Życie bez alkoholu...

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
Robal

Post autor: Robal » 05 sty 2004, 22:44

Vituss napisał:
Robal napisał:
Ciężko jest być świadomie i z przekonania smutnym. To kwestia emocji, które w dużej mierze nie zależą od nas.
Jeśli jest tak jak piszesz (choć ja prywatnie się nie zgadzam iż emocje nie są od nas zależne..) to jakiż złośliwiec zamieścił w Prawie taki punkt, na którego przestrzeganie "w dużej mierze" nie mamy wpływu? ;)
Nie napisałem, że emocje nie są od nas w ogóle zależne, tylko że nie są zależne "w dużej mierze". Nie zawsze udaje się opanować strach, smutek, czy inne uczucia. Można mnożyć przykłady z literatury w stylu: "Romea i Julii" czy "Tristana i Izoldy" ;-)

Moim zdaniem żadnego z punktów od 1 do 9 nie możemy wypełniać w 100% Określają bowiem ideał. Możemy do niego jedynie dążyć. Co innego punkt 10, w którym jest krótki i treściwy zakaz nie opisujący żadnego ideału, a jedynie konkretny wymóg dotyczący jednej z dziedzin życia.
.

Vituss

Post autor: Vituss » 05 sty 2004, 23:07

słonko napisał:
tak se myślę w czym by można by było pobić rekord...
w zgromadzeniu w jednym miejscu największej ilości harcerzy
to chyba było już w Gnieźnie...
słonko napisał:
rozpalenia największego ogniska
a to było na pewno:
Święto Chorągwi Łódzkiej 2002, Głowno, pobity rekord Guinessa w wielkości zapalonego ogniska. :p

--
:)

Robal

Post autor: Robal » 07 sty 2004, 18:43

Vituss napisał:
niektórym równie niełatwo idzie z opanowywaniem "ochoty na piwko" :) a przykłady? Cóż.. Może i są bardziej rozpite narody od naszego ale przykłady "tych, którym się nie udało opanować" są na każdym kroku.
Niemożność opanowania ochoty na piwko nazywa się fachowo alkoholizmem. Znacznie więcej jest jednak takich, którzy nie widzą powodu, aby ją opanowywać (co w przypadku niektórych prowadzi czasem do alkoholizmu).
Vituss napisał:
Nieco zawęziłeś ten 10 punkt zważ, że poza zakazem jest tam też miejsce na ideał, a ten niefortunny zapis zakazujący będący zakazem jest poprostu pewnym uzupełnieniem, mówi nam jak dążyć do tego ideału jaki jest zawarty w 10 punkcie...
Jeśli jest uzupełnieniem to niezupełnie udanym. Ja czystości nie rozumiem w kategorii abstynencji. Zresztą pierwsza część 10 punktu jest często marginalizowana ze względu na trudne do sprecyzowania pojęcie czystości i kontrast z przesadnie wyrazistą drugą częścią punktu, będącą tematem niejednej burzliwej dyskusji.
.

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 07 sty 2004, 22:17

Zaczynają nam się rozważania z zakresu etymologii sformułowań zawartych w Prawie Harcerskim :)
Jak dla mnie to abstynencja jest jednakowo trudna jak i na przykład bycie oszczędnym i ofiarnym tudzież widzenie bliźniego w człowieku, który na ulicy krzyczy za mną niecenzuralne słowa bo nie odpowiadam jego wyobrażeniom związanym ze sposobem ubierania się.

Faktem natomiast jest to, że nie trudno zrozumieć na czym polega sens całkowitej abstynencji. Chrystus zamienił wodę w wino, więc pozwalał się bawić z alkoholem:) ale to dygresja :) hm... Ideał w końcu jest ideałem i warto doniego dążyć.
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Robal

Post autor: Robal » 07 sty 2004, 23:35

agace napisał:
Zaczynają nam się rozważania z zakresu etymologii sformułowań zawartych w Prawie Harcerskim :)
Prawo Harcerskie składa się ze słów i aby je zrozumieć trzeba przyjąć określone ich znaczenie. Znaczenie niektórych z nich jest szczególnie istotne - np. pojęcie czystości, które rozumiane dosłownie przedstawia 10 pkt. PH jako conajmniej dziwny. Konieczne jest zatem właściwe określenie sensu znaczeniowego poszczególnych słów PH, nieraz nawet sięgając do ich etymologii.
agace napisał:
Faktem natomiast jest to, że nie trudno zrozumieć na czym polega sens całkowitej abstynencji.
Sądzę że jednym z największch problemów dzisiejszego ZHP, przynajmniej w kwestii ideałów, która jednak łączy się z wieloma innymi, jest fakt, że współczesna młodzież, w tym także wielu harcerzy, nie rozumie sensu całkowitej abstynencji. Nawiasem mówiąc ja go także nie widzę.
.

