Skauting a ZHP

forum Wydziału Zagranicznego GK ZHP
Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 09 kwie 2005, 13:26

Niby to samo, a jednak...

No właśnie, jakie są między nami różnice??? Polskie harcerstwo powstało co prawda na bazie skautingu, ale nie jesteśmy identyczni. Pomińmy sprawy mundurowe, chodzi mi przede wszystkim o idee i zasady działania.

Pozdrawiam!
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

mrówka_kajka
Nowicjusz
Posty: 29
Rejestracja: 26 mar 2005, 22:08
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: mrówka_kajka » 09 kwie 2005, 16:26

Nie jestem zbytnio zoriętowana w ideologii i zwyczajach skautingu nie Polskiego ale tak ogólnie to zdaje mi sie że harcerstwo zostało trochę bardziej zmilitaryzowane i że panuje tu troszke wieksza dyscyplina i regóły. poza tym chyba tylko w Polsce mamy w Prawie wspomniane cos o piciu i paleniu. jakis wpływ na nasz stopień zmilitaryzowania miała wpływ II wojna swiatowa w której harcerze mieli swój czynny udział - tak mi się zdaje

Nestorka
Użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 09 wrz 2002, 21:03
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Nestorka » 09 kwie 2005, 21:01

Oczywiście. Nie jesteśmy identyczni. Skauting w Polsce rozwijał się w polskich realiach społecznych, politycznych, w polskiej kulturze. Pierwotna idea Ruchu określona przez Baden-Powella musiała zostać dostosowana do funkcjonowania w Polsce. Inaczej nie zafunkcjonowałby w ogóle. To "dostosowywanie" czy może raczej "ewolucja" Ruchu w Polsce trwa już prawie 100 lat! Stąd moim zdaniem wszelkie różnice. Nie wykraczają one jednak poza różnice wynikające z przynaleznosci do różnych kultur narodowych. Tym sposobem naszemu skautingowi pewnie bliżej do Słowaków czy Czechów, a dalej do skautów z Meksyku czy Burkina Faso.

Niezmiennie jednak bazujemy na tym samym pierwowzorze:
- pracujemy systemem małych grup (różnie się te małe grupy w zależności od kraju/organizacji nazywają, ale służą temu samemu),
- mamy swoje Prawo i Przyrzeczenie (może różni się ono między krajami, ale idea pozostaje ta sama),
- nosimy mundury (może i różnie wyglądają, ale jednak każda organizacja skautowa ma strój, który identyfikuje i jednoczy jej członków),
- śpiewamy "Pieśń pożegnalną" (może i każdy w swoim języku, ale melodia jest wciąż ta sama),
- zdobywamy stopnie i sprawności (może niekoniecznie w ten sam sposób, ale w każdej organizacji skautowej istnieją instrumenty metodyczne służące indywidualnemu rozwojowi jej członków),
- itd. itd...

Najlepszym dowodem na to, że na pewnym meta-poziomie jesteśmy do siebie podobni (lub wręcz tacy sami) może być fakt, że wszyscy realizujemy pewną wspólną misję (misję WOSM i/lub WAGGGS - żeby nie być gołosłowną). Różnią się tylko sposoby czy fromy realizacji tej misji, ale powinno tak być, jeśli w ogóle chcemy aby (niezależnie od szerokości geograficznej) nasz wspólny cel został osiagnięty.

Przez podkreślenie tego, że są między nami różnice kulturowe nie chcę jednak powiedzieć, że każdy sobie rzepkę skrobie. O nie - co to, to nie:) Bo w tej różnorodności tkwi nasze bogactwo. Tak jak pisałam - pewne "różnice" są i muszą być. Skoro jednak realizujemy ten sam cel (misję) to wszelkie "inne" rozwiązania (stosowane w innych organizacjach) też gwarantują jego realizację. Wydaje mi się, że wiele spośród nich, chocaż jest dostosowanych do kultury danego kraju, da się wykorzytstać też gdzie indziej - np u nas;) Może znów wymaga to niewielkich zmian, ale jest wśród nas (38 milionów skautów i guidek) ta wspólna globalna myśl, którą możemy/powinniśmy się śmiało dzielić, aby tworzyć jak najlepszy skauting lokalnie.

