byłem harcerzem, przestałem walczyć z wiatrakami

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
dalkow
Starszy użytkownik
Posty: 290
Rejestracja: 11 mar 2006, 00:33
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dalkow » 26 paź 2006, 00:55

chciałem się z Wami pożegnać i podziękować,

za radość, której doświadczyłem
za chwile spędzone przy ognisku
za przebyte wspólnie kilometry
za rozmowy prowadzone na tym forum

poprosiłem Komendanta Śląskiej Chorągwi o skreślenie mnie z listy członków ZHP

"Druhu Komendancie,

zwracam się z prośbą o skreślenie mnie z listy członków ZHP. Na moja decyzję wpływ ma przede wszystkim zupełne załamanie się systemu wartości, które niesie harcerstwo, a które to jest zupełną fikcją na szczeblu Głównej Kwatery. To władze naczelne ZHP oraz instruktorzy GK powinni być elitą i autorytetem dla wszystkich - niestety jest zgoła odmiennie. Moje zaangażowanie zatraciło sens (...)"

do zobaczenia...

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 26 paź 2006, 05:38

Dalkow... CO TY CHRZANISZ ??????
Wartości ma sie w sobie. Harcerstwo ma się w sobie. W swoim własnym sumieniu. Fakt że ZHP jest organizacja mocno chorą nie znaczy że Harcerstwo jako RUCH też jest takie. Musisz wierzyć że Ruch oczyści organizację, prędzej czy później. Rób po prostu swoje. Tym bardziej że jest co robić bo u siebie mamy niezłe szambo, tylko trzeba się dobrze rozejżeć, przemyśleć sprawę i zmieniać świat wokół siebie. Dalkow.... pamiętaj im trudniej tym lepiej (chociaż naprawdę ciężko być świadomym Harcerzem i żyć jak na Harcerza przystało)


Pozdrawiam
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 26 paź 2006, 07:50

Cóż, nie mogę powiedzieć wróć bo dokonałeś wyboru.
Nie zgadzam się z Tobą, że nie można walczyć z wiatrakami
Jestem harcerzem, jestem instruktorem
przeżyłem kilku Naczelinków ZHP
przeżyłem kilku Komendantów Chorągwii i Hufca
I jestem i wiem że z wiatrakami można walczyć i czasem wygrywać
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

Pelikan
Stały bywalec
Posty: 399
Rejestracja: 27 maja 2003, 10:32
Lokalizacja: Kapituła HZS
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Pelikan » 26 paź 2006, 09:26

Nie ma jak odpowiedzialność. Nie harcerza, ale człowieka, który podejmuje się odpowiedzialnego projektu na kwotę 80.000 zł.
Dalkow, może za wiele nie pomogłem, ale konsultowałem choć część tego przedsięwzięcia. Jest mi teraz przykro, że zostawiłeś takie coś. Możesz powiedzieć, co dalej z projektem współpracy z PŁASTEM się stanie skoro odpowiedzialnie i świadomie podjąłeś się wystąpić z ZHP?

Mnie uczono, że należy odpowiadać za swoje czyny. Także kończyć to co się zaczęło. Chciałbym usłyszeć/przeczytać odpowiedź. Jeśli nie tu, to prywatnie, ale ją zacytuję później na forum. Za wiele pracy, wyrzeczeń oraz niepotrzebnych konfliktów wśród moich przyjaciół wzbudził ten projekt, żebym teraz patrzył, jak odchodzisz i zostawiasz coś takiego.

Czekam na odpowiedź.
hm. Marek Jedynak
Przewodniczący Kapituły Harcerskiego Znaku Spadochronowego GK ZHP
www.spadochroniarze.zhp.pl
--
Zainteresowanych "Ponurym" i "Nurtem" zapraszam na Wykus
www.ponury-nurt.blogspot.com

bzyku
Użytkownik
Posty: 123
Rejestracja: 29 kwie 2005, 20:07
Lokalizacja: KI SZANIEC
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: bzyku » 26 paź 2006, 09:49