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 08 sty 2004, 02:32

przepraszam pomylilam sie tam mialo nie byc nie. wlasnie bardzo trudno zrozumiec ten sens...
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 11 lut 2004, 10:26

Co za bzdura!! Nie zgadzam się całkowicie z wszelką próbą zmian 10 pkt PH. Jestem abstynentem, wypiję raz do roku lampkę szampana na Sylwestra i to wszystko. Uważam, że w pełni spełniam "warunki" odnośnie picia i palenia zawarte w tym punktcie. Ja potrafie i nie sprawia mi to żadnych trudności. Jeśli jednak ktoś nie potrafi, to dla mnie nie ma taka osoba miejsca w ZHP, choćby nie wiem jak była wartościowa!
ZHP od zawsze stara się wychowywać w trzeźwości i to powinno być naszą domeną a nie słabością, której się poddajemy i przestajemy z nią walczyć! Tak być nie może! Przecież wszelkie zmiany mają na celu jawne dopuszczenie do spożywania alkoholu czy palenia. Jak to będzie wyglądać?? To, że jesteśmy w 21 wieku nic nie zmienia. Czy w nowoczesnym świecie alkoholizm powinien być czymś normalnym?? Nigdy w życiu!!
Wyobraźcie to sobie, młodzi harcerze...przecież wielu z nich w swoim codziennym środowisku ma kontakt z alkoholem, ale powstrzymuje ich od tego harcerstwo, do którego należą. Boją się ulec słabościom, czują respekt, widzą przykład o wiele starszych harcerzy, którzy tego nie robią. A co się stanie gdy to się zmieni?? Jeśli tak ma być, jeśli mają zajśc zmiany to ja proszę o wpisanie w 10 pkt PH słów "alkohol to zdrowie, harcerz pije w małych ilościach, uzależnienie przyjdzie samo". Dla mnie takie właśnie były by te zmiany.
Wypowiadałem się już jak widzę problem pijących harcerzy w innym wątku i nie będę się powtarzał. Dla mnie ma to rozwiązanie, bo nikt nie jest idealny i każdy ma swoje słabości. Ale taki pomysł dla mnie nie powinien się w ogóle narodzić.
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

agace
Użytkownik
Posty: 144
Rejestracja: 24 lis 2003, 20:16
Lokalizacja: 48 LDH Araukanie
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: agace » 11 lut 2004, 10:51

Raz to ze abstynencja nie dopuszcza nawet lampki szampana w Sylwestra. A dwa.. mysle, ze mimo wszystko wino do obiadu czy piwo od czasu do czasu nie powoduje uzaleznienia. Chyba ze na piwo chodzi sie codziennie..
"zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną" (k.wierzyński)

pwd. Agnieszka Ciesiołkiewicz
48 LDH "Araukanie"

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 11 lut 2004, 17:23

agace napisał:
Raz to ze abstynencja nie dopuszcza nawet lampki szampana w Sylwestra. A dwa.. mysle, ze mimo wszystko wino do obiadu czy piwo od czasu do czasu nie powoduje uzaleznienia. Chyba ze na piwo chodzi sie codziennie..
Myślę, że moja "abstynencja" jest wręcz wzorowa jak na dzisiejsze czasy i tego tematu nie mam zamiaru przedłużać.
Co do drugiego to zgadzam się, ale nie chodzi tu o samo uzależnienie. Zdaję sobie sprawę, że wielu harcerzy upaja się alkoholem, jedni robią to jednak dosłowie, by się upić inni natomiast się tym delektują. Zdaję sobie sprawę, że nie da się tak uporządkować naszej ogranizacji, aby byli w niej sami wzorowi abstynenci. To nie możliwe! W końcu niby jesteśmy tylko ludzmi, choć dla mnie to bardzo głupie wytłumaczenie i niestety często stosowane. Jednak nie mam w moim mniemaniu nic przeciwko harcerzom, którzy używają sobie takich trunków do smaku lub od czasu do czasu. Tacy harcerze muszą jednak zdawać sobie sprawę ze swojej funkcji i swego wizerunku, powinni mieć za grosz honoru i szacunku do siebie i dla innych oraz dla munduru, który noszą i idei, które im przyświecają i jeśli mają takie słabości, to pod żadnym pozorem nie mogą się z tym upubliczniać i zachować te zwyczaje w zaciszu swego domu. To jest tzw rozwiązanie - czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Tego nie da się wyplenić w 100% i chyba każdy sobie zdaje z tego sprawę. Takie "ukrywanie" się jest też w jakiś sposób ograniczeniem dla takich harcerzy i poniekąd pewnym utrudnieniem, które może skłaniać do refleksji nad sensem takiego postępowania. Jeśli ktoś jednak nie potrafi się z tym kryć i robi to publicznie, dla mnie jest tylko jedno rozwiązanie - nie ma miejsca dla takiej osoby z ZHP kimkolwiek by ona nie była.
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

