Alarmy

Wydział Programowy
Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 15 maja 2004, 17:29

g00rek napisał:
Wiesz trudno mi to wytłumavczyć, bo wogóle niezbyt rozumiem wychowawcze funkcje alarmu. Wychowanie w klasycznym wojskowym drylu święciło sukcesy jakoś w XIX wieku chyba...

Alarm w dzisiejszym znaczeniu to raczej element ubarwiający, taka zabawa. Oczywiście dla dzieciaków. Bo nie wyobrażam sobie alarmu dla wędrowników zbytnio...

I jak ze wszystkim trzeba mieć umiar. Kiedy harcerz jest na maksa wściekły, że po raz kolejny zrywa się w nocy bo właśnie jest alarm, to przestaje być to celowe, zazwyczaj to drużynowy zaspokaja swoją potrzebę władzy :(
I oczywiście, bo do tego to trzeba mieć twardą psychikę. A ponieważ nie każdy musi ją mieć więc czytamy takie a nie inne wypowiedzi. Ja osobiście popieram stosowanie alarmów wszelkiego typu i widzę w tym cel. Jest to jeden z elementów pracy mojej drużyny, jaki na obozach itp często stosujemy. A swoją drogą, nie raz przygotowanie i przeprowadzenie takiego alarmu jest o wiele bardziej uciążliwe i męczące dla ogranizatorów niż uczestników. To wiem z praktyki. Wszystko kwestia gustu i celu swej pracy...
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

g00rek
Stały bywalec
Posty: 1112
Rejestracja: 10 cze 2002, 11:40
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: g00rek » 16 maja 2004, 13:09

Kto ma mieć twardą psychikę? Dzieci z twojej drużyny? A jakiż to INNY cel masz niż cel wychowawczy? Ten określony przez statut?
hm. Michał "g00rek" Górecki
I love BP

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 22 maja 2004, 09:33

g00rek napisał:
Kto ma mieć twardą psychikę? Dzieci z twojej drużyny? A jakiż to INNY cel masz niż cel wychowawczy? Ten określony przez statut?
Dlaczego wszyscy zaczynają od tego samego zdania?? Czy to świadczy o jednotorowym myśleniu instruktorów ZHP czy po poprostu wszyscy owi instruktorzy mają w swoich drużynach dzieci i zapominają od tym, że są też inne grupy wiekowe?? Zacznijmy więc od tego, ze nie mam dzieci w drużynie ale wędrowników. Ponadto jest to drużyna o specjalności obronnej i do tego czym się zajmujemy potrzebna jest właśnie twarda psychika, którą wbrew pozorom można sobie wykształcić i rozwijać. Rokuje to bardzo dobrze na samozachowanie się takich osób w sytuacjach ekstrymalnych, które często nam towarzyszą i przedkłada się to choćby na bezpieczeństwo w takich warunkach. Innymi celami jest m.in. to co właśnie opisałem oraz sam program naszego szkolenia, który jak wiadomo w tego typu drużynach jest wzorowany na jednostkach wojskowych. Proszę mnie tylko nie próbować nawracać i sugerować, że jesteśmy zwykłymi "komando-debilami" itp oraz z harcerstwem nie mamy wiele wspólnego, bo odkąd działam na forum cały czas próbuję walczyć z takim traktowaniem nas z góry! Przy okazji zdobywałem ifromacje na ten temat i w końcu uzyskałem je pierwszej ręki i wiem, że nasza działalność jest jak najbadziej zgodna z założeniami programowymi ZHP oraz takowej specjalności i nie zapominamy też jak wiele osób nam to sugeruje, że przede wszystkim jesteśmy harcerzami! Czuwaj!
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

