Ratownictwo dlaczego pretensje ???

forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa
hsr.zhp.pl
Marecki
Stały bywalec
Posty: 404
Rejestracja: 23 mar 2003, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Marecki » 25 sie 2004, 08:54

Jesteśmy już po wakacjach każdy( lub prawie każdy) wyrwał się na obóz choć na kilka dni, jest spora szansa że większości z nas udało się poznać nowych ludzi. Mnie również nie ominęła ta miła czynność, poznając nowych ludzi poznajemy ich podejście do świata do tego co robimy, a ponieważ ludzie których poznałem byli z mojej chorągwi poruszyłem temat który najbardziej mnie interesuje, ( ratownictwo w ZHP/Chorągwi/Hufcu ) i co się okazuje że ludzie mają pretensje że jest buumm na ratownictwo że wszędzie tylko kursy na Brązową Odznakę Ratownika Medycznego ZHP (BORM), że ludziom odbija, kiedyś to nikt nie chciał się tym zająć, a teraz wszyscy chcą być ratownikami itp.

Stąd moje pytanie dlaczego coraz częściej spotykamy się z zarzutami w stronę ratownictwa czym to jest z powodowe skoro ratownictwo staję się coraz lepiej dopracowaną specjalnością w ZHP ???

Pozdrawiam serdecznie
Marecki
phm. Marek Jędrzejek H.O
Inspektorat Ratowniczy Śląskiej Chorągwi ZHP
http://www.hsr.slaska.zhp.pl

krawiec
Użytkownik
Posty: 80
Rejestracja: 22 maja 2004, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: krawiec » 25 sie 2004, 22:57

Może po prostu zazdrośc ludzka:) A ja październiku jae na kurs BORM <jupi>:):):):)
Odkrywca Paweł Krawczyk
Szczecin-Dąbie 19DH Sokół
Szczecin Dąbie
--------------------------------------
"twoje oczy, rozwarte szeroko rozstaniem......"

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 31 sie 2004, 09:14

Z tą zazdrością to może nie do końca prawda, jednak nie da się uryć, że od dłuższego czasu panuje moda robienia kursów na brązową blachę. Wracając do tematu.... Po pierwsze proponuję zniesienie nazwy Ratownik Medyczny ZHP, ponieważ jest ona nieprecyzyjna i myląca. Po drugie znani mi RM ZHP kosmicznie zadzierają nosa (bardzo nieproporcjonalnie do swego stanu wiedzy i umiejętności). Po trzecie kiedyś na forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa pojawiła się propozycja automatycznego przyznawania blach dla osób z wykształceniem medycznym. Z nieznanych przyczyn została ona głośno oprotestowana.

P.S Dla jasności dodam, że tematem ratownictwa interesuję się w celu samokształcenia (jednak nabyte umiejętności kilkakrotnie mi się już przydały)

Marecki
Stały bywalec
Posty: 404
Rejestracja: 23 mar 2003, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Marecki » 31 sie 2004, 14:28

Witam serdecznie!!! :
grabek napisał:
Po pierwsze proponuję zniesienie nazwy Ratownik Medyczny ZHP, ponieważ jest ona nieprecyzyjna i myląca.

Co do nazwy zapraszam do innego wątku:
http://www.forum.zhp.pl/viewtopic.php?TopicID=590
grabek napisał:
Po drugie znani mi RM ZHP kosmicznie zadzierają nosa (bardzo nieproporcjonalnie do swego stanu wiedzy i umiejętności).

Coż pokazałbym paru ludzi którzy nie są najwyższych lotów z ratownictwa i też zadzierają nosa, bynajmniej nie harcerze.
grabek napisał:
Po trzecie kiedyś na forum Harcerskiej Szkoły Ratownictwa pojawiła się propozycja automatycznego przyznawania blach dla osób z wykształceniem medycznym. Z nieznanych przyczyn została ona głośno oprotestowana.


Wypowiedź druhny hm. Katarzyny Krawczyk &#8211; Szefa HSR (wypowiedź można znaleźć w wątku do którego link został już podany w mojej wypowiedzi):

Oczywiście, by zmotywować do nauki powstała odznaka. I tyle. Gdzie tu chęć prześcignięcia ratowników medycznych? Nie wiem.

