Kiedy?...

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 27 mar 2006, 00:04

Nurtuje mnie od dłuższego czasu takie pytanie - kiedy jest właściwy czas, aby z czynnej służby w strukturach ZHP przejść do służby na rzecz ZHP. Krótko mówiąc kiedy jest właściwy czas, aby zdjąć mundur i pozostać sojusznikiem harcerstwa, wspierać je z głębi serca, służyć swoją radą, pomocą, kontaktami, ale jednocześnie dać temu ruchowi się rozwijać i iść naprzód?

Czy w ogóle wydaje Wam się, że taki moment powinien nadejść w czasie służby instruktorskiej? Czy "całym życiem" oznacza faktycznie całym życiem wspierać ZHP i być jego ambasadorem, czy może "całym życiem" oznacza, że do śmierci trzeba pozostać w mundurze, w pierwszym szeregu? Czy dopuszczalne jest, aby ZHP faktycznie było ruchem ludzi młodych, a nie tylko ruchem dla ludzi młodych? Czy zgodzilibyście się z takim stwierdzeniem, że w strukturach ZHP na całe życie pozostają tylko ludzie, którzy nie potrafią zbudować sobie życia poza organizacją, których całym i jedynym światem jest jakaś struktura w ZHP? I czy przypadkiem nie jest tak, że ZHP w pewnym sensie 'upośledza' spore grono swoich instruktorów, którzy nie potrafią powiedzieć w odpowiednim momencie 'dość'?

Mam rzecz jasna swoje zdanie, jednakże ciekaw jestem na wstępie tego, w którą stronę pójdzie dyskusja.

Ot tak, dla oderwania od 10 PPH :)
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

marzanna
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 18 lis 2005, 16:45
Lokalizacja: 17 Drużyna Harcerek "Driady"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marzanna » 29 mar 2006, 14:50

pcheła99 pisze:ja np odchodzę tak za rok
z całym szacunkiem: ja nie wyobrażam sobie, jak można planować kiedy się odejdzie. (na studiach też można być harcerzem. można działać: w innym hufcu, w kręgu instruktorskim lub akademickim)harcerstwo już tak bardzo wrosło w moje życie, że nie wyobrażam sobie tygodnia bez zbiórki czy choćby wizyty w hufcu... nie wyobrażam sobie mojego życia bez wyjazdów, zbiórek, bratniego słowa, kominków, zabaw, tych LUDZI...
a kiedy przychodzi czas? najczęściej chyba zakłada się rodziny, zaczyna pracę, nie ma już tyle czasu, nie ma go w ogóle... szkoda... a później się tęskni...
phm. Marzanna Rzepka

kiubik
Stały bywalec
Posty: 928
Rejestracja: 03 sie 2004, 15:52
Lokalizacja: 144 PDH "SZANIEC"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kiubik » 29 mar 2006, 16:53

pcheła99 pisze:to zależy chyba to wszystko od osoby ja np odchodzę tak za rok (...)
no to faktycznie wiele zależy od konkretnej osoby.
współczuję Ci takie podejścia. z drugiej strony cieszę się, że u siebie takich myśli nie odnajduję :)
(...) trzeba dojrzeć i trzeba wiedziec że juz do zhp ic się nie wniesie ani się już nie nauczy niczego :0 że... no wiecie... że człowiek czuje się spełniony i moze odejść :) (...)
hmm, ciężko mi to zrozumieć. jest wiele bardzo ciekawych form doszkalających, z których można czerpać a potem dawać dalej.
inna sprawa, czy ktoś ma jeszcze na to ochotę, czy nie.
cadfael pisze:Czy zgodzilibyście się z takim stwierdzeniem, że w strukturach ZHP na całe życie pozostają tylko ludzie, którzy nie potrafią zbudować sobie życia poza organizacją, których całym i jedynym światem jest jakaś struktura w ZHP?
nie zgodziłbym się, bo uważam, że podstawą dobrej pracy w naszych strukturach jest również profesjonalne przygotowanie w temacie. a takie profesjonalne przygotowanie chyba nie do końca można odebrać tylko i wyłącznie w organizacji.
pcheła99 pisze:
PCHEŁA, BŁAGAM, ORTOGRAFIA I INTERPUNKCJA!!
phm. Jakub Król
Polski Kontyngent na Roverway 2009
były drużynowy 144 PDH "SZANIEC" im. Alka Dawidowskiego

skAlpel.harce - szukamy tłumaczy!

