Wrażenia po Wędrowniczej Watrze Suchedniów 2008

Marusja
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 09 mar 2008, 14:30
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Marusja » 02 wrz 2008, 18:53

O samym rozpaleniu Watry nie mogę nic napisać, gdyż nasz patrol (chyba jako ostatni) dotarł na miejsce zlotu po godzinie 21. Nie wynikało to ze zbyt długiej trasy, naszego zgubienia się czy podobnych temu wydarzeń, ale z zupełnie innych powodów.
Komendant naszej trasy poinformował nas, że na miejsce zlotu trzeba dotrzeć przed 22. Z tej racji nie spieszyło się nam zbytnio, chociaż zastanawialiśmy się, o której godzinie w takim wypadku będzie rozpoczęcie Watry. Z tego, co wiem nie tylko nasz patrol z naszej (IV) trasy dotarł po wyznaczonej godzinie 17.
Wyjeżdżając na Watrę oprócz harcerskiego stylu, spotkania wędrowników na poziomie wędrowników spodziewaliśmy się, że organizatorzy przybliżą nam trochę Góry Świętokrzyskie. Niestety to przybliżanie zaczęło i skończyło się na tym, że dostaliśmy mapę i radę jak najszybciej dojść. To prawda, że jeszcze w domu mogliśmy sobie przygotować informacje o miejscach, które możemy spotkać na trasie, jednak znalezione w książkach, czy Internecie nie będą tak jak te ustne od ludzi stąd, którzy lepiej wiedzą, co warto zobaczyć, czy jaka jest historia danego miejsca.
Zdziwiła nas także niefrasobliwość komendanta trasy, który nie interesował się losem patroli, które jeszcze o 1 czy 2 w nocy nie dotarły na miejsce zlotu.
Myśleliśmy również, że na trasie będzie nas czekać, chociaż jedno obrzędowe ognisko, jednak ogniska zazwyczaj kończyły się tak, że jedno środowisko nachalnie śpiewało piosenki o ojcu bernardynie, czy przelatywaniu w koniczynie, mimo sugestii o zmianie repertuaru.

Samo miejsce zlotu- „lajcik”. Zrezygnowanie z biletów stworzyło sytuacje, w której zajęcia są nieobowiązkowe i dla wielu wędrowników deszcz był wystarczającym powodem, dla którego lepiej posiedzieć w kawiarence niż nauczyć się czegoś. W pierwszy dzień, gdy zobaczyłam kartę z rozpiską zajęć miałam problem, które z 3 interesujących mnie wybrać. Jednak po przyjściu na miejsce, w którym odbywał się blok okazało się, że z 8 rozpisanych zajęć odbywają się tylko 3. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że część patroli, które miało je przygotować po prostu nie dojechała, jednak liczba osób uczestniczących w tych 3 odbywających się zajęciach nie przekraczała 30 osób.

Zdziwiło mnie również rozwiązanie dotyczące zajęć. Kiedy były one podzielone na 4 bloki, a każde zaczynały się o 9 organizatorzy pozbawiali mnie kilkudziesięciu zajęć, na które chciałabym iść, ponieważ miałam przyporządkowany sobie blok zajęć na dany dzień i daną godzinę, a zajęcia które trwały równolegle nie powtarzały się w innych godzinach i w ten sposób dla mnie przepadały.
Owszem, były różne perełki-wartościowe zajęcia, na których byłam. Pytanie tylko na ilu jeszcze mogłabym być, gdyby ich rozplanowanie w czasie było inne.
Krótko mówiąc na watrze czułam się, że traktuje się mnie jak chcącego się tylko bawić harcerza starszego, a kodeks i dewiza wędrownicza to dla mnie za trudny tekst. Widziałam wiele patroli, które trasy pokonuje PKSem, a na ogniskach śpiewa właśnie takie rubaszne piosenki i może im taka watra odpowiadała. Ale czy chcemy mieć właśnie takie wędrownictwo?

cebul
Stały bywalec
Posty: 682
Rejestracja: 05 lut 2006, 11:18
Lokalizacja: 5 DDW "Sprzysiężeni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: cebul » 02 wrz 2008, 19:21

gzk84 pisze:Co do mszy zorganizowanie jej problemem nie jest lecz nikt nie zgłosił takiego zapotrzebowania czy nawet zapytania przed Watrą
To w takim razie OK. My sami nie potrzebowaliśmy, ale słyszałem takie głosy u innych patroli. Skoro nie zgłosili tego do komendy to koniec tematu :)
hm. Mateusz Cebula HR
Drużynowy 5. Dębickiej Drużyny Wędrowniczej "Sprzysiężeni" im. Dębickich Sybiraków
Komendant 7. Szczepu Drużyn Dębickich "Invicti" im. gen. Mariusza Zaruskiego
Komendant Hufca Dębica im. Dębickich Szarych Szeregów
Przewodniczący Rady Chorągwi Podkarpackiej
instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP

merlin
Starszy użytkownik
Posty: 293
Rejestracja: 20 kwie 2004, 05:55
Lokalizacja: 48 WDW "Szaniec"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: merlin » 02 wrz 2008, 20:24

