Przekazanie Drużyny swojemu następcy

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
Przyjaciółka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 29 sty 2007, 12:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Przyjaciółka » 30 sty 2007, 17:26

Czuwaj!!!!
jestem pierwszy raz na tym forum a sprowadza mnie chec zyskania doświadczenia innej kadry która ma już za soba przekazania drużyny swojemu następcy.
ponad 15 lat jestem druzynowa drużyny wielopoziomowej ... przez ten czas wychowalam wspaniałe dzieciaki ktore uwielbiam myśle ze w wzajemności ahaha jaka jestem skromna,,,, Moja druzyna liczy teraz około 20 osób, harcerzy starszych i wędrowników, pewnie każdy pisze to co ja ale jestem bardzo do nich przywiązana i bardzo ich lubię
szczególnie jestem zżyta z grupą wedrowników ... (młode pokolenie harcerzy tez podbiło moje serce )ale na to trzeba lat wspołnych ognisk , wypadów i problemów z którymi sie borykamyy... aby moc powiedziec o tym co łaczy mnie z piatka moich "urwisów wedrowników"
mimo że dzieli nas 10 lat przyjażnimy sie i często wyjeżdzamy na wspólne walkacyjne wypady, aby potem przygotowac obóz dla naszej pozostałej częsci druzyny.
z grona wedrowników wybrałam instruktora przewodnika -mojego nastepce który jest u mnie w drużynie już 10 lat , jest to wspaniały młody człowiek odpowiedzialny, a jednocześnie z ta iskra w oku która powoduje ze jak nawet wcześniej broił to i tak robił to uroczo....mhm jest on bardzo lubiany w kręgu drużyny i nie tylko, zdązył sie sprawdzić jako przyboczny i kadra na wielu formach wyjazdowych które z nimi organizowałam. dlatego wiem że moj wybór jest własciwy..
Myśle że jestesmy zgrana i ceniona druzyną mimo że jak kazda ekipa mamy swoje wielkie i male chwile.....
A teraz musze powiadomic dzieciaki , że zmieni sie drużynowy ... bardzo sie z tego ciesze ale troche i boje....
rezygnując z prowadzenia druzyny nie odchodze od niej !!!!nadal planuje wpadac do nich na zbiorki jezdzic na rozne formy , wspolnie przezywac z nimi harcerska przygode .... doszłam bowiem do takiego etapu kiedy wiem ze moge powierzyc druzyne swojemu nastepcy , ze robie to w przyjazni ze nie jest to jak w wielu srodowiskach zrobione pod jakas presja tylko swiadoma wspolna decyzja. zawsze mialam z " dzieciakami " jak czasem mawiam o nich dobry kontakt nie narzucalam ich swoich decyzji tylko była dyskusja wspołny wybór, czasem moje zachowanie potepiali inni druzynowi ale co tu duzo mowic to moja nadal druzyna funkcjonuje i to ja wariuje z dzieciakami w nocy a w dzien ciezko pracuje.....i haruje
Teraz zmieni sie tylko moj statut w dużynie i zastanawiam sie na jaki ....
nie ma chyba takiego oficjalnego a chcialabym wiedziec jak funkcjonuje sie z druzyna kiedy sie nie jest juz "wodzem"
postanowilismy z piatka wedrownikow stworzc krag starszyzny harcerskiej zeby oni tez mieli swoje miejsce kiedy opuszcza szeregi druzyny i wyjazda na studia... wiem wybiegamy troche w przyszlośc ale czasem nasze losy sie moga rozloczyc na jakis czas a chcemy miec cos wspolnego i dlatego ten pomysl...... co o tym sadzicie i jak wy zyjecie juz jako byli druzynowi
pozdrawiam jeszcze jako druzynowa

Przyjaciółka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 29 sty 2007, 12:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Przyjaciółka » 01 lut 2007, 10:47

witam ponownie!!!
powinnam poszerzyć pytanie w jaki sposób została Wam przekazana druzyna albo jak wy to zrobiliscie! zalezy mi na ciekawym i orginalnym pomysle pozdrawiam do miłego!!!!

mania
Użytkownik
Posty: 84
Rejestracja: 06 wrz 2004, 12:46
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mania » 03 lut 2007, 23:18

JA nie otrzymałam drużyny w nagrodę, a w ramach chęci postawienia jej na nogi..i ratowania przed rozwiązaniem.
Jednak w momencie gdy ja przekazywałam drużynę wiele się działo..
Moja następczyni baaardzo uczuciowo podeszla do sprawy, i zrobiła wielki kominek pożegnalny ze wspomnieniami z całej mojej pracy z tą drużyną..a z łzy lały się litrami :)

