...życie ratownika...

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 03 cze 2004, 14:46

tubadei napisał:
niezależnie jaką wiedzę się ma trzeba bez zastanowienia wykorzystywać ją
dlaczego bo nieznamy dnia ani godziny

No dobrze, ale nie zauważyłeś że 90% brązowych nie potrafi bez zastanowienia wykorzystać tej wiedzy... bo się boi... ja sama musiałam sobie wymazać z pamięci odruch ucieczki i przystosować się do natychmaistowej pomocy... (ostatnio jakiś facet mówiąc dosłownie 'przykleił się' do pomarańczowej [z największym napięciem] szyny w metrze...a moja reakcja była natychmiastowa chciałam zrobić supermana i chyba w ostatnim momencie dotarło do mnie, że już nic nie poradzę...)
ROZUMIESZ...?
Inni ludzie zamykają oczy, inni krzyczą... jeszcze inni mdleją... i jest tylko brązowy... i ten brązowy ma być... a nie się wcisnąć w tłum i zapomnieć o 'blaszce'... (może zły przykład podałam... ale jednak istnieje w niektórych ratownikach takie coś, jak chętna pomoc.)

Ja osobiście mam dosyć słuchania, że staliśmy przy autokarze całą grmadą ratowników... i obok przechodził pijany facet z dziurą w głowie... ale nikt nie pomógł, bo nie wiedzieliśmy co robić...
SŁUCHAM?

Brązowych jest masa, ale nikt nie umie ratować... to jest obraz rzeczywistości... myśleliście w ogóle kiedyś co zrobić żeby brązowy wychodząc z kursu potrawił się przełamać?????????
A może to poprostu nie potrzebne... bo to zwykła blacha, która sobie dynda i jest fajnie...
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

Fedajkin
Site Admin
Posty: 1066
Rejestracja: 10 cze 2002, 12:32
Lokalizacja: 43 BSDH "BUKI"
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Fedajkin » 07 cze 2004, 09:16

Patka - spokojnie, wdech - wydech, wdech - wydech...
Nie zgodzę się z tobą, że brązowy nie potrafi pomóc, nie umie się przemóc. To wszystko zależy od osoby i jego idywidualnego podejścia oraz psychiki.
Po pierwszym dniu kursu dziewczyna leci wieczorkiem do domu po frytkownice, bo zachciało nam się na kolację frytek... patrzy w piwnicy leży gość, którego nie zna, nie jest jej sąsiadem i co najgorsze cieknie mu krew z łuku brwiowego... (miała apteczkę) co robi? Dobiega do gości, wkłada rękawiczki i zaczyna rozmowę... akcja kończy się wezwaniem pogotowia... nie powiem, że pan z początku wyzwał ją od najgorszych, ale dzięki temu, że chwilę wcześniej miała symulację i właśnie na niej symulowali goście, którzy nie byli związani z ZHP i za dużo pozwalali sobie, to pomogło jej to w opanowaniu siebie.
Nie generalizujmy... każdy jest inny i każdy ma inna psychikę, jeden na widok krwi opróżni swój żołądek innemo potrzeba masakry na strasie szybkiego ruchu (Final destination II)...
Czuwaj!
phm. Sergiusz Papuga
Wydział Systemów Informatycznych
HelpDesk ESHD

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 08 cze 2004, 15:09

Czyli to zwykła blacha i sobie dynda?

... Wiem że się czepiam czego mogę, ale z Twojej wypowiedzi wynika, że nie można ksztautować charakterów młodych ludzi...
jeżeli harcerza nie nauczy się na kursie i nie wbije mu się do główki pewnych rzeczy... to praca domowa pt "nauczyć się ratunku nie tylko na symulacjach"... nie wiele da, bo ludzie poprostu nie rozumieją co znaczy BYć DLA KOGOŚ
WY macie doświadczenie- trzeba je jeszcze przekazywać dalej... :) ... wie Druh jak wiele to daje? Jak to dużo opowiedzieć o sobie... choćby po to żeby stać się autorytetem. Nie, nie bohaterem- tylko kimś godnym naśladowania.

Jeżeli ktoś nie pojmie tego na kursie, to w domu tym bardziej....

NIE BIJCIE :p:p:p:p:p:p:p
"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

accipiter

Post autor: accipiter » 13 paź 2004, 10:25

osobiście uważam, że 1 miesięczna żałoba to odrobinę za mało ... odzszedł wielki człowiek, wspaniały Ojciec... :(

--
Primum non nocere.

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 13 paź 2004, 11:18

ja nie zdobylem blachy za pierwszym razem. minelo 9 miesiecy i musialem znow isc na kurs majac juz na koncie dwa inne kursy oraz pare zdarzen. to ze nie mialem blachy w niczym mi nie przszkadzalo. nalezy tylko znac swoje mozliwosci i umiejetnosci. zeby nie zrobic czegos czego nie umiemy a jednak sadzimy ze wiemy co i jak.
Braci się nie traci

tavria

Post autor: tavria » 17 lis 2004, 18:29

hym... jesli chodzi o mnie to na kursie którym byłam blachy też nie zdobyłam.... i to rzeczywiscie jest osobista porażka . Miałam okazje udzielac pierwszej pomocy w prostych przypadkach i pomogła mi w tym wiedza z BORMu. Jednak czuje niedosyt i chce zdobyć blache ! mam tylko jednego zonka bo na terenie gdzie mieszkam takie kursy to rzadkosc... wiec prosze jesli sie ktos orjetuje gdzie takie krsy sa planowane niech da znać..:) czekam...

tavria

Post autor: tavria » 18 lis 2004, 10:32

Województwo Swientokrzyskie... ;)

tavria

Post autor: tavria » 20 lis 2004, 11:43

Cóż szkoda... trzaba szukac dalej ;)

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”