Nie wiem też po co odznaka, lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom?? Potrzebują motywacji, by wykonywać swój zawód?? Odznaka ma im pomóc? W czym?
Chcą potwierdzenia swoich zawodowych umiejętności u amatorów?
Nie rozumiem, czemu tyle zamieszania jest na ten temat.
Wyjątek stanowi tu odznaka w stopniu II - ona uprawnia do prowadzenia szkoleń.

Ale czy to różni się od innych organizacji, które szkolą w pierwszej pomocy? Aby zostać instruktorem PCK, trzeba być członkiem PCK - i ukończyć stosowne szkolenie. Aby być instruktorem PZMot - podobnie. Aby być instruktorem BLS AED trzeba ukończyć dwa kursy organizowane przez Polską Radę Resuscytacji. I nie ma różnicy, czy jesteś laikiem, czy profesorem medycyny.
Dzięki temu każda z nich może utrzymać standardy. Więc czy to nie jest logiczne, że by zostać instruktorem HSR trzeba również ukończyć szkolenie?

Pozdrawiam serdecznie
Marecki
phm. Marek Jędrzejek H.O
Inspektorat Ratowniczy Śląskiej Chorągwi ZHP
http://www.hsr.slaska.zhp.pl

kosy
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 25 maja 2004, 21:57
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kosy » 31 sie 2004, 19:57

Co do nazwy zapraszam do innego wątku:
www.forum.zhp.pl/viewtopic.php?TopicID=590

I wszystko powinno być jasne. W tym wątku zawiera się wszystko to za co ja za bardzo nie lubię harcerzy z brązowymi blachami. Tych, których spotkałem, a było ich trochę to na zajęciach zrobiono kaszanę z mózgu - DOSŁOWNIE. Myślą, że są ratownikami, że wiedzą lepiej od tych co blachy nie mają, a przecież mają tak małą wiedzę. Noszą ze sobą specjalne plecaki wielkości szkolnych upchane na maksa... tylko ciekawe czym. Bo nie wiem za bardzo co może się znaleźć oprócz podstawowych rzeczy w takim plecaku? To tak jak z większością CzB, myślą że niedługo będzie wojna podobna do Światowej, że będą walczyć ect. a tak naprawdę naoglądali się za dużo Rambo, a goście z brązową blachą naoglądali się za dużo Ostrego Dyżuru czy innego Na dobre i na złe i myślą, że co krok będą ratować ludzi, szyć, operować i co nie tylko.
Czuwaj!

Marecki
Stały bywalec
Posty: 404
Rejestracja: 23 mar 2003, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Marecki » 02 wrz 2004, 11:16

Witam serdecznie!!!
kosy napisał:
I wszystko powinno być jasne. W tym wątku zawiera się wszystko to za co ja za bardzo nie lubię harcerzy z brązowymi blachami.
Czyli co druhu???
kosy napisał:
Tych, których spotkałem, a było ich trochę to na zajęciach zrobiono kaszanę z mózgu - DOSŁOWNIE.

Czyli co kaszana to wg. Słownika języka Polskiego: kiszka zrobiona z kaszy oraz krwi. Z moich informacj anatomicznych wynika że w głowie kaszy to my nie mamy krew owszem się tam znajduje ale kaszy nie bardzo, ale w sumie jestem również posiadaczem BORM jest szansa że zrobiono mi kaszanę... (tylko z czego)... Więc chciałbym usłyszeć co to za kaszana co robimy kursantom z mózgu???
kosy napisał:
Noszą ze sobą specjalne plecaki wielkości szkolnych upchane na maksa... tylko ciekawe czym. Bo nie wiem za bardzo co może się znaleźć oprócz podstawowych rzeczy w takim plecaku?...
A druh chciałby nosić w apteczce ??? Zestaw do intubacji oraz torbę leków, plus rozkładanego lekarza który będzie to aplikował nie rozumiem tego zarzutu, niech noszą bandaże może komuś uratują tym bandażem życie lub zdrowie.
kosy napisał:
, a goście z brązową blachą naoglądali się za dużo Ostrego Dyżuru czy innego Na dobre i na złe i myślą, że co krok będą ratować ludzi, szyć, operować i co nie tylko.
Czuwaj!
Nie wydaje mi się aby ludzie z brązem chcieli szyć i operować bo na kursach BORM nawet jak robić zastrzyki nie uczymy bo nie jest to potrzebne, ludziom którzy udzielają pomocy w pierwszym ogniwie łańcucha ratowniczego, czasem wystarczy odchylić głowę do tyłu i udrożnić drogi aby uratować człowieka.
Nie rozumiem druha zarzutów nie ma żadnych konkretów, oprócz tego że druh uważa że harcerze BORM są zarozumiali.