A ja Mu się wcale nie dziwię. Chociaż napewno szkoda. Sam na swej drodze mam wiele wiatraków lecz odejście z ich powodów to ucieczka. Zwykła ucieczka...
Faktycznie to co się dzieje na szczeblu hufca, chorągwi czy naczelnictwa po prostu odbiera ochotę na jakąkolwiek pracę. Ideały, wartości przypominające kampanie wyborczą to tylko (oczywiście niezawsze) slogany wpajane NAM. A ONI już za nic je mają. Pewnie gdybym był młodszym instruktorem to miałoby to na mnie większy wpływ i kto wie...może też bym odszedł. Ale jednak wiele rzeczy dociera z wiekiem. Dlatego nie będę uciekał.
Nie będę w kolejnym temacie pisał o moich wiatrakach bo już w dwóch opisałem. Żenujące jest kiedy władza niestosuje się do zasad przekazywanych innym. Do zapisów statutu i innych. Nie nazywa się to czasem hipokryzja ??? Tak, tak... Takie właśnie mamy władze. Oczywiście nie odnosi się to do wszystkich władz lecz do tych moich. Jasna sprawa że o innych bym nie pisał.
On zdecydował się odejść, nie męczyć się dalej. A my co pozostajemy powinniśmy o wszystkim głośno mówić i pisać choć nie wszystkim się to podoba. Dużo się mówi o odnowie związku o uzdrowieniu pewnych rzeczy. Szkoda że, jak ktoś na tym forum napisał, kiedy przyjdzie zjazd to nikt nic nie mówi, nic nie widział, jest mu dobrze. Ja też z powodu KH, KCH czy NSH może powinienem zrezygnować bo lekceważą zwykłych harcerzy, instruktorów. Ale nie...
Krąg Instruktorski SZANIEC
www.szaniec.org.pl
przyboczny 13 CDH - JENOTY

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 26 paź 2006, 09:59

Kiedyś Dh. A.Kamiński powiedział - wrócicie do drużyn.
Jeżeli masz gdzie wrócić to nie masz ochoty odchodzić a wiatraki wydają się mniejsze
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

Cobra-Mce
Użytkownik
Posty: 95
Rejestracja: 31 maja 2006, 21:13
Lokalizacja: 4 ŚDH Agricola
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Cobra-Mce » 26 paź 2006, 10:24

Ja osobiście też walcze z wiatrakami... jak zresztą każdy, ale chyba decydując się na tą drogę, którą wędrujemy decydujemy się walczyć z tymi wszystkimi wiatrakami- i nie jest to walka, z góry skazana na przegraną, bo możemy przegrywać bitwy, ale wojna będzie wygrana... Dalkow przecież wypowiedziałeś słowa "Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę...", więc wiedziałeś na co się decydujesz... mam nadzieje, że jednak zostaniesz...
pwd. Michał 'Cobra' Styczeń HO
Członek Referatu Wędrowniczego Chorągwi Śląskiej
Administrator strony internetowej Hufca ZHP Mysłowice
Drużynowy Próbnej Mysłowickiej Drużyny Wędrowniczej "Cień"

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 26 paź 2006, 10:27

nazgul pisze:Jeżeli masz gdzie wrócić to nie masz ochoty odchodzić a wiatraki wydają się mniejsze
Niestety i nie zawsze, z dołu czasem wydają się jeszcze większe. Ale na dole łatwiej trzymać się gruntu i grzebać przy fundamentach.
Co nie zmienia faktu, że dobrze jest prowadzić drużynę... wychowywać po harcersku dzieci i młodzież, później zrobić z tego szczep, znaleźć wspólną platformę z innymi szczepami i wtedy .... Tsunami które zmyje nadbudowę tak, że zostaną tylko fundamenty na których będzie można zbudować coś czystego i nie zgnitego, bez trupów w szafach i kup liści przykrywających inne kupy.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 26 paź 2006, 10:28 przez sikor, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

yama
Starszy użytkownik
Posty: 277
Rejestracja: 28 kwie 2002, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: yama » 26 paź 2006, 10:49

