Stopnie harcerskie

Wydział Programowy
cukiereczek

Post autor: cukiereczek » 14 lut 2003, 18:24

zgadzam się co do tego, że często stopnie ptrzyznawane są po przysłowiowej znajomości. Niepodoba mi się to. Niech każdy pracuje na siebie. Spotkalam się z takim czymś, że chłopak - drużynowy, przyznawal stopień swojej dziewczynie, która byla w jego drużynie. Co prawda rozpisala sobie kartę próby, ale on i tak przymyukał oko na pewne sprawy. Nawet na pierwszą belkę trzebna sobie zasłużyć. Nie rozumiem też zmieniania zadań na karcie po otwarciu. Znam harcerki, które zmieniają sobie zadania bo ich pierwsze wytyczne byly trochę za trudne. Nie ma stopni tanim kosztem!!!

mort
Starszy użytkownik
Posty: 261
Rejestracja: 16 sty 2003, 00:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mort » 14 lut 2003, 23:25

Zgodzę się z przedmówcą,że nie ma stopni tanim kosztem. Jednak a propos zmieniania punktów po otwarciu był świadkiem zdarzenia jak to w moim środowisku przełóżony nie tyle mienił ile dopisał "kilka punktów", harcerzowi który już był otwaty. Ktoś może powiedzieć,że nie miał prawa ktoś inny:"słusznie niech się więcej nauczy". Moje zdanie jest takie: w moim środowisku karty próby są jednymi z najtrudniejszych kart w hufcu (jeśli nie najtrudniejszymi) jest to powód do dumy i do zastanowienia się. Zastanowienia ponieważ komenda hufca i instruktorzy namiestnictwa narzekają,że próby te są za trudne i trzeba je zmienić. Co więcej harcerze nigdy nie narzekali. Dochodzi do takich sytuacji że ktoś ze stopniem młodzik/ochotniczka w naszym środowisku jest na równym poziomie jak ćwik/samarytanka w innym z naszego hufca.
phm. Michał "misiek" Markucki H.R.
szczepowy Szczepu "Gniazdo" im. Kedywu
drużynowy 101.ŁDW "Sad" im. hm.kpt.A.Romockiego "Morro"
"carpe diem quam minimum credula pastero"

jarrak

Post autor: jarrak » 20 lut 2003, 15:07

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

jarrak

Post autor: jarrak » 20 lut 2003, 15:27

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 28 mar 2003, 03:24

System sześciostopniowy w wersji zaproponowanej przez GK jest niestety nie do przyjęcia.

Po pierwsze - nazwy. Czy musimy koniecznie wracać do nazw kojarzących się z walterowskimi mianami i najgorszymi czasami w historii ZHP?!! Jeżeli koniecznie musi być sześciostopniowy system (w co mocno wątpię), to wystarczy dodać jakąś sensowną, pasującą do tradycji nazwę pomiędzy ćwika a HO. Np. mógłby się ten stopień nazywać tak się to zresztą proponuje, "wędrownik". Co prawda słowo "wędrownik" było lansowane już w tak wielu znaczeniach, że straciło jakikolwiek sens - przeciętny harcerz czy instruktor już nie wie czy wędrownicy to członkowie drużyn o specjalności turystycznej, czy dawni harcerze starsi, czy kto to w ogóle jest.

Po drugie, zauważam w ZHP niezdrową tendencję do przerzucania się ze skrajności w skrajność. Poprzedni regulamin stopni był bardzo ogólnikowy i ramowy. Za czasów poprzedniego regulaminu w "Propozycjach" zamieszczano przykładowe próby na stopnie porażające swą łatwością - np. tropicielka czy samarytanka rozpisana na 8 czy 9 zadań.
Za to nowy regulamin jest do przesady szczególarski. Wymagania są encyklopedyczne, zwłaszcza te dotyczące wiedzy na temat historii skautingu i harcerstwa. Czy koniecznie trzeba znać takie epizody jak Mafeking, Brownsea, zlot w Spale, Hufce Polskie itd.? Może lepiej byłoby, żeby harcerze wiedzieli DLACZEGO Baden-Powell założył skauting?
Od modelu kształcenia encyklopedycznego podobno ma odchodzić szkoła, to dlaczego ZHP do niego ma wracać? Najprawdopodobniej efekt będzie taki, że wiedza z historii ruchu harcerskiego będzie w nudny sposób "odbębniana", a harcerz upodobni się do studenta biegającego z indeksem po zaliczenia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy od lat brakuje dobrych książek popularyzujących historię harcerstwa, harcerze-gimnazjaliści będą się dopytywać drużynowych skąd czerpać wiedzę o roku 1949 albo o OHPL, a instruktorzy będą ich odsyłać na przysłowiowe drzewo, bo sami takich książek nie znają i nie będą umieli właściwie harcerzy egzaminować.

