24 lata komendantem, 6 kedencji na kocie...

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 11 maja 2005, 21:19

Pomysł ograniczenia kadencyjności władz wybieralnych przewija sie od kilku lat.
Czemu ma słuzyc? Po "iluś"latach pracy, prowadzenie hufca, chorągwi czy związku staje się rutyną, zamyka się rozwój organizacji, pojawia sie sztampowość i brak innowacyjnści w działaniu.

Dlatego kolejne Zjazdy ZHP podejmowały uchwały o ograniczeniu liczby kadencji. W tej chwili mozna pełnic funkcje komendanta wyłącznie przez dwie pełne kadencje. Oznacza to, ze skrócenie kadencji np. o 2 tygodnie, jest furtką do przedłuzania wyborów w nieskończoność.

Mam zatem propozycję, aby nie mówic już o kadencjach, a określic, że wybranym na funkcje komendanta hufca, chorągwi lub Naczelnika można byc maxymalnie dwa razy. Nie wnikając czy to na pełna czy na niepełna kadencję...

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 12 maja 2005, 09:04

Nie ma o czym mówić, tak trzeba zrobić / zawód ...komendant, brrr/

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 12 maja 2005, 12:52

Albo też, jak proponuję w wątku obok http://www.forum.zhp.pl/viewtopic.php?TopicID=2919, wprowadzić limit miesięcy / dni na stanowisku we władzy jednego szczebla. Spowodowałoby to konieczność wymiany członków komendy w trakcie kadencji, jeżeli wcześniej pełniliby funkcje przez niepełne kadencje. Ale i tak wymiana taka dzieje teraz, tyle że na dziko - i często niespodziewanie.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

mort
Starszy użytkownik
Posty: 261
Rejestracja: 16 sty 2003, 00:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mort » 12 maja 2005, 14:36

Może nie limit miesięcy tylko napisać dwa razy można być wybranym i już. Problem wyjdzie jeżeli zabraknie kandydatów.
phm. Michał "misiek" Markucki H.R.
szczepowy Szczepu "Gniazdo" im. Kedywu
drużynowy 101.ŁDW "Sad" im. hm.kpt.A.Romockiego "Morro"
"carpe diem quam minimum credula pastero"

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 13 maja 2005, 20:21

Wydaje mi się,iż najbardziej czytelną jest propozycja druha Rafała /wybór 2 razy/.Co zrobić jednak wtedy,gdy dotychczasowemu komendantowi,powiedzmy hufca,skończą się one /kadencje/ i nikt nie będzie kwapił podjąć się tego?

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 13 maja 2005, 21:31

grzesiek napisał:
Wydaje mi się,iż najbardziej czytelną jest propozycja druha Rafała /wybór 2 razy/.Co zrobić jednak wtedy,gdy dotychczasowemu komendantowi,powiedzmy hufca,skończą się one /kadencje/ i nikt nie będzie kwapił podjąć się tego?
Zastanowić się, czy to jeszcze jest, powiedzmy hufiec.
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

tgrodzki
Użytkownik
Posty: 59
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: tgrodzki » 14 maja 2005, 00:01

dokumenty napisał:
Zastanowić się, czy to jeszcze jest, powiedzmy hufiec.
A jeśli przyszedł nowy człowiek do upadającego hufca lub wyrósł młody instruktor i w ciągu dwóch kadencji postawił hufiec na nogi, zbudował świetne zespoły, zadbał o finanse, płacenie składek itp. itd. Ale nie potrafił wychować następcy, który by mu dorównywał, to co? Nie zważając na nic pozwolić znowu hufcowi popaść w ruinę?

We mnie sprawa kadencyjności zawsze wywoływała mieszane uczucia i jeśli komuś ma pomóc, to na pewno nie hufcowi, tylko komendantowi, który dzięki temu będzie mógł zająć się wreszcie swoim prywatnym życiem. A że ze szkodą dla hufca, no cóż...