Marusja pisze:Zdziwiło mnie również rozwiązanie dotyczące zajęć. Kiedy były one podzielone na 4 bloki, a każde zaczynały się o 9 organizatorzy pozbawiali mnie kilkudziesięciu zajęć, na które chciałabym iść, ponieważ miałam przyporządkowany sobie blok zajęć na dany dzień i daną godzinę, a zajęcia które trwały równolegle nie powtarzały się w innych godzinach i w ten sposób dla mnie przepadały.
To temat o którym długo rozmawialiśmy w naszym patrolu. Według założenia każdy biwak miał dostęp do 1/4 zajęć w danym bloku. Tak więc, mimo zapowiadanej rewolucji, nowy sposób chyba okazał się jeszcze gorszym niż krytykowana dotąd "walka o bilety". W "walce" zawsze było jakieś prawdopodobieństwo zdobycia biletu na wymarzone zajęcia.
Ciekawe jak za rok organizatorzy zmierzą się z tym problemem?
phm. Piotr Skowroński
zastępca szefa HSR
http://www.hsr.zhp.pl

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 02 wrz 2008, 20:32

No nie do końca bo z biletami jeśli by działały jak trzeba to szansę na swoje wymarzone zajęcia masz jakieś 1:20 a tutaj z założenia miałeś szansę 1:4 że trafisz na zajęcia na które chcesz bo jeśli nie na jedne to na inne w tym bloku. Pozostaje sprawa braku prowadzących i uczestników z różnych często sobie tylko znanych powodów
hm. Jakub Juszyński

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 02 wrz 2008, 20:40

No tak. Brak słowności ludzi to problem mało zależny od organizatorów. I to problem potrafiący położyć najlepszą imprezę :/ Pozostaje pytanie: dlaczego ludzie się umawiają a później ... ich nie ma ? Jakie sa tego przyczyny i jak im zapobiegać.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Wilk
Starszy użytkownik
Posty: 155
Rejestracja: 14 kwie 2006, 14:53
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Wilk » 02 wrz 2008, 21:37

Ja również powiem, może nie obiektywnie, że HGW "Szekle" zasłużyły na tytuł. To drużyna, która się wyróżnia nie tylko na WW, ale również podczas śródrocznej pracy.
Co do rozpalenie Watry, to zawsze można było ją krzesać "tarciem drew";) Dla mnie ten pomysł był o niebo lepszy niż poprzednie, a czy łamiący "tradycję prawdziwego wędrownictwa" to już pokaże historia ;p
phm. Adam Zawadzki - rzecznik prasowy ZHP
„stawiajmy wyzwania, świećmy przykładem”

kwapka
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 01 wrz 2008, 22:24
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kwapka » 02 wrz 2008, 21:51

Akurat dzieki systemowi zajec niebiletowanych mieslismy wieksze szanse na dotarcie na wymarzone zajecia. Po za tym mysle ze mowienie ze nie moglam uczestniczyc w jakis zajeciach bo "cos" nie ma sensu bo zawsze na watrze tak jest ze w jakis zajeciach nawet tych ktore mnie interesuja nie moge wizac udzial bo albo prowadze swoje albo nie mam na nie biletu. Niestety moi mili za jakosc zajec musimy winic tych ktorzy, albo sie do tych zajec nie przylozyli, albo...nie przyszli lub nie przygotwali. Najdziwniejsze jest to, ze ten problem pojawia sie co rok, a niestety nie widac poprawy na lepsze...Moze komenda przyszlej WW bedzie miala jakis posmysl na to...Boje sie tylko ze skoro jedne zajecia maja byc prowadzone po angielku to moze byc jeszcze gorzej niz teraz. Jesli chodzi o wedrowki to bardzo sie ciesze ze trasy w sume nie byly narzucone, ale "zalecane". A co do tych ktorzy jechali PKSem mam nadzieje ze naprawde mieli ku temu powody, a jesli nie to nastepnym razem niech zadadza sobie pytanie "Po co isc na wedrowki", ba...najlepiej niech jeszcze znajda na nie odpowiedz :P.