Mysle ze istotne w tym jest to iz podejmujac sluzbe jestesmy zdecydowani walczyc z wiatrakami ;) ale nie w samej organizacji, tylko poza nia i jej pomoca ;) Zauwazcie ze ludzie nie wykruszaja sie najczesciej z powodu zmeczenia prostowaniem drog ludzkich i wlasnych tylko z powodu krzywienia ich przez nas samych (nie "ich" bo to nasza organizacja, chyba ciagle, i nie ma w niej "nas" i "ich", bo ich to tez my wybieramy nawet wlasna stagnacja i akceptacja faktu ze ktos za nas tych wyborow dokonuje). Rozumiem Dalkowa, nigdy jako druzynowy, komendant szczepu, kregu czy czlonek wladz hufcowych nie doznawalem takich rozczarowan i zniechecen do sluzby w TEJ organizacji jak podczas pelnienia funkcji w choragwi i GK, natykajac sie na to co widzialem tam gdzie powinny byc elity tej organizacji. Sam sobie tlumacze ze powrot do druzyny, szczepu, ale czy to jest uczciwe? Przeciez za pewnien czas powinienem tak rozwijac ludzi zeby odnajdywali pola sluzby coraz wyzej i dalej, i jak mam do tego sie zabierac z wiara jesli wiem ze nawciskam im do glow czegos co zderzy sie drastycznie z rzeczywistoscia w ZHP (nie na zewnatrz, bo tam wszyscy wiedza jak jest, ale mlodzi wierza ze w samym harcerstwie jest inaczej i chca w to wierzyc), a zatrzymywac ich tylko w druzynach i szczepach na lata to dzialanie sprzeczne z rozwojem.
Oddzielna sprawa jest odpowiedzialnosc za realizowana prace, ale na razie nei wiemy czy Dalkow po prostu odchodzi czy wdrozyl kogos do realizacji, a takze powinnismy pamietac ze odpowiedzialnosc Dalkowa za impreze/zadania to jedno a drugie odpowiedzialnosc jednostki, GK powinna miec tak zorganizowane przedsiewziecia ze znikniecie (moze byc przeciez losowe) osoby nawet prowadzacej nie powinno wplynac na calosc, zwlaszcza przy imprezach dotowanych i to na takie dosc sensowne pieniadze.
.........................
# wedrownik.net

19kldh
Stały bywalec
Posty: 3888
Rejestracja: 27 maja 2002, 09:19
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: 19kldh » 26 paź 2006, 10:52

nazgul pisze:Kiedyś Dh. A.Kamiński powiedział - wrócicie do drużyn.
Nie "wrócicie" a "wracajcie".
Ale obecnie nie jest to dobre rozwiązanie. Obecnie, właśnie przez zamykanie się ideowych instruktorów we własnych "podwórkach", mamy to co mamy na tzw. "szczeblach".
Wtedy, na pocz. lat 60-tych, praktycznie nie było innej mozliwości, tzn. była - odejście z ZHP. I tak też zrobiła cześć instruktorów. A miejsce ich zajęli "OHPL-owcy".
Ale inni właśnie "wrócili do drużyn". W 1989 roku sutuacja się w pewnym stopniu powtórzyła, tzn. część instruktorów "odeszła w życie", część "wróciła do drużyn" ale w ramach ZHR/POH/ZHP-1918, wybierając komfort "luksusu wychowawczego". Jeszcze inni "wrócili do drużyn" ponownie zamykając się w swoich "podwórkach".
Ale teraz jest/powinien być czas "powrotu Z drużyn".
Czas na "porządki" na "szczeblach".
nazgul pisze:Jeżeli masz gdzie wrócić to nie masz ochoty odchodzić a wiatraki wydają się mniejsze
A to trochę inny wątek. Choć równie istotny. Przynajmniej od 10 lat obserwuję że młodzież instruktorska która zaczyna działać poza drużyną dość szybko się od niej "odrywa". Pośrednio wiąże się to ze słabą rolą szczepów w ZHP. "Samotne" drużyny bardzo często są "eferydami" związanymi z konkretnym drużynowym. Po jego odejściu kontakt się zazwyczaj szybko urywa i "potem" taki instruktor nie ma gdzie "wrócić".
Ostatnio zmieniony 26 paź 2006, 10:56 przez 19kldh, łącznie zmieniany 1 raz.
hm. Czesław Przybytek HR
http://19kldh.pl
tel. 519-160-185

SeFer
Starszy użytkownik
Posty: 225
Rejestracja: 11 lis 2003, 01:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: SeFer » 26 paź 2006, 13:00

Ale opera mydlana się zrobiła.... uhuu....
PRZEWODNIK GÓRSKI|MIęDZYNARODOWY PRZEWODNIK GÓRSKI UIMLA|SZKOLENIA LAWINOWE

Góra idzie do Ciebie??Nie jesteś Mahometem??... Uciekaj! To lawina!

youstyn
Nowicjusz
Posty: 38
Rejestracja: 24 lis 2003, 17:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: youstyn » 26 paź 2006, 15:00

Szkoda tylko, Tomku, że nie pomyślałeś o innych, którzy zaangażowali się wraz z Tobą w realizację różnego rodzaju projektów. Szkoda...
"...Jutro jest zawsze czyste i wolne od błędów..."

peshoo
Stały bywalec
Posty: 482
Rejestracja: 25 kwie 2004, 17:07
Lokalizacja: Żeglarski Krąg Akademicki
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: peshoo » 26 paź 2006, 21:18