Pozdrawiam serdecznie
Marecki
phm. Marek Jędrzejek H.O
Inspektorat Ratowniczy Śląskiej Chorągwi ZHP
http://www.hsr.slaska.zhp.pl

kosy
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 25 maja 2004, 21:57
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: kosy » 02 wrz 2004, 19:48

Oki, spokojnie druhu wszystko po kolei.
A więc w wątku www.forum.zhp.pl/viewtopic.php?TopicID=590 DLA MNIE zostały umieszczone już konkrety:
buencke napisał:
Często ktoś w rozmowie mówi: "ja też jestem ratownikiem medycznym" - a potem się okazuje, że ma "brązową blachę". Taki "brązowy" uważa, że nosi koszulkę z nadrukiem Ratownik Medyczny - więc ma do wszystkiego prawo... Niestety czesto wiedza takiego "ratownika" jest na zastraszająco niskim poziomie.
sw_Mikolaj2 napisał:
Sama nazwa nie jest najważniejsza, ale więcej trzeba poświęcic uwagi uświadomieniu kursantom tego, że nie stają się ratownikami medycznymi tylko PRZEDMEDYCZNYMI i po co w zasadzie są te kursy. Jest to umieszczone w pierwszych zajęciach w tzw. motywacji, ale według mnie kursantom trzeba to powtarzać przy byle okazji, co by zrozumieli, że po tym kursie nie zdąbędą wiedzy równej kilkuletnim studiom zawodowym.
wszegniew napisał:
ostatnio byłem swiadkiem pare akcji harcerzy pod czas pewniej imprezy i z tego co wywnioskowałem zastanawiam sie kto im przyznał "blachy"...:(
porostu niepokazali sie ze strony zeby noscic nazwe "ratownik medyczny"
Mam nadzieję, że to dla druha są konkrety, bo ja osobiście uważam podobnie. Nazwa RATOWNIK MEDYCZNY jest myląca. Zaznaczam, że mi chodzi o ludzi którzy zdobyli BORM i są normalnymi zjadaczami chleba, nie działającymi w drużynach o tej specjalności ani nie wykonujący takiego zawodu.
Co do robienia przysłowiowej "kaszany" z mózgu to chodziło mi o to co jest zamieszczone w cytacie buenckego. Znam kilku takich i ze smutkiem muszę stwierdzić, że właśnie tak jest.
Co do apteczki, chodziło mi o jej skład. Bo u niektórych delikwentów plecak duży ale w nim mało bandarzy, ale za to dużo wszelakiego rodzaju lekarstw. Spotkałem nawet takiego, który nie miał lateksowych rękawiczek! "No bo po co?". Nie wiem dokładnie jakie mają być uprawnienia człowieka z BORM ale z tego co wiem leki mogą podawać dla innych osób tylko ratownicy medyczni i lekarze. Może się mylę? Nie wiem jak druh, ale ja bym się bał gościa po 2 weekendach ze sprzętem do intubacji. Niektórzy ratownicy medyczni nie potrafią zaintubować odpowiednio poszkodowanego. Ale skoro druh tak powiada.
Marecki napisał:
niech noszą bandaże może komuś uratują tym bandażem życie lub zdrowie.
Tu z druhem się zgadzam ale mi chodziło o to, że w takim plecaku nie ma często zachowanych proporcji odpowiedniego sprzętu.
Reasumując, pretensje do ludzi z BORM są takie że: większość z nich jest zarozumiała ale za ich słowami nie idzie żadna wiedza ani umiejętności, ludzie tacy kupują tonę niepotrzebnego sprzętu i specjalną bluzę z napisem a przecież są zwykłymi ludźmi taki kurs może przejść każdy. A dla czego kupują i tak się "noszą". Bo to jest modne, wokół ratownictwa zaczyna niepokojąco JAK DLA MNIE narastać kult macho tak jak wokól CzB.
Mam tylko prośbę do druha, by druh przeczytał post powoli i dokładnie, a potem się zastanowił. Bo wiele z zadanych pytań ma swoją odpowiedź w poprzednim poście. A i jeszcze jedno ja nie lubię tych ratowników harcerskich, którzy najzwyczajniej w świecie są pozerami nie twierdzę, że wszyscy są tacy bo poznałem wielu konkretnych ludzi.
Czuwaj!