Ehhh... dużo by można o tym pisać i mówić. Najlepiej jednak dowiedzieć się jak wygląda skauting w innych krajach od... samych skautów z innych krajów!:) Skontaktujcie się z nimi! Popytajcie! Podzielcie się doświadczeniami!
Polecam też poszperanie w materiałach na stronie http://www.waszruch.skauting.zhp.pl
phm. Joanna Nestorowicz
Pełnomocnik ds. zagranicznych
Chorągiew Stołeczna

Szefowa promocji "Na Tropie"
www.natropie.zhp.pl

agnieszka_ok
Użytkownik
Posty: 62
Rejestracja: 28 gru 2003, 15:51
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: agnieszka_ok » 09 kwie 2005, 21:51

Nestorka o tym napisała, ale może trzeba to jeszcze raz powtórzyć - organizacje skautowe w innych krajach (niż Polska) też się między sobą różnią, nie ma dwóch identycznych... a właśnie cele, metoda (która może po prostu zapisana jest w inny sposób), wartości, specyficzne formy pracy sa czymś, co wyróżnia nas spośród innych organizacji młodzieżowych, jest czymś, na podstawie czego można z pewnością stwierdzić, ze jesteśmy skautami/guidkami...
szef ZKK Hufca Ziemi Cieszyńskiej

Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 09 kwie 2005, 22:40

Zgadza się - jako organizacja należąca do WOSM i WAGGGS mamy ze sobą wiele wspólnego. Występują również różnice wynikające np. z kultury danego państwa. Możnaby się ich domyślać i mówić ogólnikami jakie są, chciałbym jednak poznać jakieś konkrety.

Ot choćby jak w innych krajach wyglądają obozy - czy tak samo, czy może siłą "cywilizowania się" bardziej przypominają camping... a może na odwrót? Może obozują w spartańskich warunkach z klasyczną latryną z bali i kuchnią polową? U nas niestety nie pozwalają już na to przepisy SanEpid-owskie...

Czego się uczą? W czym się szkolą? Jakie mają koncepcje zbiórek? Jakimi formami się posługują? Jakie są relacje między kadrą a podopiecznymi? Końca nie widać...
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

Nestorka
Użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 09 wrz 2002, 21:03
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Nestorka » 10 kwie 2005, 12:34

Cóż... tak jak pisałam - o takie rzeczy najlepiej zapytać samych skautów z danej organizacji:)
Ja mogę sie wypowiedzieć na temat tego, jak to wyglada u skautek amerykańskich na spływie kanu. Taki obóz trwa dwa tygodnie, z czego 10 dni spędza się na wodzie. Zasadniczo bardzo dużych różnic nie ma. Oprócz tego może, że Amerykanki dużo większą uwagę przywiązują do bezpieczeństwa - wszędzie trzeba chodzić przynajmniej parami (będąc w wieku wędrowniczym!). Czymś, z czym nie spotkałam się na naszych obozach było też to, że każdego ranka, o świcie te z nas, które chciały odmawiały różaniec. A poza tym to spałyśmy w 3-4 osobowych namiotach, gotowałyśmy na ogniu, posługiwałysmy się mapą, pisałysmy kronikę, podsumowywałyśmy dzień... to chyba tak jak u nas, nie? A wszystko to pod wodzą dwóch liderek, które były niewiele starsze od nas (lub nawet w tym samym wieku) - primus inter pares jak się patrzy8)

To oczywiście jeden z nieskończenie wielu przykładów aktywności skautów z innych krajów. Niestety skautingu nie da sie tak na prawdę poznać z opowiadań. Albo wyjdzie na to, że jestesmy zupełnie różni, albo że tak identyczni, że nie ma po co wychodzić na zewnątrz skoro mamy to samo u siebie. Oba z tych rozumowań są moim zdaniem błędne. Te same formy, słowa, gesty pojawiające się w innej kulturze, innym języku, innym klimacie nabierają też innego znaczenia. Nie czekajcie więc na kolejne opowieści z forum i podajcie innym lewą rękę:D
phm. Joanna Nestorowicz
Pełnomocnik ds. zagranicznych
Chorągiew Stołeczna

Szefowa promocji "Na Tropie"
www.natropie.zhp.pl

Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 10 kwie 2005, 13:21

O! i właśnie o takie przykłady mi chodzi :) Niestety bezpośredniego kontaktu ze skautami nie mam (przynajmniej na razie), dlatego pytam Was.
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

Nestorka
Użytkownik
Posty: 104
Rejestracja: 09 wrz 2002, 21:03
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Nestorka » 10 kwie 2005, 15:21