Rozumiem, że zbrakło mu sił.
Nie każdy ma siły walczyć z czymś coz pozoru nie da się zmienić.
Na początku lat 80tych nikt nie myślał, że komunizm w Polsce może upaść. Ludzie bici przez ZOMO czuli jedynie bezradność wobec otaczającego ich zła. Choć wielu ludziom wydawało się to porywaniem się z motyką na Słońce, byli tacy którzy nie spoczeli, mając za jedyną broń Nadzieję... i dzięki nim żyjemy w wolnym kraju. Może porównanie zbyt brutalne, ale można zmienić Świat. Potrzeba tylko czasu, a przez ten czas należy działać, wierząc w to co się robi. Trzeba być wytrwałym. Ja jestem jeszcze młodym instruktoem i nie zdaję sobie jeszcze sprawy co jest złego w działaniach poszczególnych szczebli, chociaż powoli to do mnie dociera. Na razie działam wśród harcerzy, pracując u podstaw. Gdy nadejdzie pora zabiorę zabawki do innej piaskownicy i będę się starał robić co w mojej mocy, by umożliwić i pomóc innym to co ja robię teraz. Nie chcę spocząć. Rycerz nie ściąga swojej zbroi (chyba że na nocleg).
pwd. Michał Pesz HO
Żeglarski Krąg Akademicki
Harcerski Ośrodek Wodny STANICA

"Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż belka swobodnie podparta" dr hab. inż. R. K.

kozubska
Starszy użytkownik
Posty: 161
Rejestracja: 11 wrz 2002, 14:04
Lokalizacja: Namiestnik zuchowy hufca
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kozubska » 27 paź 2006, 08:16

Ależ pojechaliście... Może nie rozmawiajmy tu o powstaniach narodowo-wyzwoleńczych i ZOMO, bo tu przecież nie chodzi o sytuacje narażenia życia, walki o przetrwanie narodu, ani inne super wzniosłe rzeczy.
Rzecz, o której mowa, też jest wzniosła, ale zupełnie codzienna - odpowiedzialność instruktora; a może warto zaznaczyć, bo to jakoś uciekło - WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚć.

Zagadka dla kształceniowców. Jeśli robię kurs drużynowych (marny przykład przy tych poprzednich, ale jakiś taki realny) i osoby, którym zleciłam część zadań zawalają, już wiem, że nie dam rady zrobić kursu na dobrym poziomie (choć oczywiście w imię poświęcenia i walki z wiatrakami dam radę go zrobić słabo) to mam go robić mimo to?
Co jest ważniejsze - odpowiedzialność za jakość przedięwzięcia czy za to, by mi nikt nie powiedział, że odwołałam?

Pracując w CSI nauczyłam się jednej rzeczy wcześniej zupełnie dla mnie niewyobrażalnej. Wystarczy, że dzień lub dwa przed zajęciami na kursie powiem, że nie mnie nie będzie, bo mam coś ważniejszego w planach i to wystarczy. Nie muszę znaleźć zastępstwa na te zajęcia, nie muszę ponosić odpowiedzialności za jakość całej formy. W końcu powiedziałem, że nie będę za to odpowiadać. Niech się martwi organizator. Zjawisko tym bardziej przykre, że w przypadku CSI dotyczy przede wszystkim wspaniałych i odpowiedzialnych za Związek instruktorów z ZOKK, harcmistrzów. Nie robiłam statystyk (chyba to nadrobię) ale to nie były jednostkowe przypadki.

No i teraz pytanie ogólniejsze - jeśli robię jakieś przedsięwzięcie, któremu użyczam mojego nazwiska, ale (jak zwykle) realizuje go kilka - kilkanaście osób, to wszyscy mogą się wycofać z odpowiedzialności tylko nie ja?
Zgaduję, że w odpowiedzi padnie, że kiepski szef wybiera sobie nieodpowiedzialnych pracowników. Ale co zrobić, jeśli poziom "zawalania" przechodzi wyobrażenia i wszelkie zaplanowane zabezpieczenia zawodzą? Chciałabym, żeby to była kwestia tylko mojego czarnowidztwa, ale mam wrażenie, że praca w harcerstwie to juz prawie wyłącznie zarządzanie zmianą i zarządzanie kryzysowe :/
Ostatnio zmieniony 27 paź 2006, 08:44 przez kozubska, łącznie zmieniany 1 raz.
phm. Aleksandra Kozubska
Centralna Szkoła Instruktorska

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”