Dlaczego ludzie odchodzą od ZHP ???

Wydział Programowy
TEMowiec

Post autor: TEMowiec » 19 cze 2002, 15:17

to wiadomo już od dawna. Na obozie wszystko jest nauką. Od kopania latryn po wartę w nocy wszystko czegoś uczy. Załóżmy, że obóz trwa 18 dni. 18*24=412 godzin. Przeciętna zbiórka ma 2 godziny, czyli na obozie masz do dyspozycji 206 zbiórek.

--
Piotr Kopystyński ćwik
(od najbliższej komisji chyba pwd.)
drużynowy 12.DH"TEM"
Związek Drużyn Bełchatowskich
Hufiec Piotrków Tryb.

cerber

Post autor: cerber » 19 cze 2002, 16:19

TEMowiec!

Ja też się niejednokrotnie nad tym zastanawiałem. Często nie sam. Gdy ja wstępowałem do ZHP, harcerzy było ponad milion. Ale nie w tym rzecz.

Uważam, że:
1) Coroczne spisy harcerskie są zawyżane przez hufce. Dzieje się tak w moim hufcu i nie mam powodów do wątpienia, by inaczej było w całej reszcie kraju.

2) Krąg ludzi w ZHP zmniejsza się, gdyż więcej ludzi odchodzi niż przychodzi. Jest to oczywistość i można zadać sobie pytanie dlaczego to mówię?
Mówię dlatego, że chcę uświadomić, jaki słaby mamy w Związku system rekrutacji. Jako zastępowy, przyboczny i w końcu drużynowy miałem duże problemy z pozyskaniem ludzi do drużyny. Jeszcze większy problem stanowiło zatrzymanie ich w tej drużynie na dłużej. Nie ustannie o tym myślałem i
doszedłem do wniosku, że ZHP nie jest organizacją konkurencyjną dla innych form zainteresowań, a przede wszystkim normalnego życia. Kuleje w naszym Związku praca wychowawcza, formy wypoczynku, sama przynależność też kosztuje, co nie jest bez znaczenia.
Przynależność do ZHP wymusza (a przynajmiej powinna) ograniczenie pewnych czynności, co przewiduje 10 "paragraf". Wielu ludziom nie jest to na rękę, wolą "wolność" (czytaj: swawolę),high - life, róbta co chceta. W wielu środowiskach ZHP nie ma poważania, w wielu nie istnieje i w ogóle młodzież woli się teraz bawić niż służyć.

Przełom polityczny po 1989 roku spowodował przełom społeczny i kulturalny, tzw. zalew kultury zachodniej, czyli "braku kultury". Jest to wygodny sposób na życie i większość młodych ludzi nie chce z niego rezygnować. Efekty widać: wtórny analfabetyzm, obskurancja, patologie społeczne itd. Totalnie upadł system wartości i wszystko co je promuje. Wyznawanie wyższych ideałów jest teraz niemodne, tak jak niemodna jest wśród dzieci przynależność do organizacji wyższych użyteczności publicznych.

Poza tym zapytajmy siebie szczerze: co większość drużyn ma do zaoferowania dzisiaj dzieciom i młodzieży?
W wiekszości przypadków nic, tylko słabe rajdy, bałagan na zbiórkach, 16-letnich drużynowych, pląsanie wokół ogniska... Dla większości młodych ludzi to za mało.

3) Powyższe każdy widzi. Ale jest jeszcze inna ważna przyczyna "kurczenia" się Związku. Prawda o niej jest bardzo niewygodna. Nazywam ją "odchodzeniem dla świętego spokoju".

Po wspomnianym przłomie w 1989 roku rozpoczęło się w Związku małe "polowanie na czarownice", czyli czystki polityczne, co starsi pewnie je pamiętają. W dwuznaczny sposób podziękowano wtedy lub zrezygnowano z usług wielu zasłużonych instruktorów. Powyższa nagonka oraz zaprzestanie dotacji przyczyniło się do nagłego i drastycznego spadku ilości harcerzy w Związku. To jest jednak historia, dzisiaj "odchodzi się dla świętego spokoju" z innej przyczyny, bardziej prozaicznej: by nie denerwować się na widok swego przełożonego (głównie komendanta hufca). Tak, przełożony "potrafi"... "umilić życie". Znam mnóstwo hufców i ich komendantów "uprawiających własne poletko", mających "własne" zabawki. Czyniących w hufcu atmosferę nie do zniesienia, zapominających o tym, że to oni są dla harcerzy, a nie harcerze dla nich. Winą tego był brak kadencyjności na tym stanowisku, ale to już też historia.