Jeśli firma się rozwija, przynosi zyski, świetnie prosperuje, to nie zmienia się jej prezesa, bo mu się skończył czas...
hm. Tomasz Grodzki
Hufiec Otwock
KI 30 Plus
www.Przerwanki.pl

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 14 maja 2005, 07:25

tgrodzki napisał:
dokumenty napisał:
Zastanowić się, czy to jeszcze jest, powiedzmy hufiec.
A jeśli przyszedł nowy człowiek do upadającego hufca lub wyrósł młody instruktor i w ciągu dwóch kadencji postawił hufiec na nogi, zbudował świetne zespoły, zadbał o finanse, płacenie składek itp. itd. Ale nie potrafił wychować następcy, który by mu dorównywał, to co? Nie zważając na nic pozwolić znowu hufcowi popaść w ruinę?
Zastanowić się, czy to JUŻ jest, powiedzmy hufiec.
Komendanci związków drużyn nie mają limitu kadencji.

Hufiec, szczep to wspólnoty. Jeśli nimi nie są, to są tylko związkami drużyn, wielkości hufca lub wielkości szczepu.
Chyba że uznamy że hufiec to jedynie "struktura terytorialna" a nie "wspólnota terytorialna".
Jeszcze raz wrócmy do Twojego pytania.
tgrodzki napisał:
w ciągu dwóch kadencji postawił hufiec na nogi, zbudował świetne zespoły, zadbał o finanse, płacenie składek itp. itd. Ale nie potrafił wychować następcy, który by mu dorównywał, to co? Nie zważając na nic pozwolić znowu hufcowi popaść w ruinę?
Jeśli jest taki swietny, jeśli są świetne zespoły to tak się nie stanie. Chyba że to tylko pozory. Przecież nie musi przestać być członkiem komendy, a na czele "świetnych zespołów" raczej nie stoją kiepscy liderzy ?
Jeśli wraz ze zmianą komendanta ten hufiec by "padł" uznaczać to będzie że wcale nie był HUFCEM.
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 14 maja 2005, 12:48

Dwukrotny wybór to bardzo niebezpieczny i nieprecyzyjny zapis. Czy wybór oznacza ważny wybór? (myślę, że tak, ale znajdą się magicy, którzy to inaczej zinterpretują). Czy wybór zawsze przekłada się na mianowanie? Czy po połączeniu hufców nie dokonuje się nowego wyboru komendanta, co może ograniczyć możliwość pełnienia funkcji przez max. x lat do np. x/2? Czy ufający w demokratyczne procedury komendant nie może chcieć zwołać zjazdu nadzwyczajnego celem wyboru komendanta, jeżeli oczekuje wotum zaufania? Przy ograniczeniu ilości wyborów już na pewno nie. I tak dalej.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

szaryrys
Nowicjusz
Posty: 40
Rejestracja: 25 gru 2004, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: szaryrys » 14 maja 2005, 14:25

Rafal napisał:

Mam zatem propozycję, aby nie mówic już o kadencjach, a określic, że wybranym na funkcje komendanta hufca, chorągwi lub Naczelnika można byc maxymalnie dwa razy. Nie wnikając czy to na pełna czy na niepełna kadencję...

Rafał
popieram, rozwiązanie proste i schludne, a proste są jednak zazwyczaj najlepsze. Co do wotum zaufania - albo ktoś pełni funkcję komendanta, albo z niej rezygnuje. Nie widzę sensu zwoływania zjazdu tylko po to by spytać się czy ma się poparcie. Można wprowadzić możliwość podania się do "dymisji". Tyle i aż tyle.

Natomiast w przypadku połączenia hufców, mamy do czynienia z nowym hufcem i uważam że ograniczenia dwukrotnego wyboru powinno dotyczyć jednej jednostki organizacyjnej. Jeśli mamy do czynienia z nowym hufcem, tu znowu może być dwukrotnie wybrany i tyle. Już sobie myślę o tych którzy łączą hufce by po raz 3 wybrać jakiegoś X na komendanta. Albo X to geniusz i trzeba się tylko z tego cieszyć, albo przestępca "trzepiący" na ZHP kasę, lub inne korzyści i czas poddać działanie tego człowieka szczegółowej kontroli.
hm. Mariusz Bartczak
w ZHP pewnie już niedługo, chyba, że na zjeździe zdarzy się cud

barnrot
Stały bywalec
Posty: 400
Rejestracja: 09 cze 2002, 23:05
Lokalizacja: działacz
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: barnrot » 14 maja 2005, 18:10

Chwilę, bo nie wiem, czy mówimy o tym samym. Ja mówię o byciu wybranym dwa razy w ogóle, a nie dwa razy w jednym hufcu. Określony limit czasu/wyborów do władz danego szczebla w ZHP.

