Do wszystkich którzy myśleli choćby na moment żeby odejÅ

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
predek
Stały bywalec
Posty: 316
Rejestracja: 22 lis 2004, 13:26
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: predek » 22 lis 2004, 14:10

"gdy raz skautem - skautem na zawsze" - R. Baden-Powell

W życiu każdego harcerza zdarzają się sytuacje, gdy myśli o odejściu. Ja podczas mojego życia harcerskiego miałem wiele takich sytuacji. Moje odejście od pierwszej, matczynej powiedziałbym nawet, drużyny zostało skwitowane słowem "spoko", na szczęście znalazł się ktoś kto zaproponował mi współpracę w innej drużynie. Obenie jestem drużynowym tej drużyny. Mój ostatni kryzys miał miejsce w tym roku, w połowie obozu harcerskiego. Obozu, na którym odprawy były najcięższą i najbardziej męczącą częścią. Tak jak całodzienna praca z dzieciakami ładowała moje baterie tak odprawy wycieńczały mnie doszczętnie. Zostałem oskrażony o słowa, których nie powiedziałem. Uwierzono małej, rozpieszczonej dziewczynce, która z niewiadomych powodów powiedziała bardzo dużo przykrych słów w kierunku jednej z drużynowych i włożyła te słowa w moje usta, a gdy usłyszałem słowa "masz wspaniałych ludzi, a tylko Ty wszystko pieprzysz" poczułem okropny ból w sercu, fizyczny ból, a w oczach pojawiły mi się łzy. Pojawiły mi się łzy, ponieważ naszła mnie chęć zostawienia tego wszystkiego, tego wszystkiego, czym tak naprawdę żyłem, porzucenia stylu mojego życia. Tego dnia miało się odbyć przyrzeczenie jednego z moich druhów. Czułem się okropnie, chciałem wszystko odwołać. Na szczęście znalazł się ktoś, kto mi pomógł, kto stanął po mojej stronie, jeden człowiek. Wstałem na nogi. Razem z moimi przybocznymi stworzyliśmy cudowne przyrzeczenie z ogniskiem palącym się na środku rzeki, po której pywały zapalone świece. Gdy zobaczyłem łzy szczęścia w oczach młodego chłopaka gdy powtarzał za mną treść roty przyrzeczenia wiedziałem już, że nie odejdę. Nie potrafię. Nie potrafiłbym żyć bez lasu, bez ogniska, mundurów, bez uśmiechu dzieciaków po świetnie przeprowadzonym ognisku, bez zmęczenia i brudu na ich twarzach po grze nocnej. Pomimo, że cała sytuacja została wyjaśniona nie usłyszałem od nikogo z oskarżycieli słowa "przepraszam". I pomyśleć, że "... harcerz za brata uważa każdego innego harcerza". Kolejny mur. Cóż, trzeba mieć twardy łeb.

P.S. do wypowiedzi Analoga: wiesz, niedawno stwierdziłem, że harcerstwo kończy się na drużynie, wyżej (szczepach, hufcach, chorągwiach) to już jest polityka. Dopóki harcujemy, to wszystko jest ok, ale nie wszyscy potrafią lub chcą bawić sie w politykę.
pwd. Kamil Mirowski HR
drużynowy 137 BDW "Agrikola"
hufiec Białystok
[B11]

fundan

Post autor: fundan » 29 lis 2004, 18:36

Pomysły? No ba !

przede wszystkim musimy poprzec to jakąś ideologią. Chłopkaów z mojego zastępu zaraziliśmy współnie z druzynowym i przybocznym woocrafterstwem, stąd pomysły na zbiórki opieram własnie na puszczaństwie. Dziś na przykład wędrowaliśmy sobie o okolicznych lasach i polach, rozmawiając jednocześnie o prawie Harcerskim. W międzyczasie odziwialiśmy jastrzębia, właźiliśmy do opuszczonego domku na drzewie, znaleźliśmy starą, zardzewiałą maczetę...

Grunt to dobra zabawa, poparta jakąś pożyteczną nauką. niekiedy przchodzi ona sama z siebie [to ten najlepszy przypadek] a czasem trzeba samemu podsunąć jakieś wnioski, naukę.

Moim zdaniem pomysły są wszędzie, trzeba je tylko umieć znaleźć. I najważniejszą sparwą jest umieć zainteresować, trzeba mieć ten dar, jakiś autorytet. to jest niezbędne, bo na zbiórki kogoś bez charyzmy i autorytetu ludzie nie przychodzą tak chętnie, jak do obdarzonych tymi cechami.