Na pewno dobrym źródłem takich informacji będzie także "Czuwaj", w którym od września pojawiają się co miesiąc artykuły o organizacjach skautowych z innych krajów - polecam.
Do tej pory ukazały się takie teksty:
9/2004
Jurtown - stolica Europy
Dowiedz się, jak pracują niemieccy skauci z VCP

10/2004
Que viva Espana!
Z wizytą na półwyspie Iberyjskim, czyli poznajmy skauting hiszpański

11/2004
Puszczaństwo, napowietrzna pionierka i słowacki luz
Skauci słowaccy - ta sama słowiańska dusza i trochę różnic

12/2004
Skauting w kraju wiatraków i tulipanów
Stopnie? Warty? Tego nie znajdziecie w skautingu holenderskim! Znajdziecie za to np. popielniczkę z lilijką...

1/2005
Pomysłowość...
...to bez wątpienia mocna strona szwajcarskich skautów

2/2005
Malta Girl Guides & The Scout Association of Malta
Na małej Malcie też jest skauting!

3/2005
Obrazki z Luksemburga
Żyć nie umierać w Luksemburgu...

4/2005
Wśród czeskich skautów wodnych
Nazdar! - to okrzyk czeskich skautów wodnych, jak go usłyszysz, odpowiedz im: Ahoj!
phm. Joanna Nestorowicz
Pełnomocnik ds. zagranicznych
Chorągiew Stołeczna

Szefowa promocji "Na Tropie"
www.natropie.zhp.pl

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 10 kwie 2005, 16:00

A kontaktu ze skautami należy szukać!
To naprawdę nie jest takie trudne! :D
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

Rafal
Stały bywalec
Posty: 1026
Rejestracja: 07 sty 2003, 16:47
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Rafal » 11 maja 2005, 13:42

Ot choćby jak w innych krajach wyglądają obozy - czy tak samo, czy może siłą "cywilizowania się" bardziej przypominają camping... a może na odwrót? Może obozują w spartańskich warunkach z klasyczną latryną z bali i kuchnią polową? U nas niestety nie pozwalają już na to przepisy SanEpid-owskie...
Z tego co ja widziałem (w Szwecji, Danii, Szwajcarii i Niemczech) to raczej nasze obozy przypominają kaming, albo obóz wojskowy.

Czy przepisy nam nie pozwalają? Ja nie wiem. Jesteśmy w tehj samej uNii z Niemcami, Duńczykami i Szwedami, oni maja takie same normy jak my i sami sobie gotują. Nam gotuja kucharki...
Wydaje mi się, że w Polsce jeśli gotuje się dla siebie, to nie trzeba mieć specjalnych pozwoleń. To raczej nie problem przepisów lecz nas. Nie potrafimy sobie wyobrazić, że np. wieczorem placki ziemniaczane ugotuje sobie zastęp sam. W krajach które odwiadzałem - to normalne...

Rafał
Hufiec ZHP Radom - miasto
Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni

kowlak
Stały bywalec
Posty: 703
Rejestracja: 10 cze 2002, 08:50
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kowlak » 11 maja 2005, 14:07

Młody napisał:
O! i właśnie o takie przykłady mi chodzi :) Niestety bezpośredniego kontaktu ze skautami nie mam (przynajmniej na razie), dlatego pytam Was.
Piotrek skontaktuj się z Karoliną Sztec lub Asią Ross z mojego hufca (Łódź Widzew) będziesz miał kontaktów ze skautami ile zapragniesz. Blisko i tanio bo w Polsce :-)
Kowlak
------------------------
http://www.zhp24.net - ciekawe teksty, ciekawi ludzie, czytaj, komentuj, pisz
http://www.kowlak.blox.pl

dono
Stały bywalec
Posty: 340
Rejestracja: 18 sie 2004, 13:49
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dono » 29 mar 2006, 21:19

@kowlak

Serio?? :) . Bo jeśli tak to się piszę na to :)
<KPW>
"Przed Nami jasnych godzin noc i moc młodzieńczych cnót
Przy innym ogniu , w inną noc , do zobaczenia znów..."

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 30 mar 2006, 09:51

Rafal pisze:
Ot choćby jak w innych krajach wyglądają obozy - czy tak samo, czy może siłą "cywilizowania się" bardziej przypominają camping... a może na odwrót? Może obozują w spartańskich warunkach z klasyczną latryną z bali i kuchnią polową? U nas niestety nie pozwalają już na to przepisy SanEpid-owskie...
Z tego co ja widziałem (w Szwecji, Danii, Szwajcarii i Niemczech) to raczej nasze obozy przypominają kaming, albo obóz wojskowy.