W tym przypadku wybór po połączeniu hufców jest kolejnym wyborem, nie pierwszym. I tak moim zdaniem być powinno.

Z samym połączeniem hufców tak łatwo nie jest. Jeżeli jednostki jednego hufca przyjdą do drugiego, którego nazwa, siedziba etc. pozostaną - nie jest to nowy hufiec. Zjazd się jednak zwołuje. Oczywiście, zawsze znajduje się "rzeczoznawca", który oznajmia, że hufiec jest nowy a kadencje liczą się od początku. Choć w polskim prawie precedensów nie ma, odwołam się do sprawy niedawnego połączenia wydziałów prawa i ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Wyboru dziekana na trzecią kadencję dokonano właśnie pod hasłem nowego jakoby wydziału. Sąd uznał, że wydział pozostał ten sam i wybór został unieważniony.
Sam wystąpię do odpowiedniej władzy, jeżeli zdarzy się to w moim hufcu, albo - PO RAZ KOLEJNY - w mojej chorągwi.

Takimi dywagacjami nie będziemy musieli się zajmować, jeżeli uniezależnimy od konkretnej jednostki ograniczenia w pełnieniu funkcji kierowniczych. Chyba że przyjętoby określone zasady dotyczące dziedziczenia jednostek. Przykładowo: chorągiew powstaje z dwóch chorągwi - przejmując ograniczenia wynikające z historii wyborów władz do obu chorągwi.

Co do zjazdów nadzwyczajnych / w trakcie kadencji - myślę, że jest ich za mało. Oczywiście, lepiej je zwoływać w celach merytorycznych, a oddawanie się komendanta pod publiczny osąd przez zwołanie zjazdu celem wyboru komendanta to skrajność. Ale wyobraźmy sobie taki zjazd, zwołany przez kogo innego - wbrew komendantowi. Delegaci mają wybór: poprzeć komendanta i wybrać go, uniemożliwając mu trzecie kandydowanie po skończeniu kadencji, albo też nie wybrać go, tylko po to by miał szansę na następną pełną kadencję.
Dziwne? Realne.
Pomysł sprowadzenia sprawy do dwóch wyborów jest za prosty.
M i c h a ł B o r u n http://eksphm.borun.pl http://orwellness.com/zhp

"Aby zdobyć flagę, trzeba myśleć tak jak flaga" - H a r c e r z L a z l o

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 15 maja 2005, 19:37

A jeśli przyszedł nowy człowiek do upadającego hufca lub wyrósł młody instruktor i w ciągu dwóch kadencji postawił hufiec na nogi, zbudował świetne zespoły, zadbał o finanse, płacenie składek itp. itd. Ale nie potrafił wychować następcy, który by mu dorównywał, to co? Nie zważając na nic pozwolić znowu hufcowi popaść w ruinę?

We mnie sprawa kadencyjności zawsze wywoływała mieszane uczucia i jeśli komuś ma pomóc, to na pewno nie hufcowi, tylko komendantowi, który dzięki temu będzie mógł zająć się wreszcie swoim prywatnym życiem. A że ze szkodą dla hufca, no cóż...

Jeśli firma się rozwija, przynosi zyski, świetnie prosperuje, to nie zmienia się jej prezesa, bo mu się skończył czas...

