List otwarty Kręgu Płaskiego Węzła

forum poświęcone proponowanym zmianom w Statucie ZHP
Zablokowany
leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 25 kwie 2009, 21:06

StaryWilk pisze:w odpowiedzi na głos "leśnego Dziadka"
- ja wolę określenie Stary Akela /
Stary Akela nie potrafił złapać jagniątka, był niedołężny a chciał być przywódcą stada- nie podpisuję się.
Oczywiście starość nie przysporzyła mu sił, ale jakie doświadczenie życiową i mądrość?? Niestety te cechy według naszych forumowiczów są zbędne, a wręcz nie pożądane.
Watahą i tak rządzi najmądrzejsza wadera- samica i całe szczęście , bo samiec dominujący to ten silniejszy a nie mądrzejszy.
W pierwotnych plemionach wojownicy liczyli się przede wszystkim z głosem starszych. Tutaj jak widzę liczą się wojownicy. Starsi niech zamilkną. Może faktycznie w dobie internetu powinniśmy zrezygnować z głosu starszyzny (w sieci podobno są odpowiedzi na wszystkie pytania)

StaryWilk pisze:/Leśne dziadki to uciekający oficerowie wyższych szarż sztabowych z Września 39 - chyba za TAKICH nie chcemy druhu uchodzić, prawda ? /
Ja tam chcę. Bo to co napisałeś to ruska propaganda by usprawiedliwić morderstwo jakie na nich dokonano.
My "leśne dziadki ZHP" też może nie chcemy ale uciekamy. Coraz więcej ucieka. Jednych to cieszy, innych zastanawia.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 25 kwie 2009, 22:06

leon01 pisze:...
Przyjedź zobacz- masz niedaleko.
Później pisz co widziałeś, a nie co pomyślałeś.
Brak harcmistrza przez duże H jakoś nie przeszkadza nam utrzymywać się na wodzie. Faktycznie marne płotki jesteśmy ,ale nikt z nas nie chce być rekinem. Zapraszam.
Ciekawe jak poczuje się ten element (3 pojedyńcze elementy w jednej drużynie)
www.10hdz.pl
hmm... Naprawdę nie Zauważyłeś Leonie tonu mojej wypowiedzi ???


a licytować się kto jest starszy też nie zamierzam :p
Ostatnio zmieniony 25 kwie 2009, 22:06 przez sikor, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 25 kwie 2009, 22:37

Tak wyszło. Następnym razem prześlij wiadomość, że to aluzja, bo ja mało kumaty bywam :)Spieszyłem się na stanicę. Otwarcie sezonu nawigacyjnego mieliśmy. 50 nowych zuchów przyszło. Dodaj 30 starych i pozostałe załogi to nie zły galimatias wychodzi. 70 litrów grochówki zjedli :)
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2009, 07:48 przez leon01, łącznie zmieniany 1 raz.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 26 kwie 2009, 10:19

Buahaha. Po 70 litrach grochówy to nawet żagli nie trzeba do żeglowania ... No cóż u nas sezon nawigacyjny otwierany był dwa tygodnie temu. Grochówy nie było za to regaty kanadyjek, czwórek i czółen :) I skąpał się tylko główny przyboczny 9HDW (Kulek) Poza tym norma. :D. Generalnie to spore wiatry (bez grochówki)... Tak więc... Czujemy klimat Leonie i znamy realia wodnych (Zresztą 9HDW reprezentuje Wodniaków w KPW dzielnie)
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 26 kwie 2009, 10:42

leon01 pisze:
StaryWilk pisze:w odpowiedzi na głos "leśnego Dziadka"
- ja wolę określenie Stary Akela /
Stary Akela nie potrafił złapać jagniątka, był niedołężny a chciał być przywódcą stada- nie podpisuję się.
Oczywiście starość nie przysporzyła mu sił, ale jakie doświadczenie życiową i mądrość?? Niestety te cechy według naszych forumowiczów są zbędne, a wręcz nie pożądane.
Watahą i tak rządzi najmądrzejsza wadera- samica i całe szczęście , bo samiec dominujący to ten silniejszy a nie mądrzejszy.
W pierwotnych plemionach wojownicy liczyli się przede wszystkim z głosem starszych. Tutaj jak widzę liczą się wojownicy. Starsi niech zamilkną. Może faktycznie w dobie internetu powinniśmy zrezygnować z głosu starszyzny (w sieci podobno są odpowiedzi na wszystkie pytania)

