Nowe sprawności

Wydział Programowy
cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 12 sty 2004, 23:29

grabek napisał:
A co Ci da, że będziesz wiedział kim jestem? Nie twierdzę, że widziałem wszystko (chociaż niechcący uogólniłem jedną wypowiedz i to chyba z niej taki wniosek).
Co mi da? Lubię wiedzieć z kim rozmawiam, ale to nie jest najważniejsze - każdy ma prawo do poczucia anonimowości, bo różne mogą być tego powody i zasadniczo nie o tym jest dyskusja owa.
Jestem z województwa podlaskiego, które jest jednym z większych w kraju (o ile nie największym) skupiskiem ludości prawosławnej. Nie dane było mi jeszcze oglądać prawosławnego kapelana chorągwi białostockiej.
Możliwe zatem, że nie ma kapelana chorągwianego prawosławnego. Ale pamiętaj, że funkcja kapelana jest możliwa na każdym poziomie struktor Związku i bardzo byłbym ostrożny ze stwierdzeniami "nie ma", bo może być jakaś drużyna, która takowego posiada.
Czy można uzyskać jakieś informacje na temat kapłanów różnych wyznań należących do ZHP?
Ciekawe pytanie. Z tego co wiem, to chyba nie ma prowadzonego takiego rejestru (z podanego już przeze mnie wyżej powodu), ale możesz napisać na zwdir@zhp.org.pl z takim pytaniem - myślę, że dostaniesz odpowiedź.
I jescze jedno pytanko. Skoro już mamy takie sprawności to czy jest przewidywane stworzenie nowej specjalności dla drużyn ???
Jakiej specjalności??????

Pozdrawiam!
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 12 sty 2004, 23:53

Jarrak napisał:
No i czepiał sie ktoś, że na innym wątku dyskutujemy "obszernie i czasochłonnie" / a tyle by zbiórek można w tym czasie zrobić / o zmianach w ZHR, a tu nas DOPADŁO.
I moim zdaniem bardzo dobrze, że dyskutujemy. A wysoki poziom dyskusji wskazuje, że jest to temat ważny, na który warto prowadzić takie dyskusje.
Właśnie, wygląda na to że po uznaniu przez Watykan FSE-Zawiszy za skautową KATOLICKĄ organizację wszyscy nagle chcą się "dookreślać".
Hmmm... Wszyscy? To, że ten zestaw sprawności wyszedł właśnie teraz nie jest, wierz mi, związane w żaden sposób z postanowieniami Watykanu (swoją drogą to gdzie można znaleźć jakieś oficjalne stanowiska Stolicy Apostolskiej na ten temat), ale "reformą" metodyczną w Związku.
Mimo całej sympatii Sebastianie nie jestem zachwycony tymi sprawnościami, sfera Religii i Wiary to sfera duchowości, a tą kształtujemy w skautingu odpowiednimi formami pracy a nie...sprawnościami.
Ha! Właśnie o to chodzi, że duchowość /= religia. I tutaj leży, zdaje mi się największy problem u nas. Prawie każdy, kto słyszy słowo duchowość od razu ma w głowie słowo "religijność", podczas gdy tak na prawdę chcielibyśmy, aby były to dwie odrębne kwestie.
Z drugiej strony wytłumacz mi, dlaczego jeśli mamy konkretne narzędzia do rozwoju takich sfer wychowania człowieka jak społeczne, emocjonalne, fizyczne, intelektualne (sprawności, znaki służb) to nie mamy mieć narzędzi do rozwoju duchowości człowieka?
Duchowość jest jedną ze sfer rozwoju, co powtarzam już po raz enty;), i jako taka również powinna dawać możliwość realnego wychowania i wspomagania (przez formy pracy, ale też konkretne instumrnty) tegoż wychowania.
Moim zdaniem to jest przegięcie. Moim zdaniem ZHP, jeśli nadal ma być skautowy, musi podchodzić do religii po badenpowellowsku, czyli rozumieć otwartość tak ,jak ktoś wyżej powiedział, nie tylko na chrześcijaństwo, a na wszystkie religie.
A w którym miejscu te sprawności wskazują, że ZHP nie realizuje takiego podejścia? Duża ilość organizacji skautowych na świecie ma w swoich programach konkretne narzędzia, które wzmagają rozwój duchowy. Nie postępują one skautowo?
Bóg niejedno ma imię, i niejedną postać przybiera na tym świecie, ale wartości wyższe stąd wypływające mają wymiar duchowy uniwersalny, a nie wymiar.... usprawniający.
Ależ to prawda!! I nikt, chyba, nie twierdzi, że Bóg = katolickie pojmowanie Absolutu (jeśli chodzi o sprawności).
ZHR właśnie wpada w pułapkę personalizmu boskiego i chce być tylko chrześcijański/Poznański Zjazd/ , a nawet wyłącznie katolicki /Zjazd Mazowsza/. To się skończy samoograniczeniem i skłóceniem tej organizacji. W tym kierunku nie idźmy.
IMHO w takim kierunku w żadnym razie nie idziemy. Ja czegoś takiego nie zaobserwowałem, ale mogę się oczywiście mylić.
Ale nam grozi inna ślepa uliczka - laicyzm. To Baden Powell potępiał /Wuthering to Success/
I właśnie po to jest m.in. ten zestaw sprawności. Aby dać drużynowym konkretne narzędzie jak pracować z duchowością i wiarą. Jak nie dopuścić do laicyzacji.
Ale Jemu chodziło w Skautingu o rozumienie Boga jako wszechogarniające Dobro i Ład.
A możesz mi wskazać na czym się opierasz wysuwając taką tezę? Jakiś konkretny zapis?
Bo ja mogę zacytować tutaj coś, co nie do końca zgadza się z Twoją koncepcją chyba. Będzie cytat po angielsku (żeby nie było przekłamań - cytat pochodzi z książki "Rovering to Success"; Lord Baden Powell), a następnie moje tłumaczenie po polsku.