Po trzecie, w nowym projekcie w wymaganiach próbuje się wcisnąć na siłę wszystko. Do tradycyjnych wymagań "puszczańsko-traperskich" dodano wymagania o bulimii, anoreksji, netykiety, Unii Europejskiej itd. Bardzo to piękne, ale robi się tego za dużo. Konserwatyzm się dziwnie splata z pretensjonalną nowoczesnością. Niektóre wymagania dotyczące na przykład pionierki obozowej są bardzo wymagające, tj. dostosowane do drużyny która urządza własne samodzielne obozy. Moje środowisko akurat jeszcze się trzyma obozów puszczańskich z "pełną kwaterką", ale - nie oszukujmy się - możliwości urządzania takich obozów się zmniejszają z roku na rok, w obliczu podnoszonych nieustannie wymogów Sanepidu, ppoż, ekologicznych itd. Podejrzewam, że w przeciętnej drużynie która jeździ tylko na obozy do stanic albo na wędrowne, nie ma możliwości zrealizowania wymogów rodem z epoki Zbigniewa Trylskiego.

Bardzo słabo reprezentowana jest w nowych wymaganiach wiedza o przyrodzie i ekologii, i to w karykaturalnej formie. Np. dlaczego się wymaga tylko rozpoznawania roślin chronionych? Potem efekty są takie, że harcerze wiedzą jak wygląda szarotka czy inny chroniony kwiatek którego w życiu w naturze na oczy nie zobaczy, a nie potrafią odróżnić wrony od gawrona, nie mają elementarnej wrażliwości na przyrodę która nas otacza.
Należy wprowadzić zamiast tego wymaganie, by harcerz umiał się posłużyć atlasem czy kluczem do rozpoznawania gatunków roślin i zwierząt, bez określania czy mają to być rośliny chronione czy niechronione i ile ich ma być.

GK przeszacowuje możliwości intelektualne harcerzy. Wymaganie na stopień "wędrownika" (w założeniu kończącego gimnazjum a więc 16-letniego) sporządzania map potrzeb, odbywania wędrówek tematycznych itd. jest absurdem! Chłopak w tym wieku na ogół nie potrafi zaplanować czy zrobi na jutro zadanie domowe czy też odpisze je od kolegi! Stąd np. kuleje system zastępowy, bo zastępowi nie umieją pisać planów pracy, a nawet jeśli je napiszą, to nie potrafią ich realizować.

Założenie, że harcerz w ciągu szkoły podstawowej zrobi próbę harcerza i zdobędzie dwa stopnie, następnie w ciągu gimnazjum zdobędzie dwa stopnie i w liceum kolejne dwa, jest zupełną UTOPIĄ. To jest po prostu niewykonalne, zwłaszcza z gimnazjalistami, którzy przeżywają wiek "burzy i naporu", na ogół właśnie w wieku gimnazjalnym przychodzi pierwszy kryzys harcerskości, w tym momencie następuje właśnie bunt "po co mi stopnie" itd. Już zupełnym absurdem jest dodatkowa próba harcerza przed I stopniem.

Podejrzewam, że efekcie wprowadzenia nowego systemu będą drużyny z systemem 5-stopniowym i drużyny z systemem 6-stopniowym, jak przed 1991, a zwykli harcerze zgłupieją do reszty. Będą drużyny gdzie się wymagania będzie traktować poważnie, i w tych drużynach nikt nie przejdzie powyżej odkrywcy. A będą drużyny gdzie się będzie produkować papierowych HO i HR.

Dotychczasowy system 5-stopniowy nie był zły, i pod warunkiem paru modyfikacji powinien być zachowany. Bardzo dobry system stopni ma ZHR, może należałoby się nim troszkę zainspirować.

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

mort
Starszy użytkownik
Posty: 261
Rejestracja: 16 sty 2003, 00:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mort » 30 mar 2003, 19:18

Lucumon napisał:

Po pierwsze - nazwy. Czy musimy koniecznie (...)
A czy ważniejsze jest,jak nazywa się stopień,czy może to żebu harcerze go zdobywali. Chyba że u Ciebie zdobywa się dla nazw?