Marecki
Stały bywalec
Posty: 404
Rejestracja: 23 mar 2003, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Marecki » 05 wrz 2004, 00:25

Witam serdecznie.
buencke napisał:
Często ktoś w rozmowie mówi: "ja też jestem ratownikiem medycznym" - a potem się okazuje, że ma "brązową blachę". Taki "brązowy" uważa, że nosi koszulkę z nadrukiem Ratownik Medyczny - więc ma do wszystkiego prawo... Niestety często wiedza takiego "ratownika" jest na zastraszająco niskim poziomie.
Jak dla mnie jeżeli harcerz który przychodzi na kurs zielony jego wiedza macie rację jest zerowa lub żadna to po kursie jeżeli włoży choć odrobinę zaangażowania na pewno się czegoś nauczy, może nie dostanie BORM ZHP, ale na pewno coś wyniesie. Co do zarozumialstwa wśród ratowników cóż gdzie tego nie ma... Należy z tym walczyć i starać się ograniczać... Co do tego co napisał buencke na teście który ja pisałem na BORM było pytanie czym jest BORM - prawidłową odpowiedzią było wewnątrz organizacyjną odznaką to że ludzie tego nie rozumieją nic na to nie poradzę... choć wbijam i na każdym kursie do głowy że żadne uprawnienia I pomocy (WOPR, Malta, PCK, PZM-mot, BORM itd) nie równają się z uprawnieniami posiadanymi przez ludzi kończących Studium lub Studia na kierunku Ratownictwo Medyczne.
kosy napisał:
Mam nadzieję, że to dla druha są konkrety, bo ja osobiście uważam podobnie. Nazwa RATOWNIK MEDYCZNY jest myląca. Zaznaczam, że mi chodzi o ludzi którzy zdobyli BORM i są normalnymi zjadaczami chleba, nie działającymi w drużynach o tej specjalności ani nie wykonujący takiego zawodu.
Tajemnicą poliszynela jest iż HSR pracuje nad zmianami w systemie szkolenia, nazwa zostanie zmieniona na Ratownik ZHP.
kosy napisał:
Co do robienia przysłowiowej "kaszany" z mózgu to chodziło mi o to co jest zamieszczone w cytacie buenckego.

Nie prowadziłem kursu z Instruktorem Asystentem, Instruktorem lub Instruktorem Wykładowcą HSR który by mówił to co jest w cytacie buenckego...
kosy napisał: Bo u niektórych delikwentów plecak duży ale w nim mało bandarzy, ale za to dużo wszelakiego rodzaju lekarstw.
Druhu nie wiem czy druh był na BORM, ale o lekarstwach na kursie mówimy nie wiele i twierdzimy że nie powinniśmy ich podawać jako osoby udzielające I pomocy.
kosy napisał:
Nie wiem dokładnie jakie mają być uprawnienia człowieka z BORM ale z tego co wiem leki mogą podawać dla innych osób tylko ratownicy medyczni i lekarze.
Kurs na BORM nie daje żadnych uprawnień dzięki niemu nie możemy używać, AED, Combitube itp.
Kurs BORM jest przeznaczony dla harcerzy a brązowa odznaka ma być narzędziem metodycznym, więc jeżeli ktoś chce podawać leki niech idzie na studia medyczne.
kosy napisał:
Może się mylę? Nie wiem jak druh, ale ja bym się bał gościa po 2 weekendach ze sprzętem do intubacji.
Nie wyobrażam sobie i nie będą sobie wyobrażał.
kosy napisał:
Niektórzy ratownicy medyczni nie potrafią zaintubować odpowiednio poszkodowanego.
Niektórzy lekarze medycyny Ratunkowej światowe autorytety w tym temacie przyznają się że są przypadki w których bali by się intubować bez odpowiedniego zabezpieczenia. A to że niektórzy nie potrafią w ogóle miejmy nadzieje że nigdy na takich nie trafimy.