Juliusz
Starszy użytkownik
Posty: 207
Rejestracja: 04 lip 2002, 18:10
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Juliusz » 11 lut 2004, 18:46

Ursus napisał:
Jeśli ktoś jednak nie potrafi się z tym kryć i robi to publicznie, dla mnie jest tylko jedno rozwiązanie - nie ma miejsca dla takiej osoby z ZHP kimkolwiek by ona nie była.
Ależ jest - w ZHPpgK :). Trzeba tylko mieszkać poza Polską :D (i być dorosłym).

Tak na marginesie dyskusji, czy byliście świadkami syndromu wahadełka? Albo SS Urszulanek? We Wrocławiu było liceum SS Urszulanek, gdzie dziewczyny mieszkały na stancji, a ich kontakty zewnętrzne były bardzo ograniczone. I dziwnym trafem miały największy wskaźnik zajść w ciążę w klasie maturalnej albo zaraz po niej.

Mi się udało spotkać dwóch zaćpanych byłych wędrowników, znam alkoholika o stopniu przewodnika. Może przypadek, może geny...

Juliusz
Zapadłem w sen zimowy. Nie budzić!
Dobranoc

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 13 lut 2004, 07:00

Juliusz napisał:
Ursus napisał:
Jeśli ktoś jednak nie potrafi się z tym kryć i robi to publicznie, dla mnie jest tylko jedno rozwiązanie - nie ma miejsca dla takiej osoby z ZHP kimkolwiek by ona nie była.
Ależ jest - w ZHPpgK :). Trzeba tylko mieszkać poza Polską :D (i być dorosłym).

Tak na marginesie dyskusji, czy byliście świadkami syndromu wahadełka? Albo SS Urszulanek? We Wrocławiu było liceum SS Urszulanek, gdzie dziewczyny mieszkały na stancji, a ich kontakty zewnętrzne były bardzo ograniczone. I dziwnym trafem miały największy wskaźnik zajść w ciążę w klasie maturalnej albo zaraz po niej.

Mi się udało spotkać dwóch zaćpanych byłych wędrowników, znam alkoholika o stopniu przewodnika. Może przypadek, może geny...

Juliusz
Wniosek z tego taki, że to co jest zabronione jest często popełniane...to jest chyba oczywiste i wszędzie się to sprawdza ale to żadne wytłumaczenie. Podobnie jak geny. W pracy zawodowej gdy pracownik poprzez swoje "geny" nie nadaje się do pracy to odpada, to jest proste. I tu nie widzę innego rozwiązania. Oczywiście nie twierdzę, że harcerze-alkoholicy (w miejszym lub większym stopniu) albo inaczej, harcerze spożywający alkohol itp nie mają prawa dostać szansy. Wręcz przeciwnie, szansę każdy powinien dostać, ale bez żadnego pobłażania! Nie udaje mu się, nie potrafi, trudno, widocznie nie nadaje się do tej działalności, bo w końcu określenia statutowe ZHP jak i samo PH mówi jasno...Pozdrawiam.
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

thorsvald

Post autor: thorsvald » 22 kwie 2004, 20:00

Hogl!!

Przepraszam za formę mojej wcześniejszej wypowiedzi. W żadnym wypadku nie chce się tłumaczyć dysleksją gdyż takowej nie posiadam. Na swoje usprawiedliwienie mogę podać tylko tyle, że byłem strasznie zmęczony i pod naporem wielkiego stresu (czy uda mi się przenieść do mojej wymarzonej szkoły czy nie- UDAŁO SIę!!), chociaż wiem, że to i tak nikłe usprawiedliwienie. No cóż przyznaje się do błędu. Jednocześnie zamieszczam tutaj poprawioną wypowiedź i proszę Szanownego Druha Administratora, by usunął moją wcześniejszą wypowiedź..

