Wielkie Pytanie :)

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
Zablokowany
Robson
Nowicjusz
Posty: 38
Rejestracja: 02 sie 2003, 06:37
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Robson » 04 sie 2003, 09:47

Mam pytanie do tych którzy są ratownikami medycznymi badź przedmedycznymi:)
Ponieważ sam nie jestem ratownikiem (ani tym ani tym) choć na swój wiek wiem tyle co mnie nauczyli w mojej Kochanej druzynie(6 ODH "Pilsudczycy" jak i zarazem 4ODH"Pagoda") i jestem bardzo wdzieczny :P
I teraz wreszcie czas na pytanie :)
Jak sie jest ratownikiem (medycznym lub przedmedycznym no bo innym sie chyba nie da :P) to co sie czuje jak sie komus uratuje zycie lub zdrowie??
Chyba nie o nagrodzie (zreszta zalezy od czlowieka)ale o tym ze uratowales komus zdrowie lub zycie.
No ale ja jeszcze ratownikiem nie jestem i dlatego zwracam sie do was RATOWNIKOW :P
wiec piszcie i odpowiadajcie(a moze w innej kolejnosci)
Nie ten człowiek jest szczęśliwy, który sobie dużo zgromadził, ale ten, kto ma świadomość, że się przydał innym.

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 04 sie 2003, 10:02

Wszystko zależy od tego który raz udzielasz pierwszej pomocy.
Ja za pierwszym razem miałem stracha, a po samej akcji pełne rękawiczki potu i rozwolnienie. Pierwzej nocy sen pokazujący błędy jakie rzekowo popełniłem. Po kilku dniach samozadowolenie bo poszkodowany przeżył.
Za 2 i 3 razem starałem się o jedno - nie pokazać na twarz skupienia i koncentracji gdyż jak się dowiedziałem u przechodnia wywołuje to mieszane uczucia i najczęściej zagrywkę typu: "przecieżon nie wie co robi". Strachu już nie było, notomiast był schemat dziesiątki razy wałkowany w grupie ratowniczej i na kursach BORM.

Jeszcze nigdy za udzielenie Pierwszej Pomocy nie żadnej nagrody (materialnej czy jakiekolwiek innej) bo nie po to to robię. Raz lekarz z pogotowia zapisał sobie moje dane (to było gdzieś niedaleko Łowicza) i powiedział zwykłe "dziekuję za pomoc" co było i jest dla mnie dużą zapłatą za trudy i strach z pierwszej i każdej następnej akcji, która może zdarzyć się w każdej chwili. Nic więcej mi nie trzeba... :)
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

Sławeczka

Post autor: Sławeczka » 14 sie 2003, 22:41

poranek napisał:
Szybko sie Sławcia do tego zabieracie... Potrawe zasugerowałem jako nietypowe zajęcia - przygotowanie Ich narodowej potrawy (wystarczyło napisac do ambasady polskiej w NZ albo odwrotnie) Poza tym uzywaj googli.
http://inter.scoutnet.org/units_nz.html
http://www.scouts.org.nz/index.php
http://www.rovers.org.nz/
http://www.azmetro.com/48guidehome.html

To 10% z tego co znalazłem. Wy nie macie źle. Moja druzyna ma Zimbabwe :D
Tak generalnie to zaczelismy szukac wczesniej, ale to nie takie łatwe. Niestety te stronki juz mielismy tylko w trakcie tlumaczenia jestetsmy ale i tak pieknie dziekuje i napewno biwak bedzie zarombisty:D Dzieki Agnieszka


--
dh trop. Sławomira Rzepkowska
43 Bełchatowska Samarytańska Drużyna Harcerska "Buki"

zastęp Łosie

saper
Stały bywalec
Posty: 345
Rejestracja: 31 maja 2003, 21:55
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: saper » 23 sie 2003, 18:44

Po udzieleniu pomocy/opanowaniu sytuacji czuje się wielką ulgę, że się udało! Potem ma się satysfakcję! Największą nagrodą jest "dziękuję" od poszkodowanego lub jego bliskich. Wierzcie mi, człowiek po czymś takim dostaje takiego "powera", że to się w głowie nie mieści!
pwd. Jakub Miechowiecki HO
2 Grudziądzka Drużyna Harcerska TWIERDZA im. Tadeusza Maślonkowskiego ps."Sosna"

hiszpan

Post autor: hiszpan » 30 sie 2003, 22:07

Wiesz Robson...

Twoje pytanie nie ma większego sensu. Co się czuje? O czym się myśli? Trudno powiedzieć... To wszystko zależy tylko i wyłącznie od ratownika.

Może np. Ty wykonasz wszystko schematycznie, z zimną krwią... Ja tak nie potrafię. Dla mnie to zawsze duże przeżycie. Mimo to zawsze staram się skupić na tym co robię i na niczym innym. Myślę o konkretnym schemacie akcji ratunkowej. Próbuje wszystko wykonać jak najsprawniej mimo drżących rąk i potu na całym ciele.