Religion very briefly stated means:
Firstly: recognising who and what is God.
Secondly: making the best of the life He has given one and doing what He wants of us. This is mainly doing something for other people.


(Religia to mówiąc bardzo skrótowo:
Po pierwsze: rozpoznawanie Boga i wiedza kim i czym On jest.
Po drugie: najlepsze spożytkowanie życia, które On nam ofiarował i robienie tego, czego On od nas oczekuje. Głównie jest to robienie czegoś dla innych.)

Nie wiem. Ale dla mnie takie stwierdzenie BP nie oznacza, że mamy rozumieć Boga jako Dobro i Ład, ale mamy rozumieć Boga jako Stwórcę świata i tegoż dobra i ładu. Ale nie Boga katolickiego, ale Boga jako pewien Absolut, który jest przez każdą religię inaczej pojmowany.

Niemniej jednak nie uważam (może nieco przewrotnie w stosunku do tego, zo wyżej zacytowałem), że w skautingu nie ma miejsca dla ludzi niewierzących. Moim zdaniem jest. Ale nie może być tak, że skoro z racji swoich przekonań odrzucają religijną sferę wychowania równocześnie odrzucają sferę duchową. Bo, powtórze raz jeszcze, sfera duchowa odnosi się tak samo (niekoniecznie w ten sam sposób) do wierzących jak i do tych niewierzących.
Skaut powinien rozumieć celowość wszelkiego Stworzenia i nauczyć się refleksji nad Sobą wobec świata i wartości skautowych. /Słynne oceny dzienne Małkowskiego/ Ciekawe, tak wyśmiewane za komuny codzienne dobre uczynki /węzełek na chuście/ mają swe źródło w Islamie, który taki obowiązek na wyznawcę nakłada. Ducha swego się kształtuje a nie ...usprawnia i ufachowia.
Czy Twoim zdaniem stosowanie w pracy wychowawczej sprawności to ufachowianie i usprawnianie Ducha?
No i Ekumenicznie Druhowie, ale z Bogiem !
No to ekumenicznie, czy jednak wieloreligijnie (co sam sugerowałeś)? ;)

Pozdrawiam serdecznie!