nikos

Post autor: nikos » 23 maja 2004, 23:12

Ursus napisał:
Zacznijmy więc od tego, ze nie mam dzieci w drużynie ale wędrowników. Ponadto jest to drużyna o specjalności obronnej i do tego czym się zajmujemy potrzebna jest właśnie twarda psychika, którą wbrew pozorom można sobie wykształcić i rozwijać.
Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie pogodzenia sposobu działania, o którym piszesz, z metodyką wędrowniczą. Moim zdaniem, system działania drużyny wędrowniczej, oparty na demokracji, stoi w sprzeczności z sytuacją w której drużynowy ćwiczy "twardość psychiki" swoich podwładnych.
Ursus napisał:
Rokuje to bardzo dobrze na samozachowanie się takich osób w sytuacjach ekstrymalnych, które często nam towarzyszą i przedkłada się to choćby na bezpieczeństwo w takich warunkach.
Tylko, czy harcerstwo powinno ćwiczyć zachowanie w sytuacjach ekstermalnych? Sądzę, że powinno raczej przygotowywać do normalnego życia. A w takim, sytuacje ekstermalne zdarzają się raczej rzadko.
Ursus napisał:Innymi celami jest m.in. to co właśnie opisałem oraz sam program naszego szkolenia, który jak wiadomo w tego typu drużynach jest wzorowany na jednostkach wojskowych.
Program może być wzorowany na jednostkach wojskowych, pod warunkiem zachowania metody harcerskiej i odpowiedniej metodyki. Nie wiem, czy takie połączenie jest możliwe. W każdym razie musi być bardzo trudne. Nigdy nie spotkałem drużyny proobronnej, która stosowałaby metodykę inną niż "koszarowa".

Nie uważam się za znawcę, ani w sprawach harcerskich, ani wojskowych. Mimo to pozwolę sobie na stwierdzenie, że oparcie działania drużyny na sposobach stosowanych w armii jest równoznaczne z odejściem od metody harcerskiej. Taka sytuacja to podporządkowanie właściwych celów pod specjalność, mimo że powinno być dokładnie odwrotnie.

Pozdrawiam !

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 24 maja 2004, 20:37

nikos napisał:

Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie pogodzenia sposobu działania, o którym piszesz, z metodyką wędrowniczą. Moim zdaniem, system działania drużyny wędrowniczej, oparty na demokracji, stoi w sprzeczności z sytuacją w której drużynowy ćwiczy "twardość psychiki" swoich podwładnych.
Bardzo dziwne stwierdzenie. Nie sugerowałem nic w stylu dyktatury w mojej drużynie i nic takiego nie istnieje a od razu jestem, zresztą nie pierwszy raz, o to posądzany. Powyższa wypowiedź stanowi dla mnie poprostu zwykłą bzdurę kierowaną w moim kierunku i niczym nie popartą. Co do psychiki zaś, odniosę się jeszcze pod koniec tej wypowiedzi.
Tylko, czy harcerstwo powinno ćwiczyć zachowanie w sytuacjach ekstermalnych? Sądzę, że powinno raczej przygotowywać do normalnego życia. A w takim, sytuacje ekstermalne zdarzają się raczej rzadko.
Harcerstwo ma wiele odłamów. Teraz trzebaby określić wspólną definicję sytuacji ekstremalnych. Dla mnie już drużyny turystyczne, a nie wspomnę o górskich, które preferują turystykę wysokogórską powinny właśnie kształcić wśród swoich harcerzy umiejętność odpowiedniego zachowanie się w sytuacjach ekstremalnych, o które szczególnie przy wędrówkach wysokogórskich nie trudno, znam to dokładnie z mojej własnej wyprawy na Mont Blanc i może to się zacząć choćby od zwykłego wyczerpania fizycznego i psychicznego. Niestety dopóki ktoś nie pozna takich sytuacji na własnej skórze nigdy tego nie zrozumie, a często taka nie wiedza kończy się tragicznie. Nie wspomnę już o drużynach obronnych, które uprawiają sporty ekstremalne, jak choćby spadochroniarstwo. Czu uważa druh, że w tym przypadku takie ćwiczenia też nie mają sensu??
Program może być wzorowany na jednostkach wojskowych, pod warunkiem zachowania metody harcerskiej i odpowiedniej metodyki. Nie wiem, czy takie połączenie jest możliwe. W każdym razie musi być bardzo trudne. Nigdy nie spotkałem drużyny proobronnej, która stosowałaby metodykę inną niż "koszarowa".