kosy napisał:
Tu z druhem się zgadzam ale mi chodziło o to, że w takim plecaku nie ma często zachowanych proporcji odpowiedniego sprzętu.
O tym też mówi się na zajęciach z torby I pomocy że proporcje powinny być odpowiednia do zadania...
kosy napisał:
Reasumując, pretensje do ludzi z BORM są takie że: większość z nich jest zarozumiała ale za ich słowami nie idzie żadna wiedza ani umiejętności, ludzie tacy kupują tonę niepotrzebnego sprzętu i specjalną bluzę z napisem a przecież są zwykłymi ludźmi taki kurs może przejść każdy.

Czyli nadal wynika z tego że jedyną pretensję do ratowników harcerskich jest to że są zarozumiali, i słabo wykształceni. I tu z druhem będę polemizował na temat tego wykształcenia oczywiście są niechlubne wyjątki kiedy jakiś druh kończy kurs i nic nie robi z ratownictwa i powoli zapomina czego się nauczył, aczkolwiek u metodyków harcerskich mamy opinię za ostrych instruktorów a kurs powinien trwać dłużej ponieważ ilość wiadomości jest zbyt duże wg. niektórych oczywiście i tu pojawia się pytanie czy my w końcu za dużo podajemy wiadomości czy też za mało???
kosy napisał:
A dla czego kupują i tak się "noszą".

Dlaczego ratownik WOPR kupuje sobie koszulkę i ją nosi ???
kosy napisał:
Mam tylko prośbę do druha, by druh przeczytał post powoli i dokładnie, a potem się zastanowił.

Zastanawiam się i czytam bardzo uważnie i powoli po dwa razy najczęściej a piszę jeszcze dłużej żeby wystrzegać się błędów.
kosy napisał:
A i jeszcze jedno ja nie lubię tych ratowników harcerskich, którzy najzwyczajniej w świecie są pozerami nie twierdzę, że wszyscy są tacy bo poznałem wielu konkretnych ludzi.
Czuwaj!

A druhu mam pytanie kto lubi pozerów nikt... w każdej organizacji trafia się pozerzy walczmy z nimi.

I po całej tej wymianie zdań nadal dla mnie zarzutem jest zarozumialstwo i niektórych przypadkach pozerstwo. Ale nikt nie jest doskonały.

Pozdrawiam serdecznie
Marecki
phm. Marek Jędrzejek H.O
Inspektorat Ratowniczy Śląskiej Chorągwi ZHP
http://www.hsr.slaska.zhp.pl

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 05 wrz 2004, 20:20

Ale się druhowie rozpisali w tym wątku:D
Druh Kosy ma dużo racji w tym co pisze i popieram jego zdanie.
Druhu Marecki,
w dalszym ciągu będę optował, żeby "właściwej rzeczy nadać właściwe słowo" czyli przestać nazywać BORM-owców Ratownikami Medycznymi. Jak wynika z powyższej polemiki to ma ulec zmianie, z czego się cieszę. Podtrzymuję zarzuty o kiepskie wyszkolenie i zły stosunek do otoczenia niektórych Ratowników Medycznych ZHP. Tłumaczenie, że niedoszkoleni znajdą się wszędzie nie jest chyba najlepsze. Wydaje mi się, że powinno się dążyć do wyeliminowania takich ludzi poprzez np. okresowe sprawdzanie ich kwalifikacji. Znany mi jest przypadek zawodowców, ktorzy chcieli uzyskać BORM aby moć zdobyć stopnie instruktorskie i pomóc w szkoleniu. To było w początkach tworzenia się HSR. Zrezygnowali, bo okazało się, że mają ich egzaminować ludzie, ktrórych niewiele wcześniej sami szkolili.
Czuwaj!

