Otwarte Mistrzostwa Polski w Ratownictwie Medycznym i Drogow

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
Zablokowany
CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 30 mar 2005, 10:16

Kto jedzie?? Napiszcie.
wiecej na ten temat znajdziecie tutaj: http://www.ratownictwo.pl/show.php?aid=25372
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

Gintek
Nowicjusz
Posty: 39
Rejestracja: 11 cze 2002, 09:03
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Gintek » 30 mar 2005, 17:18

A czytałes zakres umiejętności dla uczestników BLS ?
Najbardziej mi sie podobaja punkty:
- Zaciśnięcie i przecięcie pępowiny.
- Urodzenie łożyska.
- Odebranie porodu niepowikłanego.
- Podawanie tlenu z użyciem masek oddechowych, cewników.
Ale pomyślimy zobaczymy.
phm. Tomasz Gintowt

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 31 mar 2005, 08:21

Zrobiliśmy nawet trochę wiecej niż czytanie - w zasadzie przećwiczyliśmy kilka elementów, natomiast fachowcem w jedej z dziedzin wymienionych niewątpliwie może byc kolega M.M.:D
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

kubakuba
Starszy użytkownik
Posty: 230
Rejestracja: 08 lut 2005, 18:14
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: kubakuba » 31 mar 2005, 10:53

Rzeczywiscie przecwiczenie okazuje sie niezbedne...
Jakub Sieczko

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 04 lip 2005, 09:02

cyrek dajesz krotka relacje z mistrzost
Braci się nie traci

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 04 lip 2005, 20:42

Krótko się nie da :-)))

Ok, mistrzostwa to bardzo ciekawa impreza, w tym roku specjalnie oddzielono kategorię BLS od kategorii lekarskiej, bo jakoś dziwnym trafem w poprzednich edycjach zbyt często w starciu z zespołami R wygrywały zespoły bez lekarza :-)
Ale do rzeczy, na starcie mistrzostw stanęło 39 ekip, głownie załogi GOPR, PSP, OSP, TOPR, WOPR, w tym jedna załoga z ZHP - Harcerska Grupa Ratownicza "POMORZE", a dokładniej ja i Przemek oraz kierowca ambulansu. Pierwsze zadanie nastąpiło w nocy po przyjeździe na miejsce, zostaliśmy wysłani do wypadku drogowego. Na miejscu należało udzielić pomocy osobie nieprzytomnej i drugiej z urazem kręgosłupa lędźwiowego, wezwać do pomocy strażaków, współpracować z nimi zwracając uwagę na konieczność użycia ich zestawu PSP R 1, wdrożenia przez nich tlenoterapii, oświetlenia i zabezpieczenia miejsca zdarzenia, przygotowania do transportu układając na desce. Należało zapewnić również pomoc dwóch zespołów ALS i zdać sprawozdanie koordynatorowi medycznemu. Po drodze do obozowiska czekało nas jeszcze jedno nieoczekiwane zadanie, po około 10 kilometrach od miejsca pierwszej symulacji nasza karetka została zatrzymana do kontroli, sprawdzano zapięcie pasów bezpieczeństwa, porządek, sprawność techniczną oświetlenia, wyposażenie plecaka. Należało również w ciągu 6 minut zmienić koło w aucie. Po tym zadaniu można było spokojnie wrócić do bazy i położyć się spać w przygotowanych przez organizatorów NS-ach.
Kolejne zadania czekały na nas rano, na miejscu działania mieliśmy tylko 10 minut, więc nerwowa atmosfera udzielała się wszystkim. Pierwsze zadanie- wyjazd do mężczyzny, powód: amputacja dłoni w zakładzie produkcyjnym, zadanie nie było trudne, należało zatamować krwotok, zabezpieczyć poszkodowanego i odciętą kończynę oraz zadysponować do działania śmigłowiec ratowniczy. Nasz błąd polegał właśnie na tym, że nie zadysponowaliśmy śmigłowca, ten błąd popełniliśmy częściej, gdyż niestety karty oceny nie są pokazywane załogom. Kolejne zadanie to udzielenie pomocy rowerzyście, który spadł ze skałek w kamieniołomie. Rowerzysta miał poważne obrażenia miednicy, złamanie otwarte goleni, objawy wstrząsu. 10 minut na zabezpieczenie takiego poszkodowanego to niezwykle mało czasu. Tutaj oceniano bezpieczeństwo załogi, wyposażenie w ubiór i sprzęt ochronny, wysokie obuwie, kaski. Zwracano również uwagę na technikę zdejmowania kasku i układania poszkodowanego na desce oraz stabilizację złamania otwartego. Nie należało zapominać o zadysponowaniu grupy GOPR i śmigłowca ratowniczego. Po tym zadaniu pojechaliśmy do człowieka, który wszedł na suwnicę i strzelał do ludzi, gotowi do zdarzenia masowego na miejscu rozczarowaliśmy się nieco, gdy oświadczono nam, że właśnie snajper – antyterrorysta postrzelił przestępcę i należy mu udzielić pomocy, Zadanie było dość trudne, gdyż można było działać jedynie w dwie osoby, na dodatek cały sprzęt trzeba było wytargać na suwnice, tam okazywało się, że mężczyzna ma na sobie ładunki wybuchowe – to powodowało, że niezbędny okazywał się udział policyjnego pirotechnika. Po zabezpieczeniu poszkodowanego można było przystąpić do udzielania pomocy, w badaniu stwierdziliśmy rane klatki piersiowej i ranę na plecach powstałą w wyniku postrzału, stwierdziliśmy również objawy odmy. W 10 minut należało wykonać dwa opatrunki zastawkowe, zbadać, wdrożyć tlenoterapię i umieścić poszkodowanego na desce, przygotowując do ewakuacji przez wcześniej wezwaną grupę ratownictwa wysokościowego PSP. Trudność polegała na tym, że w zasadzie działała tylko jedna osoba, gdyż drugi ratownik zajmował się stabilizowaniem głowy. Tu również konieczny był udział śmigłowca. Potem pojechaliśmy na rynek w Suchej Beskidzkiej, gdzie zasłabła starsza kobieta, zadanie polegało na wykonaniu bls z użyciem AED. Błędy krytyczne w tym zadaniu to brak sprawdzenia tętna u poszkodowanej oraz zbyt późne (powyżej 5 minuty) wdrożenie lub brak defibrylacji. Kolejne zadanie, w którym braliśmy udział to pomoc poszkodowanemu porażonemu przez piorun, tutaj trudności polegały na rozpoznaniu stanu poszkodowanego, wdrożeniu leczenia przeciwoparzeniowego, wspomaganiu oddechu oraz pomocy w tachykardii polegającej na podłączeniu elektrod defibrylatora. To zadanie wykonaliśmy najlepiej, było bardzo spokojnie, z pełnym opanowaniem wykonaliśmy wszystkie procedury, nawet zadysponowaliśmy igłowiec, który jednak okazał się w tej sytuacji niedostępny 
Ostatnio zadanie złożone było z kilku elementów, po pierwsze należało wdrapać się na niezwykle stroma górkę, co w pełnym słońcu z ciężkim sprzętem nie jest szczytem marzeń, następnie z całym ekwipunkiem z pomocą kolejki tyrolskiej przygotowanej przez GOPR przedostać się na drugą stronę góry, tam udzielić pomocy w wypadku z duża ilością poszkodowanych dzieci. Zadanie polegało na wyznaczaniu priorytetów leczniczo – transportowych. Do czynienia mieliśmy z dzieckiem z astmą, drugie dziecko miało złamanie otwarte nogi, a pozostała czwórka była pod wpływem zdarzenia. Oceniano też jakość wsparcia psychicznego i współdziałanie ze służbami. Po ciężkim dniu wieczorem spotkaliśmy się na imprezie integracyjnej, gdzie przy dźwiękach lokalnej kapeli bawiliśmy się dłuuuuuugo. Może to potwierdzić również Przemek Barczentweicz, który na zawodach reprezentował grupę bieszczadzką GOPR. Następnego dnia nastąpiło podsumowanie mistrzostw, uroczyste zakończenie, wręczenie nagród i parada ambulansów. Na koniec gospodarze poczęstowali nas lokalnym specjałem: kwasicą, to zakończyło nasz pobyt w tym rejonie kraju. Do Szczecina wróciliśmy po 10 godzinnej podróży 
Efekt: dużo dobrej zabawy, miła atmosfera, promocja HSR, nauka na przyszłość i 20 miejsce.
Za rok będzie lepiej.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 05 lip 2005, 17:49