Może brzmi to brutalnie, ale tak to odbieram i publikuję na tej stronie.
Internautom chcę też powiedzieć moje inne odkrycie: Pamiętajcie, najważniejsza w Związku jest przyjaźń z tymi, z którymi tworzycie drużynę, zastęp. Nikt Wam jej nie odbierze, to zostanie częścią Was na długie lata. Komendanci będą się zmieniać, jednostki powstawać i znikać, a pozostaną wspomnienia i kontakty. I radość którą daliście innym.

Pozdrawiam!

[Edytowany przez cerber dnia 19.06.2002 o 13:20 GMT]

dokumenty
Stały bywalec
Posty: 1551
Rejestracja: 27 maja 2002, 10:23
imię i nazwisko: Czesław Przybytek
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Krakowska 19 Lotnicza
Hufiec: Kraków-Krowodrza
Chorągiew: Krakowska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: dokumenty » 20 cze 2002, 12:12

Jak widać z odpowiedzi pytanie winno brzmieć:

Dlaczego ludzie nie przychodzą do ZHP

Czuwaj
hm. Czesław Przybytek HR
tel.kom. 519-160-185

Gintek
Nowicjusz
Posty: 39
Rejestracja: 11 cze 2002, 09:03
Hufiec:
Chorągiew:

Post autor: Gintek » 20 cze 2002, 23:53

Uważam żę masz rację sam wiem jak jest kiedy sie szuka jakiegos kursy np ratownika medycznego w moim hufcu i chorągwi niestety nie działa to najlpiej jakiekolwiek szkolenia trzeba organizowac samemu a nie umowic juz o zdobyciu uprawnień do kształcenia innych, trzeb robic to na podstawie panstwowych certyfikatów. Osobiscie uważam ,że jeżeli chcesz sie dalej kształcic musisz samemu kombinowac i czesto spotykasz sie z problemami np w hufcu bo oni wszystko robial na pokaz .Zauważyłem że w ostanim okresie( przynajmniej w moim rodzimym hufcu) drużynowi znależli sposob na werbowanie ludzi, a mianowicie zakładaja drużyny wielopoziomowe i gromady zuchowe a potem przekształaja je w drużyny i zo ma swoje zalety łatwiej jest trafic do dzieci niż do spaczonych gimnazjalistów. Wielka szkoda, ale za jakis czas jeżeli nic sie nie zmieni to bedzie trzeba harcerzy szukac ze swieca w dłoni.

HSI110

Post autor: HSI110 » 21 cze 2002, 00:40

Ja powrócę do samego początkowego tematu.

Kiedyś Ktoś powiedział mi, że na złych z pozoru sprawach można zyskać pozytywny efekt. Promocja na przykrych rzeczach, nie jako zamierzenie, ale wykorzystanie już istniejącego, niepodważalnego faktu. Każdy wie, jak bardzo ZHP i harcerstwo w ogóle potrzebuje promocji, może to jest metoda. Jesteśmy sporą organizacją, czasem silniejszą, czasem słabszą – bo tworzą ją tylko ludzie, a tym zdarzają się potknięcia.
Pomysł prezentacji Instruktorów w ich pracy może być świetny – da nam często rozwiązania problemów, z którymi się borykamy, a przez które już ktoś przebrnął. Da nam wzorce i przykłady, zaowocuje pomysłami metodycznymi, gospodarczymi i kto wie jakimi jeszcze. Warto pokazać ile robią niektórzy instruktorzy, na tle tego jakie prócz harcerstwa prowadzą życie.
Warto by „Czuwaj” nie tylko ustosunkowywał się do zaistniałych i ujawnionych przez media problemów, lecz także samemu pokazywał inne z odpowiednim komentarzem. Rozbrojone bomby wybuchają o wiele rzadziej niż te pozostawiane same sobie.
Rynek prasy związkowej skurczył się „Czuwaj” więc zaczyna pełnić inne funkcję niż w ubiegłych latach, może warto podnieść wyzwanie i stworzyć szpaltę, która będzie korespondować z głodnymi sensacji masami ;).

To takie moje przemyślenia, gdyby podzielić stronę na dwie kolumny i w jednej dać to co złe a w drugiej to co dobre, to sam mój hufiec do obu przydałby wiele materiałów, a śmiem podejrzewać z przykrością, że nie jest on wyjątkiem.


--
Czuwaj! pwd. Maciej Figiel 110 WDH i GZ.
Świat ma tysiące barw, dusza harcerska tylko dwie: BIEL i CZERń

theophilus

Post autor: theophilus » 21 cze 2002, 23:15

Cerber!
Czy mógłbys mi wytłumaczyć w jaki sposób brak dotacji wpłynał na bylejakość drużyn i instruktorów a w konsekwencji na spadek liczebny ZHP?
Bo taki tekst co i rusz słyszę, tylko jeszcze nikt poza powtarzaniem tego jak mantra nie potrafił mi wyjasnić związku jednego z drugim.

cerber

Post autor: cerber » 25 cze 2002, 10:24

Theophilusie!