Jeżeli koniecznie musi być sześciostopniowy system (w co mocno wątpię), to wystarczy dodać jakąś sensowną, pasującą do tradycji nazwę pomiędzy ćwika a HO. Np. (...)
Zawsze można wysłać maila do twórcy systemu i to mu zasugerować a nie tylko narzekać i nic nie robić.Pozatym nazwy jeszcze nie zostały zatwierdzone.

Po drugie, zauważam w ZHP niezdrową tendencję do przerzucania się ze skrajności w skrajność. Poprzedni regulamin stopni był bardzo ogólnikowy i ramowy.
Przecież możesz układać próby z harcerzem jakie chcesz. Nie musisz korzystać z tych regulaminów. Jeśli uważasz,że są tam braki to układając próbę,wzbogać ją o te tematy

(...) a instruktorzy będą ich odsyłać na przysłowiowe drzewo, bo sami takich książek nie znają i nie będą umieli właściwie harcerzy egzaminować.
To już smutne,że nie znają takich książek.A może nie chce się im szukać??

Założenie, że harcerz w ciągu szkoły podstawowej zrobi próbę harcerza i zdobędzie dwa stopnie, następnie w ciągu gimnazjum zdobędzie dwa stopnie i w liceum kolejne dwa, jest zupełną UTOPIĄ. To jest po prostu niewykonalne, zwłaszcza z gimnazjalistami, którzy przeżywają wiek "burzy i naporu", na ogół właśnie w wieku gimnazjalnym przychodzi pierwszy kryzys harcerskości, w tym momencie następuje właśnie bunt "po co mi stopnie" itd. Już zupełnym absurdem jest dodatkowa próba harcerza przed I stopniem.
Wydaje mi się że problem nie polega na niemożliwości wykonania tego,a na braku motywującego drużynowego. Najcześciej na tym polega problem. To nie harcerz nie chce zdobywać tylko drużynowy go nie motywuje. Bo przykład idzie z góry. Jeśli dajmy na to drużynowy od pięciu lat ma stopień przewodnika i ćwika, i nie zdobywa dalej, to harcerz też myśli skoro on nie zdobywa to po co ja mam??

Będą drużyny gdzie się wymagania będzie traktować poważnie, i w tych drużynach nikt nie przejdzie powyżej odkrywcy. A będą drużyny gdzie się będzie produkować papierowych HO i HR.
Krytykujesz system sześcio stopniowy,a w obecnym i tak to się zdarza więc system nie ma tu nic do rzeczy to nadal problem drużynowych i instruktorów.

Dotychczasowy system 5-stopniowy nie był zły, i pod warunkiem paru modyfikacji
Konkretnie jakich?

Bardzo dobry system stopni ma ZHR, może należałoby się nim troszkę zainspirować.
Pomimo jak twierdzisz "dobrego systemu" ZHR ma takie same problemy
phm. Michał "misiek" Markucki H.R.
szczepowy Szczepu "Gniazdo" im. Kedywu
drużynowy 101.ŁDW "Sad" im. hm.kpt.A.Romockiego "Morro"
"carpe diem quam minimum credula pastero"

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 30 mar 2003, 23:59

Stopni się nie zdobywa dla nazw, ale nazwy są ważne. To imiona nadają sens rzeczom, to opisując świat go tworzymy. Chyba inaczej brzmią np. nazwy stopni porucznik, kapitan, major a inaczej Sturmbannfuhrer, Scharfuhrer, Oberstumbannfuhrer itd.? Skoro dla Ciebie nazwy nie są ważne, to może przemianujemy się z harcerzy na pionierów? Nazwy młodzik, wywiadowca, ćwik są utrwalone w tradycji polskiego harcerstwa, walczyli o nie instruktorzy dążący do odnowy ZHP w latach 80-tych. Natomiast nazwy ochotnik czy odkrywca z niczym dobrym się nie kojarzą.