marzanna
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 18 lis 2005, 16:45
Lokalizacja: 17 Drużyna Harcerek "Driady"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marzanna » 05 kwie 2006, 12:08

pcheła99 pisze:Oczywiscie bym pomagała drużynie itp chodziła na zbiórki ale kiedy będę mogła a nie np co tydzień
jak ja przejmowałam drużynę to sporo osób mówiło mi, że bedzie pomagać - i sama musiałam zmagać się z wszelkomi problemami, a tych jak wiadomo jest sporo...:(
faktycznie. to czy się zostaje czy nie to indywidualna sprawa. zależy chyba przede wszystkim od "samozaparcia". ja w klasie maturalnej kończyłam przewodnika, zrobiłam brąz, w wakacje srebro. zaczełam studia na których najbardziej na świecie mi zalezało, w zasadzie koło nowego roku przejęłam jeszcze szczep... i mam nawet jeszcze czas na to żeby pojeczeć, że za dużo zajęć mam.;)
jak się bardzo chce, to wszystko mozna:):):)
powodzenia i dla ciebie
phm. Marzanna Rzepka

hubcio
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:01
imię i nazwisko: Hubert Piotr Mika
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Warszawa-Centrum
Chorągiew: Stołeczna
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: hubcio » 05 kwie 2006, 18:28

Sebastianie,

masz rację, nadchodzi ten czas..... niestety nie ma w naszej organizacji przygotowanych ścieżek co dalej....

w organizacjach na zachodzie wstąpiłbym do którejś z gildii i dalej tam wspierał miejscowy skauting ale u nas ZHP jest jednocześnie Gildią dla dorosłych i organizacją dla dzieci i młodzieży - brak tego rozgraniczenia , a szkoda...

co do wieku - nie wypowiem się aby nie zostać zakrzyczanym ale 30 lat to max dla czynnej służby, potem można śmiało wspierać...
hm. Hubert Mika HR
-----------------------------------
"I am working on my ticket if I can"

mędrzec
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 15 gru 2005, 23:06
Lokalizacja: 5 DH "Młode Wilki"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mędrzec » 05 kwie 2006, 19:05

czu-waj
A ja wraz z moim drużynowym to bliżej 40 niż 30. I dalej pracujemy z druzyną (którą zresztą załozył drużynowy). I kiedyś tak rozmawiając o przyszłości doszliśmy do wniosku, że jak wychowamy nastepców którzy przejmą "zółtą piątkę" to... założymy nową drużynę, potem nastepną, itd.

phm Piotr "Camel" Polak
przyboczny 5 DH "Młode Wilki"

sambor
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 30 gru 2005, 14:29
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: sambor » 06 kwie 2006, 10:55

hubcio pisze:co do wieku - nie wypowiem się aby nie zostać zakrzyczanym ale 30 lat to max dla czynnej służby, potem można śmiało wspierać...
można, wydaje mi się jednak, że 30-tka to jeszcze nie jest właściwa pora na ściągnięcie mundury i tylko wspieranie.
Mam wrażenie, że ludzie w tym wieku mogą wiele pomóc czynnie chociażby w kształceniu czy w szczepach.
Wydaje mi się jednak, że wielu z 30-latków śmiało może prowadzić drużyny i to z dużym powodzeniem, bo tak na prawdę nie ważny jest wiek drużynowego w drużynie, w której prawidłowo funkcjonuje system zastępowy.
Wówczas zastępowy jest "starszym bratem" i współuczestnikiem gier i zabaw, a drużynowy organizuje całą pracę (w tym: biwaki, obozy, wycieczki, itp.).

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 kwie 2006, 13:51

cadfael pisze:Nurtuje mnie od dłuższego czasu takie pytanie - kiedy jest właściwy czas, aby z czynnej służby w strukturach ZHP przejść do służby na rzecz ZHP. Krótko mówiąc kiedy jest właściwy czas, aby zdjąć mundur i pozostać sojusznikiem harcerstwa, wspierać je z głębi serca, służyć swoją radą, pomocą, kontaktami, ale jednocześnie dać temu ruchowi się rozwijać i iść naprzód?