Każdy pomysł jest dobry, ale musi mieć jakieś podłoże i jakiś cel. Tak więc teoretycznie każdy, kto wie, czego chce, jest w stanie poprowadzić ciekaą zbiórkę, musi tylko chcieć.

--
wywiadowca Marek Styk, zastępowy 8MDS Świderczycy
"Jeżeli zapytał ktoś Indianina, co to jest milczenie, on odpowiedział: -Jest to wielka tajemnica, a milczenie jest jej głosem."

Sanderka
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 27 wrz 2003, 20:11
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Sanderka » 05 lut 2005, 12:31

Patko, piękny wpis. A w moim przypadku BARDZO prawdziwy... Pozdrawiam.
pwd. Sandra Znoińska
13 Łomżyńska Drużyna Harcerska "AGADA"
---> www.agada.prv.pl

pigmejowa

Post autor: pigmejowa » 23 lut 2005, 21:28

A no łczy siętak, że ZHP jakiś-tam-sposób kształtuje oba te, że tak powiem, czynniki. I ja tego dowieść muszę. Dlatego zapytuję :)

--
"Ta droga długa jest..."

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 27 lut 2005, 00:17

Pigmejowa, przepraszam za brak optymizmu.
Są rzeczy przez, które nie chcemy iść dalej... nie tylko harcerską drogą... ale i drogą życia.
Ja walczę szukając argumentów, dla których warto żyć. Dla których mam przestać myśleć o śmierci...
taki skromny powód do odejścia z ZHPu.
A jednak człowiek się poddaje.:(

Przepraszam...już się poprawiam:
Z pewnością kiedyś powrócę. Wszak wypowiedziałam, takie słowa...
"Całym życiem"
a chwilę potem...
"Posłuszną Prawu Harcerskiemu" - a ponoć harcerz jest zawsze pogodny.:D:D:D

Podsumowując:
Odchodzimy, z ważnych powodów.
Wracamy i znów odkrywamy czar harcerskich ideałów.
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

oleska50
Nowicjusz
Posty: 30
Rejestracja: 03 mar 2005, 21:21
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: oleska50 » 03 mar 2005, 21:33

Kazdy z nas na moment kryzysu kiedy nie widzi sensu by dlaej być w związku! czasem zawodzą nas przyjaciele, drużynowi, mamy inne oczekiwania niż te które nam się oferuje, często łamane sa jakieś normy. Ja jestem w ZHP od 9 lat, wiele razy miałam kryzys i byłam pewna, że to już koniec, ale gdy wyjechałam z moją drużyna na biwak poczułam za każdym razem jakie mocne więzi się utworzyły między nami i, że tego tak prosto nie da się zepsuć!Ludzie którzy są ze mną tyle lat są dla mnie drugim domem! wiele ludzi wiele razy chciało to "rzucić" ale za każdym razem wracało do tego samego wniosku "ale przecież ja nie mogę, to całe moje życie"! Tu się nauczyłam jak naprawde żyć, jak pomagać ludziom, tu od małegho nauczyłam się ze używki są zle, a to chroni człowieka przez całe życie i uprzedza do takich spraw i dzieki temu stajemy się bardziej otporni ta ten zły świat! Z drugiej strony nie można kogoś za wszelką cenę zmuszać żeby został, być moze nadszedł taki czas , że ktoś się "wypalił" nie ma siły, chęci, ani motywacji żeby dalej działać! jeśli ktoś zaczyna tak myśleć to jest oczywiste, ze zabrakło mu bratniej duszy, ciepłego słowa lub wsparcia...to jest najgorsze i często wtakich momentach tracimy doskonałych harcerzy....
pwd. Aleksandra Berdzińska
Instruktor HSR
Kierownik Inspektoratu Specjalności Ratowniczej i Pożarniczej Chorągwi Kujawsko- Pomorskiej

www.hkr.torun.pl

oleska50
Nowicjusz
Posty: 30
Rejestracja: 03 mar 2005, 21:21
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: oleska50 » 03 mar 2005, 21:35