Ja gdy odchodziłam na ostatniej zbiórce przeczytałam wraz z moją przyboczną dialog Kubusia Puchatka i Krzysia.NAprawde gorąco polecam..potrafi dać do myślenia i wyciska łzy ;)
~mania~
pwd.Marta Szwarocka HO
szczepowa II Tyskiego Szczepu Harcerskiego "Horyzonty"

Przyjaciółka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 29 sty 2007, 12:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Przyjaciółka » 04 lut 2007, 22:03

dzieki za odpowiedz napewno wykorzystam pomysl z kubusiem juz mi sie podoba sama uwielbiam tego misia

Przyjaciółka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 29 sty 2007, 12:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Przyjaciółka » 09 lut 2007, 22:12

witam!
Dzis przekazałam druzyne i musze powiedziec ze było to bardzo miłe uczucie każdemu zycze takich doświadczeń powodzenia

ms
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 05 lut 2007, 16:11
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: ms » 10 lut 2007, 23:40

No to gartuluję! Muszę przyznać, Przyjaciółko, że podziwiam cię za twój stosunek do prowadzenia drużyny.

Myślę, że nieczęsto zdarza się, żeby drużynowy oddawał drużynę, dlatego, że inna osoba dojrzała już do tej odpowiedzialnej funkcji. Wydaje mi się, że najczęściej oddajemy drużyny, ponieważ wyrośliśmy już z ich prowadzenia, chcemy piąć się wyżej lub rezygnujemy z harcerstwa na rzecz życia osobistego. (Oczywiście powody te uważam za jak najbardziej słuszne i naturalne. Chcę tylko zauważyć, że przekazywanie sznura, dlatego, że ktoś inny już do niego dojrzał to ciekawe zjawisko) :)

Może trochę inaczej się na to patrzy, gdy prowadzi się drużynę kilkanaście lat.
Ja prowadzę 3 i na dzień dzisiejszy myślę, że będę jeszcze drużynową przez 2 lata.
I to chyba wystarczy, później minie mój czas.

Ciekawe jest również stwierdzenie, że oddając drużynę nie odchodzi się z niej. Moim zdaniem to jednak niemożliwe...
Pozdrawiam

Przyjaciółka
Nowicjusz
Posty: 6
Rejestracja: 29 sty 2007, 12:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Przyjaciółka » 12 lut 2007, 11:14

Prowadziłam drużyne pół swojego żywota czyli dokładnie 15 lat ....
Wychowałam fajne dzieciaki ... z ktorymi nadal mam kontakt z tego całego mojego przychówka jeden facet udał mi sie znakomicie i kilka dziewczat ktore pracuja obecnie nad stopniem przewodnika...
młode pokolenie to na razie zapalone ambitne grono z ktorego tez beda jakies perelki
poniewaz po raz pierwszy oddaje druzyne wydaje mi sie ze nadal w niej zostane ....
przeciez nawiazane przyjaznie nie zrywa sie jednym gwałtownym ruchem...
nie zawsze oznacza to ze bede na kazdej zbiorce czy wyjezdzie ...bo przeciez nie kazdy harcerz uczestniczy w kazdym przedsiewzieciu druzyny...
sa przeciez ludzie z ktorymi spotyka sie raz na półroku a nawet rzadziej a zawsze wiesz co sie z nim dzieje .. a rozmowa zawsze zaczyna sie w tym samym miejscu i nie czuc upływajacego czasu moze pojawia sie tylko ta wiekssza dojrzałośc naszych wychowanków
mysle ze chyba dla wlasnej ciekzawosci postaram sie od czasu do czasu napisac cos na ten temat aby sprawdzic kto ma racje ... mam nadzieje ze ja mimo wszystko
chyba jeszcze jedna kwestie powinnam wyjasnic nigdy nie byłam tyranem jesli chodzi o funkcje druzynowego kazda decyzje staralam sie przedyskutowac z moimi funkcyjnymi aby w ten sposob pokazac im wlasciwe dzialanie instruktora .. wspolnie ustalalismy plusy i minusy kazdej decyzji ... to oni ustalali plan pracy druzyny , kreowali program na biwaku druzyny czesto bedac mloda kadra dzieki temu teraz mam wspaniala wyszkolona ekipe ktora radzi sobie z kazdym problemem ...
jejny co ja tu wypisuje zaraz sie okaze ze jestem swieta hahahhaha a to naprawde nie realne bo mam swoje za uszami pozdrawiam cieplutko

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”