Czy przepisy nam nie pozwalają? Ja nie wiem.
Iproblem bałaganu u nas. Jeden sanepid pozwoli na latryny, drugi każe mieć tojtoje
Jesteśmy w tehj samej uNii z Niemcami, Duńczykami i Szwedami, oni maja takie same normy jak my i sami sobie gotują. Nam gotuja kucharki...
Wydaje mi się, że w Polsce jeśli gotuje się dla siebie, to nie trzeba mieć specjalnych pozwoleń. To raczej nie problem przepisów lecz nas. Nie potrafimy sobie wyobrazić, że np. wieczorem placki ziemniaczane ugotuje sobie zastęp sam. W krajach które odwiadzałem - to normalne...
Rafałe, to jest problem przepisów. Ale naszych, harcerskich. Dla nas kiedyś było normalne samemu robienie sobie posiłków, ale KCh pod groźba rozwiązania obozu nakazala nam zatrudnienie kucharza.

Ja cały czas jestem gotów robić gotowanie w zastepach, ale mogę tylko na biwaku.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Czytacz
Stały bywalec
Posty: 313
Rejestracja: 08 gru 2003, 01:30
Lokalizacja: 8ŁWDH
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Czytacz » 30 mar 2006, 21:22

Z tego co mi wiadomo, to raczej sanepid narzuca nam wymagania, nie nasze władze. Sprawdzanie sterylności kuchni, papiery uprawniające do pracy w niej... już nawet ziemniaków nie można dać do obrania harcerzom, bo jakby kontrola to zauważyłą, to momentalnie mogliby nam zamknąć placówkę, albo wlepić słony mandat...
To wszystko jest chyba kwestią przepisów i wymagań, jakie sobie wymyślił dany sanepid. W jednym miejscu pozwolą na kuchnię polową i nocki przy pyrkach, w innym każą wykładać kuchnię kafelkami...

Ale ale... zaczynamy odbiegać od tematu :)

PS. Miło mi, że dyskusja wróciła po rocznej przerwie :)
pwd. Piotr Kołodziejski
Hufiec Łódź-Śródmieście

Zespół ds. Wsparcia Technicznego
Wydział Nowych Technologii GK

dalkow
Starszy użytkownik
Posty: 290
Rejestracja: 11 mar 2006, 00:33
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: dalkow » 31 mar 2006, 10:56

jeszcze mimo wszystko jedno słowo odnośnie państwa w państwie, czyli ukochanego Sanepidu

Moi Drodzy,

wszystko rozbija się o psychologię urzędniczą, zacznijmy jednak od samego początku

najczęściej:
1. jeżeli dzwoni się do Sanepidu z pytaniem to oni od razu odpowiadają
- pytaniem, czy to dotyczy ich terenu, jeżeli nie to nie chcą odpowiadać
- lub że Sanepid nie jest od edukowania tylko od sprawdzania, czyli odpowiedź dostaniesz dopiero przy kontroli
2. bardzo słabo znają HACCP

są 3 sposoby postępowania z Sanepidem:
- wersja łagodna ( najczęściej stosowana ) uległość wobec tej 'świętej krowy' i próby dodadywania się ;) aby nie było mandatu
- wersja oficjalna ( o wiele rzadsza ) czyli nie potrafimy oficjalnie bądź nieoficjalnie zdobyć przychylności do harcerzy co skutkuje tym, że od czasu do czasu płacimy mandaty
- wersja asertywna ( nie spotkałem się z nią, gdyż wymaga znajomości choć trochę przepisów sanitarnych, ale z opracowań lub przepisów prawnych ) czyli pójść na wojnę z nimi i jeżeli ma się rację choć w części, a nawet w skrajnych wypadkach można nie mieć wogóle racji - odwołać się do sanepidu wojewódzkiego od zastrzeżeń pokontrolnych lub mandatów

w tym ostatnim przypadku następnym razem będą się z Wami obchodzili jak z malowanym jajkiem - gdyż najgorszą rzeczą jest, aby ktoś z wojewódzkiej zaglądał im do ich podwórka; nawet gdy nie masz racji, to następnym razem poproszą Cię abyś coś tam zmienił, jeżeli są tego pewni i to nawet mogą tej prośby nie ująć w protokole pokontrolnym

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Skauting”