Kazdy z nas na moment kryzysu kiedy nie widzi sensu by dlaej być w związku! czasem zawodzą nas przyjaciele, drużynowi, mamy inne oczekiwania niż te które nam się oferuje, często łamane sa jakieś normy. Ja jestem w ZHP od 9 lat, wiele razy miałam kryzys i byłam pewna, że to już koniec, ale gdy wyjechałam z moją drużyna na biwak poczułam za każdym razem jakie mocne więzi się utworzyły między nami i, że tego tak prosto nie da się zepsuć!Ludzie którzy są ze mną tyle lat są dla mnie drugim domem! wiele ludzi wiele razy chciało to "rzucić" ale za każdym razem wracało do tego samego wniosku "ale przecież ja nie mogę, to całe moje życie"! Tu się nauczyłam jak naprawde żyć, jak pomagać ludziom, tu od małegho nauczyłam się ze używki są zle, a to chroni człowieka przez całe życie i uprzedza do takich spraw i dzieki temu stajemy się bardziej otporni ta ten zły świat! Z drugiej strony nie można kogoś za wszelką cenę zmuszać żeby został, być moze nadszedł taki czas , że ktoś się "wypalił" nie ma siły, chęci, ani motywacji żeby dalej działać! jeśli ktoś zaczyna tak myśleć to jest oczywiste, ze zabrakło mu bratniej duszy, ciepłego słowa lub wsparcia...to jest najgorsze i często wtakich momentach tracimy doskonałych harcerzy....
pwd. Aleksandra Berdzińska
Instruktor HSR
Kierownik Inspektoratu Specjalności Ratowniczej i Pożarniczej Chorągwi Kujawsko- Pomorskiej

www.hkr.torun.pl

poranek
Użytkownik
Posty: 96
Rejestracja: 29 lip 2004, 11:28
Lokalizacja: Bełchatów
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: poranek » 03 mar 2005, 21:50

Hehe.Jja ostatnio po wykładzie o pedagogice Aleksandra Kamińskiego pozwoliłem sobie prowadzącej zajęcia pani doktor zwrócić uwagę na kilka istotnych błędów. I teraz mam do przygotowania zajęcia dla 300-tu przyszłych pedagogów o metodzie harcerskiej :D
Ja tez kiedyś odszedłem (miałem dość przebijania kolejnego muru głową-mająć 18 lat to niełatwe) i wróciłem. To doświadczenie jest dla mnie najcenniejsze na świecie i nigdy nie mówię już nigdy. Wystarczy że zobaczę twarz składającego Przyrzeczenie.
Piotr Kopystyński
formalnie były
sercem przynależący

waszka

Post autor: waszka » 04 mar 2005, 22:15

Kazdy harceż harcerka przeżył choć raz w swoim życiu harcerskim załamanie.Miał ochote odejść.Powody odejścia sa rożne.

Odchodząc z ZHP powiniśmy pamiętać ,że nie jesteśmy sami w tej organizacji. Są osoby które potrzebują naszej pomocy.

Wiele razy chciałam odejść. Żucić wszystko to, co zdobyłam przez 3 lata mojej działalności.Za każdym razem kiedy podejmowałam tą decyzje..oglądałam sie za siebie...widziałam ludzi , którzy potrzebują mojej pomocy. Wielu z nich boi sie poprosić o nią , są bardzo zamknięci w sobie.Wiem co to znaczy być zamkniętym w sobie , na innych ludzi. Nie moge pozwolić by pogłębiali sie w taki stan.Bo zamknąć się jest łatwo ,a otworzyć..., znacznie trudniej. W tej chwili pomagam jednej osobie z druzyny. Wyciągnełam do niej pomocną rękę , bo sama o nią by nie poprosiła.Ma ona dużo problemów osobistch , ktore zaczeły jej sie mięszać z harcerstwem. Nie wiedziała innego wyjścia oprucz odejscia.Do tej pory nie znam konkretnych powodów dlaczego chciała odejsć. "Walcze" już od miesiąca by mi zaufała i zdradziła to co kryje w środku. Wiem że będzie ciężko, ale nie poddam sie i mam nadzieje, ze kiedyś stanie się taką dziewczynką jaką ją poznałam( otwartą na świat i innych ludzi).