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 09 wrz 2004, 22:20

kosy napisał:
...To tak jak z większością CzB, myślą że niedługo będzie wojna podobna do Światowej, że będą walczyć ect. a tak naprawdę naoglądali się za dużo Rambo, a goście z brązową blachą naoglądali się za dużo Ostrego Dyżuru czy innego Na dobre i na złe i myślą, że co krok będą ratować ludzi, szyć, operować i co nie tylko....
Czuwaj!
Zwykłe, bardzo puste słowa! Druhu Kosy, zanim podsumuje druh większość harcerzy z drużyn CzB oraz harcerzy posiadających ukończone kursy na BORM proponowałbym poprzeć swoją wypowiedź jakimś konkretnym przykładem i powodem takiego toku myślenia. Ta "więszkość harcerzy" jak się domyślam to zaledwie znikomy procent ludzi działających w danej specjalności, z którymi miał druh kontakt i na tej podstawie unosi się głównie emocjami. Ja mógłbym odbić teraz piłeczkę twierdząć że moja większość harcerzy CzB i BORM to świetni "fachowcy" w swojej dziedzinie i faktycznie tak jest. Proponuję torchę myśleć formułując swoje wypowiedzi... ale mniejsza z tym.
Nie wiem jakie zarzuty kierowanie są w kierunku naszych ratowników medycznych, nie zostały podane tu żadne przykłady, dlatego podam swój własny.
Jakiś czas temu brałem udział w kursie na BORM. Kurs był prowadzony przez specjalistów, tak mi się wydaje, bo są to osoby długo siedzące w temacie, w śród tej ekipy był również lekarz. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że kurs trwał od piątku popołudnia do niedzieli około 12. Całość programu została znacznie okrojona, zajęcia trwały praktycznie non stop, ludzie zasypiali w trakcie, całość była przygotowana po łebkach i nie dawała nawet możliwości aby skupić się na jakimś konkretnym temacie, który mógłby budzić jakieś większe zainteresowanie ze strony uczestników kursu. Organizatorzy zachowli właściwą formę szkolenia, były ćwiczenia, były testy, były wykłady, były pozoracje, wszystko jednak z braku czasu było bardzo zubożone i nie dopracowane i nie przekazywało właściwej treści! Za dużo wiedzy naraz, za mało praktyki, tylko pojedyncze przykłady, nie dopracowanie szczegołów...sporo możnaby wymienić minusów.
Ukończyłem kurs z wyróżnieniem, powinienem nosić teraz brązową odznakę RM...niestety! Jakiś czas temu byłem świadkiem wypadku, dziewczyna została potrącona na pasach...na szczęście moja rola ograniczyła się tylko do wezwania pomocy, która bardzo szybko dotarła...poczułem jednak, że gdybym miał sam udzielić pomocy to byłbym w pełni bezradny. Kompletnie nie wiedziałem co mam zrobić, widziałem objawy, wiedziałem, że o tym nas uczyli ale to wszystko było tylko wyklepane na sztukę!! Na początku czułem się pewnie, jednak realny przykład uświadomił mi, że nic o tym nie wiem...zrezygnowałem z odznaki i nie chcę się nawet przyznawać, że ukończyłem taki kurs i to z wyróżnieniem.
Kurs ukończyła spora część uczestników, wielu z nich myśli o tym w podobny sposób. Jeżeli ktoś organizuje takie szkolenie to powinien mieć na względzie, że nie jest to kurs zastępowych, którego to nawet nie ma możliwości przeprowadzić w niecałe 48h. To było zwykłe partactwo, które może tylko wykształcić pseudo ratowników, którzy w swoim mniemaniu czują się pewni siebie co może się skończyć wyrządzeniem jeszcze większej krzywdy poszkodowanemu...
Słyszałem o takich kursach, które trwają dwa tygodnie i kończą je tylko Ci, którzy naprawdę nadają się na miano ratownika. Jeżeli jednak większość kursów odbywa się na takim poziomie jak w moim przypadku, to rozumię zarzuty kierowane w kierunku chełbiących się swoją brązową blachą harcerzy...
Czuwaj!
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