StaryWilk pisze:/Leśne dziadki to uciekający oficerowie wyższych szarż sztabowych z Września 39 - chyba za TAKICH nie chcemy druhu uchodzić, prawda ? /
Ja tam chcę. Bo to co napisałeś to ruska propaganda by usprawiedliwić morderstwo jakie na nich dokonano.
My "leśne dziadki ZHP" też może nie chcemy ale uciekamy. Coraz więcej ucieka. Jednych to cieszy, innych zastanawia.
Chyba masz rację ;)
Co do "młodych wilków" - faktycznie - starszyzny nie potrzebują. Nie obowiązuje zasada - dwa razy pomyśl, zanim strzelisz głupstwo. Pełna zgoda :D
Jednak z tymi "leśnymi dziadkami" było, i to nie w/g sowieckiej propagandy. Polecam Ci świetne wspomnienia doktora Adama Majewskiego z "chatki doktorka" spod Monte Cassino. "Wojna , ludzie i medycyna" . Przez tyłowych "leśnych dziadków" w armii Andersa ludzie "dezerterowali" z przepustki na front . Zresztą Doktor opisuje dokładnie jak to miano powstało w 39.
http://uczen-czarnoksieznika.jogger.pl/ ... -majewski/

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 26 kwie 2009, 14:49

Toś mnie załatwił.
Ani wyliniały wilk, ani leśny dziadek...teraz muszę zmienić opis.
No i nazywanie nie chcących odejść z organizacji starych instruktorów dezerterami jakoś mi nie pasuje.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 26 kwie 2009, 18:38

Leonie, kilka słów doprecyzowania, bo widzę, że powstają nieporozumienia:

"Leśne dziadki" to określenie popularne w literaturze wspomnieniowej dotyczącej Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w II wojnie światowej. Dotyczyło tyłowych oficerów w wieku po 50 i więcej, którzy we Wrześniu 39 nie dokazali żadnych dowodów waleczności, szybko uciekali na Zaleszczyki (niektórzy zwłaszcza ci w generalskich rangach razem z żonami, kochankami i limuzynami). Potem szybko jakoś pojawili się we Francji i w Wielkiej Brytanii, przyczynili się do rozbudowy biurokracji, intrygowali, pchali się na stanowiska dowódcze do których nie mieli kwalifikacji. "Leśni dziadkowie" byli otoczeni powszechną niechęcią młodych oficerów, podchorążych i tych oficerów w każdym wieku którzy chcieli i umieli walczyć. Również gorąco polecam książkę Adama Majewskiego, to świetna i poruszająca lektura. Wspomnienia młodego lekarza, który zupełnie przypadkiem wyruszył ze Lwowa we wrześniu 1939 z grupą ochotników, a potem przez Syrię i Tobruk zawędrował aż do Monte Cassino i Ankony. Obok czynów bohaterskich opisuje także intryganctwo, karierowiczostwo i zadufanie niektórych oficerów.

Termin "leśny dziadek" odnosi się raczej do mentalności niż do wieku. Oznacza w najlepszym razie człowieka który nic już nie robi, nie pojmuje rzeczywistości, ale wciąż chciałby rządzić, zaś do ciężkiej roboty wypycha innych i powtarza "panie dzieju, za moich czasów to ho ho". Najczęściej spotykamy takich typów będących już w poważnym wieku, ale trafiają się i "młode leśne dziadki"...