Brak funduszy w każdej organizacji (z punktu widzenia zarządzania) jest katastrofą powodującą paraliż całego systemu i w końcu jego rozkład.

A po "chłopsku": pieniądze potrzebne są na wszystko: od wypłat dla pracowników ZHP, po spinacze biurowe. Bez środków finansowych praca ZHP kuleje.

Do czego zmierzam? Wyobraź sobie, że po nowych wyborach, jakaś tam partia dominująca w kręgach władzy obcina fundusze dla naszej Organizacji. Jaki powstaje mechanizm? Dla oszczędności zmniejsza się liczbę kursów i szkoleń, dotacji dla ośrodków centralnych, funduszy instruktorskich itp. Przecież pensje kadry nie zostaną zredukowane (czemu dziwić się nie można i co moim zdaniem jest słuszne). Tak więc brak pieniędzy odbija się na szkoleniu kadr. Brak wyszkolonych kadr, to spadek liczby członków i jakości pracy na wszystkich szczebalch organizacyjnych i "w koło Macieju". Czy już zrozumiałeś?


Korzystając z okazji chciałbym wyrazić jeszcze jeden pogląd na spadek liczby młodzieży w ZHP. Jest to moim zdaniem brak autorytetów i to na wszystkich szczeblach zarządzania (kierowania, dowodzenia) w Związku.
Gintek powiedział o "spaczonych gimnazjalistach", miał rację. Młodzież gmnazjalna w większości jest już zdegenerowana i robi to, co jeszcze 10 lat temu byłoby nie do pomyślenia. Brak autorytetów, to brak wiary w to, co się robi, to brak wzoru do naśladowania, to niemożność zatrzymania w Związku harcerza na dłużej i wychowania go.

Autorytetem powinien być już zastępowy, a jak może nim być jeśli jest rówieśnikiem? Rówieśnik BARDZO rzadko jest autorytetem dla otoczenia (musi być jednostką wybitną). Jakim autorytetem może być 16-to letni drużynowy, który sam jeszcze potrzebuje opieki i szkoleń. Jakim autorytetem jest komendant hufca, którego tajemnicą poliszynela jest to, że pali papierosy?

Pytania retoryczne...
Postarajmy się być "fair" wobec siebie, może wtedy coś z tego wyjdzie.

Pozdrawiam!

[Edytowany przez cerber dnia 25.06.2002 o 07:28 GMT]

[Edytowany przez cerber dnia 28.06.2002 o 10:59 GMT]

Borowy

Post autor: Borowy » 26 cze 2002, 23:51

O właśnie: czy zaprenumerowałeś już dla siebie "Czuwaj?

Nie, nie zaprenumerowałem i nie zamierzam. Jak już wspomniałem 69 zł wydaje mi się sumą za wysoką (a nawet nie ma pewnoci, czy pismo znów nie upadnie - co zdażało sie już w przeszłości, albo poszczególne numery nie będą ukazywały się w terminie - i co wtedy - czy wpłacona kwota zostanie zwrócona?). Nadal uważam, że najlepszą formą publikacji tego rodzaju materiałów, jakie zamieszczane są w CZUWAJ'u jest internet (nie wspominając już o oczszędnościach). A że nie w kazdym hufcu jest dostep do internetu? A może byłby to dobry pretekst, aby taki w nim załozyć - przeliczmy: załózmy, ze w hufcu działa 15 instruktorów.
Ośmiu z nich kupuje CZUWAJA (cena w prenumeracie 5,75 zł/numer). Razem wydają 46 zł (8*5,75zł). Są operatorzy, którzy za tę sume udostepniają kilka godzin dziennie dostepu do internetu przez cały miesiac (np. Dialog na Dolnym Slasku - taryfa junior - dostęp od 15-21 codziennie bez limitów i naliczania impulsów). A przecież Internet mozna wykorzystywać do zdobywania materiałów na zbiorki, rezerwacji miejsc w schroniskach i tysiecy innych rzeczy. UDOSTęPNIC CZUWAJA W INTERNECIE!!! A jeśli chce sie wydawać płatna gazetę to niech to będzie czasopismo dostępne ogólnie (jak kiedyś Świat Młodych). Życzę sukcesów w redagowaniu pisma (i chociaż aktualnego archiwum ON LINE).

--
już nie fanatyk jeszcze sympatyk ZHP

cerber

Post autor: cerber » 27 cze 2002, 10:17

Jestem zdecydowanie za, przy czym ja prponuję próg 20 lat.

Pozdrawiam!