Czy w ogóle wydaje Wam się, że taki moment powinien nadejść w czasie służby instruktorskiej? Czy "całym życiem" oznacza faktycznie całym życiem wspierać ZHP i być jego ambasadorem, czy może "całym życiem" oznacza, że do śmierci trzeba pozostać w mundurze, w pierwszym szeregu? Czy dopuszczalne jest, aby ZHP faktycznie było ruchem ludzi młodych, a nie tylko ruchem dla ludzi młodych? Czy zgodzilibyście się z takim stwierdzeniem, że w strukturach ZHP na całe życie pozostają tylko ludzie, którzy nie potrafią zbudować sobie życia poza organizacją, których całym i jedynym światem jest jakaś struktura w ZHP? I czy przypadkiem nie jest tak, że ZHP w pewnym sensie 'upośledza' spore grono swoich instruktorów, którzy nie potrafią powiedzieć w odpowiednim momencie 'dość'?

Mam rzecz jasna swoje zdanie, jednakże ciekaw jestem na wstępie tego, w którą stronę pójdzie dyskusja.

Ot tak, dla oderwania od 10 PPH :)
No tak, mój sarkastycznie ulubiony temacik :-)
Gdzieś dalej napisałeś o przeróżnych "gildiach" umożliwiających w skautowym świecie
dalsze "skautowanie " . To jest rzeczywiście problem naszego/naszych związków.
Takie kręgi, koła, stowarzyszenia i u nas powstają, oddolnie, lub obok ZHP/ZHR - czyli że mądrzy ludzie "czują problem" , choć wśród różnych komisji historycznych, czy quasi klubów seniorackich za dużo ....kombatanctwa i niepotrzebnie istniejące atrybuty władzy w podstawowych strukturach/ to zresztą też jest jakiś ...mundurowy, i nie tylko, problem/
Ale wracając do Twoich watpliwości, zgadzam się z "zastępczą karierą" i wogóle "zastępczym życiem" w harcerstwie. Obserwowałem to dawniej, obserwuję i dziś. Ciekawe, w silnych szczepach takim właśnie delikwentom niezmiennie prostowaliśmy "kręgosłup moralno - ideowy :-)))))) - np. niekompletne wykształcenie z braku czasu, lub zawalone życie rodzinne było/ i jest/ brane po uwagę w próbach HO i HR
/dawniej konspiracyjnych :-)/
Inny problem, to brak umiejetności, a nawet obowiązku "następstwa miejsca, czasu i osoby" . W dużych miejskich szczepach, to był /jest?/ problem trwania np. "super"szczepowego przez lata całe. Taka opoka/skała tkwi w nurcie a obok przepływają i przepływają nastepcy, młodzi gniewni i.....dają sobie na spocznij.
Rozwiązanie ? Tylko jakieś świadome i naturalne zrozumienie samego siebie, choć może mocniejsze potraktowanie naszego systemu kształcenia w kategoriach Mistrz - czeladnik - uczeń ? Z najważniejszym kryterium - następstwa na liniowych funkcjach.
I ostatni problem - "raz harcerzem, całe życie harcerzem" Bez przesadyzmu, dla mnie to
pewne elementy sposobu na życie, własny kodeks postepowania - ostatnią rzeczą jest, moim zdaniem tkwienie w strukturach nawet po życie pozagrobowe. Do tego, by spolegliwie i po harcersku /rozumiane indywidualnie/ żyć nie trzeba ani ZHP ani ZHR.
Choć 1% wpłacić należy.

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 06 kwie 2006, 13:56

PS, O gildiach napisał Hubert, A nie Ty Sebastianie, heh, starość nie radość ha, ha może i tu na Forum trzeba sobie "dać na spocznij?" ha, ha
Serdecznie pozdrawiam - Czuwaj !

marzanna
Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 18 lis 2005, 16:45
Lokalizacja: 17 Drużyna Harcerek "Driady"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marzanna » 06 kwie 2006, 16:56

StaryWilk pisze:Choć 1% wpłacić należy.
sświęte słowa!!! 1 % wpłacić trzeba, jeśli tylko się może:)
tylko czy jak już przyjdzie czes, że czynnie nie będzie się brać udziału w "harcerstwie", nie dojdzie do tego, że jedyną pomocą dla związku bedzie ten przysłowiowy 1%? czyli taki dobry uczynek raz w roku. i sumienie mam czyste...
phm. Marzanna Rzepka

