HSR a medycy

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
ODPOWIEDZ
s00hy
Starszy użytkownik
Posty: 271
Rejestracja: 10 cze 2002, 09:57
Lokalizacja: 206 WDHiGZ "Wołodyjowsy"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: s00hy » 29 sie 2007, 15:19

Nie jestem instruktorem HSR, nawet brązową blachę zdobyłem w zamierzchłych czasach. Ale bacznie przyglądałem się na Zlocie pracy ambulatorium. Kolejki znikały gdzieś tak pomiędzy 1 w nocy a 6 rano. Tytaniczna robota, dla której jestem pełen podziwu. I wydaje mi się, iż patrzenie na służbę medyczną na Zlocie przez pryzmat odosobnionych zajwisk jest mocno krzywdzące.
Ja śmiało zdanie "wstyd mi iz jestem ratownikiem ZHP" zamieniłbym na "jestem dumny, iż mamy takich ratowników w ZHP".
phm Rafał 's00hy'Suchocki HO
www.natropie.zhp.pl
Szczep 206 WDHiGZ "WołodyjowscY"
-=[ www.citygames.pl ]=- I love this Game

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 29 sie 2007, 16:32

eee procz zachowania typu "turboratownik" oraz panthenol ktory sam bym uzyl jak bym nie mial wody przy oparzeniu 2 stopnia, to nic nadzwyczajnego tu nie opisales:)

juz sie balem ze reanimowano lezacego na brzuchu badz wynosili z samochodu za nogi i rece a normalne nie tylko w hsr przypadki
Braci się nie traci

zyrafa
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 20 sie 2005, 15:34
Lokalizacja: 10HDŻ
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: zyrafa » 29 sie 2007, 18:40

Student medycyny itp itd powinien zaliczyc kurs PP poniewaz pozna sposob prowadzenia zajec, relacje miedzy instruktorem a uczestnikami, duzo ciekawych pomyslow na gry itd itp NIe wszytko na kursie instruktorskim da sie pokazac, przekazac (jak na kazdej teori) NIe zrozumiemy uczestnikow kursu nie bedac nigdy po "drugiej stronie". Innym sposobem na rozwiazanie tego problemu moga byc obowiazkowe praktyki (np 2-3 kursy) po ktorych dana osoba (idaca bezposrednio na kurs inst i studiujaca kierunki medyczne) zostanie "samodzielnym" instruktorem


A z innej beczki problemem HSR jest slowo ratownik (zreszta nie tylko HSR) Jacy ratownicy? Po kursie 2 weekendowym lub kilku godzinnym w wypadku innych organizacji nie mozna nazwac nikogo ratownikiem !!! TO sa (jestesmy) amatorzy znajacy podstawy pierwszej pomocy!!!! Zeby zostac ratownikiem trzeba sie ksztalcic lub szkolic przez dluzszy czas (wopr, gopr) Uwazam ze ratownikiem mozna nazwac osobe ktora posiada uprawnienia, umiejetnosci i wiedze i ktora mozna zatrudnic do pracy i zabezpieczania plywalni, stokow narciarskich, do pracy w karetkach itd itp Reszta to poprostu amatorzy ktorym slowo ratownik robi wielka krzywde w zyciu bo sie osmieszaja paradujac w czerwonych koszulkach "Ratownik ZHP" "ratonik Maltanski" "ratownik PCK"....
Maciej Filipecki HO

biedrona
Użytkownik
Posty: 106
Rejestracja: 22 gru 2005, 16:41
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: biedrona » 29 sie 2007, 19:18

Dlatego właśnie zmieniliśmy nazwę 'Ratownik Medyczny ZHP' na 'Ratownik ZHP'. Oba człony tej nazwy są nierozłączne.
Ewa Sętowska
Sekretarz HSR
-
Impossible is nothing.

rynio
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 26 maja 2007, 08:54
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: rynio » 29 sie 2007, 19:32

mariola_krak pisze:Najlepszym tego przykładem były Kielce, skąd "przywiozłem" jeden ważny wniosek: Wstyd mi ze jestem ratownikiem ZHP.
Słuchaj, ale to jest tak, że nie musisz dźwigać tego ciężaru. Przynależność do tej szkoły na pewno nie jest obowiązkowa. Wystarczy pewnie złożyć jakieś oświadczenie. Na pewno na forum są osoby, które Ci w tym chętnie pomogą.

A stosując Twoją retorykę - widziałeś kiedyś palących papierosów harcerzy? Pewnie tak, każdy kiedyś miał taki przypadek zapewne. I w związku z tym wstyd Ci, że jesteś harcerzem?

Podzielam zdanie S00chego - wiem że na Kielcach liczba interwencji dziennie przekraczała nawet 120, czyli koło 1000 przypadków przez czas trwania imprezy. A ty osądzasz ich po 2 promilach przypadków, które widziałeś. Słabo...