Zanim odejdziecie , obejżyjcie sie za siebie czy czasem w waszej drużynie nie ma osoby , która potrzebuje waszej pomocy.
???

oleska50
Nowicjusz
Posty: 30
Rejestracja: 03 mar 2005, 21:21
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: oleska50 » 05 mar 2005, 10:11

Kazdy z nas na moment kryzysu kiedy nie widzi sensu by dlaej być w związku! czasem zawodzą nas przyjaciele, drużynowi, mamy inne oczekiwania niż te które nam się oferuje, często łamane sa jakieś normy. Ja jestem w ZHP od 9 lat, wiele razy miałam kryzys i byłam pewna, że to już koniec, ale gdy wyjechałam z moją drużyna na biwak poczułam za każdym razem jakie mocne więzi się utworzyły między nami i, że tego tak prosto nie da się zepsuć!Ludzie którzy są ze mną tyle lat są dla mnie drugim domem! wiele ludzi wiele razy chciało to "rzucić" ale za każdym razem wracało do tego samego wniosku "ale przecież ja nie mogę, to całe moje życie"! Tu się nauczyłam jak naprawde żyć, jak pomagać ludziom, tu od małegho nauczyłam się ze używki są zle, a to chroni człowieka przez całe życie i uprzedza do takich spraw i dzieki temu stajemy się bardziej otporni ta ten zły świat! Z drugiej strony nie można kogoś za wszelką cenę zmuszać żeby został, być moze nadszedł taki czas , że ktoś się "wypalił" nie ma siły, chęci, ani motywacji żeby dalej działać! jeśli ktoś zaczyna tak myśleć to jest oczywiste, ze zabrakło mu bratniej duszy, ciepłego słowa lub wsparcia...to jest najgorsze i często wtakich momentach tracimy doskonałych harcerzy....
pwd. Aleksandra Berdzińska
Instruktor HSR
Kierownik Inspektoratu Specjalności Ratowniczej i Pożarniczej Chorągwi Kujawsko- Pomorskiej

www.hkr.torun.pl

oleska50
Nowicjusz
Posty: 30
Rejestracja: 03 mar 2005, 21:21
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: oleska50 » 07 mar 2005, 21:44

myszka50 napisał:
oleska50 napisał:
być moze nadszedł taki czas , że ktoś się "wypalił" nie ma siły, chęci, ani motywacji żeby dalej działać! jeśli ktoś zaczyna tak myśleć to jest oczywiste, ze zabrakło mu bratniej duszy, ciepłego słowa lub wsparcia...to jest najgorsze i często wtakich momentach tracimy doskonałych harcerzy....
Czasem bratnim duszom też brakuje siły i mają złe chwile kiedy one tak na prawde myslą, ze nie mają oparcia! Ale sa chęci i pomysły nie ma sensu tego zostawiać, bo można by było bardzo żałować te decyzje! a bratnie dusze zawsze są tylko czasem nawalają:??| Ale myślę, ż ezawsze się da wszystko naprawic moze nie do końca, ale trzeba wierzyć!
pwd. Aleksandra Berdzińska
Instruktor HSR
Kierownik Inspektoratu Specjalności Ratowniczej i Pożarniczej Chorągwi Kujawsko- Pomorskiej

www.hkr.torun.pl

danonek
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 12 lis 2003, 11:51
Lokalizacja: 50 STDHiGZ
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: danonek » 08 mar 2005, 16:57

Wydaje mi się, że każdy kto napotkał na jakąś porażkę lub po prostu ma w naszej organizacji kilkuletni staż, pomyślała kiedyś o tym, aby odejść. Myślą o tym zuchy i harcerze, którym coś nie odpowiada na zbiórkach. Myślą też druzynowi i instruktorzy, którzy z czasem uznają, że za dużo czasu pochłania im praca w ZHP, czasem mają za dużo na głowie i sami sie w tym wszystkim gubią. Potem traci sie motywację i już tylko jeden krok od podjęcia takiej decyzji. Najważniejsze, żeby zapobiegać takim momentom. Zuchom i harcerzom możemy urozmaicić zbiórki, przeprowadzić "wywiad", czemu chcą odejść, może nie odpowiada im termin zbióki, a może są inne powody.Drużynowym, instruktorom pomóc, być przy nich, wspierać, czasami odciążyć i uśwadomić im, jak ważną rolę pełnią.
phm. Monika Zdanowicz
Komendant szczepu 50 STDHiGZ
Hufiec Toruń

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 09 mar 2005, 11:51

Bardzo się ciesze, że tak myślicie. W otoczeniu jest aż zbyt duzo instruktorów, którzy jakoś "tracą zapęd" i potrzebna jest im czasem pomocna dłoń.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”