Gdy Stary Wilk pisał o "dezerterach" to był tam wyraźny cudzysłów - miał na myśli tych co przedwcześnie przed zakończeniem terminu przepustki wracali na front by walczyć, bo nie mogli znieść intryganctwa, marazmu i spekulacji na tyłach. To "dezerterzy" w szlachetnym sensie. Kto by był dziś odpowiednikiem takiego "dezertera" - może instruktor który wychynął z zatęchłych śpiących komisji i referatów by wrócić do czynnego prowadzenia drużyny?
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2009, 18:40 przez Lucumon, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 26 kwie 2009, 20:14

Tylko mamy problem. Do worka „leśne dziadki” wkładamy wszystkich ,którzy nie pełnią podstawowej funkcji wychowawczej(od roku i mnie -ale to nie ważne)czyli drużynowych, niektórzy są skłonni dodać szczepowych. Wielu z was (nie wszyscy)pomija ZKK i namiestników (zgroza). W naprawdę mocnych środowiskach wpływ na moc ma tzw. kadra gospodarcza czy kwatermistrzowska. Ludzie znają się na tym co robią, są kompetentni i zaangażowani (nie czujący bluesa ludzie spoza ZHP nie zrobili by tego tak dobrze). Niejednokrotnie są to instruktorzy po 50, niegdyś świetni drużynowi, ale teraz jako dziadkowie swoich wnucząt nie czują się na siłach by być drużynowymi. Oni też tworzą hufce, są reformowalni,mają układ w mieście taki jaki młoda kadra może będzie miała za 10 lat. Od lat angażują się, tworzą potęgę swoich środowisk, są instruktorami, pomagają w podejmowaniu mądrych decyzji młodej kadrze, a tu po kilkudziesięciu latach poświęceń, wyrzeczeń, ktoś im powie:
Wiecie tam gdzieś w jakiś hufcach są "leśne dziadki" które straciły kontakt z rzeczywistością, oni mają tyle lat co wy więc odbieramy wam prawo decydowania o hufcu.
Można skrzywdzić wielu ludzi, którzy życie prywatne poświęcili wychowaniu młodzieży ( nie ważne pośrednio czy bezpośrednio) wychowali kilku następców na swoje miejsce, ale następcy sobie odeszli. Jeśli nie skrzywdzimy wielu to można skrzywdzić 3 instruktorów "gospodarczych", których znam osobiście a nie pasują do waszego opisu. Nie zgadzam się na wyrządzenie im krzywdy tylko dlatego, że gdzieś tam są jakieś patologie.
Osobiście nie spotkałem się z powoływaniem "instruktorów do spraw niepotrzebnych" tylko by mieć poparcie w wyborach, ale pewnie gdzieś tam są takie przypadki. Nie jest to jednak powód by krzywdzić wszystkich „ Pokażcie mi 1 sprawiedliwego......”-ja znam 3 wy też pewnie takich znacie.
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2009, 20:54 przez leon01, łącznie zmieniany 1 raz.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 27 kwie 2009, 06:17