Ryszard

mariola_krak
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 20 sie 2007, 20:02
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariola_krak » 29 sie 2007, 21:27

bulon pisze:eee procz zachowania typu "turboratownik" oraz panthenol ktory sam bym uzyl jak bym nie mial wody przy oparzeniu 2 stopnia, to nic nadzwyczajnego tu nie opisales:)
Ciekawe dlaczego na panthenolu pisze: "nie stosować na otwarte rany i poważniejsze oparzenia"? czyżby dlatego Ze to powiększa spektrum obrażeń wewnętrznych?
Jedna uwaga: Ambulatorium i jego obsadę a w szczególności Cyrka podziwiam i dziękuje im wielce, bo gdy zabrakło mi jakich leków czy środków opatrunkowych to zgłaszając się do nich zawsze mogłem liczyć na pomoc. Krytykuję jedynie doktrynę HSR, która niestety produkuje "turboratowników"...
Chcesz pomóc, pomagaj z głową....

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 29 sie 2007, 21:57

ciekawe dlaczego na tym, ktory ja posiadam tego nie ma napisanego :)
bo niby czemu ma powiekszac? swoim dzialaniem lagodzacym ? przeciwzapalnym ? owszem- zaleca sie na oparzenia sloneczne- ale osobiscie mialem reke poaprzona 2 stopnia i gdyby nie panthenol to bym zniosl jajo.

doktryna nie produkuje, doktryna ma swoje slabe strony ale to samo jest w innych organizacjach a szczegolnie po szkolach medycznych :)
Braci się nie traci

Anek
Użytkownik
Posty: 58
Rejestracja: 29 sie 2007, 13:07
Lokalizacja: 68 PDH "Be Prepared"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Anek » 29 sie 2007, 23:19

zyrafa pisze:A z innej beczki problemem HSR jest slowo ratownik (zreszta nie tylko HSR) Jacy ratownicy? Po kursie 2 weekendowym lub kilku godzinnym w wypadku innych organizacji nie mozna nazwac nikogo ratownikiem !!! TO sa (jestesmy) amatorzy znajacy podstawy pierwszej pomocy!!!! Zeby zostac ratownikiem trzeba sie ksztalcic lub szkolic przez dluzszy czas (wopr, gopr) Uwazam ze ratownikiem mozna nazwac osobe ktora posiada uprawnienia, umiejetnosci i wiedze i ktora mozna zatrudnic do pracy i zabezpieczania plywalni, stokow narciarskich, do pracy w karetkach itd itp Reszta to poprostu amatorzy ktorym slowo ratownik robi wielka krzywde w zyciu bo sie osmieszaja paradujac w czerwonych koszulkach "Ratownik ZHP" "ratonik Maltanski" "ratownik PCK"....
A myślisz, że to ma aż takie znaczenie, jak się nazywamy? Czy ratując na ulicy jakiegoś człowieka, który o pierwszej pomocy nie ma pojęcia, ma to znaczenie czy powiem "cześć , jestem Ania, jestem ratowniczką" czy "cześć, jestem Ania, jestem amatorką znającą podstawy pierwszej pomocy"? Czy to nie jest jakaś umowna, skrótowa nazwa? Nie zajmuję się zawodowo pierwszą pomocą i raczej nigdy nie będę, więc czy ma to jakiekolwiek znaczenie jeśli w tych kilku sytuacjach w życiu,na obozie, w domu, na ulicy powiem "jestem ratowniczką", nawet jeśli założę koszulkę "ratownik ZHP"? Czy myślisz, że to mnie tak bardzo ośmiesza i w czyich oczach? Tego człowieka oczekującego pomocy?
Phm. Anna Mazurczak
Szefowa HSR
Szefowa Inspektoratu Ratownictwa Medycznego Chorągwi Wielkopolskiej
www.hsr.zhp.pl
www.irm.zhp.wlkp.pl

mima
Nowicjusz
Posty: 41
Rejestracja: 07 lip 2007, 21:58
Lokalizacja: 81 BDW "Sztorm"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: mima » 30 sie 2007, 09:02

Skoro jest nazwa: "Ratownik ZHP", to oznacza, że ktoś został w tej organizacji wykształcony i według wszelkich jej regulaminów itd. ratownikiem jest. Nazwa jest wystarczająco zobowiązująca, poza tym każdy, kto przeszedł kurs ma przynajmniej w jakimś stopniu instynkt ratowniczy rozwinięty i w PEWNYM SENSIE jest ratownikiem - tu, w ZHP. Dość wykształconym, żeby umieć prawidłowo pomóc. Nazwa jest przecież faktycznie umowna.

A czemu Tobie wstyd, to też nie rozumiem. Zachorowanie na tzw. "syndrom czerwonego" (tak to leciało? ;) ) jest już niezależne od wszelkich instruktorów HSR przeprowadzających kursy, bo moim zdaniem zależy w przeważającej mierze od charakteru konkretnego człowieka. A instruktorzy po kursie nie bardzo mogą wszystkich indywidualnie przypilnować. Wstydzić powinien się ktoś, kto zrobił błąd, już niestety w realnym świecie, a nie na symulacji. Przynajmniej się nauczy i być może w przyszłości będzie przeprowadzał sprawne, udane, przemyślane akcje - będziesz wtedy dumny, że jesteś Ratownikiem ZHP? Przecież to tylko od Twojego działania zależy, czy możesz być z siebie zadowolony czy nie.

