Instruktor czy pseudo instruktor???

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
agatka
Nowicjusz
Posty: 31
Rejestracja: 31 sie 2004, 18:24
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: agatka » 16 mar 2005, 20:56

Bardzo irytują mnie instukorzy (bo tak siebie nazywają), którzy piją i palą. Dlaczego nikt nic z takimi nie robi??? I co wy byście zrobili z takimi??? Interesuje mnie również czy w waszych środowiskach też są tacy??? Albo czy byli??? Jeżeli tak to jak z nimi postąpiono??? Przecież ZHP jest dobrowolną organizacją, a jeżeli komuś nie paują zasady tu oboziązujące to nikt takich nie bedzie trzymał przynajmniej nie powinien, a jednak tacy są w śród nas i nie ma co się oszukiwać!!! Ale dlaczego nikt z tym nic nie robi??? Żyjemy w kłamstwie??? Jak przez to postrzegaja nas nasi podopieczni???

mk153
Nowicjusz
Posty: 30
Rejestracja: 15 mar 2005, 16:55
Lokalizacja: 153 BDH
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: mk153 » 16 mar 2005, 21:04

Oczywiście że są, jednak nie można postrzegać tego jako coś nagannego. Instruktorzy są przecież często dorosłymi w pełni dojrzałymi ludźmi, którzy mają już swoje własne dzieci,które wychowują. Uważam, że alkohol w środowisku instruktorów jest złem, którego jednak raczej nie da się wplenić, co do papierosów to instruktorzy palić nei powinni! Jeżeli wpadli w nałóg nikotynowy to powinni starać się pracować nad swoją niedoskonałością. W końcu nawet instruktor jest człowiekiem, więc też ma prawo do popełniania błędów.
Paweł Murawski

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 16 mar 2005, 21:51

Primo. Każdy nałóg jest zły, bo świadczy o pewnej słabości charakteru. I do pracy nad sobą należy walka z nałogiem.

Secundo. Alkohol sam w sobie nie jest złem. Alkohol w nadmiernych ilościach jest złem.

Tertio. Dla mnie (moja osobista opinia) Prawo nie jest regulaminem, którego bezwzględnie przestrzegam. Nie da się tak. Dążę do tego, jest to mój kierunkowskaz, zestaw wartości, którymi się staram kierować. Ale abstynecja dla mnie taką wartością samą w sobie nie jest.

Dlatego moje podejście jest takie. Do 18 roku życia absolutnie nie ma żadnej dyskusji o piciu/niepiciu. Polskie prawo jest w tym aspekcie bardzo jednoznaczne.

Po 18 roku życia każdy człowiek jest sam za siebie odpowiedzialny. Mogę tłumaczyć, pokazywać zagrożenia jakie płyną z nadużywania alkoholu, prowadzenia samochodu po alkoholu, łączenia alkoholu z lekarstawmi itp. Natomiast to, czego nienawidzę w gronie instruktorów ZHP to potworna dwulicowość. Z jednej strony mówienie "nie wolno Wam pić, to wbrew Prawu i Przyrzeczeniu, to nieharcerskie", a z drugiej strony picie samemu i ukrywanie tego przed harcerzami.

Albo decydujemy się na bycie organizacją abstynencką, z pełną tego świadomością i wyrzucamy z niej WSZYSTKICH, którzy piją (szampan na sylwestra, winko do obiadu etc.), albo w końcu przestaniemy z powszechnie panującą hipokryzją i rozpoczniemy dyskusję nie o tym, czy pić, czy nie pić (bo to każdy IMO powinien rozważyć w swoim sumieniu), ale o tym jakie są skutki picia/nadużywania alkoholu.

Moim zdaniem przyniesie to więcej dobrego, niż stan obecny.

Wiem, że zaraz będziecie na mnie psy wieszać, ale co tam :)
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 16 mar 2005, 22:47

Sebastianie - zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości Twojego postu.
Dlatego jestem zwolennikiem wychowania w trzeźwości a nie w abstynencji.
Pozdrawiam.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 16 mar 2005, 23:23

predek napisał:
Dlatego jestem zwolennikiem wychowania w trzeźwości a nie w abstynencji.
A co to znaczy, dokładnie: "wychowanie w trzeźwości" ?
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 16 mar 2005, 23:30