Pozdrawiam
:)

Snorri
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 31 sie 2008, 19:07
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Snorri » 03 wrz 2008, 10:11

Marusja pisze:Myśleliśmy również, że na trasie będzie nas czekać, chociaż jedno obrzędowe ognisko, jednak ogniska zazwyczaj kończyły się tak, że jedno środowisko nachalnie śpiewało piosenki o ojcu bernardynie, czy przelatywaniu w koniczynie, mimo sugestii o zmianie repertuaru.
Poza Kresami wszystkim się podobało :P


>> Co do bloków programowych na zajęciach:
moim zdaniem 4 bloki po 4h to kiepskie rozwiązanie. Wiele zajęć kończyło się wcześniej np po 2h i ludzie nie mieli co robić, nie mogli nawet przyłączyć się do innych zajęć bo jedni kończyli, inni byli w połowie itd. Czy nie można było zrobić bloków 2-godzinnych (tak jak to było na wcześniejszych WW) i w razie potrzeby dane zajęcia by zajmowały 2 bloki? Rozwiązało by to też częściowo problem braku uczestników: zamiast do wyboru 10 zajęć w bloku byłoby np 5 co daje więcej zajęć na których można być.
Ostatnio zmieniony 03 wrz 2008, 10:21 przez Snorri, łącznie zmieniany 1 raz.

cebul
Stały bywalec
Posty: 682
Rejestracja: 05 lut 2006, 11:18
Lokalizacja: 5 DDW "Sprzysiężeni"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: cebul » 03 wrz 2008, 10:34

Snorri pisze:Co do bloków programowych na zajęciach:
moim zdaniem 4 bloki po 4h to kiepskie rozwiązanie. Wiele zajęć kończyło się wcześniej np po 2h i ludzie nie mieli co robić, nie mogli nawet przyłączyć się do innych zajęć bo jedni kończyli, inni byli w połowie itd. Czy nie można było zrobić bloków 2-godzinnych (tak jak to było na wcześniejszych WW) i w razie potrzeby dane zajęcia by zajmowały 2 bloki? Rozwiązało by to też częściowo problem braku uczestników: zamiast do wyboru 10 zajęć w bloku byłoby np 5 co daje więcej zajęć na których można być.
Dokładnie, jak sobie pomyślę ile czasu zmarnowałem przez taki rozkład zajęć, to żal serce ściska.
hm. Mateusz Cebula HR
Drużynowy 5. Dębickiej Drużyny Wędrowniczej "Sprzysiężeni" im. Dębickich Sybiraków
Komendant 7. Szczepu Drużyn Dębickich "Invicti" im. gen. Mariusza Zaruskiego
Komendant Hufca Dębica im. Dębickich Szarych Szeregów
Przewodniczący Rady Chorągwi Podkarpackiej
instruktor Wydziału Wędrowniczego GK ZHP

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 03 wrz 2008, 10:45

Snorri pisze:Poza Kresami wszystkim się podobało :P
Czyli sugerujesz, że jak się podoba to wszystko jest oki ? Czyli w wędrownictwie właściwym kryterium przydatności wychowawczej jest dobra zabawa i to czy się ludziom podoba ? Czy może jednak powinniśmy brać pod uwagę co dana rzecz wnosi oprócz marnowania czasu ? Piosenki o ojcu bernardynie, czy przelatywaniu w koniczynie w żadnym razie nie są piosenkami harcerskimi (Oczywiście piosenka harcerska to taka która niesie ze sobą pozytywne treści a nie tylko taka która w co drugim słowie ma czuwaj i baczność) i w związku z tym nie bardzo nadają się na harcerskie czy wędrownicze ognisko.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Marusja
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 09 mar 2008, 14:30
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Marusja » 03 wrz 2008, 16:09

O to to! I nikt mi nie wmówi, że na WW właśnie tego typu piosenki powinno się śpiewać, bo to się wszystkim podoba. W takim wypadku powinniśmy bardziej skupiać się na liczebności, niż na brzydko mówiąc "jakości" naszych harcerzy? Tak chcemy ich wychowywać? Bo o ile się nie mylę ZHP ma podobno jakieś założenia wychowawcze...