A tak jeszcze do tematu początkowego - skoro ktoś już kończył profesjonalne studia, to co mu zaszkodzi iść na kurs? Będzie dużo do przodu, będzie mu dużo łatwiej, a na pewno w większym stopniu osłucha się i obezna ze środowiskiem kursantów i instruktorów, bo na to może poświęcić więcej uwagi.
funkcyjna 81 Bydgoskiej Drużyny Wędrowniczej "Sztorm"

mariola_krak
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 20 sie 2007, 20:02
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mariola_krak » 30 sie 2007, 14:19

Czemu wstyd? bo z takimi ludźmi kojarzona jest HSR, a tym samym ja. Co z tego że jestem strażakiem, w iluś tam wypadkach już udzielałem pomocy, skoro wystarczy że powiem: jestem "ratownikiem ZHP", czy "brązowym", to od razu pojawia sie śmiech na sali... Bo takich wypadków jest bardzo dużo, szczególnie u nas w HSR'rze i potem jesteśmy utożsamiani z takimi maniakami. Problem nie leży raczej w osobowości, bo takich wypadków jest bardzo dużo, co za tym idzie MOŻE być to winą kształcenia. MOŻE, ale nie MUSI, ja tylko zwracam uwagę i wypowiadam swoje zdanie... Niestety nie było mi za bardzo miło gdy chodząc sobie "na cywilno" po terenie Kieleckiego zlotu co rusz można było usłyszeć tekst: "już wolę żeby mnie żywcem do grobu wsadzili niż żeby mnie taki maniak miał ratować"... Niestety większość ludzi po kursie myśli że Pana Boga za nogi złapali, może winą jest to że stają się "ratownikami", a nie kończą "zwykłego" kursu pierwszej pomocy jak z PCK. Cóż, chyba zagalopowaliśmy się, bo to post o medykach w HSR, a nie wstydzie czy nie-wstydzie.
Chcesz pomóc, pomagaj z głową....

biedrona
Użytkownik
Posty: 106
Rejestracja: 22 gru 2005, 16:41
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: biedrona » 30 sie 2007, 14:32

Ewa Sętowska
Sekretarz HSR
-
Impossible is nothing.

marcin25,8
Nowicjusz
Posty: 13
Rejestracja: 17 sie 2007, 17:16
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: marcin25,8 » 06 gru 2007, 20:06

Witam Po długiej nieobecności postanowiłem jednak napisać, trochę mi przykro gdyz ostatnio rozmawiałem z osoba z jednego z inspektoratu rato. ( nie chce mówić z jakiej chorągwi) i chciałem z kolegą isc na kurs (dawny BORM) dowiedziałem sie ze jesli chcemy zaliczyć musimy byc na całym kursie ... chodzilo mi jedynie ze ja z kolega musielibyśmy sie zerwać z kilku godzin. Okazało sie to niemożliwe jak chcemy zaliczyć kurs pozytywnie mimo tego ze chcieliśmy do egzaminu przystąpić, tak jak wszyscy kursanci. Druh stwierdzil ze warunkiem pozytywnego ukończenia jest 100% obecność. Starałem sie druhowi wytłumaczyć ze my mamy "pojecie" o Ratownictwie ale to nie pomogło. Aha dodam tylko tyle ze kolega otworzył przewód doktorancki z ratownictwa medycznego - dokładnie na wydziale promocji zdrowia. jak ktos chce dalsze informacje mogę przesłać na maila... Ale podsumowując - ogólnie powiem tylko tyle ze ZHP straciło dwóch zwolenników

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 06 gru 2007, 20:57

Może kiedyś powstanie w ZHP alternatywna "szkoła" dla "nie-HSR-owców.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

kubakuba
Starszy użytkownik
Posty: 230
Rejestracja: 08 lut 2005, 18:14
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kubakuba » 06 gru 2007, 21:57

marcin25,8 pisze:chciałem z kolegą isc na kurs (dawny BORM) (...) Aha dodam tylko tyle ze kolega otworzył przewód doktorancki
Marcin - polecam:
http://natropie.zhp.pl/content/view/415/60/
Jakub Sieczko

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 06 gru 2007, 22:14

kubakuba pisze:
marcin25,8 pisze:chciałem z kolegą isc na kurs (dawny BORM) (...) Aha dodam tylko tyle ze kolega otworzył przewód doktorancki
Marcin - polecam:
http://natropie.zhp.pl/content/view/415/60/
A może chcieli "zaliczyć blachę HSR" aby nie przytrafiła się im sytuacja jak pewnym 2 wędrownikom, którzy na Białej Służbie zostali "olani" tylko dlatego że skończyli kurs inny niż HSR.
Więc dodatkowo "zaliczyli" kurs HSR aby w razie potrzeby "zatkać blachą gęby nawiedzonym".
Tylko czy o to chodzi ?
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”