[Edytowany przez cadfael dnia 13.01.2004 o 01:27 ]
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

Jarrak

Post autor: Jarrak » 13 sty 2004, 11:09

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

jorlanda
Użytkownik
Posty: 50
Rejestracja: 02 lis 2003, 21:49
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: jorlanda » 13 sty 2004, 15:59

Fascynująca wymiana zdań! A jednak okazuje sie, że sprawności "duchowe i religijne" wzbudzają emocje.
Często spotykam się właśnie z taką teorią na temat "Boga w ZHP": albo w zaparte - tzw. bóg katolicki albo w drugą stronę: zbiór wartości.
Jeszcze raz to powtórzę, tym razem tutaj - ZHP zaprasza do zgłębiania tajemnicy Boga, zaprasza poprzez Rotę i Prawo, poprzez ideały jakim hołduje, poprzez narzędzia maetodyczne. Teraz nareszcie są sprawności - uważacie, że to przesada? przerost formy nad treścią?
Pracowałam nad nimi 1,5 roku zbierając dane z całej Polski i nawet od instruktorów zza granicy. Większość ludzi uznała, że to dobry pomysł, że są potrzebne, że warto poświęcić temu czas i ująć nasze zmagania ze światopoglądem w kilku sprawnościach, w jakiejś konkretnej formie.
To nowość niejako, może dlatego tyle wzbudza emocji.
Dla mnie zastanawiające jest to, że za każdym razem gdy w harcerskich srodowiskach poruszam wątek rozwoju duchowego i religijnego, słyszę: tak to ważne, potrzebne, ale nie wiemy jak to robic i nie bedziemy tego robic. A kiedy w koncu ktos coś zaproponuje - prosze jaki efekt.
Sprawności dla harcerzy prawosławnych, dla muzułmanow dla protestantów - są w opracowaniu. Dlaczego ich nie ma w tym zestawie? BO NIKT Z TYCH KTÓRZY KRYTYKOWALI NIE PODAŁ ANI JEDNEJ PROPOZYCJI. No i muszą poczekać, aż ktoś fachowym okiem na nie spojrzy i poprawi :)Ktoś kto jest harcerzem, instruktorem prawosławnym, protestantem, muzułmaninem.
Może na tym forum ktoś przeczyta moje słowa i napisze do zwdir@zhp.org.pl
Narzędzia metodyczne tworzą ludzie z całej Polski, może ktos z Was chce dołączyć do tego grona?
I zobaczyć jak to sie robi, zanim zacznie od słów krytyki :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zainteresowanych tym wątkiem.
phm Jolanta Łaba
Zespół wychowania duchowego i religijnego przy GK ZHP

hm. Jolanta Łaba
...trzeba umieć iść słoneczną stroną życia...

Jarrak

Post autor: Jarrak » 13 sty 2004, 20:13

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

Jarrak

Post autor: Jarrak » 13 sty 2004, 20:34

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 13 sty 2004, 21:37

cadfael napisał:
Jakiej specjalności??????

Chodzi mi o utworzenie specjalności duchowej. Do większości sprawności można dopisać specjalność z nimi związaną, a jak będzi w tym przypadku?

grabek
Starszy użytkownik
Posty: 279
Rejestracja: 30 gru 2003, 13:40
Lokalizacja: 9 ADSH Effata
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: grabek » 13 sty 2004, 21:52

jorlanda napisał:
Fascynująca wymiana zdań! A jednak okazuje sie, że sprawności "duchowe i religijne" wzbudzają emocje.
Często spotykam się właśnie z taką teorią na temat "Boga w ZHP": albo w zaparte - tzw. bóg katolicki albo w drugą stronę: zbiór wartości.
Jeszcze raz to powtórzę, tym razem tutaj - ZHP zaprasza do zgłębiania tajemnicy Boga, zaprasza poprzez Rotę i Prawo, poprzez ideały jakim hołduje, poprzez narzędzia maetodyczne. Teraz nareszcie są sprawności - uważacie, że to przesada? przerost formy nad treścią?
Pracowałam nad nimi 1,5 roku zbierając dane z całej Polski i nawet od instruktorów zza granicy. Większość ludzi uznała, że to dobry pomysł, że są potrzebne, że warto poświęcić temu czas i ująć nasze zmagania ze światopoglądem w kilku sprawnościach, w jakiejś konkretnej formie.
To nowość niejako, może dlatego tyle wzbudza emocji.
Dla mnie zastanawiające jest to, że za każdym razem gdy w harcerskich srodowiskach poruszam wątek rozwoju duchowego i religijnego, słyszę: tak to ważne, potrzebne, ale nie wiemy jak to robic i nie bedziemy tego robic. A kiedy w koncu ktos coś zaproponuje - prosze jaki efekt.
Sprawności dla harcerzy prawosławnych, dla muzułmanow dla protestantów - są w opracowaniu. Dlaczego ich nie ma w tym zestawie? BO NIKT Z TYCH KTÓRZY KRYTYKOWALI NIE PODAŁ ANI JEDNEJ PROPOZYCJI. No i muszą poczekać, aż ktoś fachowym okiem na nie spojrzy i poprawi :)Ktoś kto jest harcerzem, instruktorem prawosławnym, protestantem, muzułmaninem.
Może na tym forum ktoś przeczyta moje słowa i napisze do zwdir@zhp.org.pl
Narzędzia metodyczne tworzą ludzie z całej Polski, może ktos z Was chce dołączyć do tego grona?
I zobaczyć jak to sie robi, zanim zacznie od słów krytyki :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zainteresowanych tym wątkiem.
phm Jolanta Łaba
Zespół wychowania duchowego i religijnego przy GK ZHP
A na koniec powinna Druhna się rozpłakać;) Pisze Druhna, że rozmawiała z instruktorami i wszyscy wyrażali potrzebę posiadania takich sprawności. A czy ktoś porozmawiał ze zwykłymi szarymi harcerzmi? Sprawności są przecież dla nich,
Nie zgłaszam żadnych propozycji sprawności dla harcerzy innej wiary, ponieważ nie jestem religioznawcą. Nie chcę projektować bubli.