Marecki
Stały bywalec
Posty: 404
Rejestracja: 23 mar 2003, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Marecki » 09 wrz 2004, 23:03

Ursus napisał:
Jakiś czas temu brałem udział w kursie na BORM. Kurs był prowadzony przez specjalistów, tak mi się wydaje, bo są to osoby długo siedzące w temacie, w śród tej ekipy był również lekarz. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że kurs trwał od piątku popołudnia do niedzieli około 12. !
A kiedy ten kurs był i kto go prowadził ponieważ kursy jednoweekendowe nie powinny istnieć od bodajże 1998 roku.
Bardzo chciałbym się dowiedzieć, prosiłbym o kontakt na priv.

Pozdrawiam serdecznie
Marecki
phm. Marek Jędrzejek H.O
Inspektorat Ratowniczy Śląskiej Chorągwi ZHP
http://www.hsr.slaska.zhp.pl

Patka_69
Stały bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11 sty 2004, 20:19
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Patka_69 » 11 wrz 2004, 18:55

Marecki napisał:
i co się okazuje że ludzie mają pretensje że jest buumm na ratownictwo że wszędzie tylko kursy na Brązową Odznakę Ratownika Medycznego ZHP (BORM), że ludziom odbija, kiedyś to nikt nie chciał się tym zająć, a teraz wszyscy chcą być ratownikami itp.
Co roku w wypadkach samochodowych ginie 6000 osób...
Karetka w większym mieście dojeżdża na miejsce wypadku 30 minut, powinna 12.
Na tresę Gdańską (odcinek pod warszawą) karetka z Warszawy powinna dojechać w 30 minut, dojeżdża w godzinę...

Dalej...

Krwotok- człowiek z krwotokiem tętniczym ma ok. 11 minut na przeżycie- żadna ERKA nie przyjedzie na ratunek...
Zanik funkcji życiowych- od momentu ich utraty do śmierci pozostaje 6 minut.... teleportacji jeszcze nie wymyślili... taki człowiek nie ma szans...

A może ma.
Im więcej tz. Ratowników tym większe szanse.

Był kiedyś taki przypadek, na jakiejś stacji kolejowej koleś próbował wskoczyć do pociągu, niestety wpadł pod koła, które ucięły mu dwie nogi na poziomie piszczeli. W pociągu mnóstwo ludzi i jedna 16letnia dziwczyna. Wiedziała co robić- założyła opaski uciskowe- jedną zrobiła z paska, drugą z krawatu. Facet żyje do dziś.

To dobrze, że taka moda jest... bo młodzi ludzie mają jakąś małą wiedzę na temat ratownictwa, ale dzięki temu że mają tą małą wiedzę jest większa szansa, że liczba 6000 spadnie do 5000.... a potem z 5 do 4 tysięcy itd.....

"By każda mała myśl,
czyn lub słowo,
braterskie było...
Tak iść do celów wielkich."

orcus
Stały bywalec
Posty: 1240
Rejestracja: 18 cze 2004, 23:08
Lokalizacja: 1 SDH Bastion
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: orcus » 11 wrz 2004, 22:13

A teraz zastanowcie sie ze osoba ktora ukonczyla kurs podobny jak dh Usrus zaklada koszulke albo co gorsza czerwony polar z napisem "Ratownik Medyczny ZHP" i lata pomiescie/imprezie w stylu ja tu ratuje zycie i jestem najwazniejszy...

Oczywiscie jest wielu Ratownikow ktorzy wiedza co robia i co umiejea ale niestety tych zarozumialych jest ostatnio wiecej.

Slyszalem nawet o sytuacji w ktorej na terenie miasta "sa" 2 HGR'y a w calej choragwi nie ma ani jednej srebbrnej odznaki... I to jeszcze by bylo OK gdyby Ci ratownicy nie zachowywali sie jakby wszystkie rozumy pozjadali...

BORM ma chyba motywowac do dalszej pracy a nie dawac podstawy do wywyzszania sie.

