Obawy przed Zjazdem w Bydgoszczy

Czarny Żuraw
Nowicjusz
Posty: 41
Rejestracja: 22 sie 2007, 16:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Czarny Żuraw » 23 sie 2007, 21:26

19kldh pisze:
Czarny Żuraw pisze:
19kldh pisze:A możesz mi dać "namiary" na te inne fora ?
Chętnie na nie "rzucę okiem".


P.S.
Skoro coniektórzy "wpierają mi" że jestem na "wszystkich" forach (ciekawe, bo ja wiem o 7) to kolejne już tej opinii wiele nie zmienią ;) ;)
Sprostowanie: miałem na myśli nie tylko fora internetowe (słownie: internetowe), ale także spotkania instruktorów w rzeczywistości nie będącą wirtualną.
Nie szkodzi.
Daj znać o tych spotkaniach na Forum KPW:
http://www.kragplaskiegowezla.harc.pl
Może uda się nam na te spotkania dotrzeć.
Postaram się dawać znać Tobie lub osobnikowi o niku "greegorsk", który należy do tej samej drużyny co ja. :)

Pozdrawiam!
dk. phm. Mateusz Kubiak HO

Chorągiew Wielkopolska im. Powstańców Wielkopolskich 1918-1919

Czarny Żuraw
Nowicjusz
Posty: 41
Rejestracja: 22 sie 2007, 16:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Czarny Żuraw » 23 sie 2007, 21:33

Maciek P pisze:
19kldh pisze:A w jeszcze większym skrócie:
demokracja potrzebuje biurokracji, biurokracja jest zagrożeniem dla demokracji, bo ogranicza wolność jednostki.
Niech żyje monarchia! ;)
Nie widzę ustroju monarchistycznego w ZHP, ale jak się ktoś bardzo postara... :)

A wracając do rzeczy (łac. Ad rem :) ). Doskonale zdaję sobie sprawę o obecności w ZHP urzędników w mundurach harcerskich, którzy mają niewiele wspólnego w obecnej chwili z harcerzami (no chyba, że w postaci cyfr na papierze). Jest to niewątpliwie problem, bo tacy ludzie kiedy zbliża się Zjazd zamiast zajmować się tym do czego zostali powołani, dbają o pozostanie na stanowisku (potocznie: przy korycie). Przez co cierpi całe ZHP. Nie chcę być tutaj złośliwy, ale zwróćcie uwagę, co robią teraz poprzedni Naczelnicy ZHP - z harcerzami mają tyle wspólnego, co statystyczny Polak.
dk. phm. Mateusz Kubiak HO

Chorągiew Wielkopolska im. Powstańców Wielkopolskich 1918-1919

kowlak
Stały bywalec
Posty: 703
Rejestracja: 10 cze 2002, 08:50
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kowlak » 24 sie 2007, 13:36

Np. Naczelnik Pacławski jest sekretarzem Światowej Skautowej Unii Parlamentarnej. To tyle co przeciętny Kowalski czy jednak mniej?
Kowlak
------------------------
http://www.zhp24.net - ciekawe teksty, ciekawi ludzie, czytaj, komentuj, pisz
http://www.kowlak.blox.pl

sigma
Stały bywalec
Posty: 552
Rejestracja: 28 gru 2003, 21:47
Lokalizacja: Bielawski KI
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: sigma » 24 sie 2007, 13:43

no Pacławski na pewno był a nie wiem czy jeszcze jest członkiem jakiegoś ciała organizacji skutowej ;) nie wiem jak Maślanka, ale na zlocie w kielcach się pojawił.

co do wyborów to decyzje zawsze podejmuje większość. a nie koniecznie ta większość musi odpowiadać moim poglądom.
co do wybierania delegatów to duże hufce mają ich po kilku a małe hufce łączy się w okręgi wyborcze, co w praktyce daje jednego delegata na średnio 3 hufce.