Nie uważam się za znawcę, ani w sprawach harcerskich, ani wojskowych. Mimo to pozwolę sobie na stwierdzenie, że oparcie działania drużyny na sposobach stosowanych w armii jest równoznaczne z odejściem od metody harcerskiej. Taka sytuacja to podporządkowanie właściwych celów pod specjalność, mimo że powinno być dokładnie odwrotnie.

Pozdrawiam !
to już chyba małe przegięcie! Myślę, że wiele osób mogłoby się teraz poczuć urażonych. Postawił druh całe harcerstwo obronne przed dość ostrym oskarżeniem, które dla mnie jest zwykłym pomówieniem. Powiedzmy, że zwalimy to na druha niewiedzę w tej sprawie, do której sam się druh przyznaje. Musze też rozczarować druha, otórz takie drużyny obronne poprawnie działające istnieją wbrew pozorom. Nie wiem skąd te druha założenia, ale działając już trochę w ZHP jak i na tym forum, dochodzę do jednego wniosku: wiele takich stwierdzeń wynika poprostu z niewiedzy lub kilku nie godnych polecenia przykładów, przez co obrywa cały "jeden dział".
Na koniec przytoczę cytat wypowiedzi druha Hm. Tomasza Nowaka, udzielonej na tym forum odnośnie drużyn obronnych, z której może jasno wynikać, iż do tego, czym takie drużyny mogą się zajmować, przydałaby się jak najbardziej twarda psychika.
"1. Specjalność jest to wybrana dziedzina harcerskiego programu wychowawczego, którą w sposób szczególny i pogłębiony zajmują się harcerze zrzeszeni w drużynach i klubach. Specjalność jest więc to coś, co stanowi podstawę programu działania drużyny, co przenika większość form pracy, co stanowi element wyróżniający drużyny spośród wielu innych, co w końcu stanowi zasadniczą ścieżkę doskonalenia harcerza - od zaciekawienia do specjalizacji.
2. Specjalność proobronna, czyli tzw. "Czerwone Berety" polega na doskonaleniu swej sprawności fizycznej i umiejętności wchodzących w skład sportów walki oraz wiedzy politechnicznej. Czyni się to po to, aby:
a/ zapewnić rozwój osobowy jednostki (osobista sprawność fizyczna, wzrost samoakceptacji i samorealizacji, rozwój zainteresowań mogących stanowić w przyszłości hobby lub zawód),
b/ promować wśród harcerzy zdrowy i sportowy tryb życia (uprawianie sportów walki i sportów obronnych, kontakt z przyrodą),
c/ promować postawy patriotyczne i propaństwowe (zapisy statutowe!),
d/ przygotowywać do pełnienia służby wojskowej (obowiązek konstytucyjny każdego obywatela!),
Z powyższego wynika, że pracą ze specjalnością Czerwonych Beretów bedzie rozwój sportów walki (karate, judo), strzelectwa sportowego, spadochroniarstwa, bytowania (przypominam, że agresywny survival przyniósł do Polski w latach 90-tych Pałkiewicz - w wojskach specjalnych od wielu lat szkolono raczej do czegoś daleko bliższego puszczaństwu."
Czuwaj!
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

nikos

Post autor: nikos » 24 maja 2004, 22:34

Ursus napisał:
to już chyba małe przegięcie! Myślę, że wiele osób mogłoby się teraz poczuć urażonych. Postawił druh całe harcerstwo obronne przed dość ostrym oskarżeniem, które dla mnie jest zwykłym pomówieniem. Powiedzmy, że zwalimy to na druha niewiedzę w tej sprawie, do której sam się druh przyznaje. Musze też rozczarować druha, otórz takie drużyny obronne poprawnie działające istnieją wbrew pozorom. Nie wiem skąd te druha założenia, ale działając już trochę w ZHP jak i na tym forum, dochodzę do jednego wniosku: wiele takich stwierdzeń wynika poprostu z niewiedzy lub kilku nie godnych polecenia przykładów, przez co obrywa cały "jeden dział".
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że moim celem nie jest obrażanie kogokolwiek i nie taka była intencja mojej wypowiedzi. Jeżeli poczuł się druh urażony, to przepraszam.