Pozdr.
orcus

Pozdrawiam
orcus

.: Linux is like a wigwam - no gates, no windows and Apache inside :.

dominik jan domin
Stały bywalec
Posty: 1640
Rejestracja: 23 wrz 2004, 16:47
Lokalizacja: Klerycki Krąg Harcerski WICEK
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: dominik jan domin » 23 wrz 2004, 17:20

Dlaczego jestem przeciwnikiem blach ORM? Bo duże, ciężkie i dyndają na pasku.

Popieram idee organizowania dobrych kursów. Tylko - co dalej?

A inna sprawa, że nie cierpie ratowników. Teraz każda impreza - to gra samarytańska na poziomie BORMu, kiedy wiekszość harcerzy jest na to nieprzygotowana (bo i jak). Ponadto w zestawach ekwipunku ratownicy - organizatorzy redularnie zapominają, że na ich zabawy potrzebny jest ekwipunek w ekipach. Mamy w miare wyposażona apteczkę, ale skończyła sie moja cierpliwość uzupełniac ja od podstaw po każdej imprezie - bo wiekszość poszła na gre ratowniczą. Ekwipunke w apteczkach winien słuzyc RATOWANIU zycia na prawdę - na gry organizatorzy winni zapewnic dodatkowy - albo podać liste rzeczy dodatkowych do zabrania. Szkoda, że o tym sie mało mówi.
phm. Dominik Jan Domin HR

Klerycki Krąg Harcerski WICEK im. bł. ks. phm. Stefana Wincentego Frelichowskiego
Hufiec ZHP Toruń

Marecki
Stały bywalec
Posty: 404
Rejestracja: 23 mar 2003, 22:52
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Marecki » 15 paź 2004, 13:58

Witam
dominik jan domin napisał:
Dlaczego jestem przeciwnikiem blach ORM? Bo duże, ciężkie i dyndają na pasku.
Cóż zawsze twierdziłem, że ratownicy muszą być wysportowani. A pasek można przypiąć do kieszeni wtedy nie dynda. ; o )
dominik jan domin napisał:
Popieram idee organizowania dobrych kursów. Tylko - co dalej?
Ja myślę to co dalej to już leży w gestii każdego kto ukończył taki kurs, czy chce się rozwijać czy też usiąść na laurach, a co za tym idzie cofać się.
dominik jan domin napisał:
A inna sprawa, że nie cierpie ratowników. Teraz każda impreza - to gra samarytańska na poziomie BORMu, kiedy wiekszość harcerzy jest na to nieprzygotowana (bo i jak).
To źle że ludzie są nie przygotowani czy źle że są gry bo nie rozumiem.
dominik jan domin napisał:
Ponadto w zestawach ekwipunku ratownicy - organizatorzy redularnie zapominają, że na ich zabawy potrzebny jest ekwipunek w ekipach. Mamy w miare wyposażona apteczkę, ale skończyła sie moja cierpliwość uzupełniac ja od podstaw po każdej imprezie - bo wiekszość poszła na gre ratowniczą.
Nawet nie będąc jeszcze &#8222;brązowym&#8221;, ucząc się samarytanki mieliśmy w drużynie dwie apteczki jedną do ćwiczeń jedną na gry/ćwiczenia/zabawy itp. Pomysł na zdobycie środków do tej drugiej to pisma do aptek o przekazanie przeterminowanych środków opatrunkowych, lub jeżeli na terenie Waszego miasta jest hurtownia to do takiej hurtowni, jest też możliwość wyciągnięcia czegoś z Inspektoratu Rat-Med. Waszej Chorągwi ponieważ inspektoraty mogły zamówić zestawy opatrunkowe z MON.
dominik jan domin napisał:
Ekwipunke w apteczkach winien słuzyc RATOWANIU zycia na prawdę - na gry organizatorzy winni zapewnic dodatkowy - albo podać liste rzeczy dodatkowych do zabrania.

W tym roku organizatorzy VI Ogólnopolskich Zawodów ZHP w Ratownictwie zapewnili taki ekwipunek i nie było już różnic w sprzęcie, i nikt nie płakał że marnuje sprzęt do ćwiczeń.

Pozdrawiam serdecznie
Marecki

phm. Marek Jędrzejek H.O
Inspektorat Ratowniczy Śląskiej Chorągwi ZHP
http://www.hsr.slaska.zhp.pl

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Ratownictwo”