Tomku:

a. nie możesz przewidzeć wszelkich teoretycznych modeli. Ja mogę wymyśleć tysiące teorii pokazujących jak bezsensowne jest kasowanie biletów w autobusach. I co? I nic. Nie ma sensu wymyslać co finezyjnych zadań do rozwiązania w stylu, "a co będzie jak komendant w trakcie kadencji zmieni płeć i ożeni się z księgową?"

b. Jeżeli ktoś zbudował świetny hufiec - to na zmianie komendanta nikt nie straci. A jeśli to jeszcze świetny instruktor, to może wspierać "nowego".

c. Dlaczego zmiana na stanowisku komendanta ma oznaczać, że hufiec popadnie w ruinę? To demagogogia, stosowana przez tych co sa u władzy. "Ooooo zobaczcie tego XXXXXskiego... jak on dojdzie to władzy to państwo popadnie ruinę. Strzeżcie się !"

d. Drucker uważa, że jak po odejściu lidera organizacja zawaliła się - to nie był to dobry lider.

e. Nie jesteśmy firma komercyjną. Mimo wielu podobieństw, w organizacji pozarządowej nie wszystko da sie ustawic jak w firmie. Bo naszym celem nie jest mnożenie zysków. Mamy inna misję.

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 15 maja 2005, 23:26

"Zastanowić się,czy to jeszcze jest,powiedzmy hufiec" - napisał druh Czesław.Ja to odbieram jako:czarne - białe.Jednak w środku są jeszcze jakieś odcienie szarości.I jeśli zdarzy się gdzieś tam,kiedyś tam to,że nie ma,z jakiegoś tam powodu,chętnego na podjęcie tej funkcji,a dotychczasowy już nie może,choćby i chciał - to już nie jest to hufiec?

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 16 maja 2005, 05:30

Nie jest. I sam powinieneś wiedzieć dlaczego.
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

szaryrys
Nowicjusz
Posty: 40
Rejestracja: 25 gru 2004, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: szaryrys » 16 maja 2005, 11:25

barnrot napisał:


Takimi dywagacjami nie będziemy musieli się zajmować, jeżeli uniezależnimy od konkretnej jednostki ograniczenia w pełnieniu funkcji kierowniczych.
A jednak warto się zająć. Łatwo mi jest sobie wyobrazić sytuację gdy po 8 latach służby w hufcu X, komendant sie przeprowadzi i w nowym środowisku wyrośnie po kilku latach na lidera społeczności harcerskiej. Czemu nie mógłby zostać tam komendantem hufca - to przecież nie byłaby patologia - chyba?? Jeśli w zarządzaniu jest naprawdę dobry??
barnrot napisał:

Co do zjazdów nadzwyczajnych / w trakcie kadencji - myślę, że jest ich za mało. Oczywiście, lepiej je zwoływać w celach merytorycznych, a oddawanie się komendanta pod publiczny osąd przez zwołanie zjazdu celem wyboru komendanta to skrajność. Ale wyobraźmy sobie taki zjazd, zwołany przez kogo innego - wbrew komendantowi. Delegaci mają wybór: poprzeć komendanta i wybrać go, uniemożliwając mu trzecie kandydowanie po skończeniu kadencji, albo też nie wybrać go, tylko po to by miał szansę na następną pełną kadencję.
Dziwne? Realne.
Pomysł sprowadzenia sprawy do dwóch wyborów jest za prosty.
Wydaje mi się, że lepiej uprościć. A zmienić nieco warunki zjazdu nadzwyczajnego. Zjazd nadzwyczajny można by było zwoływać w celu udzielenie absolutorium. Dopiero przy jego braku można wybierać nowego komendanta. Zakładając, że przeciwko absolutorium musi być ponad 50% hufca to z wyborem nowego kandydata nie powinno być problemu. A jeśli zostanie nim ten sam człowiek. To będzie świadczyło o nieodpowiedzialności instruktorów hufca, którzy zwołali ten zjazd i co najważniejsze nie dali absolutorium. Mają pecha, niech się uczą demokracji i teraz rozwiązują problem następcy. Wiem, że może brutalne, ale może byłoby skutecznym batem na pieniaczy.
hm. Mariusz Bartczak
w ZHP pewnie już niedługo, chyba, że na zjeździe zdarzy się cud

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Strategia”