To prawda, że produkowanie papierowych HO czy HR zdarza się też w obecnym systemie.
Jednak proponowany system 6-stopniowy (a właściwie 7-stopniowy, bo z próbą harcerza) dużo bardziej temu sprzyja. Do tej pory system 5-stopniowy nie był powiązany ściśle z wiekiem i klasą szkolną. Poszczególne stopnie niejako w naturalny sposób odpowiadały rozwojowi harcerza w drużynie.
Młodzika jest w stanie zdobyć właściwie każdy, to jest stopień, jak mówił kiedyś regulamin KIHAM-owski, dla tych co "poznają smak harcerstwa". Wystarczy uczestniczyć w życiu drużyny na "elementarnym" poziomie. Wywiadowca to już nie jest stopień dla każdego, bo np. nie powinien go już dostać człowiek który owszem coś tam wie i umie, ale słabiej się angażuje w działalność, np. nie jeździ na wyjazdy. ćwik to ma być mistrz technik harcerskich, dla którego "w wyszkoleniu polowym nie ma tajemnic" (cytuję z pamięci KIHAM-owskie idee stopni) a jednocześnie czynnie współtworzy życie swojej drużyny i szuka pola dla służby. Do mistrzostwa - rzecz oczywista - nie każdy dochodzi. Stopnie HO i HR to są już stopnie związane z ponadprzeciętnym rozwojem harcerza, jak sama nazwa wskazuje HO to "orzeł" czyli ktoś ponaprzeciętny, a HR to człowiek budujący/naprawiający Rzeczpospolitą, realizujący już harcerskie ideały w dorosłym życiu. Tak w naturalny sposób powinna się wytwarzać piramida - bardzo dużo młodzików, trochę mniej wywiadowców, znacznie mniej ćwików, a już niewielu HO i HR - tak jak w wojsku nie wszyscy zostają generałami.

Natomiast nowy system z powiązaniem stopnia, wieku i klasy, jakby w założeniu jest maszynką, która każdego po kolei ma przerobić od ochotnika do HR. Jak w szkole - od I do VI klasy.
Oczywiście, że dobry drużynowy będzie stosował także ten system we właściwy sposób, ale chyba nie o to chodzi? Wielu się może pogubić i pomyśleć, że właśnie chodzi o takie hurtowe awanse - "wędrowników" na HO przy przejściu z gimnazjum do liceum.

Co do systemu stopni ZHR. Jakkolwiek oni też mają kłopoty, to ich regulamin stopni jest bardziej spójny, nie stwarza wrażenia, że jest zbiorem przypadkowo zebranych wymagań.

Sam stosuję w mojej drużynie - właśnie powołując się na szeroką, nawet ogólnikową formułę dotychczasowego regulaminu ZHP - wymagania oparte na KIHAM-owskich z lat 80., trochę zmodernizowanych i dostosowywanych indywidualnie do każdego harcerza.

Zawsze będą w ZHP dobrzy drużynowi, którzy będą potrafili twórczo modyfikować system, i drużynowi przeciętni - odtwórcy, którzy też jednak osiągną dobre wyniki, ale muszą dostać do ręki dobre narzędzia. Genialność systemu BP i Małkowskiego/Kamińskiego polegała właśnie na tym, że mógł być on stosowany nawet przez przeciętnego pedagoga i przynosić doskonałe efekty. Oczywiście są też drużynowi słabi, którzy w ogóle nie potrafią pracować zgodnie z metodą harcerską, i tych w ZHP być nie powinno, nie powinni w ogóle zostawać instruktorami.
Nowy regulamin na pewno nie zaszkodzi tym dobrym drużynowym, ale może zamącić w głowie tym przeciętnym, może ich właśnie zniechęcić do twórczego układania prób na stopnie.

Z całym szacunkiem, ale odnoszę wrażenie, że w ogóle negujesz sens istnienia forum. Piszesz:
"Zawsze można wysłać maila do twórcy systemu i to mu zasugerować a nie tylko narzekać i nic nie robić.Pozatym nazwy jeszcze nie zostały zatwierdzone."
Po to chyba jest forum, żeby na nim dyskutować?. A maila do jak to nazywasz "twórcy systemu" wysłałem swoją drogą.

phm. Grzegorz Skrukwa
drużynowy 11 Poznańskiej Drużyny Harcerzy "Bractwo Kory Brzozowej"
Hufiec Poznań-Nowe Miasto
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 31 mar 2003, 00:09

Zapomniałem w ostatnim poście odnieść się do problemu braku dostępności książek o historii ruchu harcerskiego (które wg Ciebie są, ale drużynowym się nie chce szukać).
To jest osobny temat na długą debatę, proponuję przenieść to na podforum o historii.