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 13 sty 2004, 22:53

grabek napisał:
Chodzi mi o utworzenie specjalności duchowej. Do większości sprawności można dopisać specjalność z nimi związaną, a jak będzi w tym przypadku?
Rany. Chciałem już nie brać udziału w dyskusji po tym, jak wypowiedziała się Jola, ale nie mogę.
Miły druhu! Zadaj sobie trud i przeczytaj to, co napisałem wyżej. Duchowość to nie jest specjalność, ale jeden z elemantów rozwoju każdego harcerza!!!
Jest pięć płaszczyzn rozwoju: duchowy, emocjonalny, fizyczny, intelektualny i społeczny (kolejność alfabetyczna) i do każdego z nich można dopasować konkretne narzędzia, w tym zestawy sprawności.

Tak samo jak nie ma specjalności społecznej (a przecież są sprawności "społeczne"), tak nie ma i duchowej!

Specjalność a element rozwoju to co innego!

Pozdrawiam!


[Edytowany przez cadfael dnia 13.01.2004 o 22:53 ]
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 13 sty 2004, 22:59

grabek napisał:
A na koniec powinna Druhna się rozpłakać;) Pisze Druhna, że rozmawiała z instruktorami i wszyscy wyrażali potrzebę posiadania takich sprawności. A czy ktoś porozmawiał ze zwykłymi szarymi harcerzmi? Sprawności są przecież dla nich,
No chyba nie do końca. Czy jak harcerze powiedzą, że należy znieść stopnie to też zniesiemy, bo wszak "są dla nich".
Sprawności owszem, są dla skonstruowane dla harcerzy, ale przede wszystkim są one instrumentem metodycznym skonstruowanym, po to, aby wspomóc pracę drużynowego.
Sprawności (tak samo jak stopnie, projekt, zadania zespołowe, etc.) nie są "sztuką dla sztuki", ale są czymś konkretnym, co ma bardzo konkretny cel.
Nie zgłaszam żadnych propozycji sprawności dla harcerzy innej wiary, ponieważ nie jestem religioznawcą. Nie chcę projektować bubli.
Ale dyskutować o wszystkim umiemy najlepiej...

To typowe dla naszego kraju. Każdy jest specjalistą (ostatnio bardzo dobrze widać to na przykładzie skoków narciarskich), ale jak przychodzi co do czego, jak trzeba gdzieś pomóc, wziąć za coś odpowiedzialność to każdy uprawia "spychologię" ("nie chcę projektować bubli").

A może by tak, miły druhu, skoroś tak zainteresowany duchowością i tak ją silnie krytykujesz (swoją drogą ciekawe - krytykować coś, na czym się nie zna) zainteresowałbyś się tematem głębiej, poczytał i zaproponował korzystniejsze rozwiązanie???

Przepraszam za ton tego listu. Ale wypowiedzi "a możę się druhna rozpłacze" nie wydają mi się na miejscu. Stąd tak (dla niektórych może) ostra riposta.