Leon... Przecież to wcale nie jest tak. W każdym hufcu sa ludzie którzy nie wychowuja bezpośrednio. Wykonują jednak bardzo wartociową i wręcz niezbędną pracę. Pytanie jednak brzmi czy naprawdę nagrodą za tą pracę jest właśnie CPW ??? Widzisz, w naszym hufcu działa krąg starszyzny. Wszystko instruktorzy po 40 i w okolicach 50. Wśród nich jedynie kwatermistrz (z nich się wywodzący) ma prawo wyborcze. Reszta go nie ma i nie dąży do tego by je mieć. Pracują dla hufca jeśli tylko jest potrzeba, są na każde zawołanie, wspomagają komendę swoim czasem, pracą i doświadczeniem. Powoli budują szacunek do siebie. I NIE POTRZEBUJĄ DO TEGO CPW. 1000 razy większą gratyfikację dla nich będzie np. zaproszenie na ognicho do jakiegoś środowiska, wysłuchanie Ich zdania i wzięcie go pod uwagę w procesie decyzyjnym. I właśnie tak jest dobrze. Nikt nie udaje że pełni służbę instruktorską i wie co się dzieje w ZHP. Nikt nie stroi się w piórka wychowawcy który jest na bieżąco z metodą i metodykami. Służą doświadczeniem jednocześnie będąc sobą. Niech CPW mają drużynowi, reszta pomaga jak może. Napisałeś Leonie o Namiestniku (swoją droga uważam że to złe ustawienie tego potrzebnego człowieka, ja wolę Przewodniczącego kręgu metodycznego). Ten ktoś powinien być liderem, autorytetem wychowawczym dla pracujących daną metodyką. Jeśli tak jest, to wierz mi że każdy Jego pogląd czy każde zdanie na określony temat będzie w sposób wielokrotny reprezentowane na Zjeździe. I nie potrzebne Mu do tego będzie CPW.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

leon01
Stały bywalec
Posty: 607
Rejestracja: 12 maja 2003, 18:16
Lokalizacja: 10 HDŻ Katowice
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: leon01 » 27 kwie 2009, 07:20

Nie zgodzę się. Każdy instruktor pełniący funkcję nie tylko wychowawczą realizuje uchwały zjazdu. Sorry ale tu mi jakimś totalitaryzmem zalatuje. Realizuje uchwały to powinien mieć bezpośredni wpływ na ich treść.
Nie kumam skąd się wzięła idea równych i równiejszych w organizacji skautowej?
Ostatnio zmieniony 27 kwie 2009, 07:22 przez leon01, łącznie zmieniany 1 raz.
10 HDŻ Katowice
Zło dobrem zwyciężaj.

Alek
Stały bywalec
Posty: 524
Rejestracja: 10 lip 2004, 20:35
Lokalizacja: Pilot Chorągwi
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Alek » 27 kwie 2009, 07:40

To co opisał Leon to ideał - i tylko zazdrościć można że tak jest u Was
to wręcz definicja hufca jako wspólnoty środowiskowej instruktorów...


Ale...
czy są potrzebne konkretne przykłady - wiem że to niegrzecznie tak personalnie uderzać ale skoro jest taka potrzeba to proszę - w hufcu w którym do niedawna działałem jako szef PJO na 5 miesięcy przed Zjazdem Hufca powołano m.in. Pełnomocnika ds. Promocji i Informacji - który nie wykonał żadnej działalności - nie tylko przez 5 miesięcy do Zjazdy - ale i nie zrobil niczego po Zjeździe - jedyna katywność to pojawienie się jego nazwiska przy mianowaniu a potem przy odwołaniu

chcieliście przykład - proszę bardzo

stąd jak słyszę (bo rokazów nie mam okazji czytać) że powołano w tym samym hufcu Pełnomocnika ds. rozwoju liczebnego to też zaczynam się zastanawiać co młody chłopak któremu przyszło pełnić tę funkcję może zdziałać... mam pewne wątpliwości


poza tym i jedna i druga strona ma trochę racji - wierzymy i wierzyć powinniśmy że są hufce takie jak w opisie Leona - ale te wszystkie zarzuty o szybkich mianowaniach przed zjazdem, o pełnienie nieistotnych funkcji przecież nie moga brać się z sufitu - zatem tak też bywa w naszej organizacji skoro tyle osób się tego obawia (słusznie czy nie)


ja niestety więcej widze młodych około 20 letnich (czasem nawet mniej) instruktorów w których wierzę niż starszych instruktorów

dla przykładu - ostatnio byłem na warsztatach chorągwianych na których prowdzącej Druhnie harcmistrz - skądinąnd bardzo sypatycznej i z którą fajnie się rozmawiało - musiałem niestety udowadniać że skarbnik hufca czy chorągwi BEZ stopnia instruktorskiego jest członkiem komendy w świetle statutu na takich samych prawach jak inni członkowie komendy ze stopniem instruktorskim - co było dla Druhny zaskakujące.... a żeby było śmieszniej w jednym z pierwszych zdań swego warsztatu podkreśliła konieczność znania zapisów statutu

szkoda tylko że 20 młodych przewodników z trzech sąsiednich chorągwi przysłuchiwało się temu...