To znaczy nie więcej ni mniej to co napisał Sebastian. Uważam, że lampka wina do obiadu, czy też szampan na sylwestra itp. to nie są straszne rzeczy. Oczywiście do 18 roku życia nie ma o czym mówić, ale potem nie mogę nikomu zabronić. Najważniejsze, aby wiedział kiedy, jak i ile można wypić by potem tego nie żałować, żeby się nie upijać, nie prowadzić pod wpływem alkoholu etc. etc.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 16 mar 2005, 23:34

predek napisał:
To znaczy nie więcej ni mniej to co napisał Sebastian. Uważam, że lampka wina do obiadu, czy też szampan na sylwestra itp. to nie są straszne rzeczy. Oczywiście do 18 roku życia nie ma o czym mówić, ale potem nie mogę nikomu zabronić. Najważniejsze, aby wiedział kiedy, jak i ile można wypić by potem tego nie żałować, żeby się nie upijać, nie prowadzić pod wpływem alkoholu etc. etc.
Nie wykręcaj się sianem :)
Napisz co to znaczy dla Ciebie, dokładnie: "wychowanie w trzeźwości" - do 18 lat.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 17 mar 2005, 01:27

do 18 lat prawo zabrania spożywania alkoholu, więc tu nie ma dyskusji, ważne jest aby dzieciaki rozumiały dlaczego nie powinny (łamanie prawa, zdrowie, etc.) spożywać alkoholu, nie wykręcam się, wychowanie w trzeźwości dotyczy ludzi dorosłych :-)
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 17 mar 2005, 08:08

Skoro chodzi o instruktorów, jak w temacie pisze...
Czy instruktor ZHP, widzący... harcerza, nie ważne czy młodszego, starszego, czy nawet samego instruktora... który pije, który popada w nałóg, który naprawde zło, które nie jest raczej godne harcerza... daje zły wizerunek dla społeczeństwa na harcerstwo... itd itd.
Co ten instruktor, widzący to wszystko ma robić?
Powiedzieć, że to jest złe, fit fit, ble i tak nie wolno?
W jakikolwiek wytłumaczyć temu harcerzowi, co on zrobił, lecz w jakiś sposób ingerując w jego życie.
A może przejść obojętnie koło tego, udawając, że nic się nie stało i żyjąc swoim życiem?

Ostatnio spotykaną odpowiedzią praktyczną, którą zauważyłem, była odpowiedź ostatnia.
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

agatka
Nowicjusz
Posty: 31
Rejestracja: 31 sie 2004, 18:24
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: agatka » 17 mar 2005, 12:00

Mnie się wydaje, że jeżeli ktoś jest instruktorem to chyba już wie na czym harcerstwo polega i jakie zasady obowiazują!!! Jak nas będą postrzegać nasi harcerze??? Moga przcieżsobie pomyśleć nam mówi, żebyśmy nie pili, ale sam tak robi może chce zeby wiecej było dla niego??? Kogo się nie zapyta to ludzie kojarza harcerzy z tym ze nie palą i nie pija!!! Jak mamy przekonać ludzi do harcerstwa, jeżeli no fajnie dzieciakom sie opowiada, żeby nie piły rodzice widza instruktora załóżmy drużynowego no fajnie gania z dzieciakami, ale pożniej spotykaja tego samego druzynowego w barze na piwie z kumplami i taki rodzic pomyśli chyba coś jest nie tak i w ten sposób ludzie tracą zaufanie nie tylko do tego drużynowego, ale do organizacji jaka jest ZHP. Według mnie Prawo Harcerskie jest dla każdego takie samo bez względu na wiek. A prawo jakie obowiązuje w Polsce swoja drogą i też jest słuszne.

sw_Mikolaj2
Starszy użytkownik
Posty: 289
Rejestracja: 18 lis 2002, 02:42
Lokalizacja: 109 KI "Impeesa"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sw_Mikolaj2 » 17 mar 2005, 12:27

cadfael napisał:
Primo. Każdy nałóg jest zły, bo świadczy o pewnej słabości charakteru. I do pracy nad sobą należy walka z nałogiem.

Secundo. Alkohol sam w sobie nie jest złem. Alkohol w nadmiernych ilościach jest złem.

Tertio. Dla mnie (moja osobista opinia) Prawo nie jest regulaminem, którego bezwzględnie przestrzegam. Nie da się tak. Dążę do tego, jest to mój kierunkowskaz, zestaw wartości, którymi się staram kierować. Ale abstynecja dla mnie taką wartością samą w sobie nie jest.

Dlatego moje podejście jest takie. Do 18 roku życia absolutnie nie ma żadnej dyskusji o piciu/niepiciu. Polskie prawo jest w tym aspekcie bardzo jednoznaczne.