Pozdrawiam!
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

cadfael
Stały bywalec
Posty: 706
Rejestracja: 10 cze 2002, 21:13
Lokalizacja: Monachium / Warszawa
Hufiec:
Chorągiew:
Kontakt:

Post autor: cadfael » 13 sty 2004, 23:06

Jarrak napisał:
W naszej Redakcji Haera, którą sobie dla ...kaprysu reaktywowaliśmy funkcjonuje szereg legend harcerskiej metodyki, autorów książek i rozwiązań, które przeszły niejednokrotnie do historii. Od dwóch lat NIKT nawet nie zapytał, czy chcielibyśmy w czymś choć troszkę podziałać, lub choćby zaopiniować.
Z całym szacunkiem, ale dlaczego ta światła, legendarna kadra nie zaoferuje sama swojej pomocy?
Może dlatego, że lepiej robić coś "dla kaprysu" niż na prawdę działać i wziąć za to odpowiedzialność?
Cóż , widać ambitnej młodzieży instruktorskiej nie potrzeba opinii nieco "starczej" kadry, choćby była nawet belwederskim profesorem Pedagogiki na topie światowej awangardy naukowej.
Dla mnie nie może być na topie ktoś, kto robi coś "dla kaprysu". Choćby i był laureatem Nobla.
Dla mnie na topie jest ktoś, komu chce się coś robić nie "dla kaprysu", zaspokojenia swojego EGO czy poprzebywania w gronie starych znajomych, ale ktoś, kto robi coś dla innych. Ktoś kto poświęca swój czas na konstruktywne działanie. Ktoś kto nie boi się wziąc odpowiedzialności za pewne rzeczy, nie boi się późniejszej krytyki. I w tym kontekście każdy instruktor, który wnosi coś w działalność Związku obecnie będzie bardziej na topie, aniżeli weteran, który nie dość, że robi coś dla kaprysu, to jeszcze jest tak zadufany w sobie, że każe prosić o pomoc.

A gdzie miły druhu otwarcie na świat i potrzeby innych? Gdzie wola włączenia się do pracy? Gdzie "chętna pomoc bliźnim"? Pomoc z własnej woli, a nie pomoc "jak mnie poproszą"?

Pozdrawiam!

[Edytowany przez cadfael dnia 13.01.2004 o 23:08 ]
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. (...) dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy." Stefan Starzyński, 23 września 1939 r.

sikor
Stały bywalec
Posty: 3461
Rejestracja: 13 sty 2004, 17:56
imię i nazwisko: Janusz Sikorski
stopień instruktorski: hm
stopień harcerski: HR
Lokalizacja: Polska
Hufiec: Ziemi Tyskiej
Chorągiew: Śląska
organizacja: ZHP
Kontakt:

Post autor: sikor » 14 sty 2004, 07:28

Tomek napisał:
Czyli co? Wywalamy rozwój duchowy ze Statutu? ???
No nie, ale w takim razie gdzie sprawności: "fakirujący na Giewoncie", "medytujący w pałatce", "przyjaciel Buddy" "znawca Bhawagad gity", "przebudzony", "młody cadyk", "wielki szaman", itd. Dla różnych ludzi Bóg różne ma imię i zawłaszczanie organizacji przez jedną tylko opcję jest niedopuszczalne. Wiązanie rozwoju duchowego z bogiem jest nieporozumieniem nie mającym żadnych podstaw. Uczynienie z ZHP organizacji dla ludzi o różnych światopoglądach było chyba jedyną dobrą rzeczą jaką przyniosły lata komuny w Polsce, więc dobrze by było aby tej wartości nie zatracić.
hm. Janusz Sikorski HR
Redaktor Naczelny czasopisma "Harcerz Rzeczypospolitej"
lesni.pl hr.bci.pl
Przewodniczący ŚKPW

Jarrak

Post autor: Jarrak » 14 sty 2004, 10:50

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

Jarrak

Post autor: Jarrak » 14 sty 2004, 11:14

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

Jarrak

Post autor: Jarrak » 14 sty 2004, 11:20

W końcu nikt od początku nie jest asem i uczymy się całe życie...
No ale cóż, nie zmienia to faktu, że instruktorzy typowo niedokształceni istnieją i co gorsza, nie są tego świadomi i nie robią nic w tym kierunku.[/quote]
I to jest sedno sprawy. Nie sztuką jest tylko coś wiedzieć, nieprównanie większą sztuką jest uświadomić sobie , jak wiele jeszcze trzeba się nauczyć, by być dobrym instruktorem.

--
Jarrak

Zablokowany
nowoczesne kuchnie warszawa

Wróć do „Program”