śmiały
Użytkownik
Posty: 52
Rejestracja: 10 cze 2002, 07:02
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: śmiały » 27 cze 2002, 10:51

Popieram próg wiekowy, ale tak samo jak Cerber...
od 20 lat...
to już jest wiek taki, że człowiek wie czego chce...
zupełnie inaczej będzie wyglądała rozmowa dwudziestoletniego drużynowego ze swymi harcerzami...
niż jego młodszego nawet o dwa lata kolegi...
na pewno doświadczenie życiowe pozytywnie wpłynie na kontakt z człokami "jego" drużyny...
a z drugiej strony 20 to nie 40 iczasmi tez się będzie chciało zrobić coś głupiego...

Pozdrawiam

TEMowiec

Post autor: TEMowiec » 28 cze 2002, 13:16

to wiadomo już od dawna. Na obozie wszystko jest nauką. Od kopania latryn po wartę w nocy wszystko czegoś uczy. Załóżmy, że obóz trwa 18 dni. 18*24=412 godzin. Przeciętna zbiórka ma 2 godziny, czyli na obozie masz do dyspozycji 206 zbiórek.

--
Piotr Kopystyński ćwik
(od najbliższej komisji chyba pwd.)
drużynowy 12.DH"TEM"
Związek Drużyn Bełchatowskich
Hufiec Piotrków Tryb.

cerber

Post autor: cerber » 28 cze 2002, 14:14

TEMowiec!

A powiedz co może 16-latek w naszym kraju?
Z prawnego punktu widzenia nic. Rodzice Twoich podopiecznych nie powinni ich puszczać z Tobą na biwaki, bo jesteś niepełnoletni.

Nie znam Cię osobiście i nie mogę stwierdzić, jaki jesteś, jednak z doświadczenia mojego hufca wiem, że 16-letni drużynowi nie sprawdzili się tam ani razu. To dobry wiek na bycie zastępowym lub przybocznym, jednak nie drużynowym, który odpowiada za kilkanaście osób.

Nie wiem jakie doświadczenie życiowe może mieć 16-latek. Dopiero co skończył szkołę podstawową (teraz gimnazjum). Dopiero co może otworzyć próbę przewodnikowską i jeździć na jakiekolwiek poważne kursy - czyli dopiero się szkolić.

Rozumiem trudną sytuację kadrową hufców, ale nie jest to moim zdaniem powód wystarczający, by niepełnoletnią osobę czynić drużynowym.

Moje wytłumaczenie na postawione przez Ciebie pytanie jest następujące: Twoja drużynowa nie powinna rezygnować z funcji idąc na studia (to jest wykonalne i niektórzy z tym sobie bardzo dobrze radzą) albo powinniście znaleźć drużynowego pełnoletniego.

Rzeczywiście, ZHP to świat ludzi młodych i właśnie dlatego powinien ich ktoś pilnować, uczyć ukierunkowywać. Ktoś bardziej doświadczony a jednocześnie starszy. Młodość bowiem ma swoje zalety, które czasami mogą okazać się powodem poważnych kłopotów.

Pozdrawiam!

PS. TEMowiec życzę Ci wielu sukcesów, ale też wiem jaki "jest Twój chleb", za klika lat inaczej spojrzysz na to zagadnienie. Pa!

[Edytowany przez cerber dnia 28.06.2002 o 11:15 GMT]

TEMowiec

Post autor: TEMowiec » 28 cze 2002, 14:34

to wiadomo już od dawna. Na obozie wszystko jest nauką. Od kopania latryn po wartę w nocy wszystko czegoś uczy. Załóżmy, że obóz trwa 18 dni. 18*24=412 godzin. Przeciętna zbiórka ma 2 godziny, czyli na obozie masz do dyspozycji 206 zbiórek.

--
Piotr Kopystyński ćwik
(od najbliższej komisji chyba pwd.)
drużynowy 12.DH"TEM"
Związek Drużyn Bełchatowskich
Hufiec Piotrków Tryb.

cerber

Post autor: cerber » 28 cze 2002, 15:16

Trafnie zauważyłeś, mniejszym, ale jednak złem.

Pozdrawiam!

TEMowiec

Post autor: TEMowiec » 03 lip 2002, 16:04

to wiadomo już od dawna. Na obozie wszystko jest nauką. Od kopania latryn po wartę w nocy wszystko czegoś uczy. Załóżmy, że obóz trwa 18 dni. 18*24=412 godzin. Przeciętna zbiórka ma 2 godziny, czyli na obozie masz do dyspozycji 206 zbiórek.

--
Piotr Kopystyński ćwik
(od najbliższej komisji chyba pwd.)
drużynowy 12.DH"TEM"
Związek Drużyn Bełchatowskich
Hufiec Piotrków Tryb.

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Program”