[ Potem pojechaliśmy na rynek w Suchej Beskidzkiej, gdzie zasłabła starsza kobieta, zadanie polegało na wykonaniu bls z użyciem AED. Błędy krytyczne w tym zadaniu to brak sprawdzenia tętna u poszkodowanej oraz zbyt późne (powyżej 5 minuty) wdrożenie lub brak defibrylacji.
Wykonaliśmy defibrylacje od razu, niestety schematyczne działanie w stresie spowodowało, że zapomniałem o tym, iż udzialając kwalifikowanej pomocy medycznej wg wytycznych BLS nalezy sprawdzic tętno..... więc punktów otrzymaliśmy zero :)
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

bulon
Stały bywalec
Posty: 371
Rejestracja: 06 gru 2003, 04:46
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: bulon » 06 lip 2005, 15:09

ja sie czuje usatysfakcjonowany miejscem naszej druzyny :)
i ono chyba nie bylo najwazniejsze :) zyskano duzo duzo wiecej
GJ
Braci się nie traci

CYREK1
Starszy użytkownik
Posty: 201
Rejestracja: 26 lis 2003, 13:01
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: CYREK1 » 06 lip 2005, 15:50

Racja, zyskaliśmy na prawdę sporo, zaówno my jako ratownicy wolontariusze jak i ZHP - HSR. nasze braki wynikały przede wszystkim z braku doświadczenia w realnych działaniach ratunkowych, bo w zasadzie bylismy tam jedyną ekipą, która na co dzień nie zajmuje się ratownictwem zawodowo.
hm. Mariusz Cyrulewski
instruktor HSR

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”