Bruno
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 01 kwie 2007, 20:36
Lokalizacja: 48 WDW SZANIEC
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Bruno » 03 wrz 2008, 23:23

Ja również mam nieco przemyśleń związanych z tegoroczną Watrą i choć na forum zhp wypowiadam się mniej niż zawsze tym razem to uczynię:)

Kwestia organizacji - mój kolego powiedział kiedyś, że nasz rząd może i nie jest super, ale sprawia wrażenie profesjonalnego. O ile kwestia rządu nie ma tu znaczenia tak sprawianie profesjonalizmu już ma. Jak najwięcej informacji powinno byc podawane na bieżąco tak samo jak odpowiadanie na pytania zadawane przez uczestników zlotu tak jak to było już na samym zlocie w BOK. Przez to człowiek czuje sie dobrze i fachowo "obsłużony". Chodzi mi o bardziej aktualny przepływ informacji bo np. o możliwości zamówienia chleba dowiedziałem się dopiero na zlocie.

Kwestia zajeć - samo zrezygnowanie z biletów może i było słuszne, lecz dzielenie zajęć na cztery bloki już nie... Przykład: Byłem w zielonym biwaku, w piątek od 9 rano mój biwak szedł na zajęcia z bloku POMYŚL ( załóżmy, że wszystkich zajęć z bloku POMYŚL było 30) w którym miał do dyspozycji 8 z 30 zajęć przygotowanych...co gorsza nie dostaliśmy informacji o zajęciach w innych blokach stąd nie mogę tez powiedzieć, że w tym samym czasie były w innym bloku super zajęcia albo, że będę później w bloku dla innego biwaku...

Od zlotu minęły 4 dni, na tą chwile kwestię zajęć rozwiązałbym tak: W oddawanych przez nas konspektach zajęć raczej większość jak nie wszyscy szacowaliśmy czas prowadzonych zajęć. Biorąc to pod uwagę zakładam, że były zajęcia planowane na 45 minut jak i na 2 godziny. Nie narzucałbym biwakom obowiązku udania się na dany blok z okrojoną liczbą zajęć do wyboru a zrobiłbym 5 miejsc programowych: Instruktorski, Wyjdź w Świat, Popatrz, Pomyśl, Pomóż. Zajęcia instruktorskie raczej trwały od 2 godzin w górę dlatego tutaj kwestia ich rozpoczęcia o godzinie 9 jest dobra. Co do pozostałych zajęć - w każdym bloku wybrałbym te zajęcia których czas prowadzenia jest najkrótszy (np. 1 godzina ) i od nich zaczął tworzyć harmonogram by w Piątek odbyły sie wszystkie "krótkie" zajęcia np. od 9 do 10, dalej od 10.15 do 11.15 i tak dalej aż do 14. W ten sposób nie będzie sytuacji, że wędrownik nie ma co ze sobą zrobić bo wybór będzie miał większy i nie będzie tzw. "dziur". Oczywiście mając rozpiskę zajęć każdy decyduje gdzie idzie, nie będąc ograniczony żadnym konkretnym blokiem. W bloku popołudniowym przeprowadzane byłyby zajęcia dłuższe np. powyżej godziny. Będzie ich mniej, ale przez to, że są dłuższe nie będzie problemów typu, że coś mnie ominie, bo skoro są dłuższe to po prostu wybierasz jedne zajęcia "perełkę" na które idziesz bo sie nie rozdwoisz. W bloku popołudniowym każdy wziąłby udział w jednych dłuższych zajęciach ( góra dwóch np. po 1,5 godzinie). Sobota na tej samej zasadzie - rano zajęcia krótsze, ale tak, że wszystkie zaczynają sie o 9, tylko np. 10 zajęć od 9 do 10, kolejne 10 od 10.15 do 11.15 i tak dalej. A po południu zajęcia trwające dłużej, czyli po południu idziemy na jedne góra dwa wybrane zajęcia.

Oczywiście zachowujemy to, że to prowadzący zajęcia ustala limit osób biorących w nich udział.

Co do samej jakości zajęć.
Rzeczywiście nie wyglądało to za super...pamiętam, że zajęcia miały być układane pod bloki tematyczne oparte na Dewizie Wędrowniczej - niestety tego nie widziałem patrząc na niektóre zajęcia, bo odnosiłem często takie wrażenie-> Gra w jakąś grę planszowa w bloku POPATRZ gdzie powiązania z dewizą nie było żadnego - POPATRZ w tym momencie nabrała znaczenia "Choć zobacz jaką mam fajną grę..." Nie oceniam nikogo - zastanawia mnie tylko jedna rzecz - przecież te zajęcia były zatwierdzane przez programowca - i teraz pytanie - Czy programowiec zatwierdzał takie zajęcia czy patrole wysyłały inne konspekty a inne zajęcia prowadziły? Nie wiem...

Co do realizacji tych zadań jeszcze jedna sprawa - wiem, że z powodu pogody niektóre zajęcia nie mogły odbyć sie na prawdę, ale te które mogłyby sie odbyć a nie odbyły powinny być zgłoszone w BOK, żeby nie było niejasności, ale widzę, że za wiele wymagam...