Po 18 roku życia każdy człowiek jest sam za siebie odpowiedzialny. Mogę tłumaczyć, pokazywać zagrożenia jakie płyną z nadużywania alkoholu, prowadzenia samochodu po alkoholu, łączenia alkoholu z lekarstawmi itp. Natomiast to, czego nienawidzę w gronie instruktorów ZHP to potworna dwulicowość. Z jednej strony mówienie "nie wolno Wam pić, to wbrew Prawu i Przyrzeczeniu, to nieharcerskie", a z drugiej strony picie samemu i ukrywanie tego przed harcerzami.

Albo decydujemy się na bycie organizacją abstynencką, z pełną tego świadomością i wyrzucamy z niej WSZYSTKICH, którzy piją (szampan na sylwestra, winko do obiadu etc.), albo w końcu przestaniemy z powszechnie panującą hipokryzją i rozpoczniemy dyskusję nie o tym, czy pić, czy nie pić (bo to każdy IMO powinien rozważyć w swoim sumieniu), ale o tym jakie są skutki picia/nadużywania alkoholu.

Moim zdaniem przyniesie to więcej dobrego, niż stan obecny.

Wiem, że zaraz będziecie na mnie psy wieszać, ale co tam :)
widze u ciebie dziwna sprzecznosc
z jednej strony mowisz o przestrzeganiu prawa polskiego, do 18 roku zycia nie powinien malody czloiwek pic alkocholu, bo mu prawo zabrania
z drugiej strony mowisz, ze instruktor, ktory zlozyl Przyrzeczenie juz raz na jakis czas moze, choc zabrania mu tego Prawo Harcerskie

czy mam to rozumiec jako stawianie prawa narzuconego, panstwowego, nad praem przyjetym przez samego siebie jako uzupelniajace zycie.

troszke nie konsekwentnie
hm. Zbigniew Paweł Skupiński HR
komendant 109 Szczepu "Wataha" w Jordanowie Śląskim
Hufiec Łagiewniki

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 18 mar 2005, 01:24

sw_Mikolaj2 napisał:
widze u ciebie dziwna sprzecznosc
z jednej strony mowisz o przestrzeganiu prawa polskiego, do 18 roku zycia nie powinien malody czloiwek pic alkocholu, bo mu prawo zabrania
z drugiej strony mowisz, ze instruktor, ktory zlozyl Przyrzeczenie juz raz na jakis czas moze, choc zabrania mu tego Prawo Harcerskie

czy mam to rozumiec jako stawianie prawa narzuconego, panstwowego, nad praem przyjetym przez samego siebie jako uzupelniajace zycie.

troszke nie konsekwentnie
Chyba nie do końca dokładnie przeczytałeś to, co napisałem i to, co kilkakrotnie podkreślałem.
Prawo Harcerskie, co słusznie zauważyłeś, to prawo wewnętrzne, narzucane w sposób indywidualny przez każdą osobę samemu sobie. To prawo, które ogranicza nas moralnie - zgoda. Ale tylko w takim zakresie, w jakim tego chcemy i w jakim to prawo przyjmujemy za obowiązujące. I tutaj, podkreślam to po raz kolejny, nie ma jednej wykładni Prawa. I całe szczęście, bo dzięki temu każdy może sam ustalać sobie granice i każdy może, zgodnie ze swoim sumieniem, prawa przestrzegać. Bo za jego złamanie jesteśmy odpowiedzialni i tak sami przed sobą.

Prawo państwowe natomiast to prawo narzucone nam przez władzę. Władza ma to do siebie, że może od nas egzekwować przestrzeganie tegoż prawa i może wyciągać wobec nas konsekwencje za jego nieprzestrzeganie. I tutaj, dla mnie przynajmniej jasne jest, iż w momencie, w którym prawo zewnętrzne (państwowe) ma szerszy zakres, niż prawo moralne (w tym wypadku harcerskie, chociaż nie musi być tylko takie), to ogranicza nas to drugie, ale również to pierwsze. Natomiast w momencie, kiedy postawione przez nas samych granice sięgają dalej, niż granice postawione przez władze (jak chociażby decyzja pełnoletniego instruktora o tym, że nie będzie pił) jasnym jest, iż ogranicza go prawo wewnętrzne, chociaż w nim zawiera się prawo państwowe.

Podsumowując. Nie wiem na jakiej podstawie zarzucasz mi niekonsekwencję. Bo w żadnym miejscu nie wypowiedziałem się autorytatywnie o przestrzeganiu prawa. Napisałem jak ja to rozumiem. A ja rozumiem to tak (bo tak sobie sam wyznaczyłem granice moralne), że mając skończone lat 18 instruktor ma pełne prawo samodzielnie podejmować decyzje dotyczące samego siebie. Oczywiście z jednej strony w granicach prawa państwowego z drugiej w granicach własnego prawa moralnego.