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 07 kwie 2006, 09:50

W innym wątku wyczytałem, że w ZHP jest .....3200 harcmistrzy, a Ich średnia wieku to.....53 lata !!!!!!!!!! ZGROZA :-(
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2006, 09:50 przez StaryWilk, łącznie zmieniany 1 raz.

jorlanda
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 02 lis 2003, 21:49
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jorlanda » 02 cze 2006, 19:29

StaryWilk pisze:W innym wątku wyczytałem, że w ZHP jest .....3200 harcmistrzy, a Ich średnia wieku to.....53 lata !!!!!!!!!! ZGROZA :-(
Hehe harcmistrzem niejeden boi się być, i niejedna... i zanim podejmie decyzję zaczyna się 30-ty rok życia. Z wniosków tego wątku wynika że muszę się zwijać z ZHP ;) Ech Druhu, moja funkcja seniora chyba się właśnie zaczęła :)

A tak na serio. Uważam, i jest to efekt długich przemyśleń z ostatnich czterech lat, że harcerstwo w którymś momencie przestaje oznaczać czynną służbę. Zwłaszcza, gdy zaczyna się czas urodzinniania się i zawodowego rozwoju. Wiadomo, czasem zadzwoni ktoś ze starych przyjaciół i zawoła: ratunku, wróć nie odchodź... Ale to są wyjątkowe sytuacje, czasem trwać trzeba w skutecznych akcjach mimo chęci odejścia, i nadmiaru obowiązków "pozaharcerskich".
Norma wg mnie to naturalne, tak jak piszesz Druhu zrozumienie siebie i swoich możliwości, pragnień. I czasem - zrezygnowanie z tych pragnień, aby nie zostać harcerzykiem w krótkich spodenkach czy też spódniczce do końca swych dni, albo - nie wiem co gorsze - biznesmenem na harcerskich włościach.

Są jeszcze inne zadania, wspierające, inspirujące tych najaktywniej działających. Można pisać książki, kształcić, czasem wystąpić jako kombatant na harcerskim ognisku (wiem wiem przesadzam)... Ale przede wszystkim musimy jako dorośli ludzie świadczyć o harcerskich ideałach swoim stylem życia - być uczciwym, rzetelnym człowiekiem, z ustalonym systemem wartości. Służba instruktorska może też odbywać się w kręgu rodziny czy właśnie na polu zawodowej kariery. No i mamy jeszcze Ruch Przyjaciół Harcerstwa, który POTRZEBUJE dorosłych harcerek i harcerzy ze stażem w ZHP i z zawodowymi sukcesami.
A my "seniorzy po 30-tce i po 40-tce" naprawdę powinniśmy wiedzieć "kiedy zejść ze sceny niepokonanym"...
Wierzę głęboko, że to młodzi ludzie powinni być na funkcjach.
Mam tylko jedną wątpliwość co do powyższych, moich stwierdzeń - co do funkcji pełnionych "etatowo" np. w komendach chorągwi i w GK. Tam jest naprawdę tyle odpowiedzialnej pracy, że trzeba mieć doświadczenie i staż życiowy przynajmniej 20 - latka. Tam nie ma czasu na naukę i pomyłki. Tam są potrzebni właśnie ci piętnowani 30-latkowie i 40-latki z ogromnym doświadczeniem, które chroni ZHP przed zapaścią finansową czy programową. Tak mi się wydaje, tak wynika z moich obserwacji.
Ostatnio zmieniony 02 cze 2006, 19:33 przez jorlanda, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Jolanta Łaba
...trzeba umieć iść słoneczną stroną życia...