phm. Grzegorz Skrukwa
drużynowy 11 Poznańskiej Drużyny Harcerzy "Bractwo Kory Brzozowej"
Hufiec Poznań-Nowe Miasto

Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

rafran

Post autor: rafran » 31 mar 2003, 12:29

myfa napisał:
Punkt 6 tego regulaminu nosi tytuł "MUNDUR ORGANIZACYJNY CZŁONKÓW I INSTRUKTORÓW HARCERSKICH DRUŻYN JE¬DZIECKICH" w innych przypadkach obowiązuje punkt 2.5, a ten dopuszcza furażerki jedynie jako nakrycie głowy dla dziewcząt.
Nie bo punkt 2.5 to przepis ogolny, ktory jest uszczegolawiany przez punkt 6.4. A jak powie Ci kazdy prawnik - przepis szczegolny eliminuje przepis ogolny. Bardziej po polskiemu: przepis szczegolny (pkt 6.4) jest wazniejszy od punktu ogolnego (jakim jest 2.5).

Czyli Harcerskie Druzyny Jezdzieckie ZHP moga nosic (bez wzgledu na plec) rogatywki (z barwnym otokiem), berety i furazerki z proporczykiem w barwach ogolnokawaleryjskich, badz imiennika, itp. I co najwazniejsze maja to prawnie usankcjonowane.

A co do innych druzyn, to rzeczywiscie Regulamin okresla furazerke jako nakrycie glowy dziewczat... Choc pewnie prawnicy potrafiliby wykazac, ze pewna tradycja rozciagnieta w czasie staje sie zwyczajem, czyli niepisanym przepisem prawnym, ktory moze obowiazywac jako taki... Ale to juz zostawmy prawnikom :) My mamy furazerki (sami je dalismy do uszycia). teraz bedziemy szyc furazerki z wysokim, kolorowym otokiem :D

Pozdrawiam

[Edytowany przez rafran dnia 29.01.2004 o 22:00 ]

--
hm. Rafał Raniowski HR
Inspektorat Jeździecki GK ZHP
--> http://www.hdj.zhp.org.pl

silana
Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 18 wrz 2002, 20:45
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: silana » 31 mar 2003, 15:00

U nas w drużynie też działa system 6-cio stopniowy. i to dosłownie: DZIAŁA. Przy czym realizujemy także próbę harcerza i próbę harcerza starszego. Wymagania prób na cztery pierwsze stopnie są tak ułożone, że wędrownik właściwie zdobywa wszystkie podstawowe umiejętności oraz wiedzę, jaką każdy harcerz powinien mieć.
HO i HR to już stopnie mistrzowskie. Ich zdobywanie nie opiera się już na "zaliczaniu" poszczególnych partii wiedzy, czy umiejętności, a próba układana jest indywidualnie przez harcerza zdobywającego stopień. Bo w końcu HO i HR już swoje miejsce w harcerstwie i życiu powinni znać lub dążyć do tego, żeby je poznać.
Wymagania poszczególnych stopni są podobne do tych proponowanych przez GK. I próby naprawdę są do przejścia!!!
A wędrówki tematyczne też da się odbywać w wieku 16 lat. (wiem z własnego doświadczenia).
Jeszcze nazwy... Powinny oddawać charakter stopnia (np: odkrywca - odkrywa, wędrownik - wędruje). Ale nazwy powinny być też zrozumiałe dla każdego harcerza. Sądzę, ze proponowane nazwy nie są złe.
Eli

myfa
Stały bywalec
Posty: 363
Rejestracja: 14 sty 2003, 15:06
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: myfa » 31 mar 2003, 16:11

A czy ktoś jeszcze przestrzega decyzji Rady Naczelnej i pracuje z obowiązującym w ZHP systemem stopni?
phm. Bartosz Myszkowski

Robal

Post autor: Robal » 31 mar 2003, 17:51

djdomin napisał:
3. "Stare" nazwy stopni - jak ćwik - maja swoją historię i rozumiem sentyment, natomiast dziecko tego nie musi czuć i podziwiać. Nie używamy już słowa białogłowa, skauci zostali zastąpieni harcerzami, a czołem czuwaj - może jest i czas na usunięcie nic nie mówiącego "ćwika" i zastąpienie go np. wygą czy pionierem?
Zgadzam się całkowicie. Tylko może niekoniecznie pionier, bo to się źle kojarzy ;-)
djdomin napisał:
cytat:
--------------------------------------------------------------------------------
Lucumon napisał:
Po trzecie, w nowym projekcie w wymaganiach próbuje się wcisnąć na siłę wszystko. Do tradycyjnych wymagań "puszczańsko-traperskich" dodano wymagania o bulimii, anoreksji, netykiety, Unii Europejskiej itd.
--------------------------------------------------------------------------------

