym chciał się doczekać sensownego centralnego programu, który byłby czymś innym niż pogadanki jakie można sobie robic w szkole na przedmiocie wychowanie obywatelskie. Największe natężenie mojej działalności instruktorskiej przypadło na lata około 1993-1999, teraz jak patrzę na to wstecz, to czuję, że działałem bez busoli, właśnie bez centralnego programu - bo docierały do nas z GK wtedy tylko świetlicowe ogólniki, na pierwszy rzut oka gorsze od propozycji zawartych w KIHAM-owskim regulaminie 5 stopni i 100 sprawności.
g00rek napisał:
Chorwaci reintrodukują skauting u siebie właśnie. Nie muszę mówić czemu jest on zupełnie amilitarny. Ale mają duże zacięcie leśne. Wpisaną naturę jako element metody (!) jak większość europejskich organizacji skautowych.
Na poszczególne stopnie explicite wpisane są wymagania związane z lasem i puszczaństwem. Mają wyrazisty turystyczno-survivalowy wizerunek. Mnie to się bardzo podoba.
Nie podczepiają się pod żaden cudzy image.
I powiem jeszcze jedno - nie jestem przekonany zupełnie do przygotowywania do zawodu. Nie nasza to działka. Dlatego jestem przeciwny drużynom o specjalnościah o których pisałem kilka postów wcześniej (marketingowa itd) to bzdura. Nie obejmiemy tego, sorry. To utopia.
Skauting miał być genialny w swojej prostocie. Dawać właśnie ogólen umiejętności takie jak praca w grupie czy dowodzenie nią, dawać inne przydatne mniej lub bardziej. Kadra nie miała być ciężko szkolona, wszystko właśnie proste i działające.Robienie z niego organizacji multispecjalnościowej, przy tej strukturze i kiepskim stylu zarządzania dobije go jeszcze bardziej.
Poruszyłeś w tym akapicie tak wiele ciekawych myśli, ze do każdego Twojego zdania chciałbym się odnieść 10-ma własnymi ;)
Z tym co piszesz w końcówce, się całkowicie zgadzam. Tymczasem wszystko idzie w odwrotnym kierunku, i w naszym państwie i w ZHP: obudowujemy sie,, albo jesteśmy obudowywani systemem certfikatów, kursów, uprawnień, brązowych, srebrnych, złotych, diamentowych i szafirowych odznak bez których drużynowy nie ma uprawnień nawet do kiwnięcia palcem. To tak naprawdę najbardziej przeszkadza.

Świetnie że bronisz puszczaństwa. Ale problem też w tym, że sporo obecnego szumu reformatorskiego w ZHP (który generalnie odbieram pozytywnie) odbywa się pod hasłem "wyjdźmy z lasu, siadajmy do komputerów, wyjdźmy ze skansenu, bądźmy nowocześni". Za dużo jest czarno-białego spojrzenia na to wszytsko.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

mumka
Nowicjusz
Posty: 17
Rejestracja: 04 wrz 2004, 09:34
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mumka » 17 lut 2005, 23:33

Panowie... (o ile uważnie śledziłam wymianę postów, to właśnie ta płeć tu dominuje)

jestem zaszokowana tym, co tu przeczytałam. Może nawet nie do końca jest to dobre określenie mego nastroju, ale powiem otwarcie, że nie potrafię określić uczuć jakie mi towarzyszą.
Zmieszanie, to równiez nie jest to...

Przykro mi, naprawdę mi przykro, że doszło do tak ostrej, dziwnej i w rzeczywistości niewiele wnoszącej "rozmowy".
Zaczynam coraz bardziej przekonywać się do stwierdzenia, że internet jest ogromnym śmietnikiem, w którym każdy może wywalić jakieś brudy.

Ale czy to odpowiednie miejsce, czy właśnie tu powinno dojść do jakiegoś "oczyszczenia" (po wcześniejszym zasyfieniu)?

Wybaczcie, ale zaskoczona jestem tym, co przeczytałam... i jeszcze nie mogę się pozbierać.
hm. Katarzyna Turosieńska

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 17 lut 2005, 23:41

Na wstępie, Rafale, duże przeprosiny ode mnie za niektóre ostre sformułowania. Po prostu, ubodło mnie z jakim lekceważeniem mówisz o moich specjalnościach w dodatku ewidentnie nie znając tych założeń, z jakimi nad nimi pracuję, choć w zakresie HSG dużo o tym pisałem. Ubodło mnie to o tyle szczególnie, że na Twoim dorobku w HSR się opierałem. No ale nie powinieniem tak się zachować i nic mnie nie usprawiedliwia.
Spoko. Ja nie trzymam urazy.
Jak dla mnie jest już po temacie.


Maćku... jednego nie rozumiem. Tu na forum - zwlaszcza w ostatnich postach, piszesz o wychowaniu, o tym co może zrobić ta specjalność na obszarach wiejskich.

Skąd w takim razie w artykule w Czuwaj tyle (przepraszam za slowo) patologicznych przejaskrawień o HSRD?
Że przypomnę tylko motywowanie podjęcia pracy ze specjalnością dlatego, że Policja chciala, pisanie, że dzięki nam Policjanci mogli sobie odpocząć w cieniu (w czasie gdy byli na slużbie), radość z tego że pogoniliście jakiegoś VIPa, narzekanie na to, że harcerze nie mają uprawnień do karania kierowców (sic!) i traktowanie jako slużby zastąpienie "mikolaja" pod szkolą, tam gdzie gmina oszczędza na tym etacie?

Skoro wiadomo o tej specjalności malo, to dlaczego informacje o niej sprzedaliście w tak beznadziejny sposób? Sam zobacz ile nieporozumień z tego wyniknęlo. Bo ja czytając artykul w Czuwaj mialem zupelnie inny obraz Waszych dzialań, niż ten rysowany teraz na forum.

Rafal
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie specjalności”