dlatego nie można mówić że demokracja w naszej organizacji jest tworem idealnym i że nie można narzekać skoro sami takich delegatów wybraliśmy. na szczęście mój delegat reprezentuje interesy mojego środowiska dobrze, ale to nie znaczy że delegat wybrany przez ciebie będzie miał takie samo zdanie jak wybrany przezemnie. a reszta rozkłada się już proporcjonalnie, ale i tak zawsze ktoś wygrywa a ktoś przegrywa.

puentując moją wypowiedź powiem że nie lubie uogólniania pewnych spraw. bo to nigdy nie jest czarno - białe.
hm. Krzysiek Wojtas HR
Hufiec Ziemi Dzierżoniowskiej | Zespół Harcerski Chorągwi Dolnoślaskiej
www.dzierzoniow.zhp.pl | www.harcerski.dolnoslaska.zhp.pl

szaryrys
Nowicjusz
Posty: 40
Rejestracja: 25 gru 2004, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: szaryrys » 24 sie 2007, 22:27

tak wracając do tematu tego wątku..

wydaje mi się, że zjazd przyniesie wiele zmian, niezależnie od tego jaki będzie wynik. Jeśli władzę obejmie komenda postępowa(w obecnej chwili wiem tylko o Rafale Klepaczu jako kandydacie na Naczelnika), są szanse na zmianę wewnątrz ZHP, przy utrzymaniu spójności, ale silnie przeobrażające organizację. Tego ta organizacja potrzebuje - zmian daleko idących, przeprowadzonych skutecznie.

Szczególnie, moim skromnym zdaniem, potrzebne jest oddziele funkcji wychowawczych od finansowych. Niestety dużo "instruktorów" zarabia niezłe pieniądze dzięki społecznej pracy instruktorów. Ja już nie mam zamiaru być jeleniem.

Oczywiście bardziej prawdopodobne (biorąc pod uwagę wpływ, jaki mają na wybór władz komendanci chorągwi), że nic się nie zmieni we władzach. Ale podejrzewam, że skończy się to rozłamem w ZHP. Część środowisk odejdzie do ZHR, inne stworzą jakieś nowe (nową) organizacje.Tak to wyczuwam, ale pewnie możliwe są i inne scenariusze.
Ostatnio zmieniony 25 sie 2007, 00:53 przez szaryrys, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Mariusz Bartczak
w ZHP pewnie już niedługo, chyba, że na zjeździe zdarzy się cud

Adaś
Starszy użytkownik
Posty: 194
Rejestracja: 29 gru 2003, 12:43
Lokalizacja: Zespół promocji i informacji
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Adaś » 25 sie 2007, 16:38

Tak pojawia się tylko zasadanicze pytanie, jaki program i jaką wizję poszczególnych obszarów działania naszej organizacji mają potencjalni kandydaci na naczelników, jakich specjalistów zapraszają do współpracy ze sobą w ramach Głównej Kwatery. Jeżeli macie za jakies informacje na ten temat - będę zobowiązany.
phm. Adam Piwek
Zespół promocji i informacji Chorągwi Dolnośląskiej ZHP

Bądź bliżej harcerskiego Dolnego Śląska: www.dolnoslaska.zhp.pl

Czarny Żuraw
Nowicjusz
Posty: 41
Rejestracja: 22 sie 2007, 16:13
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Czarny Żuraw » 02 wrz 2007, 15:40

szaryrys pisze:Oczywiście bardziej prawdopodobne (biorąc pod uwagę wpływ, jaki mają na wybór władz komendanci chorągwi), że nic się nie zmieni we władzach. Ale podejrzewam, że skończy się to rozłamem w ZHP. Część środowisk odejdzie do ZHR, inne stworzą jakieś nowe (nową) organizacje.Tak to wyczuwam, ale pewnie możliwe są i inne scenariusze.
Ja bym nie przesadzał z tymi czarnymi wizjami rozłamu ZHP. Sytuacja tylko w niewielkim stopniu przypomina tą z końca lat 80-tych. Problem z rozdzieleniem funkcji wychowawczej od finansowo-administracyjnej nie jest aż tak mocno odczuwalny w statystycznej drużynie. Dlatego myślę, że zmiany są potrzebne, ale nie mogą być one drastyczne (coś na wzór rewolucji) tylko przemyślane i systematyczne , co mam nadzieję odczuwają delegaci na Zjazd.
dk. phm. Mateusz Kubiak HO