Może i warto, aby rozwijać współczesnych ludzi, a nie cienie przeszłości?
Tylko czy umieszczanie tak szczegółowych wymagań w regulaminie stopni jest konieczne?
Lepiej byłoby zostawić tego typu wymagania "do dyspozycji" drużynowego/opiekuna próby.
Np. punkty dotyczące netykiety czy telefonów komórkowych nie mają sensu w drużynie działającej w biednej wsi, gdzie nikt takiego sprzętu nie posiada.


[Edytowany przez Robal dnia 31.03.2003 o 15:23 GMT]

Robal

Post autor: Robal » 31 mar 2003, 18:21

Lucumon napisał:
Tak w naturalny sposób powinna się wytwarzać piramida - bardzo dużo młodzików, trochę mniej wywiadowców, znacznie mniej ćwików, a już niewielu HO i HR - tak jak w wojsku nie wszyscy zostają generałami.

Natomiast nowy system z powiązaniem stopnia, wieku i klasy, jakby w założeniu jest maszynką, która każdego po kolei ma przerobić od ochotnika do HR. Jak w szkole - od I do VI klasy.
Nie chodzi o to by produkować papierowych HR-ów, tylko o to by system stopni stał się odwzorowaniem rozwoju człowieka w normalnym życiu. Harcerz, który zdobywa np. wywiadowcę powinien rozwijać się dalej w ramach próby na stopień ćwika. Tak jak nie można w życiu zatrzymać się na poziomie przedszkolaka, tak samo bez sensu jest zostawać wiecznym młodzikiem. Wspomniana piramida owszem może istnieć, ale z tego powodu, że ludzie odchodzą z ZHP wraz z wiekiem, albo nielicznym chce się zdobywać stopnie(to niezbyt pozytywna sytuacja). Poza tym stopnie harcerskie to nie stopnie wojskowe. Zdobywać się je powinno dla siebie, a nie dla podwyższenia pozycji w hierarchii. To co w wojsku byłoby bez sensu np. armia samych generałów, w harcerstwie byłoby idealne, np. gdyby każdy harcerz w wieku powiedzmy 20 lat miał uczciwie zdobytego HO.



mort
Starszy użytkownik
Posty: 261
Rejestracja: 16 sty 2003, 00:37
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: mort » 31 mar 2003, 22:48

Lucumon napisał:

Skoro dla Ciebie nazwy nie są ważne, to może przemianujemy się z harcerzy na pionierów?
Nie powiedziałem że nie są ważne spytałem tylko czy są ważniejsze od ich zdobywania.

Tak w naturalny sposób powinna się wytwarzać piramida - bardzo dużo młodzików, trochę mniej wywiadowców, znacznie mniej ćwików, a już niewielu HO i HR - tak jak w wojsku nie wszyscy zostają generałami.
Nie musi druh mi cytować co oznaczają stopnie gdyż wiem to

Natomiast nowy system z powiązaniem stopnia, wieku i klasy, jakby w założeniu jest maszynką, która każdego po kolei ma przerobić od ochotnika do HR. Jak w szkole - od I do VI klasy.
Tu oczywiście się zgodzę w 100%

Wielu się może pogubić i pomyśleć, że właśnie chodzi o takie hurtowe awanse - "wędrowników" na HO przy przejściu z gimnazjum do liceum.
No i niestety tak pewnie będzie,ale można niestety powiedzieć że obecnie też tak jest. Bo jak zauważyłeś są instruktorzy i pełniący funkcje instruktorskie(czyli instruktorzy którzy nimi nie powinni być)

Z całym szacunkiem, ale odnoszę wrażenie, że w ogóle negujesz sens istnienia forum.
Cieszy mnie,że szacunek jest po obu stronach,ale naprawdę nie neguje forum,ponieważ właśnie dyskutujemy. :)
phm. Michał "misiek" Markucki H.R.
szczepowy Szczepu "Gniazdo" im. Kedywu
drużynowy 101.ŁDW "Sad" im. hm.kpt.A.Romockiego "Morro"
"carpe diem quam minimum credula pastero"