Moja poprzednia wypowiedź nie jest pomówieniem, ale wyrażeniem subiektywnej opinii na dany temat. Moja wiedza na temat specyfiki drużyn proobronnych jest rzeczywiście niewielka. Bardzo prawdopodobne, że faktycznie, większość takich drużyn realizuje założenia specjalności bez uszczerbku dla metody i metodyki harcerskiej.

Często zdarzyło mi się natomiast spotykać drużyny, proobronne z nazwy lub nie, w których stosowano kompletne wojskowe umundurowanie i "koszarowy" system przywództwa przy jednoczesnym odrzuceniu podstawowych zasad metody harcerskiej.

Nie mam żadnego pojęcia których, z wyżej wymienionych, drużyn jest więcej. Niewykluczone, że tych dobrze działających. Ja niestety spotkałem jedynie "pseudokomandosów". :(
Ursus napisał:
Nie sugerowałem nic w stylu dyktatury w mojej drużynie i nic takiego nie istnieje a od razu jestem, zresztą nie pierwszy raz, o to posądzany.
Chyba właśnie w tym leży największy problem. Z tego, co wiem, oraz z powszechnie panującej opinii wynika, że dowodzenie oddziałem wojskowym opiera się właśnie na dyktaturze, czyli bezwzględnym podporządkowaniu rozkazom dowódcy. Ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak można to pogodzić z założeniami metody harcerskiej. Sądzę, że wielu innych ludzi też nie. Może właśnie z tego wynikają wspomniane posądzenia.

Wracając do alarmów, jestem zdecydowanie przeciwny stosowaniu ich w celach innych, niż wyraźnie uzasadnione.

Niewykluczone, że w drużynach proobronnych, tak jak druh napisał, jest uzasadnienie dla częstego ich stosowania. Ze względu na brak znajomości specyfiki takich drużyn powstrzymam się jednak od sądu na ten temat.

Pozdrawiam !




byolo
Starszy użytkownik
Posty: 283
Rejestracja: 22 mar 2003, 14:24
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: byolo » 25 maja 2004, 08:35

Widzę, że wątek bardzo płynnie zmienił temat. Cieszę się z Waszego zaangażowania w tę dyskusję, jednak proszę o powrót do tematu wątku. Nie chcę kasowac postów nie związanych z tematem. Przenieście tę dyskusję na forum specjalności, a dalsze wypowiedzi w tym wątku proszę o Alarmach:)
Aleksander Gogół
przyboczny 166 WWGZ Biały Żagiel im. Marco Polo

Ursus
Starszy użytkownik
Posty: 266
Rejestracja: 30 lis 2003, 18:01
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Ursus » 25 maja 2004, 17:13

byolo napisał:
Widzę, że wątek bardzo płynnie zmienił temat. Cieszę się z Waszego zaangażowania w tę dyskusję, jednak proszę o powrót do tematu wątku. Nie chcę kasowac postów nie związanych z tematem. Przenieście tę dyskusję na forum specjalności, a dalsze wypowiedzi w tym wątku proszę o Alarmach:)
Zgadzam się całkowicie, jeżeli ktoś chce pociągnąć ten uboczny temat to proszę o info, bo to faktycznie nie miejsce na tą rozmowę:) Czuwaj!
Ursus
Przyboczny 36HDCzB"Kombinatorzy"
Chorągiew śląska Hufiec Jastrzębie Zdrój
"Prawdziwa ambicja to ciągłe dążenie do celu, którego nigdy nie osiągamy, bo ciągle dźwigamy poprzeczkę...!"

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Program”