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 02 cze 2006, 21:25

jorlanda. pisze:Mam tylko jedną wątpliwość /...../ - co do funkcji pełnionych "etatowo" np. w komendach chorągwi i w GK. Tam jest naprawdę tyle odpowiedzialnej pracy, że trzeba mieć doświadczenie i staż życiowy przynajmniej 20 - latka. Tam nie ma czasu na naukę i pomyłki. Tam są potrzebni właśnie ci piętnowani 30-latkowie i 40-latki z ogromnym doświadczeniem, które chroni ZHP przed zapaścią finansową czy programową. Tak mi się wydaje, tak wynika z moich obserwacji.
Ja też mam wątpliwości Druhno Jolu ! Nie neguję doświadczenia wynikajacego z wieku :-)
Ale kategorycznie się sprzeciwiam przypadkom "zawód - harcerz" . Zbyt wiele mam za sobą złych doświadczeń z etatowcami, "wiedzacymi lepiej" i kurczowo trzymajacymi się "stołków". Zwróć uwagę na zdarzajace się kłopoty finansowe Związku, wynikajace z działań właśnie takich....weteranów na funkcji. Inna okropna maniera, to np. zachowania "związkowe" rodem z ....zakładowych wycieczek....itp. itd, nie chcę tego "pogłebiać". Inny problem, to ...harcerskie kombatanctwo - szeregi "generalskich " harcmistrzów, dzwoniących orderami i w ...białych adidasach do munduru. Rotacja na funkcjach jest konieczna. Jak też i program "gildii" dla weteranów. Ja stawiam na ....30 - latków we władzach, najlepiej będzie, gdy przeciętna wieku liniowych instruktorów w stopniu hm. wyniesie właśnie ....33 lata :-).
W tradycji harcerskiej tak właśnie było.
Bardzo serdeczne
Czuwaj !

słoneczko
Użytkownik
Posty: 76
Rejestracja: 14 gru 2005, 19:26
Lokalizacja: 102 KDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: słoneczko » 03 cze 2006, 12:49

Moim zdaniem ludzie mający przynajmniej 30 lat są bardzo potrzebni w ZHP. W mojej drużynie działają tylko młodzi, nikt nie ma 18 lat, i przyznam szczerze, że trochę brakuje takiego duchowego "przewodnika" z długim doświadczeniem... Na moje szczęście instruktorzy bardziej doświadczeni spoza drużyny (z hufca czy szczepu) zawsze chętnie służą radą i pomocą nie tylko w kwestiach hacerskich i mogę na nich liczyć w każdej sytuacji. Z wieloma łączy mnie przyjaźń, i to jest w harcerstwie najpiękniejsze... Czuwaj!
HO Weronika Goszcz
102 Kielecka Drużyna Harcerek

"Wybuduj sobie z marzeń drabinę sięgającą aż do gwiazd
i zdobywaj kolejno każdy jej szczebel..."

jorlanda
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 02 lis 2003, 21:49
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jorlanda » 03 cze 2006, 16:40

słoneczko pisze:Moim zdaniem ludzie mający przynajmniej 30 lat są bardzo potrzebni w ZHP. W mojej drużynie działają tylko młodzi, nikt nie ma 18 lat, i przyznam szczerze, że trochę brakuje takiego duchowego "przewodnika" z długim doświadczeniem... Czuwaj!
Och Druhno, te słowa to miód na moje 30-letnie serce ;)
Harcerstwo zaczynałam w wieku 17 lat (wiek starszoharcerski, zazwyczaj ludzie zaczynają wtedy karierę instruktora) w małym miasteczku, gdzie ludzie po maturze po prostu wyjeżdżali na studia. Drużynowi czy szczepowi często mieszkają zazwyczaj ok. 120 - 200 km od naszego hufca, i widują się ze swoimi harcerkami i harcerzami np. raz w miesiącu. Dobrze, że jest internet, to wiele ułatwia. Sama"zaliczyłam" tylko funkcję przybocznej i nie podjęłam się dalszych, bo kierowanie czymkolwiek na odległość (w moim przypadku to były studia 400 km od domu) niemal zawsze kończy się raczej źle. Stopnie instruktorskie zdobywałam podczas studiów prowadząc drużynę w stolicy. Zaczęłam późno, i miałam zawsze dość ograniczone możliwości angażowania się w pracę społeczną, ale mimo to nigdy nie brakowało pola służby.
Zawsze ważne było dla mnie zdobywanie wiedzy i dbanie o szkolne (a potem uniwersyteckie) wyniki. Dlatego nie podejmowałam się zbyt wielu zadań w hufcu, czy w chorągwi w okresie zdobywania phm. Postawiłam na rozwój zawodowy i rodzinę. Nie na karierę w ZHP. Zadania do tej pory same do mnie przychodzą. I nie sądzę żeby mimo moich -dziestu lat miało się to skończyć. Ale nie za wszelką cenę. I nie 24 h na dobę ;) Już nie.
hm. Jolanta Łaba
...trzeba umieć iść słoneczną stroną życia...

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”