Rozpoczęcie watry.
To będzie błaha sprawa, ale wydaje mi sie Kuba, że mało sie przyłożyłeś do przygotowania słów otwierających zlot - wyobrażałem sobie krótką mowę ale przepełnioną "entuzjazmem" , charyzmą i zaangażowaniem by to zaangażowanie i tzw. "napalenie" przeszło na innych, by również zaczęli się napalać i przejęli szczery entuzjazm i zapał ze strony prowadzącego. Niestety wyglądało to nieco inaczej względem moich oczekiwań- coś w stylu "Część, witam jest watra, bawcie sie dobrze..." Uważam, że mogłeś to zrobić to lepiej i choć wiem, że jest to szczegół to jednak wiem tez, że sedno tkwi właśnie w szczegółach.

wniosek mam taki, że trzeba wymyślić sposób dzięki któremu będziemy mieli pewność, że zajęcia realizowane na zlocie będą na takim poziomie na jakim oczekuje komenda - póki co go nie mam, ale pomyśle:)

co było na watrze super?
Kawiarenki - działały sprawnie, miały swój klimat, były takie jakie być powinny
Tojki - uważam, że to dobrze, że były stosunkowo daleko od biwaków - nie chciałbym sie budzić rano przez zapach tojek...
Wieczór filmowy i imprezka - Prezentowane przez Czocza filmy z RoverWay były fajne nie tylko pod względem ich realizacji, ale była to już promocja fajnej dużej imprezy na która być może sporo watrowiczów sie wybierze. z imprezy jak widziałem sporo osób skorzystało i dobrze sie bawiło, a relax równiez jest potrzebny.
Generalnie dobre było bogactwo programowe wieczorami - każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

by jednak komfort był większy w miarę możliwości powinniśmy zadbać by np. koncerty czy pokazy filmów odbywały sie na większej przestrzeni bo na koncercie zespołu FOK chwilami brakło powietrza:)

Ogólnie Watrę oceniam w skali 0-6 na 3+.

Pozdrawiam wszystkich - mam nadzieje, że ktoś zrozumie co chciałem w tym nieco długim poście zawrzeć - życzę miłej nocy:)
phm.Tomasz Barlak
48 Warszawska Drużyna Wędrownicza "Szaniec
www.hsr.zhp.pl
http://www.inspektorat.zhp.info/

Marusja
Nowicjusz
Posty: 5
Rejestracja: 09 mar 2008, 14:30
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Marusja » 04 wrz 2008, 06:29

Co do deszczowej pogody. Kiedy przyszliśmy na swój punkt programowy i poprosiliśmy o jakieś inne miejsce, które bardziej chroniłoby od deszczu (wymagały tego zajęcia) dostałam odpowiedź, że organizatorzy nie odpowiadają za pogodę. To prawda, nie da się ukryć, ale czy nie można było przewidzieć deszczu? Nie wierzę, że cała chorągiew kielecka nie ma 10 NSów, które byłyby o niebo lepszym rozwiązaniem niż plandeka przywiązana do 4 drzew, której funkcja użytkowa ograniczała się do zaznaczenia punktu programowego.
Już kiedy wysyłaliśmy konspekty zajęć w uwagach umieśliliśmy informację, że potrzebujemy punktu, który chroniłby od deszczu.

Snorri
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 31 sie 2008, 19:07
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Snorri » 04 wrz 2008, 10:12

A co się stało, że zrezygnowano z MIŚia? Byłaby to niepowtarzalna okazja by poznać inne patrole. W tym roku poznawanie innych patroli ograniczyło się jedynie do puszczenia prezentacji. Swoją drogą nie miałem okazji ich obejrzeć gdyż sala była tak zapchana że nie dało się wejść. Pomijając już fakt że na początku zlotu nie wiadomo było czy, kiedy i gdzie będzie pokaz prezentacji.

Czy będzie dostępna płyta z tegorocznymi prezentacjami??

Snorri
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 31 sie 2008, 19:07
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Snorri » 04 wrz 2008, 10:34

Czy ktoś jest w stanie powiedzieć jakie są kryteria przyznawania Primus Inter Pares? Czy ktokolwiek poza komendą je zna? Czy to może jakaś tajemnica?

Przepraszam bardzo ale mówiąc w przenośni gramy w grę, której reguł nie znamy.


Jestem za jawnością kryteriów przyznawania tego najważniejszego wyróżnienia wędrowniczego.

ODPOWIEDZ
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Wędrownicza Watra 2008”