Etos instruktora

O idei harcerskiej, naszych zasadach, Prawie...
Zablokowany
Marek Lewandowski

Post autor: Marek Lewandowski » 15 lut 2004, 18:26

Może porozmawiamy o tym czym jest właściwie ETOS INSTRUKTORA? Jaką stanowi wartość w naszej wspólnocie?

hajder

Post autor: hajder » 16 lut 2004, 15:59

moin zdaniem instruktor to człowiek o jasnym spojrzeniu, który mimo iż idzie przez burze i zamiecie, to nie traci celu z oczu...

ps. alez to górnolotne :)

StaryWilk
Stały bywalec
Posty: 2830
Rejestracja: 28 lut 2003, 13:47
Lokalizacja: Biały Szczep
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: StaryWilk » 16 lut 2004, 19:27

"Moja Drużynowo, nauczyłaś nas wiele. Nic nie mówiąc, nie tłumacząc ani nie pouczając, nie wymagając, nauczyłaś nas odkrywać piękno świata, które ukrywa się nawet w robaku czołgającym się w błocie przydrożnym. Nauczyłaś nas odkrywać piękno życia, które ukrywa się nawet w rzeczach małych, w małych wysiłkach rozwijających się wspaniale w wielkim, cichym codziennym wysiłku, powtarzanym każdego dnia, wysiłku ku lepszemu życiu i wybranemu ideałowi."
/Księga Jaszczurki - "Drużynowa"/

Marek Lewandowski

Post autor: Marek Lewandowski » 17 lut 2004, 18:39

Mój serdeczny przyjaciel Leszek podał mi kiedyś przykład etosu strażaka-ratownika w Australii. Tamtejszy strażak jest gwarantem, poręczycielem (oczywiście nie tylko na płaszczyżnie ekonomicznej). Taki odpowiednik naszego drugiego punktu Prawa Harcerskiego :) . I nie stanowi to różnicy czy jest ochotnikiem czy etatowym pracownikiem straży. W społeczeństwie australijskim strażak jest odbierany jako osoba godna najwyższego zaufania, jest osobowością w społeczeństwie, jest poprostu wiarygodny.

A jak w Polsce jest odbierany instruktor harcerski? Czy instruktor starający się o prace z samego faktu że jest instruktorem, stanowi gwarancje dla pracodawcy że jest człowiekiem solidnej roboty? Czy instruktor prowadzący działalność gospodarczą jest gwarantem solidności i uczciwości dla swoich partnerów handlowych? Takich pytań mógłbym zadać jeszcze kilka, ale są to pytania retoryczne.

Co możemy zmienić lub zrobić by instruktor był postrzegany jak strażak w Australii?? I czy jest to wogóle możliwe? Sądzę że tak, oczywiście nie w przeciągu roku, czy nawet kilku lat, ale jest to wykonalne. Sądzę że są tu potrzebne rozwiązania systemowe.
Może takim małym kroczkiem do tego, byłoby wprowadzenie naprzykład zasady dostarczania co 4 lata zaświadczenia o niekaralności?

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 24 lut 2004, 20:37

Instruktorka- to wódz, to co innego, to coś więcej...
Wódz to jest ten, kto nie chcąc tego i nie wiedząc o tym, przyciąga innych
do siebie.
Ta, koło której przychodzi się usiać;
ta, której się słucha i za którą się idzie, ponieważ odkryło się, że w niej
jest siła, której nic nie może zniszczyć;
że jej życie jest proste i proste jest jej działanie; każdego dnia takie samo
proste jak spokojne spojrzenie, które się przychodzić z daleka i iść
jeszcze dalej, aż do głębi sumień, aż po za horyzont.

I TO NASTęPNY CYTACIK KTÓRY SPORO ZA SIEBIE MÓWI... oczywiście Jaszczurki
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 25 lut 2004, 16:09

PODZIęKUJCIE STAREMU WILKOWI ZA TE SŁOWA. GDYBY NIE ON PEWNIE NIGDY BYŚCIE ICH NIE PRZECZYTALI...

TEN LIST NAPISAŁAM DO KOGOŚ WAŻNEGO W MOIM HUFCU, BO POWIEDZIAŁ ŻE JUŻ NIE MA SIŁY... I CHCE ZAMKNĄć ROZDZIAŁ ZHP. JEŻELI TEŻ TAK MYŚLISZ TO POWINIENEŚ TO PRZECZYTAć!!!

Co do odejścia z harcerstwa... Jasne każdy tak mówi:
To jest jak narkotyk, raz weźmiesz i już nie przestaniesz, a odwyk... Raz na sto komuś się udało uwolnić.
W twoim przypadku, to nie wierzę w ten powód... Jak się komuś nie chce czegoś robić to zwalnia się z funkcji... I już... ale to nie znaczy że trzeba zostawić wszystko co najważniejsze.
Bo na niechęć nie ma lekarstwa i albo się ma motywację, albo się czeka na ten dzień, kiedy przyjdzie ci do głowy jedna myśl.... I kiedy dotrze do ciebie to...
Że życie straciło swój sens (smak), bo zabrakło w nim ludzi (harcerzy).I Kiedy kolejny piątek będziesz siedziała w pokoju, ogląda zdjęcia z wyjazdów i prosiła Boga, aby to wszystko powróciło...

I wierz mi, że przyjdzie taki dzień... Bo przed samotnością i tęsknotą nie da się uciec, tak jak przed samym sobą...
Ja wiem, że wystarczy jedna mała rzecz, żeby samotność człowieka dopadła. Nie ważne gdzie jesteś wszystko kojarzy ci się z przeszłością... Każdy namiot z obozem, każde miejsce z wędrówkami.... Każdy mundur z 69....Każdy gwizdek z alarmem, każda siekierka z pionierką... Wszystko, nawet las, dobro, wolność i przestrzeń... Nawet siedząc w czterech ścianach niczego innego nie pragniesz, jak dostać łomot od dh. Komendanta, jak zdenerwować się na swoich harcerzy za to,że nie zdobywają stopni... Jak powyłupiać się z cichociemnymi i pośpiewać z pestkami.
Pragniesz, aby jeszcze raz w życiu poczuć się tak, jak wtedy na najlepszym obozie swojego życia... I jesteś wstanie zrobić wszystko, żeby ta ciepła atmosfera powróciła choćby na moment....
I jeszcze... zapach lasu i ciepło bijące od ogniska.... Harcerstwo to całe życie... Jest w nas... nie w Hufcu na Lokajskiego.... tylko w naszych sercach...


PS: Przepraszam, jeśli ten tekst zawiera coś, co sprawiło ci ból... Ja nie chciałam źle... I nie chciałam też zbyt dobrze... Bo to nie jest żaden szantaż, spisek... Nic... Tylko to jestem ja i moje myśli....

Trzymaj się mocno... I podążaj w ślad za horyzontem... Bo tylko on prowadzi na szczyt... I uśmiechnij się, bo to nic nie kosztuje, a tak bardzo rozjaśnia nasze twarze... J

Patka
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Harcerskie ideały”