Nie wiem, czy teraz jaśniej.

Pozdrawiam.
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 18 mar 2005, 01:38

agatka napisał:
Mnie się wydaje, że jeżeli ktoś jest instruktorem to chyba już wie na czym harcerstwo polega i jakie zasady obowiazują!!! Jak nas będą postrzegać nasi harcerze??? Moga przcieżsobie pomyśleć nam mówi, żebyśmy nie pili, ale sam tak robi może chce zeby wiecej było dla niego??? Kogo się nie zapyta to ludzie kojarza harcerzy z tym ze nie palą i nie pija!!! Jak mamy przekonać ludzi do harcerstwa, jeżeli no fajnie dzieciakom sie opowiada, żeby nie piły rodzice widza instruktora załóżmy drużynowego no fajnie gania z dzieciakami, ale pożniej spotykaja tego samego druzynowego w barze na piwie z kumplami i taki rodzic pomyśli chyba coś jest nie tak i w ten sposób ludzie tracą zaufanie nie tylko do tego drużynowego, ale do organizacji jaka jest ZHP. Według mnie Prawo Harcerskie jest dla każdego takie samo bez względu na wiek. A prawo jakie obowiązuje w Polsce swoja drogą i też jest słuszne.
Masz rację. Co sobie pomyślą harcerze, którzy zobaczą swojego Druha, który mówi im "nie pijcie, bo to wbrew zasadom harcerskim, bo prawdziwy harcerz nie tyka alkoholu, bo alkohol to zło absolutne, bo alkohol to czy tamto", który następnie kończąc zbiórkę idzie z kumplami na jedno czy dwa piwa. Autorytet w takim wypadku pada. Ale autorytet pada nie tylko, gdy Ci harcerze zobaczą swojego drużynowego. Autorytet pada również, gdy ci harcerze zobaczą jakiegoś innego instruktora, który gdzieś, przy jakiejś okazji pije. Nie ważne co. Nie ważne dlaczego. Nie ważne ile. Bo przecież 10 PPH mówi jasno, że alkohol jest zły, a abstynencja dobra. Tutaj masz rację.

Ale ja mogę Ci powiedzieć, co powiedzą harcerze, którzy usłyszą od swojego drużynowego, że "alkohol jest używką, to prawda; alkohol prowadzi do patologii, to prawda; nadużywanie alkoholu jest złe, to prawda; ale każdy dorosły człowiek ma prawo sam ocenić czy w danym momencie powinien się napić alkoholu, czy nie; czy na przykład urodziny babci, sylwester, zdanie matury to okazje, gdzie pewną dozę alkoholu chce do siebie przyjąć, czy nie". Tacy harcerze będą wiedzieli, że alkohol nie jest zły dlatego, że tak stanowi 10 PPH. Będą wiedzieli, że jest zły dlatego, że powoduje pewne konsekwencje. Ale będą też świadomi, że dorośli ludzie mają prawo podejmować pewne decyzje samodzielnie. Że są tacy, którzy są całkowitymi abstynentami, a są tacy, którzy czasem pozwalają sobie napić się piwa/wina, bo w niedużych ilościach jest zdrowe. Warto też z takimi harcerzami, zamiast uciekać od problemu i zamykać dyskusje kończąc na ideałach i tym, że abstynencja jest warunkiem sine qua non bytu harcerskiego pójść z nimi do poradni AA. Niech zobaczą, jakie konsekwencje może mieć nadużywanie alkoholu. I niech potem, jak już skończą 18 lat sami podejmą decyzję co dalej.

Ja wierzę, że taki sposób jest lepszy, niż wtłaczanie dzieciakom do głów, że mają nie pić, bo tak stanowi 10PPH. Niestety, ale w momencie, gdy takie dzieciaki pojadą chociażby na jakiś zlot skautowy (dajmy na to do Niemiec) i zobaczą, że tam normalnie na terenie zlotu, po 22, sprzedaje się pełnoletnim (czyli mającym w tym wypadku powyżej 16 lat) osbom alkohol (piwo, wino), ciężej będzie im wyjaśnić, dlaczego oni mogą, a ja nie. Bo przecież ja jestem skautem i on jest skautem. To druhno, druhu dlaczego?

