Wypalanie się na starcie?

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 08 mar 2006, 11:08

Cóż,... w pewnych chwilach w naszym życiu nie tylko harcersko/instruktorskim pojawiają się wątpliwości. Może to jest wypalenie a może brak motywacji nie wiem. Recept jest kilka. Osobiście polecam "romantyczny" 20 km nocny spacerek ze znajomymi to pomaga nabrać dystansu do problemu i "przewietrzyć umysł". A jeżeli masz większe problemy to zadzwoń - telefon chyba znasz
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 09 mar 2006, 18:01

ja mam na takie okazje odpowiedni zestawi piosenek i filmów :)
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

pax2
Nowicjusz
Posty: 43
Rejestracja: 02 cze 2004, 14:55
Lokalizacja: 3 GZ Dzielni Podróżnicy
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: pax2 » 09 mar 2006, 18:43

Temat jest o tyle interesujący, że bardzo wielu instruktorów/ harcerzy odchodzi bo po prostu sie wypala. Największy odsetek tych co się wypalają to ludzie którzy zbyt angażują sie w działania na rzecz określonej grupy na przykład. A u nas w ZHP to standard prawda? A może po prostu znajdź sobie cos co pozwoli co podładowywać swoje ;baterie dla mnie (prowadzę zuchy) była to zaprzyjaźniona drużyna którą odwiedzałem raz na miesiąc mi wystarczyło. Mam nadzieję, ze i ty sobie znajdziesz własny akumulatorek :)

marzenka
Starszy użytkownik
Posty: 204
Rejestracja: 20 kwie 2004, 13:33
Lokalizacja: 41 WDH Suma Sił
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: marzenka » 09 mar 2006, 19:36

[Tylko szczera rozmowa z dobrym i dużo bardziej doświadczonym instruktorem. Kimś ,kto pomoże Ci zdecydowac,co dalej. A z moich własnych obserwacji, co do sytuacji harcerzy-studentów...jeżeli zamierzasz studiować poza miastem swojego zamieszkania i będziesz chciał dalej działać tylko na poziomie swojej drużyny to wcześniej, czy później odejdziesz. Jeżeli będziesz studiował u siebie i pracował tylko z druzyną to możesz wpaść w rutynę (tym jest dla mnie "wypalenie"), która prowadzi do marazmu - po prostu powoli wyrasata się z funkcji przestaje nam już to starczać (oznaka - to, co kiedyś było przygodą, odkrywaniem zaczyna nudzić i degustować). Rozwiązania są rózne: znajdujesz sobie środowisko w miejscu studiów i tam działasz (znowu coś odkrywasz), albo znajdujesz sobie pole działania na poziomie hufca (szczepu) i jednoczesnie zmieniasz profi swojej działalności na poziomie druzyny (interpretacja zależy od CIebie:)), albo...(wpisz swoją odpowiedź po namyśle i rozmowie).
Dobrym motywatorem do działania tutaj jest stawianie sobie ambitnych celów (z określeniem daty realizacji) - planowanie tego jaki bedę chciał być i co chciałbym tutaj robić, co jeszcze zdobyć za rok, dwa, trzy...i wtedy zapał ciągle jest. Harcerstwo daje naprawdę bardzo wiele możlliwości, a trzeba je tylko umieć wykorzystać! Tutaj nigdy nie moża powiedzieć,że wie i umie się już wszystko (a takie stwierdznie usłyszałam swego czasu od wędrownika w 'zaawansowanym wieku") Ludzie, którzy wyrastają z pełnionej obecnie przez siebie roli nie potrafią się często dalej odnaleźć, nie umieją lub boją się "postawić kolejny krok" i wtedy odchodzą, bo nie znaleźli dla siebie dalszej ścieżki...(pomijam tych, których decyzja o tym była w pełni świadoma). To nie START to świadoma i dobrowolna decyzja, z którą co rusz trzeba się zmagać.
pwd. Marzena Chyba HO
www.sumasil.harc.pl
Hufiec Ziemi Koszalińskiej

merlin
Starszy użytkownik
Posty: 293
Rejestracja: 20 kwie 2004, 05:55
Lokalizacja: 48 WDW "Szaniec"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: merlin » 10 mar 2006, 08:54

rojek napisał:
ja mam na takie okazje odpowiedni zestawi piosenek i filmów :)
Hmm.. ciekawe jakie to piosenki i filmy. Może to zdradzisz tu na forum, lub chociaż na na priv.
Ładnie proszę.
;)
phm. Piotr Skowroński
zastępca szefa HSR
http://www.hsr.zhp.pl

rojek
Starszy użytkownik
Posty: 211
Rejestracja: 12 sie 2003, 18:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: rojek » 10 mar 2006, 10:00

dotrę do domu i napiszę :)
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

Daniel
Użytkownik
Posty: 53
Rejestracja: 04 gru 2003, 23:41
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Daniel » 13 mar 2006, 16:01

Ktos napisal wyzej, aby nie popasc w rutyne nalezy wyjsc troche dalej poza wlasne srodowisko, szukac nowych przestrzeni dzialania ( cos to ma wspolnego z wedrownictwem, tak slyszalem.. :) )

Jestem druzynowym 4 rok i w pewnym momencie tez potrzebowalem drugiego oddechu, poznac nowych ludzi, inne srodowiska w ZHP i poza nim. Zaczalem od namiestnictwa wedrowniczego, zaangazowalem sie tez w prace w innym stowarzyszeniu.