Lucumon
Stały bywalec
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2003, 22:34
Lokalizacja: 11 PDH "Tajga"
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: Lucumon » 01 kwie 2003, 00:01

Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciw unowocześnianiu wymagań na stopnie.
Jestem jak najbardziej za tym, żeby "Rozwijać współczesnych ludzi, a nie cienie przeszłości"
Chyba sugerowałem wręcz, że należałoby by ograniczyć wymagania "archaiczne" związane z tradycyjnym "puszczańskim" modelem obozownictwa, który (niestety) odchodzi powoli w przeszłość. Jak najbardziej jestem ZA wymaganiami związanymi z internetem, dbaniem o zdrowie i fitness, z wiedzą o Europie etc.
Wydaje mi się jednak (po przeczytaniu wymagań zamieszczonych na www.dokumenty.zhp.org) że w proponowanym systemie zrobiono to na łapu-capu - trochę tego, trochę tamtego. I jest to zrobione zbyt szczególarsko, natomiast zabrakło kompleksowej wizji - co ma wchodzić w zestaw współczesnych technik harcerskich?! Na pewno powinno odejść w przeszłość nieśmiertelne rolowanie koca i mech z północnej strony drzewa (w mojej drużynie się tego już od dawna nie uczy, ale takie "techniki" jeszcze straszą w niektórych aktualnie wydawanych poradnikach harcerskich)..Może nawet powinniśmy zrezygnować z wałkowania alfabetu Morse'a bo to jest element łączności wojskowej z czasów gdy Baden-Powell wojował z Burami, a nie z początku XXI wieku.

Natomiast zastąpienie tych wymagań wyłącznie wymaganiami "kosmetyczno-komputerowymi" jest błędem, bo tym co przyciąga ludzi do harcerstwa jest jednak "harcerski hardcore" - las, wędrówka, błoto, survival, militaryzm.
Oczywiście najefektowniej było by wprowadzić wymagania typu paintball, ściana wspinaczkowa i spadochron, na ćwika (sorry, na odkrywce;-) np. że umie prowadzić samochód terenowy, a na HO lot na paralotni. Ale to byłby oczywisty absurd, bo prawie żadna drużyna w Polsce nie ma sprzętu i pieniędzy na taki program.

Co do ekologii i przyrody. Zapewne korzystanie z profesjonalnych kluczy jest trudne i bynajmniej do tego nie namawiam. Ale korzystanie z popularnych atlasów typu "Ptaki Europy", "Ssaki Polski" czy chociażby atlas Sokołowskiego, naprawdę trudne nie jest. Powinniśmy w harcerstwie działać praktycznie, a nie teoretycznie.
Wymaganie, że harcerz na jakiś tam stopień ma znać ileś tam roślinek chronionych, to jest wymaganie rodem z XIX-wiecznego przyrodoznawstwa, które polegało na polowaniu na "rzadkie okazy". Nowoczesna edukacja (nie tylko zresztą przyrodnicza) powinna polegać na wpajaniu umiejętności samodzielnego zdobywania informacji, a nie na egzekwowaniu encyklopedycznej wiedzy. Moim zdaniem harcerz powinien umieć rozpoznać te zwierzęta i rośliny, które są w jego otoczeniu, które widać na codzień - np. odróżnić wronę od kruka i gawrona, dąb od topoli, wiedzieć, że padalec to nie wąż. Powinien też nabyć umiejętność korzystania z atlasów i innych książek o przyrodzie. Gdy po latach dziecko spyta "tata, a co to jest za ptaszek" to ex-harcerz powinien odpowiedzieć "synku, nie wiem, ale poszukamy w domu w atlasie albo w internecie, albo na kanale przyrodniczym TV".

Jestem za 5-stopniowym systemem: uczeń-czeladnik-mistrz + dwa stopnie "arcymistrzowskie", dla wykraczających ponad przeciętność.
Jestem za nowoczesnością w wymaganiach na stopnie, ale w sposób spójny i przemyślany!


phm. Grzegorz Skrukwa
drużynowy 11 PDH "Bractwo Kory Brzozowej"
Hufiec Poznań-Nowe Miasto
Szczep "Leśni" Poznań / 11 PDH "Tajga" www.lesni.fla.pl
"Harcerz Rzeczypospolitej" www.hr.bci.pl
Historia harcerstwa P-ń NM www.historiahpnm.jdm.pl
RPM 21 http://rpm21.socjum.pl

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Program”