potem przy okazji omawiania kto może być opiekunem prób instruktorskich pominięto zmiany w zakresie urpawnień phm'a - które przecież nie są błache - a co należy podkreślić były to warsztaty właśnie dla opiekunów prób instruktorskich - potem jeszcze musieliśmy dyskotuwać i udowadniać że jedno zadani w próbie może realizować więcej niż jedno wymaganie - i to też było nei do przyjęcia dla Druhny prowadzacej warsztaty

tu nie ma znaczenia kto prowadził warsztaty i jaką funkcję na codzień pełni - istotne jest że czasem organizacja rozwija się szybciej niż nam się wydaje...

owszem - większość warsztatów na jakich miałem przyjemność być były dla mnie motywujące - w tym szczególnie kontakt z bardzo doświadczonymi instruktorami z których większość to harcmistrzowie po 40/50tce - te jedne niestety nie - większość kursantów wyszła z poczuciem że nie nabyła nowej wiedzy ani nie wypracowała żadnych umiejętności

czemu to piszę - ano dlatego że nie każdy doświadczony harcmistrz który (co jesteśmy w obowiązku podkreślić) wiele dla organizacji zrobił i wiele pracy wniósł w swoje środowisko drużynę hufiec czy chorągiew - nadąża dzisiaj za potrzebami ZHPu a czasem nawet za samą organizacją

nie chodzi o to (przynajmniej nie mi) żeby ich urazić czy marginalizować - dla mnie Leonie jesteś osobą która jak najbardziej powinna móc decydować o organziacji - choć jak wiesz nie zawsze mamy w 100% takie samo zdanie - ale znam Twoje miejsce w 10tce i środowisku wodniackim w naszej chorągwi i jesteś przykładem doświadczonego instruktora - troszkę starszego niż większość naszych drużynowych w Związku (pomijając nasze druzyny wodne bo wiesz sam jaka tu średnia wieku panuje :) ) który rozumie organizację a co za tym idzie świadomie może podejmowac decyzje - ale niestety wydaje mi się że nie możesz sprowadzić do poziomu błedu statystycznego tych wielu zasłużonych którzy dzisiaj powinni nas wspierać RADĄ a nie DECYZJĄ

ja sam dzisiaj nie mam wpływu na moją była drużynę i jedyne co mi pozostaje to wyrażać swoje opinie czy rady jeśli jestem o to proszony -nawet jeśli gdzieś w środku wolałbym móc decydować ... bo przecież przez tyle czasu służyłem w tej drużynie i pwoinienem mieć prawo .... a może właśnie nie - może niech ci młodsi którzy dzisiaj po mnie/nas przejęli funkcje niech decydują a my służmy im radą i naszymi doświadczeniami jakie na naszych błędach przyszło nam posiąść - tak ja to widzę
Per Concordia Ad Victoria

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 27 kwie 2009, 10:03

leon01 pisze:Nie zgodzę się. Każdy instruktor pełniący funkcję nie tylko wychowawczą realizuje uchwały zjazdu. Sorry ale tu mi jakimś totalitaryzmem zalatuje. Realizuje uchwały to powinien mieć bezpośredni wpływ na ich treść.
Nie kumam skąd się wzięła idea równych i równiejszych w organizacji skautowej?
To nie jest żadna idea równych i równiejszych, tylko właśnie troska o demokrację.
To co proponuje w tej chwili zespół statutowy, to trochę tak jakby w Sejmie oprócz posłów prawo głosu mieli pracownicy biur poselskich, strażnicy straży marszałkowskiej, sprzątaczki i ajent restauracji sejmowej.