Jednak majac mature napewno ma sie troche mniej czasu na aktywne dzialanie, jednakze coz na studiach tez sa spore mozliwosci.

Pozdrawiam i zycze wytrwalosci
pwd. Daniel Laskowski HO
59 Białostocka Wodna Drużyna Wędrownicza
"Czemu By Nie" im. Władysława Wagnera
Hufiec Białystok

Quality is important, not quantity.

Helenka
Użytkownik
Posty: 101
Rejestracja: 03 sie 2002, 16:08
Lokalizacja: Szczep 23 WDH "Pomarańczarnia"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Helenka » 14 mar 2006, 17:37

To, co napiszę nie będzie bardzo odkrywcze, ale jednak - bycie harcerzem "całym życiem" (bo wszak o tym piszesz na początku swojego posta) nie może oznaczać życia w "Harctrixie", tego, że życie kręci się wokół aktywności harcerskiej. To, że jestem harcerką w każdej chwili mego zycia (a nie gdy założę mundur i przyjdę na zbiórkę) i że z przyjaciółmi z harcerstwa widuję sie nie tylko w sytuacjach "służbowych" nie oznacza, że są oni moimi jedynymi przyjaciółmi czy też jedyną grupą społeczną, do której należę (a takie wrażenie można odnieść, czytając Twojego posta). Powiem więcej - taka sytuacja jest niezgodna z podstawowymi założeniami (Metoda Harcerska i temu podobne:)). Wszak mamy wychowywać aktywnych, odpowiedzialnych i prawych obywateli. Takich, którzy po odejściu z szeregów naszej kochanej organizacji dobrze odnajdą się w społeczeństwie. A nie którzy stwierdzą, że jedynym prawdziwym i szczęśliwym życiem było to na zbiórkach.
Harcerstwo jest stylem życia. Ale chodzi o wartości, które przekazujemy, a nie o przynależność do organizacji. Jest różnica, prawda?
phm. Helena Anna Jędrzejczak HR
Komendantka Szczepu 23 WDH "Pomarańczarnia"
Hufiec Warszawa Mokotów

nazgul
Starszy użytkownik
Posty: 197
Rejestracja: 08 mar 2005, 22:28
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: nazgul » 17 mar 2006, 11:25

talib pisze:W wieku 20 lat już ma tak wyprany mózg, że myśli po harcersku i na inne fale nie może się przestawić. Nie daje sobie rady w kontaktach z ludźmi dla których harcerskie podejście do życia jest czymś obcym.
Jest kilka recept na rozwiązanie tego problemu - osobiście polecam coś co nazwywam dystansem do samego siebie i tego co robię.
Harcerzem jest się całe życie ale nie żyjemy w świecie harcerskim tylko wśród ludzi, których nasza postawa może dziwić lub śmieszyć. Przez to co robię pokazuję jakim jestem człowiekiem, obywatelem, mężem, ojcem. Można powiedzieć, że są to frazesy ale to że przez lata żyłem tylko harcerstwem wywarło wpływ na kształtowanie mojego charakteru i moich postaw życiowych.
Nigdy nie zamykałem się na kontakty z ludźmi z innych środowisk i może przez to jest mi łatwiej trwać w zielono/szarych strukturach. Faktem jest jednak to że przyjaźnie zawiązywane kiedyś w Bieszczadach czy innych kultowych miejscach są trwałe.
hm. Sławek Andryszewski

Ukochanie i odczucie idei bardziej ją wcieli w życie niż najokrutniejsze regulaminy.
Andrzej Małkowski

grzesiek
Stały bywalec
Posty: 335
Rejestracja: 27 mar 2005, 19:17
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: grzesiek » 17 mar 2006, 22:19

Chyba nie ma złotego środka na "taką sytuację",druhu Talib. Jednak każdy receptę na to sam musi sobie znaleźć,choć ROZMOWA pomocną może być. Każdy,od czasu do czasu staje przed Hamletowskim - "być,albo nie być". I nie dzieje się tak z ludźmi tylko w harcerstwie. Kupę czasu już w nim jesteś,a niedawno,jak piszesz złożyłeś Zobowiązanie. I co dalej?... Jakiś czas temu...,no...,spory już czas temu,też zadałem sobie podobne pytanie. Odpowiadając na nie,stwierdziłem: poświęcono ci,jako harcerzowi ileś tam lat swojej uwagi. Teraz ty,jako instruktor,zrób podobnie. Taki mały dług do oddania...

Nie chciałbym druhu Talib,abyś mnie źle zrozumiał. Wszak ta nasza organizacja jest taką, do której kto i kiedy chce,przychodzi. Z wyjściem z niej jest podobnie. Ale ja sobie kiedyś tak to tłumaczyłem. I ani się obejrzałem,a minęło czasu... trochę,a nadal tamto tłumaczenie jest aktualne. I jednak sam musisz podjąć decyzję - wyjdziesz? Możesz czuć się dobrze w nowej sytuacji. Ale jeśli nie?... Zostaniesz w niej nadal? Możesz czuć się z tym dobrze. Ale jeśli nie?
Druhu,zdasz maturę! Studia,praca,rodzina... Wszystko po drodze,jak to w życiu bywa. I to wszystko można z harcerstwem pogodzić. Ono jest pojemne,każdy w nim może znaleźć sobie miejsce i wcale nie na tej samej funkcji przez 50 lat. I nie trzeba w nim tylko żyć. Bo ono nie tkwi w próżni...

Pozdrawiam ciepło - czuwaj!

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”