Chorągiew Wielkopolska im. Powstańców Wielkopolskich 1918-1919

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 02 wrz 2007, 17:06

sigma pisze:niestety staramy się być bardziej cezarscy niż sam cezar. jeśli w mojej chorągwi osoba zajmująca się zgłaszaniem obozów do kuratorium mówi mi że nie mogę jechać na obóz dla niezrzeszonych jako wychowawca bo nie mam kursu wychowawców to jest to już takie działanie. to oczywiście jeden z wielu przykładów dławienia samych siebie.
Nie, to są skutki tego, że w latach 90-tych harcerstwo generalnie pozwoliło na wypchnięcie się z wielu dziedzin.
W latach 80-tych, kiedy robilem kurs drużynowych, a potem kurs komendantów kolonii zuchowych, dawały one uprawnienia państwowe. Pierwszy wychowawców, drugi kierowników kolonii. Potem pozwoliliśmy na to, że te uprawnienia nam odebrano. Mało tego, moje uprawnienia w pewnym momencie uznano za nieważne.
Druh, o którym piszesz podał ci tylko stan prawny.

BTW dla delegatów na Zjazd:
zobowiązać GK, aby w jak największej ilości szkoleń instruktorskich kurs ZHP dawał uprawnienia państwowe.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 02 wrz 2007, 17:37

Maciek P pisze:zobowiązać GK, aby w jak największej ilości szkoleń instruktorskich kurs ZHP dawał uprawnienia państwowe.
Taki ślepy nakaz jest wręcz niebezpieczny dla specjalności. Może zabić szkolenia które z takowymi uprawnieniami się nie wiążą a dają samą wiedzę/umiejętności(a o to _głównie_ chodzi).

Poza tym jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację w której w ramach podporządkowywania programu szkolenia harcerskiego pod wymogi uprawnień państwowych zatraci się w ogóle cel takiego szkolenia lub celem stanie się otrzymanie świstka papieru.
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 02 wrz 2007, 17:53

orcus pisze:
Maciek P pisze:zobowiązać GK, aby w jak największej ilości szkoleń instruktorskich kurs ZHP dawał uprawnienia państwowe.
Taki ślepy nakaz jest wręcz niebezpieczny dla specjalności. Może zabić szkolenia które z takowymi uprawnieniami się nie wiążą a dają samą wiedzę/umiejętności(a o to _głównie_ chodzi).
A czemu "ślepy nakaz"? Ale jeśli robimy coś, co dubluje szkolenia państwowe (patrz kurs drużynowych dubluje kurs wychowawców kolonijnych), to po co nasi harcerze mają dwa razy uczyć się tego samego i dwa razy płacić?
Poza tym jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację w której w ramach podporządkowywania programu szkolenia harcerskiego pod wymogi uprawnień państwowych zatraci się w ogóle cel takiego szkolenia lub celem stanie się otrzymanie świstka papieru.
Celem szkolenia JEST zdobycie świstka papieru, a że przy okazji wychowujemy, to już sekret harcerskiej kuchni. Na tym polega zasada pośredniości, że harcerz przychodzi po świstek, a wychodzi z ukształtowanym charakterem.

BTW idąc za twoją myślą, praca specjalnościowa w przedwojennym ZHP opierająca się na uprawnieniach państwowych właśnie, była błędna?
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 02 wrz 2007, 18:24

Maciek P pisze:Ale jeśli robimy coś, co dubluje szkolenia państwowe (patrz kurs drużynowych dubluje kurs wychowawców kolonijnych), to po co nasi harcerze mają dwa razy uczyć się tego samego i dwa razy płacić?
<offtopic> Druhu to śmiem spytać czy był druh na obu tych kursach. Jeżeli są to "te same" kursy nie mówiąc o czasie trwania, zakresie treści a i uprawnienaich jakie dają to zostaje coś co je dubluje?
Ostatnio zmieniony 02 wrz 2007, 18:24 przez gzk84, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Jakub Juszyński