Oto poprawiona wypowiedź:
Ech jak ja długo czekałem na ten wątek, ale teraz do rzeczy... Ja jak pewnie większość z Was wypowiadających się w tym wątku też jestem w związku nazwijmy to "harcerskim". Ten model (związku) jest dobry. Zgadzam się z wami, że łatwiej się zrozumieć, dzielić wspólne pasje...
Ale tez są minusy. Pozwólcie, ze przytoczę je na przykładzie mojej skromnej osoby. Na obozie mojego hufca w tym roku ja byłem zastępowym (prowadziłem zastęp starszo-harcerski), a moja luba była przyboczną w gromadzie zuchowej. Niestety logistyka w hufcu zupełnie padła i podobóz harcerski był sporo oddalony od kwatery kadry zuchowej i zuchów (nie wspomnę, ze to właśnie tam był węzeł sanitarny). Ja w mojej pracy harcerskiej zawsze wychodzę z założenia że jeżeli wypełniłem już moje wszystkie obowiązki to wtedy mogę pozwolić sobie na spotkanie z moją lubą. Niestety nie wszyscy wychodzą z tego założenia i (przepraszam za słowo) "olewają" swoje obowiązki (z którymi sobie zresztą nie radzą) by móc spędzić więcej czasu ze swoja połówka. Pisząc to mam na myśli moją rówieśniczkę z tej samej drużyny co ja, oczywiście z identycznym stażem, która nie potrafi podołać zwykłym obowiązkom Instruktora Służbowego, które przyprawiają ja o rozstrój emocjonalno nerwowy. Dla mnie osobiście one nie stanowiły żadnego stresu i trudności wystarczy dobrze rozplanowana praca ). Ale chyba za bardzo odbiłem od tematu... No nic. Owa już nie druhna po tym jak dostała reprymendę od oboźnego za niewypełnienie obowiązków i spędzanie zbyt wiele czasu z ukochanym, zrobiła awanturę oboźnemu: dlaczego to Cyborg może spędzać tyle czasu z Karolina a ona ze swoim chłopakiem nie i takie tam. Poczym oboźny pofatygował się do mojego namiotu i zaczął robić mi wyrzuty. Ale następnego dnia przeprosiliśmy się z nim i dogadaliśmy (końcu jesteśmy starymi przyjaciółmi). Z tą druhna nadal mam zatarg gdyż jak skończyłem rozmowę z oboźnym przyleciała do mnie do namiotu i zaczęła mnie wylewnie przepraszać. No jak widzicie szanowne druhowieństwo nie zawsze jest kolorowo z takimi związkami.
Pozdrawiam


--
Ród Wymiera,
Umiera człowiek,
przemijają dobra i złoto;
wiem o jednym,
co nie ginie,
sława po naszej śmierci

Boodzioo
Stały bywalec
Posty: 584
Rejestracja: 04 mar 2003, 09:12
Lokalizacja: 20 Drużyna Wędrownicza "Raróg"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Boodzioo » 22 kwie 2004, 20:13

No i zacznie się od nowa...
A wystarczy popatrzeć na nasze plecy (moje to te po lewej):) http://20dw.pleszew.w.interia.pl/graf/Baw.jpg

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 22 kwie 2004, 20:33

Ja wiem!! Zróbmy tylko 9 punktów prawa harcerskiego...:lol:lol:lol:lol:lol:lol:lol:lol
...żartowałam....:D
Ten wątek nie ma sensu...
Ja to będę sto razy powtarzać!
Wszeklie używki, wspomagacze, to ludzka słabość- słabość XXI wieku, to była moja słabość pomimo tego, że mam dopiero 16 lat!
Zniszczycie ten punkt, to zniszczycie ludzi, którzy dzięki niemu mogli być coraz lepsi...
Gdzie tu jest jaki kolwiek cel? Chyba lepiej, żeby ten 10 punkt był dla wszystkich, niż żeby go nie było dla kilku jednostek....
POZDRAWIAM
I pomyślcie o tych, dla których prawo harcerskie jest nie tylko kodeksem, ale celem do którego dążą by osiągnąć szczyt... SZCZYT HARCERSKICH IDEAŁÓW.
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 28 kwie 2004, 09:29

Wczoraj się dowiedziałam od swojej koleżanki, że gdyby 10 punktu prawa harcerskiego nie było, to w naszej organizacji by było więcej harcerzy...
HAhahahaha HAHAHAhaha!!! Przepraszam nie chciałam się śmiać....
:lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol :lol
HARCERZY???
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”