Są 2 zasadnicze moralne powody dla których drużynowi powinni być tak właśnie "równiejsi".

1. Drużynowy jest szefem drużyny, podstawowej jednostki organizacyjnej ZHP. On też pośrednio reprezentuje główną masę członków zwyczajnych organizacji: zuchów, harcerzy, harcerzy starszych, wędrowników. Każdy drużynowy reprezentuje 12 i więcej członków ZHP. Inne funkcje nie reprezentują członków zwyczajnych organizacji.

2. Drużynowy jest jedynym funkcyjnym, który tak naprawdę nie może swej roboty "olać" prowadzić ją na pół gwizdka, czy od czasu do czasu. Drużynowy musi zadbać o to żeby odbywały się zbiórki drużyny lub zastępów w regularnym czasie, raz na tydzień albo minimum na 2 tygodnie, bo jeśli tego nie robi to drużyna zamiera. Musi też zebrać składki od określonej liczby członków zwyczajnych, a więc musi zadbać o to by ci członkowie zwyczajni byli. Praktycznie nie można dziś być drużynowym drużyny papierowej, no chyba że ktoś ma ochotę z własnej kieszeni płacić składki za 12 czy 16 osób.

Żadna inna funkcja w ZHP tak naprawdę nie ponosi odpowiedzialności za realny stan harcerstwa, za to co się dzieje z dziećmi i młodzieżą. No może jeszcze dodałbym tu komendantów i skarbników hufców i chorągwi, oni też nie mogą swojej funkcji "olać" ale to bardziej z powodów rozliczeń finansowych.

Natomiast wszyscy inni funkcyjni mogą sobie pracować na pół gwizdka albo być tylko na papierze. Nawet komisja rewizyjna może spotkać się tylko raz na kwartał i to niekoniecznie w pełnym składzie. Namiestnictwa, referaty, zespoły kwatermistrzowskie czy informacyjno-promocyjne mogą sobie istnieć wyłącznie na papierze, nic nie robić - i nic się nie stanie. Nikt ich nie będzie ścigał za składki ani ich brak działalności nie odbija się bezpośrednio na stanie harcerstwa "w linii". Jeśli drużynowy doprowadzi do upadku drużyny, czyli odejścia 10 lub 12 osób z ZHP to na nim będzie wisieć odpowiedzialność: "to za czasów Tomka Iksińskiego upadła 155 XDH". O namiestnikach, kwatermistrzach, referentach ds. rozwoju, informacji, itd. nikt tak nie powie.

Alek w poście wyżej wymienił kilka przykładów pełnomocników ds. promocji czy rozwoju liczbenego którzy byli powoływani kilka miesięcy przed zjazdem hufca i nie wykazywali się żadną działalnością. Tego typu przykładów są dziesiątki, i to na funkcjach niby dużo bardziej odpowiedzialnych. Np. członek komisji rewizyjnej który przez 2 lata nie robi dokładnie nic, nie pojawia się na spotkaniach komisji, i mówi "najwyżej mnie nie wybierzecie na następny raz, i co mi zrobicie?". Członek KSI który z łaski pojawia się na co drugim spotkaniu KSI czyli ok. raz na dwa miesiące. Itd. Czy klasyczne "zespoły braci śpiących" w stylu komisji historycznych i sądów harcerskich.