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 02 wrz 2007, 18:36

gzk84 pisze:
Maciek P pisze:Ale jeśli robimy coś, co dubluje szkolenia państwowe (patrz kurs drużynowych dubluje kurs wychowawców kolonijnych), to po co nasi harcerze mają dwa razy uczyć się tego samego i dwa razy płacić?
<offtopic> Druhu to śmiem spytać czy był druh na obu tych kursach. Jeżeli są to "te same" kursy nie mówiąc o czasie trwania, zakresie treści a i uprawnienaich jakie dają to zostaje coś co je dubluje?
Nie byłem, bo szkoda mi czasu i pieniędzy, ale zakres treści znam.
Nasz kurs drużynowych jest bogatszy. Tzn. zawiera to, co państwowy plus metoda harcerska.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 02 wrz 2007, 18:55

Maciek P pisze:A czemu "ślepy nakaz"? Ale jeśli robimy coś, co dubluje szkolenia państwowe (patrz kurs drużynowych dubluje kurs wychowawców kolonijnych), to po co nasi harcerze mają dwa razy uczyć się tego samego i dwa razy płacić?
Dlatego nie chodzi o to żeby "jak najwięcej" tylko "tam gdzie to możliwe". Co innego szkolenia które dublują tematykę, co innego szkolenia o zupełnie innym celu choć podobnej tematyce. Nie znam obecnego stanowiska HSR ale z tego co pamiętam kilka lat temu Rafał Klepacz jasno pisał o tym dlaczego działania w HSR nie są powiązane z uprawnieniami państwowymi.
Maciek P pisze:Celem szkolenia JEST zdobycie świstka papieru, a że przy okazji wychowujemy, to już sekret harcerskiej kuchni. Na tym polega zasada pośredniości, że harcerz przychodzi po świstek, a wychodzi z ukształtowanym charakterem.
To rodzi bardzo duże problemy - może lepiej motywować harcerzy żeby przychodzili po wiedzę a nie po świstek? Bo np. na kursach drużynowych uczy się konkretnego modelu... jak ktoś przychodzi po świstek to i tak ma to gdzieś i nie zastosuje tego wszystkiego w codziennej pracy. Ilu takich drużynowych znasz? Ja znam wielu i wśród nich są ludzie którzy kończyli bardzo dobre kursy z wyróżnieniami.

Zwykle niestety ludzie dzielą się na tych którzy przyszli "po świstek" bo im przełożony powiedział że bez tego nie mogą działać(czy też wyczytali to w naszych przepisach) i tych którzy przyszli bo są świadomi że bez tej wiedzy dużo trudniej będzie im prowadzić drużynę. I tych pierwszych na prawdę ciężko jest wyprostować tak żeby potrafili później prowadzić drużynę.
Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

gzk84
Stały bywalec
Posty: 467
Rejestracja: 08 sty 2004, 21:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: gzk84 » 02 wrz 2007, 19:06

Maciek P pisze:Nie byłem, bo szkoda mi czasu i pieniędzy, ale zakres treści znam.
Nasz kurs drużynowych jest bogatszy. Tzn. zawiera to, co państwowy plus metoda harcerska.
Jeszcze raz offtopic
Druhu a przypadkiem nie jest tak że na kursie drużynowych metoda harcerska jest punktem tym głównym a nie zdobycie papierka wychowawcy ?

btw

Rolę świstków najlepiej widać na przkładzie nauczycieli. Wiele razy na kursach nie tylko harcerskich zdarzały się grupy osób,które znalazły się tam tylko i wyłącznie aby mieć potwierdzenie dla szefa , rzadziej dla siebie.