Oczywiście każdy z Was ma prawo wychowywać młodych ludzi zgodnie z przyjętymi przez siebie ideałami. Ale pamiętajcie, że naszym celem jest wychowanie ludzi odpowiedzialnych i potrafiących samodzielnie myśleć i potrafiących odpowiedzieć nie tylko na pytanie jak, ale też na pytanie dlaczego.
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 18 mar 2005, 01:43

słonko napisał:
Skoro chodzi o instruktorów, jak w temacie pisze...
Czy instruktor ZHP, widzący... harcerza, nie ważne czy młodszego, starszego, czy nawet samego instruktora... który pije, który popada w nałóg, który naprawde zło, które nie jest raczej godne harcerza... daje zły wizerunek dla społeczeństwa na harcerstwo... itd itd.
Co ten instruktor, widzący to wszystko ma robić?
Powiedzieć, że to jest złe, fit fit, ble i tak nie wolno?
W jakikolwiek wytłumaczyć temu harcerzowi, co on zrobił, lecz w jakiś sposób ingerując w jego życie.
A może przejść obojętnie koło tego, udawając, że nic się nie stało i żyjąc swoim życiem?

Ostatnio spotykaną odpowiedzią praktyczną, którą zauważyłem, była odpowiedź ostatnia.
Nałóg, czymkolwiek niebyłby wywołany, jest złem. I jest też sytuacją, z której potwornie ciężko jest wyjść samemu. Czasem taka osoba czeka na pomocną dłoń. Czasem taką pomocną dłoń będzie odtrącać. Na pewno nie możemy zostawić jej samej sobie i udawać, że nic się nie dzieje. Na pewno też nie możemy jej potępiać. Musimy postarać się jej pomóc tak, jak tylko potrafimy lub postarać się namówić ją na to, aby dała sobie pomóc...
Dla mnie inna postawa, postawa obojętności i odwracania się to całkowite zaprzeczenie idei braterstwa i to nie tylko tej naszej, skautowej, ale też tej ogólnopojętej, uniwersalnej. Niezależnie od wyznania czy nawet religii...
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

słonko
Stały bywalec
Posty: 1106
Rejestracja: 23 kwie 2004, 15:16
Lokalizacja: 14 DHS "NEMESIS"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: słonko » 18 mar 2005, 08:54

Dobrze, masz rację w tym co druh napisał całkowicie. Co do jeszcze tego alkoholu, więc druh sądzi, że jeśli... ja (przykładowo) nie mam nałogu, mam skończone 18 lat, i wiem... WIEM, że nie doprowadzę do sytuacji, gdzie sie upiję, i będę sobie popijał, np. na rynku w mieście, gdzie możliwe jest, że wielu harcerzy mnie tam zobaczy. Czy o tym trzeba też pamiętać, czy też nie? Pewnie, to już zalezy od samego tego instruktora, pełnoletniego...może nawet coniektóre rzeczy niepowinny sprawić by tego zrobił.. ale... co to za zło, jeśli pójdzie z dziewczyną, wypić sobie po piwku w jakieś knajpce... a tu przykadowo idzie sobie harcerz, którego ten instruktor wychowuje... i co? Co ten harcerz sobie pomyśli... pewnie to, że jak on może, to czemu ja nie. I ten instruktor nawet o tym nie będzie wiedział, że on go zobaczył i tak pomyślał, nie będzie w stanie jemu to wytłumaczyć itd. Nie będzie nawet wiedział, ilu go zauważyło. Życie prywatne, wiem... trzeba mieć... ale troszke to jest zastanawiające... bo jedna rzecz w jakimś młodym chłopcu może zmienić nastawienie psychiczne do jakieś sytuacji... do alkoholu przykładowo.

Jeślli chodzi o tą pomoc... dajmy na to, mamy młodego instruktora, który widzi na mieście z przyjaznego środowiska, jakąś druhne, która pali i do tego sobie popija piwkiem, czy może nawet jakieś inne trunki. Dziewczyna ma 14 lat, albo 15. I instruktor nasz przykładowy poprstu mówi, że nie będzie ingerować w jej życie, bo to jest jej życie, a jak JEŚLI nawet coś jej powie, to ona parsknie śmiechem i go nowocześnie mówiąc, "zleje".
Istruktor tez może pamiętać, że jeśli chce coś zmienić w jej życiu... musi ingerowac dosyć głęboko w jej życie. Ale pamiętajmy, że jeśli ingerujemy w kogokolwiek życie, czasem nie zdajemy sobie sprawy jakie mogą być konsekwencje. Pewnie, że mamy wiare, że będzie dobrze. Ale czasem z dobrymi chęciami może wyjść jeszcze gorzej...
Jak waszym zdaniem, najlepiej podejść do takiego człowieka młodego, psychicznie, by coś mu wytłumaczyć... by mu pomuc... by dał sobie pomuc... by to było skuteczne... z efektami pozytywnymi... ???
Zimowa Akcja Szkoleniowa KOSMOS 2013 - www.kursykosmos.pl

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”