Byłem drużynowym przez 8 lat, w tej chwili już nie jestem. Jestem tylko przewodniczącym hufcowej komisji historycznej i nie chcę dla siebie czynnego prawa wyborczego. Kiedy kilka lat temu zakładaliśmy komisję, założyliśmy od razu, że członkostwo w niej nie ma dawać czynnego prawa wyborczego. Dlatego członkowie komisji nie są powoływani rozkazem komendanta. Praca w komisji ma być motywowana wyłącznie pasją, a nie chęcią wpływania na hufiec, czy zaklepania sobie mandatu na zjeździe. I jakoś się to sprawdza. Więc czemu tak samo nie mogłyby działać wszystkie namiestnictwa, referaty, zespoły?
Ostatnio zmieniony 27 kwie 2009, 10:04 przez Lucumon, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

apap
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 26 wrz 2004, 20:34
Lokalizacja: 5 DH "Leśni Ludzie"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: apap » 27 kwie 2009, 10:56

Lucumon pisze:2. Drużynowy jest jedynym funkcyjnym, który tak naprawdę nie może swej roboty "olać" prowadzić ją na pół gwizdka, czy od czasu do czasu. Drużynowy musi zadbać o to żeby odbywały się zbiórki drużyny lub zastępów w regularnym czasie, raz na tydzień albo minimum na 2 tygodnie, bo jeśli tego nie robi to drużyna zamiera.
Czyli mówimy o sytuacji idealnej... Mądre i sprawiedliwe założenie - dać głos tylko drużynowym. Tylko co jeśli drużynowi nie są przygotowani i nie potrafią mądrze z takiego prawa skorzystać? Bo w Związku mamy rożnych drużynowych - część z nich drużyny prowadzi "prawie" na papierku lub byle jak. Jest dużo takich. A co z drużynowymi - nauczycielami, których pracodawca zmusił do prowadzenia drużyny? Są tacy, oj są...
Jeśli oddamy cały głos drużynowym może okazać się, że ZHP nadal będzie stało w miejscu.
Oddać głos drużynowym - instruktorom brzmi już mądrzej.
Najmądrzej brzmi zrobić pożądek z patologiami i określić funkcje dające CPW (by było jasno i po harcersku).
Nie liczmy sobie i innym lat, liczy się młodość ducha. :)

sypa
Nowicjusz
Posty: 46
Rejestracja: 23 lis 2007, 18:35
Lokalizacja: 12 DSH im.Zawiszy Czarnego
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: sypa » 27 kwie 2009, 11:51

apap pisze:Czyli mówimy o sytuacji idealnej... Mądre i sprawiedliwe założenie - dać głos tylko drużynowym. Tylko co jeśli drużynowi nie są przygotowani i nie potrafią mądrze z takiego prawa skorzystać? Bo w Związku mamy rożnych drużynowych
Nie możemy dostosowywać prawa do bieżącej sytuacji. Prawo mówi nam jaka sytuacja jest idealna a potem egzekwując to prawo kształtujemy rzeczywistość, a nie odwrotnie.
ZHP to organizacja wychowawcza, również dla drużynowych. Nie zmienimy faktu, że nie wszyscy drużynowi przejmując sznury są na to gotowi, ale traktując ich poważnie sprawimy, że staną się poważni. Prowadząc ich za rączkę bo "nie są przygotowani" tylko pogłębimy tą sytuację.
Nie ma takich rzeczy, których nie da się zrobić. Pytanie brzmi tylko ile czasu i pracy trzeba w to włożyć.

apap
Nowicjusz
Posty: 27
Rejestracja: 26 wrz 2004, 20:34
Lokalizacja: 5 DH "Leśni Ludzie"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: apap » 27 kwie 2009, 12:11

sypa pisze:Nie możemy dostosowywać prawa do bieżącej sytuacji. Prawo mówi nam jaka sytuacja jest idealna a potem egzekwując to prawo kształtujemy rzeczywistość, a nie odwrotnie.
Najpierw trzeba zmienić rzeczywistość, potem prawo. Prawa można używać dobrze lub źle. Wszystko zależy od ludzi. Nowy statut nie naprawi sytuacji.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Nowy Statut ZHP”