Dlatego uważam że wiedza jest ok a jeżeli można z tego uzyskać uprawnienia to już wogóle super
hm. Jakub Juszyński

Maciek P
Stały bywalec
Posty: 3472
Rejestracja: 03 mar 2007, 15:55
Lokalizacja: Inspektorat HSG/HSRD
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Maciek P » 02 wrz 2007, 19:13

orcus pisze:
Maciek P pisze:A czemu "ślepy nakaz"? Ale jeśli robimy coś, co dubluje szkolenia państwowe (patrz kurs drużynowych dubluje kurs wychowawców kolonijnych), to po co nasi harcerze mają dwa razy uczyć się tego samego i dwa razy płacić?
Dlatego nie chodzi o to żeby "jak najwięcej" tylko "tam gdzie to możliwe".
Dla mnie to to samo. :) Ale niech ci będzie.
Ująłbym to: "tam, gdzie to jest możliwe i potrzebne".
Zgodzisz się?
Co innego szkolenia które dublują tematykę, co innego szkolenia o zupełnie innym celu choć podobnej tematyce. Nie znam obecnego stanowiska HSR ale z tego co pamiętam kilka lat temu Rafał Klepacz jasno pisał o tym dlaczego działania w HSR nie są powiązane z uprawnieniami państwowymi.
Z druhem Klepaczem w niektórych sprawach się nie zgadzamy. Między innymi tu. Ja uważam, że to błąd, że na najwyższym poziomie nasze szkolenia nie przekładają się na uprawnienia. Rozmawiałem z ratownikami, u których świadomość, że umieją więcej, niż państwowcy, a nie mają ich uprawnień, rodzi frustrację.
Maciek P pisze:Celem szkolenia JEST zdobycie świstka papieru, a że przy okazji wychowujemy, to już sekret harcerskiej kuchni. Na tym polega zasada pośredniości, że harcerz przychodzi po świstek, a wychodzi z ukształtowanym charakterem.
To rodzi bardzo duże problemy - może lepiej motywować harcerzy żeby przychodzili po wiedzę a nie po świstek? Bo np. na kursach drużynowych uczy się konkretnego modelu... jak ktoś przychodzi po świstek to i tak ma to gdzieś i nie zastosuje tego wszystkiego w codziennej pracy. Ilu takich drużynowych znasz? Ja znam wielu i wśród nich są ludzie którzy kończyli bardzo dobre kursy z wyróżnieniami.
Masz rację, ale tu znacznie więcej zależy od działania kadry i jej podejścia, niż od kursanta. Kursant ma prawo przyjść po świstek bo mu kazali. Sztuką szkolących jest, by w trakcie kursu zmienił nastawienie, ewentualnie podziękowanie takiemu, który robi to tylko dla papierka. Dlatego napisałem, że przychodzi po świstek, a wychodzi z charakterem.
Na tej samej zasadzie: harcerz nie przychodzi do drużyny dla ideałów, tylko dlatego, że są fajne zbiórki, nosi się mundur, są fajne obozy. Drużynowy ma mu wpoić ideały.

Niestety, i tu masz rację, zbyt często kurs ogranicza się do przekazania wiedzy i umiejętności, bez pracy nad motywacją i charakterem.
I tak zahaczamy o kwestię elitarności organizacji...
Zwykle niestety ludzie dzielą się na tych którzy przyszli "po świstek" bo im przełożony powiedział że bez tego nie mogą działać(czy też wyczytali to w naszych przepisach) i tych którzy przyszli bo są świadomi że bez tej wiedzy dużo trudniej będzie im prowadzić drużynę. I tych pierwszych na prawdę ciężko jest wyprostować tak żeby potrafili później prowadzić drużynę.
Jeśli nie można wyprostować, to im podziękować. Przecież drużynowym nie zostaje się ot tak. Są kursy, jest okres próbny drużyny, są próby instruktorskie. Po co? Po to, żeby drużynowym, instruktorem nie został człowiek przypadkowy. Zacznijmy po prostu stosować posiadane narzędzia.
Maciej Pietraszczyk 503-664-824
hsg@zhp.pl; maciej.pietraszczyk@strazgraniczna.pl

Nad sruby korouhev zavlála, to v¹ak neznaèí, ¾e je tam sláva,
v¹em vìrným poka¾dé nesmírnou sílu a jednotu dává,
ve znaku kalich, v kalichu víra, jen pravda vítìzí, v pravdì je síla.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „XXXV Zjazd Nadzwyczajny ZHP”