A po akcji... po akcji nie ma nic. Trzeba w końcu wrócić do normalnego życia. Po przeanalizowaniu tego co zrobiłem staram się nie przypominać więcej tego przypadku - tak jest lepiej...

sucinum

Post autor: sucinum » 04 sty 2004, 17:09

Pomoc jest kolejną służbą jaką pełni się w naszym związku.Uratowanie życia to srajne przypadki-choć i takie się zdarzają.Natomiast uratowanie zdrowia,czy nie dopuszczenie do dalszych urazów to ogromna odpowiedzialność.To zależy od człowieka co czuje.Ja czuję rosnący poziom adrenaliny, ulgę gdy komuś pomogę i zastanawiam się czy nie dałoby się tego zrobić jeszcze sprawniej.

hanuka
Użytkownik
Posty: 134
Rejestracja: 09 sty 2003, 16:57
Lokalizacja: Hanuka
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: hanuka » 04 sty 2004, 17:28

Mi się zdarzyło raz w życiu udzielać pomocy przy poważnym wypadku, i oczywiście znalazłem się tam przypadkiem. W trakcie samej akcji, w moim przypadku, nie było większej refleksji nad tym co się stało, po prostu trzeba działać i tyle. Na zasadzie: objaw -> adekwatne działanie. Żadnego obrzydzenia na widok krwi, czy kości wystających z człowieka przy złamaniach otwartych, które mam na co dzień, gdy widzę coś takiego chociażby na ekranie telewizora. Po całej akcji zaś... no wtedy już było gorzej. I nie chodzi o to, że coś się zrobiło źle. Pod tym względem nie miałem sobie nic do zarzucenia. Po prostu to wszystko co się wydarzyło było strasznie przytłaczające. Satysfakcja z dobrze wykonanej roboty - owszem. Jednak potem zbyt często wracały w głowie obrazy z tym wszystkim co się zobaczyło. Nikomu nie życzę brania udziału w czymś takim, i nie chciałbym być źle zrozumianym. :P
Wiesiek Romanowski phm.
Instruktor HSR
http://konieckropka.art.pl

stasiu
Starszy użytkownik
Posty: 275
Rejestracja: 30 gru 2003, 15:00
Lokalizacja: 6 Szczep Harcerski
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: stasiu » 09 mar 2004, 09:55

Najlepszą nagrodą jest zwykłe "Dziękuję"...
hm. Stanisław Nowak HR
http://www.6szczep.pl

krawiec
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 22 maja 2004, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: krawiec » 15 lis 2004, 22:17

Moja najpowazniejsza sytuacja to było rozcięcie łuku brwiowego na obozie (nieharcerskim) wskutek upadku z "banana" płynącego za motorówką i żeby nie było nudno to jeszcze gościu został kopniety pieta innego gościa. Przykryłem poszkodowanego ( nie znałem go, był z innej grupy) i przykleiłem mu opatrunek z gazy. Nie usłyszałem od niego dizekuję, ba nie widziałem go nawet przez dwa nastepne tygodnie obozu. Ale nie było to dla mnie ważne. Ważne było to, że komus pomogłem, że ten ktoś przestał płakać, żę przestali ludzie gadać "jejku jemu mózg wypływa" :), że przestał sie trząść z zimna :).

To było jeszcze zanim poszłem na Borm. Na Bormie byłem neidawno bo w październiku. Nie zdałem, ale myślę, że byłbym w stanie udzielić I pomocy w razie wypadku.

Po Bormie; Najpierw orzekonałem rodziców, że warto uzupełnić apteczkę samochodową, dokupiłem do niej kołnierz (ratownicy wiedzą czemu, nie musza tego tutaj tłumacyzyć). Cieszę się, że byłem na tym kursie i chciałem podziekowac jednocześnie ratownikom z HGR-u Pomorze za to, że wbijli coś do mojje opornej głowy. Wielkie dzięki za cały kurs.
Odkrywca Paweł Krawczyk
Szczecin-Dąbie 19DH Sokół
Szczecin Dąbie
--------------------------------------
"twoje oczy, rozwarte szeroko rozstaniem......"

fundan

Post autor: fundan » 29 lis 2004, 18:58

Pomysły? No ba !

przede wszystkim musimy poprzec to jakąś ideologią. Chłopkaów z mojego zastępu zaraziliśmy współnie z druzynowym i przybocznym woocrafterstwem, stąd pomysły na zbiórki opieram własnie na puszczaństwie. Dziś na przykład wędrowaliśmy sobie o okolicznych lasach i polach, rozmawiając jednocześnie o prawie Harcerskim. W międzyczasie odziwialiśmy jastrzębia, właźiliśmy do opuszczonego domku na drzewie, znaleźliśmy starą, zardzewiałą maczetę...

Grunt to dobra zabawa, poparta jakąś pożyteczną nauką. niekiedy przchodzi ona sama z siebie [to ten najlepszy przypadek] a czasem trzeba samemu podsunąć jakieś wnioski, naukę.

Moim zdaniem pomysły są wszędzie, trzeba je tylko umieć znaleźć. I najważniejszą sparwą jest umieć zainteresować, trzeba mieć ten dar, jakiś autorytet. to jest niezbędne, bo na zbiórki kogoś bez charyzmy i autorytetu ludzie nie przychodzą tak chętnie, jak do obdarzonych tymi cechami.

Każdy pomysł jest dobry, ale musi mieć jakieś podłoże i jakiś cel. Tak więc teoretycznie każdy, kto wie, czego chce, jest w stanie poprowadzić ciekaą zbiórkę, musi tylko chcieć.

--
wywiadowca Marek Styk, zastępowy 8MDS Świderczycy
"Jeżeli zapytał ktoś Indianina, co to jest milczenie, on odpowiedział: -Jest to wielka tajemnica, a milczenie jest jej głosem."

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”